Kategorie

Komentarze rynkowe

24 sie 2021
20 wrz 2021
Zakres dat:
Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail

Fundusze inwestycyjne polują na bogaczy

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych, które dotychczas nastawiały się niemal wyłącznie na drobnych inwestorów indywidualnych, teraz próbują zaistnieć w segmencie zamożniejszych klientów. Tworzą w tym celu produkty w formule zamkniętych funduszy inwestycyjnych.

Deficyt jednak straszy inwestorów

„Dobre złego początki” - tak najkrócej można by określić przebieg dzisiejszej sesji. Z całkiem przyzwoitego wzrostu na początku dnia już około południa zostało wspomnienie. Deficyt jednak postraszył inwestorów, głównie zagranicznych. Potem dołożyło się pogorszenie nastrojów w Europie, a pod koniec dnia Amerykanie dołożyli swoje. W efekcie mieliśmy spory spadek indeksów przy wysokich obrotach.

Wrzesień odstrasza od kupowania akcji

Niedawny entuzjazm co do perspektyw rynku, widoczny jeszcze kilka dni temu, gdy nasze indeksy biły rekordy, uleciał w siną dal. Dziś nie widać chętnych do „okazyjnego” kupowania przecenionych papierów. O korekcie się nie mówi, ale się ją „przeżywa”. Ostatnio jej przebieg złagodniał, ale zakończenia nie można być pewnym. Obroty są tak mizerne, jakby większość inwestorów o akcjach starała się zapomnieć.

Warszawska giełda nie ma siły, by rosnąć

Bez amerykańskiego przewodnika na giełdach działo się dobrze przez jeden dzień. Dziś perspektywa powrotu do gry inwestorów zza oceanu wyraźnie hamowała zapędy na pozostałych parkietach. Niewiele się więc działo na rynkach akcji.

Kota nie ma, byki harcują

Pod nieobecność amerykańskich inwestorów światowe giełdy radziły sobie całkiem nieźle. Może warto by Wall Street zamknąć na nieco dłużej? Nasz rynek nie przejął się zupełnie hiobowymi wieściami o planach prawie podwojenia przyszłorocznego deficytu. Warszawska giełda pod względem skali zwyżki ustępowała tylko parkietowi w Belgradzie. Nieco gorzej było z obrotami.

Byki słabną pod koniec dnia

Kupującym nie starcza sił, by utrzymać do końca dnia indeksy i kursy akcji na „przyzwoitym” poziomie. Już po raz kolejny z rzędu końcówka sesji w Warszawie jest mocno rozczarowująca. Pocieszeniem w tym wszystkim mogą być bardzo niskie obroty. Może to sugerować, że większy kapitał wstrzymuje się jeszcze z podjęciem decyzji o opuszczeniu rynku.

Byki nie są w najlepszej formie

Dzisiejsze próby ratowania rynku przed kontynuacją przeceny nie wypadły zbyt okazale. Bykom na długo siły nie wystarczyło i niewiele zwojowały. Szczególnie kiepskie wrażenie zrobiła słaba końcówka sesji.

Fundusze akcji od sześciu miesięcy dają zarobić

Sierpień był kolejnym bardzo udanym miesiącem dla funduszy inwestycyjnych. Wszystkie strategie inwestycyjne sklasyfikowane w rankingu Expandera, niezależnego doradcy finansowego, przyniosły zyski, wynoszące średnio od 0,3% dla funduszy polskich papierów dłużnych do 11,7% dla funduszy akcji małych i średnich spółek. Inwestycje w fundusze w ostatnich 6 miesiącach dały zarobić nawet ponad 100%!

Brak chętnych na akcje

W środę na rynkach finansowych bardzo łatwo było znaleźć drożejące walory. Było ich niewiele, więc od razu rzucały się w oczy. Złoto i dolary to hity na dziś, a prawdopodobnie również na najbliższą przyszłość. Indeks żadnej z europejskich giełd nie zdołał utrzymać się nad kreską przez większą część dnia.

Skutki surowcowej spekulacji

Z tak wielkim rozchwianiem cen surowców jak w ostatnich dniach, mieliśmy do czynienia dokładnie na początku marca, gdy rodziła się ostatnia fala wzrostów na światowych giełdach. Ściślej biorąc, gwałtowne wahania notowań ropy naftowej zaczęły się trochę wcześniej. Czyżby obecne dynamiczne ruchy na surowcowym rynku zwiastowały koniec wzrostowej fali? I czy mogą zwiastować koniec wzrostów na giełdach papierów wartościowych?

Byki powoli dają za wygraną

We wtorek cieszyliśmy się zwyżkami notowań tylko przez krótki czas. Szybko powróciły obawy przed większą korektą. Nie były ich w stanie rozwiać lepsze odczyty wskaźników aktywności gospodarczej w Polsce, ani w strefie euro.

Spadki w Chinach znów budzą obawy

Giełda w Szanghaju znów nieźle postraszyła świat. Spadki sięgały 6 - 7 proc. Taki ruch nie mógł pozostać bez echa. Na razie wielkiej reakcji na parkietach nie było, ale na rynku surowców można mówić o popłochu. Kontrakty na miedź zniżkowały o ponad 4 proc., a na ropę o ponad 3,5 proc. To nie rokuje najlepiej, także giełdowym parkietom.

Polska gospodarka pomogła bykom, Amerykanie podstawili nogę

Ostatnia sesja w tym tygodniu zaczęła się bardzo dobrze, a rozwijała się znakomicie. Byki dostały potężny impuls w postaci danych o wzroście naszej gospodarki. To jednak nie wystarczyło, by utrzymać zdobycze do końca dnia.

Dobre dane zza oceanu nie wystarczyły

Większa część dnia niemal na wszystkich europejskich parkietach upłynęła na cierpliwym oczekiwaniu na dane ze Stanów Zjednoczonych. Handel toczył się leniwie, indeksy zmieniały się nieznacznie. Dane wreszcie ogłoszono, były dobre i na tym koniec.

Indeksy nie chcą rosnąć do nieba

Do sześciu razy sztuka. Mowa oczywiście o jednej z najdłuższych i najbardziej dynamicznych serii wzrostowych sesji z rzędu w trwającej od połowy lutego tendencji wzrostowej.

Wymęczona zwyżka dzięki dobrym danym

Dane z krajowego podwórka okazały się zaskakująco dobre. Nie dało się ich dłużej ignorować. Popołudniowe publikacje z USA wycisnęły z rynków resztki optymizmu.

WIG20 zyskał tysiąc punktów od dołka

Od najniższego poziomu w tym roku WIG20 zyskał 1036 punktów, lub licząc inaczej o 82,7 proc. Z tej perspektywy zimowa wojna depozytowa jawi się jako śmiertelna pułapka dla pieniędzy, które w najlepszym razie zarabiają w banku 20-krotnie wolniej, niż mogły na GPW.

Warszawski parkiet najsilniejszy na świecie

Nasza giełda od dwóch dni daje popis siły. Trudno znaleźć równie mocny rynek na świecie. I nie jest to tylko chwilowy kaprys, bo jeśli policzyć o ile wzrosła wartość warszawskich indeksów od lutowych dołków to również okaże się, że w tyle pozostają nawet tacy konkurenci, jak Szanghaj.

Warszawskie indeksy demonstrują siłę

Od dwóch dni powodów do radości jest tyle samo, co wcześniej powodów do zmartwień. Ich źródło wydaje się to samo: nastroje inwestorów. Opinie o perspektywach globalnej gospodarki są tak samo zróżnicowane, jak poprzednio, dane są trochę gorsze lub trochę lepsze

Spadki w Szanghaju wystraszyły inwestorów

Giełdy nie były dziś w najlepszych nastrojach. Trudno się dziwić. Nie widać żadnych pozytywnych impulsów, które mogłyby pobudzić rynki do zwyżek, a chiński parkiet raz po raz straszy coraz większymi spadkami notowań. Nawet Wall Street zdaje się być zaniepokojona.

Wiara we wzrosty została podkopana

Po poniedziałkowej silnej przecenie dziś przyszedł czas na wytchnienie. Trudno jednak mówić o poważniejszym odreagowaniu. Nastroje wciąż nie są najlepsze i nie widać czynnika, który mógłby je poprawić. Inwestorzy nie reagują na pozytywne informacje, widać więc, że ich nastawienie do rynku wyraźnie się zmieniło.

Chińska giełda wystraszyła światowe parkiety

Dziś wszystkie światowe giełdy chorowały na korektę. Jak widać to przypadłość bardzo zaraźliwa. Nie ma na nią odpornych i nie ma skutecznej szczepionki. Różnica jest tylko taka, że jedni cierpią mniej, inni bardziej.

Zła reakcja na dobre dane może niepokoić

Piątek upłynął na oczekiwaniu na ważne informacje zza oceanu. Tym razem jednak nie było widać żadnej nerwowości w zachowaniach inwestorów. Wyjątkiem był parkiet w Szanghaju, ale tamtejszy indeks mniej martwi się problemami gospodarki amerykańskiej, a bardziej swoimi.

Amerykanie nie chcą kupować, giełdy się martwią

Wydawało się, że to brak prądu na warszawskim parkiecie najbardziej zelektryzował naszych inwestorów. Gdy tylko stało się to możliwe, czym prędzej przystąpili oni do zakupów akcji. Ale tak było tylko do czasu ogłoszenia informacji o zasiłkach dla bezrobotnych i sprzedaży detalicznej. Zapał do posiadania akcji i windowania cen szybko minął. Okazało się, że awaria za oceanem jest znacznie poważniejsza. Rynek pracy wciąż w remoncie, a w amerykańskich sklepach coraz mniej kupujących.

Byki i niedźwiedzie coraz bardziej nerwowe

Huśtawka nastrojów na rynkach akcji wciąż trwa. Oczekiwanie na dzisiejszy komunikat po posiedzeniu Fed jeszcze bardziej podgrzewało emocje. W Warszawie inwestorzy nie mogli się zdecydować, czy akcje największych spółek wciąż zasługują na przecenę, czy wręcz przeciwnie. Tę walkę widać było szczególnie wyraźnie w przypadku papierów KGHM, które przechodziły od mocnych spadków do zwyżki i z powrotem.

Średnie spółki odporne na spadki

Próby podniesienia indeksu największych spółek, podejmowane przez większą część dzisiejszej sesji zakończyły się niepowodzeniem. Około godziny 15.00 niedźwiedzie przystąpiły do bardziej zdecydowanego działania. W dalszym ciągu rewelacyjnie wręcz zachowuje się indeks średnich firm. Tam hossa trwa w najlepsze.

Byki i niedźwiedzie postanowiły poczekać

Poniedziałkową sesję inwestorzy postanowili wykorzystać do „przeczekania”, aż sytuacja się wyjaśni. Sytuacja za oceanem oczywiście. A jest co przeczekiwać, bo opinie na temat stanu globalnej gospodarki są krańcowo rozbieżne. Alan Greenspan ogłasza koniec recesji, Paul Krugman straszy możliwością wystąpienia drugiej fali kryzysu i koniecznością fundowania kolejnego pakietu stymulacyjnego.

Amerykanie zafundowali giełdom euforię

Minorowe nastroje na giełdach w oczekiwaniu na informacje z amerykańskiego rynku pracy przekształciły się w euforię, gdy okazało się, że liczba bezrobotnych była znacznie mniejsza, niż się spodziewano.

Giełdowy roller-coster się rozkręca

Po wczorajszym strachu nie ma śladu. Azja, Europa, w końcu Warszawa – choć ta dopiero po drobnych kaprysach – wszystkie rynki ruszyły w górę. Niby nic dziwnego. Wczoraj dane gorsze, dziś lepsze. Rynek stara się być efektywny. Tylko czy dążenie do efektywności może przybierać takie rozmiary, jak na naszym parkiecie? Widać może.

Surowcowa beczka prochu

Rynek surowców coraz bardziej przypomina beczkę prochu. Trwa na nim prawdziwe szaleństwo. Wciąż powtarzane są opinie, mówiące o braku jakichkolwiek racjonalnych przesłanek tak dynamicznych wzrostów cen, przede wszystkim ropy naftowej i miedzi.

Byki nie doczekały pomocy zza oceanu

Tylko pierwsza część sesji na warszawskim parkiecie pozostawiała wątpliwości, co do obowiązującego dziś kierunku ruchu. Miedziana gwiazda nie zdołała dziś uratować indeksu największych spółek. Byki mogły liczyć jedynie na wsparcie z Wall Street. Amerykańscy koledzy, po krótkim wahaniu, odebrali im resztkę nadziei. Sami boją się swoich niedźwiedzi.

Nadchodzi czas na korektę

Na rynkach coraz większe wahania nastrojów. O poniedziałkowej dobrej sesji na Wall Street szybko zapomniano. Podobnie, jak o powodach optymizmu. We wtorek mamy nowy dzień i nowe zmartwienia. Choć tak na dobrą sprawę jedynym poważnym zmartwieniem jest… skala poprzedniego wzrostu. Chyba indeksy i ceny akcji zaszły za daleko.

Giełdowy optymizm z nutką niepokoju

Od niepewności przez euforię do niepewności – tak przebiegała pierwsza sierpniowa sesja. Bicie rekordów przychodzi indeksom dość łatwo, ale z ich utrzymaniem jest już dużo gorzej. To może wskazywać na wyczerpywanie się potencjału wzrostów. Czy kolejny miesiąc zakończymy przynajmniej kilkuprocentowym wzrostem wskaźników? Wydaje się to mało prawdopodobne.

Bycza zachłanność została poskromiona

Piątkowa sesja miała upływać pod znakiem oczekiwania na dane dotyczące kondycji amerykańskiej gospodarki w drugim kwartale roku. Nikt chyba nie oczekiwał zbyt wielkich ruchów przed publikacją tej informacji. Na naszym rynku rzeczywiście zmiany wartości indeksów były niewielkie.

Amerykanie popędzili niedźwiedziom kota

Po wczorajszej sesji zarówno w Warszawie, jak i za oceanem, byki wielkich nadziei na sukces mieć nie mogły. A jednak dzień rozpoczął się bardzo optymistycznie. Chyba mało kto spodziewał się zwyżki indeksu największych spółek aż o 1,86 proc. W ciągu dnia skala wzrostu nieco się zmniejszyła, ale nie było wątpliwości, kto dyktuje warunki. W końcówce Ameryka dodała nam skrzydeł.

Byki obroniły się przed spadkami

Po wczorajszym sporym spadku i nienajlepszych danych, napływających dziś ze Stanów Zjednoczonych, nasz rynek radził sobie całkiem nieźle. Sytuacja była dość nerwowa i zmienna, ale najważniejsze, że byki nie poddały się bez walki. Ograniczenie skali zniżki było dziś ich najważniejszym zadaniem. Udało się. Z niewielką pomocą Amerykanów.

Niepokoje na rynkach osłabiły złotego

W środę rano złoty był słabszy niż we wtorek po południu. O godz. 9:35 kurs euro wynosił 4,20 zł, notowania dolara oscylowały wokół 2,9670 zł. Z kolei kurs franka wzrósł do 2,7580 zł.

Spadki nikomu nie straszne

Żaden wzrost nie trwa wiecznie. Po dziesięciu sesjach ruchu w górę, przyszło jego zatrzymanie. Jakiś powód zawsze się znajdzie. Dziś była nim po prostu obawa, że na Wall Street może zacząć się korekta ostatniej zwyżki. Ujawniła się ona długo przed publikacją danych dotyczących cen domów za oceanem i wskaźnika zaufania tamtejszych konsumentów.

Trudne do utrzymania poziomy cen

Gorące giełdowe lato w całej pełni. Kto by pomyślał, że po marazmie trwającym od maja do niemal połowy lipca, przerwanym „jedynie” chwilowym ustanowieniem lokalnego szczytu w połowie czerwca i następującej po tym wydarzeniu dość głębokiej korekcie, będziemy świadkami kolejnej bardzo silnej fali zwyżek. Po czarnych scenariuszach, kreślonych całkiem niedawno, nie pozostało śladu.

Czy to już hossa?

Wzrosty na warszawskiej giełdzie trwają już niemal równo pięć miesięcy. 18 lutego indeksy ustanowiły minimum bessy. To ostatnie określenie wciąż dominuje w świadomości wielu inwestorów. Czy ktoś ostatnio słyszał o hossie? A przecież od dna bessy indeksy wzrosły o 68 proc. Jakoś tak dla wielu niepostrzeżenie. W ten sposób „wymazana” została 43 proc. zniżka trwająca od 8 października ubiegłego roku do 18 lutego. No i mamy dylemat. Czy „już” kupić akcje, czy „już” nie kupować.

Giełdowe byki zwyciężyły

Posiadacze akcji ani myślą ustępować pola niedźwiedziom. Wczorajsze spadki indeksów w Warszawie wyglądają tylko na wypadek przy pracy, będący nieodłącznym elementem giełdowych zmagań popytu i podaży. Dziś szaleństwa nie było, ale ani przez moment wzrosty nie były zagrożone.

Korekta pod wpływem Wall Street

Początek sesji na naszym rynku nie był zbyt optymistyczny. Ale po takich wzrostach, jak w poniedziałek i po wtorkowej kontynuacji zwyżek, trudno się było spodziewać utrzymania równie wysokiego tempa. Utrzymanie poziomu 2000 punktów w przypadku indeksu największych spółek i 33 tys. punktów dla wskaźnika szerokiego rynku to bardzo poważne wyzwanie i dla byków i dla niedźwiedzi.

WIG20 pokonał 2000 pkt

Na początku dzisiejszej sesji wydawało się, że wczorajsza euforia była spowodowana tylko jednorazowym uderzeniem zagranicznego kapitału i szybko ustąpi. Okazało się jednak, że zwyżka może mieć ciąg dalszy. Wspierała ją poprawa sytuacji na rynku surowców. Baryłka ropy kosztowała dziś ponad 67 dolarów, drożały miedź i złoto.

Giełdowa euforia

Nikt nie spodziewał się aż takiej euforii, z jaką dziś mieliśmy do czynienia na warszawskim parkiecie. Z pewnością nie jest ona wynikiem działania wyłącznie rodzimego kapitału.

Inwestorzy spasowali przed weekendem

Inwestorzy narzucili sobie na początku tygodnia chyba zbyt duże tempo. Na końcówkę nie starczyło już zapału do walki ani bykom, ani niedźwiedziom. Przy takiej temperaturze trudno się dziwić. Zagrożenie spadkami, zapowiadanymi od kilku dni, zdecydowanie się oddaliło, a sił na atakowanie szczytów trochę za mało.

Byki tracą pewność siebie

Dzisiejsza sesja charakteryzowała się nie tylko wyraźnym zmniejszeniem impetu tendencji wzrostowej z ostatnich dni, ale też coraz większymi wahaniami nastrojów i rosnącą niepewnością. Niezbyt dobrze wyglądało już słabe rozpoczęcie notowań po wczorajszym dużym wzroście amerykańskich indeksów. Wskaźnik największych spółek długo walczył o utrzymanie się ponad linią zera i powyżej 1900 punktów. Można było wyczuć rosnącą chęć realizacji zysków.

Byki na amerykańskim wspomaganiu

Na naszej giełdzie panowały dziś dość zmienne nastroje. Po dobrym początku byki doprowadziły indeks największych spółek do ponad 1900 punktów. Później nastroje się pogorszyły i wskaźnik zjechał poniżej poziomu z początku sesji. Dobry start notowań za oceanem, gdzie indeksy rosły o 1,6-1,7 proc. spowodował, że końcówka dnia w Warszawie była znów wyraźnie wzrostowa. I to przy bardzo wysokich obrotach.

Goldman Sachs rozruszał giełdy

Sezon publikacji wyników finansowych firm za oceanem zwykle dostarcza emocji, ale reakcja na wczorajsze rekomendacje i dzisiejsze wyniki Goldman Sachs jest chyba dość nieoczekiwana. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę zasięg wpływu tej informacji. Aż trudno uwierzyć, że mogła ona tak bardzo wpłynąć na sytuację na giełdach.

Banki pomogły bykom odzyskać pole

Nastroje na giełdach wciąż nienajlepsze. Spore spadki na azjatyckich parkietach trochę przestraszyły inwestorów. Na szczęście nie na długo. Byki nie dały się całkiem zepchnąć do defensywy. Ale i niedźwiedzie nie popisały się ani wielką mocą, ani chęcią do sprowadzenia wskaźników bardziej zdecydowanie w dół.

Polska giełda pod presją reszty świata

Kiepskie nastroje na światowych giełdach nie dały szans naszym bykom na obronę wsparcia indeksu największych spółek. Wytrzymały one tylko do południa. Potem musiały skapitulować, choć oddały bardzo niewiele pola, zaledwie kilka punktów. Nie wszystko więc jeszcze stracone. Prognozy są jednak coraz gorsze. I wszystko wskazuje na to, że lato nie będzie pomyślne dla posiadaczy akcji.