Kategorie

Spółka akcyjna, Surowce

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Początek marca na warszawskim rynku finansowych upłynął w spokoju, a wskaźniki na GPW prawie wcale się nie zmieniały. Szeroki rynek, który można zmierzyć stopą zwrotu indeksu WIG, odnotował minimalny wzrost o 0,3%. Większe różnice uwidaczniają się podczas analizy kapitalizacji rynkowej.
W tym roku można spodziewać się rekordowo wysokiej wartości dywidend, które przyjdzie wypłacić spółkom z udziałem Skarbu Państwa. Niestety jeżeli państwo jest akcjonariuszem w danej spółce, może chcieć zwiększyć swoje przychody, podnosząc podatek. Taka polityka negatywnie odbiłaby się na spółkach z udziałem Skarbu Państwa.
Niestety inwestorzy zawiedli się na rynkach rozwijających się. Z rynków rozwijających się można wykrzesać duże zyski, ale pod warunkiem, że poprawią się globalne nastroje gospodarcze.
W poniedziałek rynek akcji charakteryzował się sporą zmiennością. Rano na parkiecie prym wiodły niedźwiedzie, ale bykom szybko udało się przejąć pałeczkę. Postawy inwestorów nie zakłócały ani nowe publikacje makroekonomiczne (takich brakowało), ani istotne doniesienia geopolityczne.
Po emocjach z poprzedniego tygodnia dzisiaj uczestnicy rynku mieli chwilę, żeby odetchnąć. Indeks naszych dwudziestu największych spółek rozpoczął dzień na niewielkim minusie, ale w krótkim czasie WIG20 zdołał odrobić straty. Sytuacja unormowała się.
Inwestorzy na całym świecie z niecierpliwością czekali na oficjalne ogłoszenie wyników czwartkowego spotkania na szczycie. Nurtująca była kwestia wypracowania stanowiska, które stanowiłoby kompromis między sektorem prywatnym i publicznym. Zachowanie rynków w czwartek po południu sugerowało wyraźnie, że podczas zjazdu przedstawicieli państw strefy euro zostaną podjęte konkretne decyzje.
W dniu dzisiejszym miała miejsce przecena, która dosięgła również polski parkiet. Nie trudno jest o jej wytłumaczenie: rynki w dalszym ciągu borykają się z takimi problemami, jak traktowanie z dużą rezerwą wyników stress-testów europejskich banków, kwestia limitu zadłużenia USA i spadająca wartość hiszpańskich obligacji – Madryt to kolejny kraj, który znalazł się na liście pretendentów do bankructwa.
Dziś poznamy pierwsze publikacje z serii danych, obrazujących stan amerykańskich firm. Kluczowe znaczenie dla koniunktury gospodarczej będą miały nie tyle wyniki przedsiębiorstw z przeszłości, co prognozy na przyszłość.
Wraz z dzisiejszym dniem na parkiecie dobiegło końca pierwsze półrocze 2011 roku. W tym czasie miało miejsce wiele zaskakujących wydarzeń. Problemy Grecji stanowią zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Przyjęło się myśleć oddzielnie o rynku giełdowym i New Connect. Dlaczego jednak konstruowanie portfela według kryterium branżowego na obu rynkach może przynieść podobne efekty? Ekspert dokonał porównania stóp zwrotu z indeksów branżowych na GPW i New Connect.
Łatwo można było przewidzieć, że odnotowane w piątek zwyżki na WIG20 nastąpiły w konsekwencji rozliczania instrumentów pochodnych. Faktycznie, zwyżkujący indeks blue chipów nie miał nic wspólnego z realnym popytem. Notowania z końca tygodnia okazały się być efektem czysto technicznego zabiegu.
W poniedziałek nie dało się jeszcze w pełni poczuć, że rozpoczął się nowy tydzień. Nie tylko na GPW obroty były mizerne, ale również inne parkiety nie ruszyły z kopyta. Inwestorzy wstrzymali oddechy przed publikacją wtorkowych danych i będą uważnie śledzić reakcję Wall Street.
W środę byki odpoczywały po spadkach, które wcześniej wdały im się we znaki. Końcówka wtorkowej sesji na Wall Street i zwyżkujące notowania na azjatyckich parkietach pozwalały sądzić, że dzień na giełdach przebiegnie pomyślnie.
W piątek udało się zatrzeć złe wrażenie po słabych notowaniach surowców. Sytuację uratowała publikacja ze Stanów Zjednoczonych. Okazało się, że utworzono dużo więcej miejsc pracy niż zakładali analitycy.
Patrząc krytycznym okiem na okres przedświąteczny i czas Wielkiej Nocy na rynkach finansowych, trzeba przyznać, że sytuacja nie sprzyjała bykom. W Azji nastąpiły trzy dni spadków, w Ameryce utrzymywał się marazm, miedź i srebro potaniały, a napięcie w Libii i jej rejonach zwiększyło się. Nastroje pogarszała niepewność, związana ze zbliżającymi się publikacjami i perspektywa nadchodzących szczytów.
Dobre wyniki amerykańskich spółek pozwoliły dolarowi na spadek względem światowych walut. Awersja do ryzyka obniżyła się, a pamięć inwestorów okazuje się na tyle krótka, że zdają się oni być niepomni na niefortunny początek tygodnia. Ma to oddźwięk w wyraźnych zwyżkach giełdowych indeksów, notowaniach surowców i najbardziej ryzykownych walut.
MFW i szefowie Banku Światowego biją na alarm. Ich zdaniem gospodarka nie jest wystarczająco silna, aby wyjść cało z kolejnego kryzysu, a skutki poprzedniego nie zostały jeszcze zniwelowane. Jednocześnie na giełdach mogą zostać pobite nowe rekordy hossy i obserwujemy boom na surowce, sądząc po cenach tych ostatnich.
6 kwietnia fundusze akcji na świecie zakończyły tydzień z 13 mld USD świeżo pozyskanego kapitału. Przeszło jedna trzecia tych zasobów została ulokowana na rynkach wschodzących. Znając te dane, nie trudno zrozumieć siłę emerging markets na przełomie marca i kwietnia.
Podczas konferencji prasowej z udziałem J.C.Tricheta nie miały miejsca zapewnienia o „wzmożonej czujności” (strong vigilance). Takie sformułowanie sugerowałoby rychłą podwyżkę stóp procentowych. Szef ECB zachował powściągliwość; podkreślił wagę monitorowania cen i akomodacyjnej polityki banku centralnego, zaznaczając jednocześnie, że wzrost HICP nie wywoła efektów drugiej rundy inflacji.
Telenowela o danych gospodarczych w dalszym ciągu cieszy się dużym zainteresowaniem. Ponieważ scenariusz nie jest pozytywny, widzowie są niezadowoleni i na parkietach uwidaczniają się zniżki. Ostatnie rekordy mogą już odejść do lamusa.
Ataki na Libię to kolejny czynnik pozagospodarczy, który należy uwzględnić w prognozach inwestycyjnych. Naloty sił zbrojnych mają na celu odebranie władzy Kaddafiemu i unormowanie sytuacji w tym państwie. Tymczasem na rynku funduszy akcyjnych nastąpił największy od lipca 2010 r. odpływ pieniędzy.
Podczas posiedzenia grupy G7 ministrowie finansów oraz szefowie banków centralnych postanowili wprowadzić środki, zmierzające do osłabienia JPY. Rada Bezpieczeństwa ONZ wprowadziła zakaz lotów nad Libią, co jest równoznaczne z interwencją wojskową w tym kraju.
Dzisiejsze publikacje makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych nie były jednoznaczne. Wystarczyły jednak, aby wesprzeć zniżkujące ostatnio indeksy. Sam Nikkei zyskał 5 proc.
Inwestorzy potrzebowali kilka dni, aby dotarła do nich skala zniszczeń w Japonii. We wtorek światowe giełdy gwałtownie zareagowały na kataklizm w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Czy w lutym można było zarobić ponad przeciętną na funduszach hedgingowych? Analitycy finansowi podkreślają, że nie przyniosły one nadzwyczajnych zysków. Bardziej opłacalne było lokowanie środków na giełdach papierów wartościowych.
Pierwsze godziny handlu na europejskich parkietach należały do byków. Jednak po południu na większości giełd inicjatywę przejęły niedźwiedzie. Warszawskiej GPW udało się zakończyć dzień nad kreską.
Dlaczego nowe fundusze przynoszą największe zyski? Wprowadzony na polski rynek dwa miesiące temu Pioneer Akcji Aktywna Selekcja uzyskał w lutym najwyższą stopę zwrotu wśród funduszy akcji polskich. Również spośród akcji małych i średnich spółek najwyższe notowania miał nowy fundusz, zarządzany przez Amplico TFI. Eksperci są zdania, że warto lokować środki w nowych funduszach.
Po tym jak indeks warszawskich blue chipów zaliczył spadek o 1,7 proc., zatrzymał się w okolicach 2650 punktów, gdzie znajduje się od pięciu sesji. W tym czasie niedźwiedzie usiłowały rozpocząć rajd w kierunku 2600 punktów – bezskutecznie.
Styczniowa inflacja przerosła nawet najgorsze oczekiwania ekspertów. Czy Rada Polityki Pieniężnej podniesie na początku marca stopy procentowe? Przemawia za tym fakt, że drożeją produkty rolne i przemysłowe, co może przełożyć się na wzrost cen konsumpcyjnych.
We wtorek Kadafi zapowiedział, że nie podda się łatwo i będzie walczył do ostatniej kropli krwi, ale europejskie parkiety nie miały czasu na żadną reakcję. Również zdecydowana zniżka notowań na Wall Street pozostała bez odzewu ze strony inwestorów. Dopiero dzisiaj rano zobaczymy, jaki wpływ na giełdę miały wyżej wymienione wydarzenia.
Zgodnie z podejrzeniami ekspertów rodzimy indeks największych spółek nie może stanąć na nogi. W dniu dzisiejszym zniżkował, a w reakcji na wieści zza oceanu zostaliśmy liderem spadków na europejskich parkietach.
Na zachodnich parkietach indeksy pną się coraz wyżej w górę. Tymczasem indeks dwudziestu największych spółek notowanych na GPW walczy ze zniżkami. WIG20 nie uniknął dzisiaj spadku poniżej 2700 punktów.
W styczniu euro umocniło się względem dolara o ok. 2,3 proc. Dlaczego średnie kursy EUR/USD przechodziły fluktuacje od poziomu 1,3384 na początku miesiąca do poziomu 1,3694 pod koniec miesiąca? Eksperci wyróżniają trzy fazy w notowaniach eurodolara w tym okresie.
Kolejna podwyżka stóp procentowych w Chinach nie wywołała paniki wśród inwestorów. Są oni przygotowani na to, że chińskie władze monetarne podniosą koszt pieniądza. Tamtejsza gospodarka przeżywa bardzo silny wzrost, którego nie są w stanie powstrzymać podwyżki w tej skali, co dotychczas.
Dane, które poznaliśmy w pierwszym tygodniu lutego, po raz kolejny zapowiadają poprawę koniunktury gospodarczej. Globalny wskaźnik PMI dla przemysłu i sektora usług, obliczony przez JPMorgan, osiągnął najwyższy poziom od czerwca 2007 roku. Indeks PMI obejmuje 30 państw, z których pochodzi 80% globalnego PKB.
Mimo niskiego, łącznego PKB, które w 2009 r. opiewało na kwotę 58 141,5 mld dolarów i stanowiło zaledwie 0,32% PKB na świecie, Egiptowi udało się wpłynąć na światowe rynki. Wydawałoby się, że demonstracje w tym kraju stanowią problem lokalny, a ponad 100 zabitych osób i kolejne 2000 rannych nie są w stanie sprawić, że spadnie wartość indeksów giełdowych na świecie. Stało się jednak inaczej.
Na rodzimej giełdzie utrzymuje się tendencja spadkowa. Korekty w dół nie widać za to na zagranicznych parkietach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. To może niepokoić, ponieważ spadki na Wall Street wpłyną negatywnie na polski rynek.
W roku 2011 można oczekiwać przyśpieszenia gospodarek rozwiniętych. Na amerykańskim rynku powinien zadziałać mechanizm „samonapędzającej” się gospodarki, głównie dzięki wzrostowi konsumpcji prywatnej, który jest następstwem lepszej sytuacji na rynku pracy.
Rynki odetchnęły z ulgą po zakończonych przetargach portugalskich i hiszpańskich papierów, ale na niewiele się to zdało, z punktu widzenia akcjonariuszy. Już wkrótce nad tymi ostatnimi zaczęła brać górę potrzeba pozbycia się akcji.
Podczas ostatniej, zeszłorocznej sesji nastąpiło odreagowanie surowców po wcześniejszej zwyżce, które było kontynuowane w poniedziałek. Wzrost notowań surowców został dodatkowo wzmocniony przez umocnienie dolara amerykańskiego.
2010 r. przyniósł duże zyski tym, którzy są posiadaczami jednostek funduszy inwestycyjnych. Na 365 funduszy otwartych, przeszło połowa dała zarobek powyżej 10%. Ani jeden fundusz akcji polskich, niestosujący aktywnej alokacji, nie był stratny. Mniej zyskowne okazały się inne grupy.
Jeżeli kryzys fiskalny Eurloandu nie doprowadzi do niewypłacalności banków, jego nasilenie wywoła spadek cen akcji. Mogą to wykorzystać osoby, chcące zainwestować w fundusze inwestycyjne z tego obszaru geograficznego. Natomiast zyski z obligacji prawdopodobnie będą poniżej przeciętnej.
Ostatni tydzień roku 2010 był skąpy, jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne. Najbardziej interesujące wśród wskaźników makro były dane na temat gospodarki USA, zaś w Polsce – rządowy projekt reformy systemu emerytalnego. Przewidywania na najbliższą przyszłość są dość mgliste.
Poniedziałkowa sesja, pozbawiona wydarzeń makro, aktywności i kapitału, nie dostarczyła inwestorom zbyt wielu rozrywek. Owszem, WIG20 powędrował w pobliże niedawnych maksimów, ale spadł w ciągu niespełna godziny do poziomu z piątkowego zamknięcia, gdzie pozostał przez kolejne sześć godzin.