Kategorie

Giełda

Co prawda udało się zahamować przecenę na warszawskiej giełdzie, ale nie wiadomo jeszcze, czy efekty będą trwałe. Powinniśmy liczyć się z tym, że WIG20 spotka na swojej drodze barierę 2600 punktów. Sytuacja nie jest jeszcze przesądzona.
Dokładnie dwa lata temu zaczęła się hossa na GPW. Ostatnio jednak tendencje odwracają się. Czy 18 lutego 2012 roku hossa będzie świętować swoje trzecie urodziny? Kondycja warszawskiej giełdy pogarsza się, a szanse na kontynuowanie wzrostów są coraz mniejsze.
Warszawska Giełda Papierów Wartościowych odsłoniła swoją rażącą słabość. Należy zadać sobie pytanie, co takiego się stało, że inwestorzy postanowili zrezygnować z posiadania polskich akcji. Wszak zarówno za decyzjami byków, jak i niedźwiedzi, zawsze stoją konkretne pobudki.
Zgodnie z podejrzeniami ekspertów rodzimy indeks największych spółek nie może stanąć na nogi. W dniu dzisiejszym zniżkował, a w reakcji na wieści zza oceanu zostaliśmy liderem spadków na europejskich parkietach.
W środę byki martwiły się o to, czy uda im się utrzymać indeks blue chipów powyżej 2700 punktów. To nie wróży nic dobrego dzisiejszej sesji. Nic nie jest jeszcze przesądzone, ale możemy spodziewać się dalszych spadków.
Na zachodnich parkietach indeksy pną się coraz wyżej w górę. Tymczasem indeks dwudziestu największych spółek notowanych na GPW walczy ze zniżkami. WIG20 nie uniknął dzisiaj spadku poniżej 2700 punktów.
Opublikowane dzisiaj dane makroekonomiczne nie stanowiły dla inwestorów dużej zachęty do działania. Notowania poszczególnych spółek zachowywały się ospale. Trend panujący na giełdzie utrzymuje się, a dzisiejsze informacje stanowiły zbyt słaby impuls do zmian.
Dzisiejszy dzień na światowych giełdach powinien dostarczyć inwestorom wielu emocji. Trudno jednak powiedzieć, jakie decyzje wywołają oczekiwane wydarzenia. Rynek finansowy nie zmieni się raczej o trzysta sześćdziesiąt stopni, ponieważ utrzymują się na nim zbyt silne trendy.
Nasz parkiet po raz kolejny nie wypadł dobrze na tle innych, europejskich giełd. Najbardziej odstawaliśmy od Frankfurtu, Londynu i Paryża, gdzie padały nowe rekordy. Tymczasem WIG20 zmagał się z groźbą większej przeceny.
Odkładamy zbyt mało pieniędzy na emeryturę. Co by się stało, gdyby środki, które wędrują do ZUS-u, trafiały w inne miejsce? Eksperci są zdania, że i tak nie starczyłoby ich na godziwe życie na starość.
Miesiąc temu eksperci obstawali przy tym, że nastąpi kontynuacja trendów z drugiej połowy roku 2010, a zatem kursy spółek związanych z rynkami wschodzącymi powinny iść w górę przy jednoczesnym zaostrzeniu kryzysu fiskalnego strefy euro. Jak zachowywał się zagraniczny rynek akcji w styczniu? Dowiedz się, co wpłynęło na decyzje inwestorów.
W piątek giełda przy Wall Street narzuciła tempo innym parkietom i światowe indeksy poszły w górę. Byki nie powinny jednak nastawiać się na to, że będą wiecznie wygrywać. Wyniki rodeo mogą się jeszcze odwrócić.
W czwartek inwestorom towarzyszyły obawy przed większą korektą na giełdzie. W piątek stały się one mniej dokuczliwe, ale nie udało się wyeliminować ich całkowicie. Istnieje wiele czynników, które potęgują niepewność.
Zeszły tydzień był udany dla giełdy. Jednakże czwartkowy przebieg wydarzeń przyczynił się do tego, że notowania poszczególnych indeksów nie wyglądają już zbyt optymistycznie dla inwestorów. WIG musiał oddać praktycznie całe zyski z zeszłego tygodnia.
W czwartek rano przewagę na parkiecie miała podaż. Na początek dnia WIG20 stracił jeden procent, ale im bardziej zbliżał się do 2700 pkt., tym bardziej niedźwiedzie traciły grunt pod nogami. Na zachodnich rynkach pojawiły się pierwsze zwiastuny zwyżki i kontynuacja przeceny stawała się coraz trudniejsza.
W styczniu euro umocniło się względem dolara o ok. 2,3 proc. Dlaczego średnie kursy EUR/USD przechodziły fluktuacje od poziomu 1,3384 na początku miesiąca do poziomu 1,3694 pod koniec miesiąca? Eksperci wyróżniają trzy fazy w notowaniach eurodolara w tym okresie.
Przybyło zarówno byków, jak i niedźwiedzi, wynika z najnowszej ankiety Investors Intelligence, przytaczającej postawy najbardziej popularnych biuletynów inwestycyjnych w Ameryce. Do przełomu stycznia i lutego obserwowaliśmy przyrost optymistów. Optymiści stanowią 53,4%, zaś pesymiści – 23,3%. Odsetek pierwszej grupy powiększył się w nieco większym stopniu niż odsetek drugiej grupy.
Styczeń na rynkach akcyjnych nie należał do wyjątkowych. Na początku zeszłego miesiąca można było zaobserwować tzw. efekt stycznia. Czy wiesz, jak duży miał zasięg? Dowiedz się, jak eksperci wycenili certyfikaty FIZ.
Czy wiesz, jaką alternatywą dla papierów skarbowych i lokat bankowych są obligacje korporacyjne? Emitują je m.in. deweloperzy i można zarobić na nich od 9 do 13 proc w skali roku, co daje przeszło dwukrotnie większy zysk niż 2-letnie obligacje Skarbu Państwa, mimo że na początku lutego stopa procentowa tych drugich została zwiększona do 4,5 proc. Dowiedz się, czy eksperci polecają ten rodzaj obligacji inwestorom indywidualnym.
Kolejna podwyżka stóp procentowych w Chinach nie wywołała paniki wśród inwestorów. Są oni przygotowani na to, że chińskie władze monetarne podniosą koszt pieniądza. Tamtejsza gospodarka przeżywa bardzo silny wzrost, którego nie są w stanie powstrzymać podwyżki w tej skali, co dotychczas.
Mało prawdopodobne jest, aby pobite podczas amerykańskiej sesji rekordy miały jednorazowy charakter. Notowania S&P500 i innych indeksów idą w górę, a inicjatywa zdecydowanie należy do byków. Mniej jednoznaczna sytuacja panuje na GPW, chociaż i w tym przypadku trudno mówić o niskich wartościach indeksów.
Eurodolar bezskutecznie usiłował odreagować spadki. Popyt nie zdołał przełamać dolnego ograniczenia na poziomie 1,3620. W konsekwencji notowania tej pary walutowej ponownie poszły w dół i nastąpiła konsolidacja wokół wartości 1,3510 – nowego, lokalnego minimum. Dane, które napłynęły o godz. 12.00 z Niemiec, tylko pogłębiły zniżkę.
Po miesiącach rozczarowań fundusze z grupy akcji polskich małych i średnich spółek przyniosły zadowalające wyniki i trafiły do czołówki najlepszych grup. Największą stopę zwrotu w tej kategorii przyniósł KBC Akcji Małych Spółek SFIO (+2,8%). Czy znasz styczniowy ranking TFI? Sprawdź, które Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych miało najlepsze wyniki według ekspertów z Expandera i Dziennika Gazety Prawnej.
Na przełomie stycznia i lutego fundusze inwestycyjne lokujące na rynkach wschodzących poniosły największe od trzech lat straty. Odpłynęło z nich ponad 7 mld USD. Inaczej przedstawia się sytuacja z lokatami w regionie EMEA, czyli na rynkach wschodzących Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, do których należy również Polska – 20. tydzień z rzędu wzbogacały się one o nowe środki.
Przez publikację danych z amerykańskiego rynku pracy w piątek kurs eurodolara zszedł poniżej istotnego wsparcia na poziomie 1,3570. Para walutowa zdołała jednak odbić się w górę, co pozwoliło jej pod koniec dnia pokonać tę barierę. W poniedziałek rano notowania EUR/USD znajdowały się w rejonie 1,3600.
W czwartek dużo się działo, dlatego trudno określić, co wywołało nastroje, panujące na giełdzie. Jedno jest pewne: notowania większości indeksów pogorszyły się. Sytuację na Wall Street uzdrowił nieco Bernanke. Pytanie tylko, w jaki sposób?
Zgodnie z prognozami PKB w Polsce wzrosło. Natomiast wzrost gospodarki USA nie sprostał oczekiwaniom i był niższy niż się spodziewano. Czy jednak dane ze Stanów Zjednoczonych dały powód do rozczarowania? Eksperci zbadali, jakie są rokowania na najbliższe miesiące.
Dziś na światowych giełdach nastąpiła seria spadków. Nawet dobre dane, dotyczące amerykańskiej gospodarki, nie zdołały im zapobiec. W tym kontekście warszawska GPW może wydawać się ostatnim bastionem byków.
Agencja Standard & Poor's Ratings obniżyła długoterminowy rating IrIandii z A do A- z perspektywą negatywną, co zaprzątało w środę głowy inwestorów. W odpowiedzi eurodolar poszedł w dół. Kwestia Irlandii przyćmiła wartość danych Amerykańskiego Departamentu Pracy, informujących o wzroście zatrudnienia w prywatnym sektorze pozarolniczym o 187 tys. etatów, podczas kiedy spodziewano się, że wyniesie on 145 tys.
Znana jest już nowa oferta emisji obligacji detalicznych Ministerstwa Finansów na luty 2011. Czy wiesz, które obligacje będą dla Ciebie najlepsze? Skorzystaj z zestawienia, przygotowanego przez ekspertów.
Wydaje się, że nadszedł dobry czas dla byków. Egipski dyktator jest bliski rezygnacji ze stanowiska prezydenta, aktywność gospodarcza poszczególnych krajów przeważnie wzrasta, na giełdzie pobijane są coraz to nowe rekordy, a ceny surowców pozostają czułe na zmiany. Gdzie tkwi haczyk?
Przedsiębiorcy, którzy kiedykolwiek zastanawiali się nad wprowadzeniem swojej firmy na giełdę papierów wartościowych teraz nie powinni mieć żadnych wątpliwości. Dzięki unijnej dotacji możliwe jest sfinansowanie przygotowania prospektu emisyjnego czy przeprowadzenia niezbędnych analiz finansowych. W ramach tegorocznego konkursu na ten cel przeznaczono 20 mln PLN.
Pierwszy dzień lutego na giełdzie był dużo spokojniejszy od poniedziałku. Sytuacja w Egipcie nadal jest zaogniona, ale przestała oddziaływać na rynki. Dzisiaj rano podaż bezskutecznie usiłowała zepchnąć WIG20 do poziomu zamknięcia. Popyt pokrzyżował jej plany na fali kolejnych danych makro.
W 2010 r., jak również w roku bieżącym, efekt stycznia był mało widoczny na warszawskiej giełdzie. Rynek zachowywał się dość nerwowo i ostatecznie skończył ubiegły miesiąc ze zniżką, która wyniosła blisko 0,7%. Małe spółki odnotowały zdecydowanie korzystniejsze wyniki niż blue chips. sWIG80 wzrósł o 2,5%, podczas gdy WIG20 był 1,4% na minusie.
Mimo niskiego, łącznego PKB, które w 2009 r. opiewało na kwotę 58 141,5 mld dolarów i stanowiło zaledwie 0,32% PKB na świecie, Egiptowi udało się wpłynąć na światowe rynki. Wydawałoby się, że demonstracje w tym kraju stanowią problem lokalny, a ponad 100 zabitych osób i kolejne 2000 rannych nie są w stanie sprawić, że spadnie wartość indeksów giełdowych na świecie. Stało się jednak inaczej.
W poniedziałek agencja Moody’s obniżyła rating Egiptu, co nie zrobiło na inwestorach najmniejszego wrażenia. Światowe rynki nie zwracają uwagi na sytuację w takich krajach jak ten, szczególnie że koncentrowały się na kimś innym – Stanach Zjednoczonych i tamtejszych danych.
Po raz kolejny determinacja inwestorów, aby kierować się w swoim postępowaniu faktami, a nie obawami, została wystawiona na próbę. To właśnie publikowane w ciągu ostatnich tygodni i miesięcy dane rzutowały na ich decyzje inwestycyjne i powstrzymywały przed bardziej widoczną korektą na rynkach akcji.
Podczas wczorajszej sesji złoty nieznacznie stracił na wartości. Agencja ratingowa Standard&Poor’s obniżyła rating Japonii. Na wieść o tym wzrosła awersja do ryzyka.  Wczoraj kurs EUR/PLN zwyżkował w okolice 3,9100, a dzisiaj jeszcze dalej – do obszaru 3,9200. Nie utrzymał się jednak długo na tym poziomie i szybko wrócił pod 3,9100.
Dziś na rynek napłynęły kolejne informacje ze świata makroekonomii. Kurs EUR/USD zwyżkował, zatrzymując się dopiero na granicy 1,3750. Dane na temat inflacji w Niemczech nie zrobiły na tej parze walutowej większego wrażenia.
W czwartek rano na rynek napłynęły zaskakujące wieści, związane z obniżeniem raitingu Japonii przez agencję Standard&Poors. Póki co rating zmienił się o pojedynczą jednostkę, ale inwestorzy już dali odczuć, że wysokie ceny największych gospodarek nie muszą utrzymywać się wiecznie.
Wydaje się, że akcje firm wchodzących w skład indeksu S&P 500 mają duży potencjał wzrostowy, który wynosi blisko 30%. Analiza średnich prognoz zysków z tych walorów wypadła obiecująco. Dobrej myśli można być również po zapoznaniu się z modelem Fed.
Wczoraj wieczorem rynek czekał na komunikat Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, która – jak się okazało – postanowiła nie zmieniać dotychczasowego poziomu stóp procentowych. Automatycznie zaszkodziło to dolarowi. W wyniku osłabienia amerykańskiej waluty wzrosły ceny na rynku towarowym.
W środę notowania polskiej waluty pozostawały w miarę stabilne. Od początku tygodnia wahania kursu EUR/PLN wynoszą nie więcej niż 2-3 grosze. Dzisiaj obszar zmian może znaleźć się nieco wyżej, jednak nie powinien przekroczyć granic 3,89-3,90 złotego za euro.
Na rodzimej giełdzie utrzymuje się tendencja spadkowa. Korekty w dół nie widać za to na zagranicznych parkietach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. To może niepokoić, ponieważ spadki na Wall Street wpłyną negatywnie na polski rynek.
Początek wtorku na parkiecie nie wskazywał zdecydowanie na to, w którą stronę pójdzie rynek, ale już wkrótce WIG20 ujawnił swoją słabość i zniżkował o 0,5 proc. Nie najlepsze dane makroekonomiczne ze Starego Kontynentu spowodowały pogłębienie przeceny. Podaż wyhamowała dopiero po zderzeniu z poziomem 2700 pkt.
Poniedziałek okazał się mało udanym dniem na europejskich parkietach. Nadzieję na poprawę sytuacji budzi amerykańska Wall Street, która wczoraj na zakończenie miała całkiem niezły wynik. Tak naprawdę jednak o sytuacji na rynkach zadecydują dane makroekonomiczne, które poznamy w dniu dzisiejszym.
W roku 2011 można oczekiwać przyśpieszenia gospodarek rozwiniętych. Na amerykańskim rynku powinien zadziałać mechanizm „samonapędzającej” się gospodarki, głównie dzięki wzrostowi konsumpcji prywatnej, który jest następstwem lepszej sytuacji na rynku pracy.
Giełdy rozpoczęły nowy tydzień, znajdując się w dość stabilnej sytuacji, co zawdzięczają utrzymywaniu się dobrych nastrojów z poprzednich dni. W nocy eurodolar zdołał złamać opór na poziomie 1,36 i ustanowił nowe maksimum na wysokości 1,3642. Później górę wzięła jednak podaż, spychając parę walutową poniżej poziomu 1,36.
Zeszły tydzień zakończył się pomyślnie dla posiadaczy akcji, ale nie oznacza to, że sytuacja na giełdzie sprzyja im pod każdym względem. Żeby tradycji stało się zadość, odkąd rozpoczęła się hossa, determinacja kupujących zmniejszyła się. Od zwyżek, które obserwujemy od lutego 2009 r., taki schemat powtarzał się już wiele razy.
Zeszły tydzień w Polsce mijał w duchu oczekiwań na podwyżkę stóp procentowych. Początkowo kurs EUR/PLN spadł do poziomu 3,8550, jednak w dalszej części tygodnia przekroczył poziom 3,9000 wskutek odreagowania i osiągnął lokalne maksimum na poziomie 3,9150.