Kategorie

Spółka akcyjna, Strefa euro

Początek marca na warszawskim rynku finansowych upłynął w spokoju, a wskaźniki na GPW prawie wcale się nie zmieniały. Szeroki rynek, który można zmierzyć stopą zwrotu indeksu WIG, odnotował minimalny wzrost o 0,3%. Większe różnice uwidaczniają się podczas analizy kapitalizacji rynkowej.
Na rynkach akcji uwidacznia się wzmożony apetyt na ryzyko. W krótkiej perspektywie czasu istotne znaczenie dla rynków finansowych powinny mieć raporty kwartalne takich spółek, jak IBM czy Goldman Sachs. Rynki akcji pozostają ściśle skorelowane z kursami walut.
W środę na większości europejskich parkietów prym wiodły byki. Z grupy giełd, odnotowujących wzrosty, nie wyłamała się również polska GPW. WIG20 zajął miejsce w czołówce najlepszych.
W poniedziałek rynek akcji charakteryzował się sporą zmiennością. Rano na parkiecie prym wiodły niedźwiedzie, ale bykom szybko udało się przejąć pałeczkę. Postawy inwestorów nie zakłócały ani nowe publikacje makroekonomiczne (takich brakowało), ani istotne doniesienia geopolityczne.
Wzrasta zagrożenie pojawienia się drugiego dna recesji. Nie dziwi więc fakt, że indeksy giełdowe osuwają się znacznie w dół. Prawdopodobnie nie skończy się na ostatnich zniżkach.
Wzrasta zagrożenie pojawienia się drugiego dna recesji. Nie dziwi więc fakt, że indeksy giełdowe osuwają się znacznie w dół. Prawdopodobnie nie skończy się na ostatnich zniżkach.
Inwestorzy wyjątkowo racjonalnie podeszli do ustaleń, jakie zapadły podczas europejskiego szczytu. Ogromny optymizm zapanował na greckiej giełdzie. Z dużo większą rezerwą do wyników spotkania na szczycie odniosły się pozostałe, europejskie rynki.
Wczorajszy dzień na rynku dał dobitnie do zrozumienie europejskiemu nadzorowi, że wyniki stress testów banków z naszego kontynentu w opinii inwestorów nie są aż tak optymistyczne. Za przeceną przemawia nierozwiązana sprawa zadłużenia w strefie euro i Stanach Zjednoczonych.
W ciągu najbliższych dni inwestorzy nie odetchną ze spokojem. Nadal większość problemów czeka na rozwiązanie. Czwartkowy szczyt przywódców EU niewiele nowego wniósł do sytuacji na rynkach.
W dniu dzisiejszym nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością. Jeszcze wczoraj inwestorzy bliscy byli euforii, w związku z optymistycznymi prognozami ADP. Dzisiaj sprowadziły ich na ziemię dane Departamentu Pracy USA.
Obniżenie ratingu Portugalii i podwyżka stóp procentowych w Chinach stały się czynnikami, sprzyjającymi środowej korekcie spadkowej. Oliwy do ognia dolali Amerykanie – odnotowano słabsze dane na temat sektora usług w USA.
Kwestia greckiego zadłużenia powoli schodzi na dalszy plan, choć rynki finansowe w dalszym ciągu nie są obojętne na losy Hellady. Grecki parlament zatwierdził plan oszczędnościowy, co umożliwi Atenom przyjęcie piątej transzy pakietu pomocowego od UE i MFW. Zastrzyk finansowy o łącznej wartości 12 mld euro pomoże Grecji uniknąć ogłoszenia niewypłacalności.
Czwartkowa sesja na warszawskiej giełdzie rozpoczęła się od spadków, odzwierciedlających słabe nastroje po wczorajszej przecenie w USA. Poprawę notowań na GPW zawdzięczamy krajowemu popytowi. Umożliwił on indeksowi 20 największych spółek akcyjnych powrót do poziomu z poprzedniego zamknięcia.
W maju nie udało się zarobić przeważającej części tych inwestorów, którzy ulokowali swoje oszczędności w funduszach akcji. Dlaczego bardziej opłacalne okazało się kupno funduszy polskich obligacji? Eksperci wyjaśniają, w co warto było inwestować.
Przez dwa pierwsze tygodnie maja w notowaniach na rynkach akcji uwidacznił się stosunek inwestorów do ryzyka. Eurodolar poszedł w dół o 1,7 procent, zaś indeks CRB powędrował w górę, co w dużej mierze miało związek z odbiciem ropy, jak zauważyli eksperci. Co spowodowała awersja do ryzyka, w połączeniu z drożejącymi cenami amerykańskich obligacji? Uczestnicy rynku bez kozery zaczęli pozbywać się akcji.
MFW i szefowie Banku Światowego biją na alarm. Ich zdaniem gospodarka nie jest wystarczająco silna, aby wyjść cało z kolejnego kryzysu, a skutki poprzedniego nie zostały jeszcze zniwelowane. Jednocześnie na giełdach mogą zostać pobite nowe rekordy hossy i obserwujemy boom na surowce, sądząc po cenach tych ostatnich.
Podwyżka stóp procentowych w Eurolandzie nie zrobiła większego wrażenia na inwestorach. Indeks rodzimych blue chipów nie zszedł poniżej 2900 punktów.
Tydzień na giełdach zaczął się spokojnie, a byki pozwoliły sobie na odpoczynek po kilku dniach zwyżek. WIG20 doszedł do 2900 punktów, hamując zapędy tej grupy inwestorów.
Dobre nastroje na światowych giełdach sprzyjają pobijaniu kolejnych rekordów na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Jeżeli inwestorów nie powstrzyma prawdopodobieństwo podwyższenia stóp procentowych w Polsce i Eurolandzie, czeka nas rajd byków. Tylko czwartkowa decyzja EBC może zniechęcić graczy na zwyżkę.
Przyrost nowych miejsc pracy w Ameryce przewyższył oczekiwania inwestorów. Niemalże wszystkie parkiety przyjęły tę wiadomość jednomyślnie – zwyżkując. Również polskie indeksy, WIG i WIG20, osiągnęły kolejne rekordy hossy.
W środę na niemal wszystkich giełdach inwestorom dopisały dobre nastroje. Na GPW pobito kolejne rekordy i nic nie wskazuje na to, żeby hossa miała dobiec końca.
Ataki na Libię to kolejny czynnik pozagospodarczy, który należy uwzględnić w prognozach inwestycyjnych. Naloty sił zbrojnych mają na celu odebranie władzy Kaddafiemu i unormowanie sytuacji w tym państwie. Tymczasem na rynku funduszy akcyjnych nastąpił największy od lipca 2010 r. odpływ pieniędzy.
Podczas posiedzenia grupy G7 ministrowie finansów oraz szefowie banków centralnych postanowili wprowadzić środki, zmierzające do osłabienia JPY. Rada Bezpieczeństwa ONZ wprowadziła zakaz lotów nad Libią, co jest równoznaczne z interwencją wojskową w tym kraju.
Obserwując dzisiejsze sesje giełdowe, nie można było narzekać na monotonię. Indeks w Atenach chwilami był ponad 5 proc. na plusie, podczas kiedy DAX znalazł się przeszło 1 proc. pod kreską. WIG20 plasował się pomiędzy tymi wynikami, przez większą część dnia nieznacznie zwyżkując.
W czwartek już drugi dzień z rzędu indeks 20 największych spółek na warszawskiej giełdzie szedł w górę. Łącznie zarobił 2,6 proc., a od dołka z 17 lutego – 4,6 proc. Tym bardziej jest to godne uwagi, że w tym samym czasie najważniejsze amerykańskie i niemieckie indeksy spadały w dół. Od 18 lutego S&P500 stracił 1 proc., a DAX – prawie 3 proc.
Dlaczego nowe fundusze przynoszą największe zyski? Wprowadzony na polski rynek dwa miesiące temu Pioneer Akcji Aktywna Selekcja uzyskał w lutym najwyższą stopę zwrotu wśród funduszy akcji polskich. Również spośród akcji małych i średnich spółek najwyższe notowania miał nowy fundusz, zarządzany przez Amplico TFI. Eksperci są zdania, że warto lokować środki w nowych funduszach.
WIG20 usiłował dzisiaj nie poddawać się złym nastrojom, panującym na europejskich giełdach. Zaliczył lekkie odreagowanie, lecz ostatecznie stracił na wartości. Podzielił losy giełd w Paryżu, Frankfurcie czy Londynie.
W środę byki martwiły się o to, czy uda im się utrzymać indeks blue chipów powyżej 2700 punktów. To nie wróży nic dobrego dzisiejszej sesji. Nic nie jest jeszcze przesądzone, ale możemy spodziewać się dalszych spadków.
Nasz parkiet po raz kolejny nie wypadł dobrze na tle innych, europejskich giełd. Najbardziej odstawaliśmy od Frankfurtu, Londynu i Paryża, gdzie padały nowe rekordy. Tymczasem WIG20 zmagał się z groźbą większej przeceny.
W styczniu euro umocniło się względem dolara o ok. 2,3 proc. Dlaczego średnie kursy EUR/USD przechodziły fluktuacje od poziomu 1,3384 na początku miesiąca do poziomu 1,3694 pod koniec miesiąca? Eksperci wyróżniają trzy fazy w notowaniach eurodolara w tym okresie.
Dane, które poznaliśmy w pierwszym tygodniu lutego, po raz kolejny zapowiadają poprawę koniunktury gospodarczej. Globalny wskaźnik PMI dla przemysłu i sektora usług, obliczony przez JPMorgan, osiągnął najwyższy poziom od czerwca 2007 roku. Indeks PMI obejmuje 30 państw, z których pochodzi 80% globalnego PKB.
Zgodnie z prognozami PKB w Polsce wzrosło. Natomiast wzrost gospodarki USA nie sprostał oczekiwaniom i był niższy niż się spodziewano. Czy jednak dane ze Stanów Zjednoczonych dały powód do rozczarowania? Eksperci zbadali, jakie są rokowania na najbliższe miesiące.
Dziś na światowych giełdach nastąpiła seria spadków. Nawet dobre dane, dotyczące amerykańskiej gospodarki, nie zdołały im zapobiec. W tym kontekście warszawska GPW może wydawać się ostatnim bastionem byków.
Poniedziałek okazał się mało udanym dniem na europejskich parkietach. Nadzieję na poprawę sytuacji budzi amerykańska Wall Street, która wczoraj na zakończenie miała całkiem niezły wynik. Tak naprawdę jednak o sytuacji na rynkach zadecydują dane makroekonomiczne, które poznamy w dniu dzisiejszym.
W roku 2011 można oczekiwać przyśpieszenia gospodarek rozwiniętych. Na amerykańskim rynku powinien zadziałać mechanizm „samonapędzającej” się gospodarki, głównie dzięki wzrostowi konsumpcji prywatnej, który jest następstwem lepszej sytuacji na rynku pracy.
Z najnowszych danych wynika, że w tygodniu zakończonym 12 stycznia do funduszy akcyjnych na świecie, w dużej mierze na rynki rozwinięte, napłynęło 5,4 mld USD. Coraz więcej osób inwestuje w agresywne, światowe fundusze, co w połączeniu z optymistycznymi doniesieniami gospodarczymi, przerastającymi oczekiwania wynikami amerykańskich spółek za IV kwartał 2010 r. oraz stabilizacją w kwestii kryzysu zadłużenia w Europie sprawia, że wśród inwestorów dominuje pozytywne nastawienie do giełdy.
W 2010 roku fundusze inwestujące za granicą, na rynkach wschodzących, mogły przynieść nawet przeszło 50% zysku. Osiągnęły one lepsze wyniki niż fundusze polskich akcji.
2010 r. przyniósł duże zyski tym, którzy są posiadaczami jednostek funduszy inwestycyjnych. Na 365 funduszy otwartych, przeszło połowa dała zarobek powyżej 10%. Ani jeden fundusz akcji polskich, niestosujący aktywnej alokacji, nie był stratny. Mniej zyskowne okazały się inne grupy.
Dziś na warszawskiej giełdzie wszyscy zapomnieli o poniedziałkowym optymizmie. Notowania WIG20 poszły ostro w dół. Również DAX nie wykazywał szczególnie dobrego zachowania, a na Wall Street, w reakcji na publikację dobrych wskaźników makroekonomicznych, odnotowano spadki.
Jeżeli kryzys fiskalny Eurloandu nie doprowadzi do niewypłacalności banków, jego nasilenie wywoła spadek cen akcji. Mogą to wykorzystać osoby, chcące zainwestować w fundusze inwestycyjne z tego obszaru geograficznego. Natomiast zyski z obligacji prawdopodobnie będą poniżej przeciętnej.