Coraz więcej kontrowersji budzi możliwość nagrywania przez pracodawcę rozmów telefonicznych prowadzonych przez pracowników. Jest to coraz powszechniejsza praktyka, nie tylko w prywatnych firmach, ale także w urzędach. Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy pracodawca ma prawo kontrolować treść rozmów telefonicznych, słusznie dopatrując się w takiej praktyce naruszenia ich prawa do prywatności. Prawo to obejmuje przecież nie tylko ochronę przed nagrywaniem rozmów telefonicznych, ale także przed np. śledzeniem czy filmowaniem jednostki.
Płeć, wiek, narodowość, religia, orientacja seksualna - to tylko wybrane przyczyny dyskryminacji, z którymi możemy się spotkać na co dzień. To, co wydaje się być oczywiste w teorii okazuje się być ogromnym wyzwaniem w praktyce.
Mimo niewątpliwych zalet zwoływania zebrań, w niektórych przypadkach ich przeprowadzanie jest po prostu nieopłacalne. Często zaburzają one rozkład dnia pracy w firmie, a jego uczestnicy mają wrażenie, że marnują swój czas. Nie rzadko zdarza się też, że spotkanie zamienia się w pole bitwy, gdzie podjęcie jakichkolwiek decyzji nie jest możliwe.
Przeprowadzając rozmowy rekrutacyjne staramy się ocenić potencjał kandydata, wychwyć nieuchwytne sygnały świadczące o tym, że to właśnie on jest tym, którego nam trzeba. odejmujemy decyzję zwracając uwagę na jego doświadczenia, deklarowane umiejętności, cechy osobowości. Często jednak opieramy się na przeczuciach i pobieżnych ocenach – czy nie lepiej byłoby zmierzyć możliwości kandydata?
O ile zwyczaj nakazuje osobie niższej rangą powitać przełożonego, to już wyciągniecie dłoni leży w gestii tego drugiego, czyli ważniejszego. Gafą, zatem będzie, jeżeli mówiąc naszemu przełożonemu „dzień dobry”, od razu wyciągniemy doń rękę. W wielu firmach może być praktykowany inny zwyczaj, np., kto pierwszy, ten lepszy, bez zwracania uwagi na rangę.