Kategorie

Giełda

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Decyzja agencji Moody’s, która dzisiaj rano obniżyła rating dla Irlandii do AA2 z AA1 nie zrobiła na inwestorach większego znaczenia. Po prostu oceny ratingów zostały urealnione do bieżącej sytuacji gospodarczo-fiskalnej i podobnie jak wcześniejsze decyzje ws. Hiszpanii, czy Portugalii nie staną się pretekstem do wyprzedaży eurowaluty.
Dzisiaj na rynkowe nastroje wpływ będą mieć publikacje danych makroekonomicznych, zwłaszcza z USA. O godz. 14:30 opublikowane zostaną dane o inflacji CPI w czerwcu, a o godz. 15:55 nastroje konsumenckie Michigan na połowę lipca.
Mimo, iż informacje ze sfery makroekonomii nie rozpieszczają, to rynek zdaje się je zupełnie ignorować. Dobry przykład mieliśmy wczoraj – słabsza produkcja przemysłowa w strefie euro, rozczarowujący przetarg 5-letnich obligacji w kraju, a także kiepski odczyt danych o sprzedaży detalicznej w USA w czerwcu.
Za nami sesja, która przyniosła kilka rozczarowań. Po pierwsze dynamika produkcji przemysłowej w strefie euro wyniosła w maju 0,9 proc. m/m i 9,4 proc. r/r, a oczekiwano lepszego odczytu, zwłaszcza po dobrych informacjach z Niemiec, Francji i Włoch. Po drugie popyt na polskie 5-letnie obligacje był najsłabszy od 8 miesięcy i wyniósł 2,81 mld zł.
Publikacja Intela, podobnie jak dzień wcześniej Alcoa, przebiła oczekiwania analityków. Czołowy producent procesorów na świecie zarobił w II kwartale 51 centy na akcję, a przychody wzrosły o 34 proc. r/r do 10,8 mld USD. To pozwoliło utrzymać dobre nastroje po kolejnym dniu wyraźnych wzrostów na Wall Street.
Okazało się, że ranna obniżka ratingu dla Portugalii przez agencję Moody’s stworzyła niektórym inwestorom świetną okazję do zakupów euro. Co ciekawe nie zareagowali oni zbytnio na słabszy odczyt indeksu ZEW w Niemczech (spadek w lipcu do 21,2 pkt.), a motorem do zwyżek stały się informacje o udanym przetargu greckich, półrocznych bonów skarbowych.
Zaledwie wczoraj amerykański noblista prof. Robert Mundell „przypomniał” inwestorom o problemie państw grupy PIIGS, oceniając prawdopodobieństwo restrukturyzacji długu Grecji w przyszłym roku na 40 proc., a Portugalii, Hiszpanii i Irlandii nawet na 20 proc., to dzisiaj rano rynki finansowe „zaskoczyła” decyzja agencji Moody’s. Obniżyła ona rating dla Portugalii do A1 z perspektywą stabilną z wcześniejszych AA2.
O ile rano sytuacja wokół złotego nie wyglądała zbyt dobrze, to w kolejnych godzinach nasza waluta odrobiła straty. Euro potaniało o ponad 2 grosze do 4,06 zł, a dolar ponownie przetestował okolice 3,22 zł.
Nie pomogły dobre wyniki dotyczące dynamiki eksportu w Chinach – poniedziałek rozpoczyna się od słabszego sentymentu na światowych rynkach. Wracają stare obawy, a to związane z europejskimi testami wytrzymałościowymi dla banków komercyjnych (Der Spiegel donosi, iż mają one uwzględniać także scenariusz przeceny niemieckiego długu).
Notowania euro/dolara nie utrzymały w piątek (09.07.2010r.) dobrej passy, a przełamanie strefy 1,2650-1,2662 uruchomiło większą podaż. Niewykluczone, że część inwestorów zaczęła się też obawiać wyraźniejszej korekty ostatnich silnych wzrostów na Wall Street.
Wczoraj wieczorem (tj. 06.07.2010r.) nie udało się sforsować kluczowego oporu EUR/USD w rejonie 1,2670, który otworzyłby drogę do zwyżki do 1,27 i dalej do 1,28. Jakie są tego powody? Tak naprawdę można wymienić kilka.
Początek tego tygodnia na rynkach finansowych potwierdza kruchość nastrojów. Wystarczyła rewizja kwietniowych danych o aktywności w chińskiej gospodarce, by tamtejsza giełda mocno straciła i popsuła atmosferę na europejskich rynkach.
Pierwszy raz od maja rentowność 10-letnich obligacji greckich podniosła się powyżej psychologicznej bariery 10%. To przypomina inwestorom, że kryzys finansów publicznych na Starym Kontynencie nie odszedł jeszcze w niepamięć.
Od początku lipca warszawska giełda umożliwia inwestorom możliwość zarabiania na spadających kursach akcji. Dzięki krótkiej sprzedaży będzie można zarabiać również w czasie bessy.
Czwartkowy szczyt Unii Europejskiej wsparł notowania euro. Inwestorzy „kupili” zgodę polityków na wzmocnienie zarządzania gospodarczego i dyscypliny budżetowej, chociaż nie pojawiło się tu nic nowego o czym wcześniej nie byłoby wiadomo.
W opublikowanym ostatnio bilansie obrotów bieżących w naszym kraju wykazały, że w kwietniu zagraniczni inwestorzy ulokowali w naszych obligacjach dodatkowe 1,4 mld euro. W sumie od maja 2009 r. do kwietnia tego roku było to przeszło 17 mld euro wobec ponad 800 mln euro odpływu z naszych obligacji od maja 2008 r. do kwietnia 2009 r.
Według ankiety Bloomberga analitycy spodziewają w przyszłym roku wzrostu amerykańskiej gospodarki o 2,9%, czyli mniej niż wynosiły szacunki przed miesiącem, gdy wzrost ten oceniano na 3,1%.
Rozgrywka polityczna na Węgrzech, w ramach której ze strony rządowej pojawiło się ostrzeżenie przed możliwą powtórką w tym kraju greckiego scenariusza (czyli de facto pojawienie się groźby niewypłacalności) stała się nieoczekiwanie kluczowym wydarzeniem w skali globalnej.
Spodziewane cięcia budżetowe w Wielkiej Brytanii powodują spadek nastrojów konsumentów do poziomu najniższego od 5 miesięcy.
Podczas dużych prywatyzacji na rynku giełdowym pojawia się dużo nowych inwestorów na warszawskiej giełdzie. Kolejni gracze zastanawiają się jak wybrać najlepsze biuro maklerskie jakie wybrać kryteria?
Podczas ostatnich sesji giełdowych na Wall Street znacznie pogorszyła się atmosfera inwestorów. Indeks S&P500 znalazł się w piątek na wysokości lutowego dołka, co w naturalny sposób sprzyjało odbiciu.
Podczas piątkowej sesji na rynkach giełdowych nastroje pogarszały się z godziny na godzinę. Inwestorów najbardziej niepokoiło gwałtownie słabnące euro, którego kurs znalazł się na poziomie najniższym od kilkunastu miesięcy.
Duże zaangażowanie europejskich banków w obligacje państw których wypłacalność stoi pod znakiem zapytania budzi coraz większe obawy analityków branży bankowej.
Duże spadki cen akcji na wszystkich parkietach giełdowych na kilka dni przed debiutem PZU nie tylko ograniczają szansę na duże zyski, ale podnoszą też ryzyko straty. Być może na zysk będzie trzeba trochę poczekać. Przykłady Lotosu i Enei pokazują, że taka strategia też może być opłacalna.
W czwartek na giełdzie w Nowym Jorku inwestorom puściły nerwy. Indeks Dow Jones zanurkował w drugiej połowie sesji tracąc niemal w ciągu kilku minut niemal 1000 pkt. To największy od 1987 r. dzienny spadek tego wskaźnika.
Na rynkach finansowych narasta przewrażliwienie w sprawie potencjalnych problemów z finansami publicznymi w kolejnych krajach.
Rozszerza się strach przed powtórzeniem się kłopotów z finansami publicznymi, z jakimi od tygodni boryka się Grecja, w innych częściach świata.
Porównując akcje PZU do poprzednio debiutujących na giełdzie spółek Skarbu Państwa można szacować, że akcje PZU przyniosą wyraźne zyski mimo, że cena emisyjna została ustalona na maksymalnym poziomie.
Inwestorzy podejmujący większe ryzyko osiągają zwykle ponadprzeciętne zyski. Czy, i ile można było zarobić na papierach wartościowych emitowanych w krajach stojących na krawędzi bankructwa, oraz czy warto obecnie myśleć o kupnie przecenionych aktywów finansowych Grecji?
Rada Polityki Pieniężnej raczej nie podejmie decyzji o podwyższeniu stóp procentowych, dla rynku ważniejszy jednak może być komunikat rady określający politykę pieniężną w najbliższych miesiącach.
Silne wzrosty w poniedziałek odeszły w zapomnienie i wszystkie warszawskie indeksy we wtorek solidarnie podążały na południe. W pokonaniu psychologicznej bariery 2600pkt. przeszkodziła zagranica, gdzie notowania odbywały się również pod dyktando niedźwiedzi.
Inwestorzy zaczynają się niepokoić, czy naturalna korekta notowań po bezprecedensowych 10 tygodniach wzrostu nie zaszkodzi debiutowi akcji PZU na giełdzie.
Prywatyzacje dużych giełdowych spółek kojarzą się zazwyczaj z dużymi kolejkami pod oddziałami banków. Przy zapisach na akcje PZU nie trzeba będzie stać w długich kolejkach i zakładać komitetów kolejkowych.
Kanadyjski bank centralny pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie dając jednocześnie sygnał, że stopy mogą być podwyższone w najbliższej przyszłości.
Ile będą kosztowały akcje PZU na giełdzie? - to jedno z najczęściej zadawanych pytań przez inwestorów giełdowych. O wejściu akcji PZU na warszawską giełdę mówi się już od wielu lat. Jest to jedna z najdłużej i najgłośniej prywatyzowanych spółek. Rynkową cenę akcji poznamy w maju podczas debiutu giełdowego.
Powodem do rozpoczęcia korekty spadkowej na rynkach giełdowych było oskarżenie przez amerykański nadzór finansowy banku inwestycyjnego Goldman Sachs o nieuczciwe praktyki względem swoich klientów.
Jeżeli obecny tydzień zakończy się wzrostem indeksów na warszawskiej giełdzie, będzie to rekord tygodniowych wzrostów na naszym parkiecie. To piękny prezent dla inwestorów na 19 urodziny GPW.
Trwa dobra passa na warszawskim parkiecie. Mam y już za sobą 9 tygodni nieprzerwanych wzrostów. Coraz częściej mówi się o nadchodzącej korekcie notowań.
Malejąca zmienność indeksów giełdowych w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy oznaczała nadchodzącą korektę. Inwestorzy coraz częściej zaczynają mówić o nadchodzącym spadku notowań.
Smutne wydarzenia i żałoba narodowa w naszym kraju nie miały wpływu na notowania akcji na warszawskiej giełdzie w pierwszym dniu tygodnia. WIG zyskał 0,7% i wrócił w rejon tegorocznych rekordów.
Mimo tragedii narodowej i tragicznej śmierci najważniejszych osób w państwie, w tym prezesa NBP Sławomira Skrzypka, rynki finansowe muszą pracować. Nie widać też specjalnej reakcji rynku walutowego i warszawskiej giełdy.
Z szacunków Organizacji współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), skupiającej najbogatsze państwa świata, wynika, że w trzech pierwszych miesiącach tego roku tempo ożywienia gospodarczego krajów zaliczanych do G7 znacząco wyhamowało w porównaniu z IV kwartałem 2009 r.
Rynek amerykańskich obligacji nie schodzi z pola widzenia dużej części inwestorów. Jego perspektywy są dyskutowane nie tylko przez pryzmat podaży papierów skarbowych i wiarygodności emitentów, ale również w kontekście potencjalnego popytu. Z tego punktu widzenia ważne są rosnące rezerwy walutowe na świecie.
Wyraźny wzrost jednostek funduszy inwestycyjnych w I kwartale zawdzięczać możemy zwłaszcza dobrym marcowym wynikom funduszy inwestujących w walory spółek powiązanych z rynkiem nieruchomości. To zasługa poprawy koniunktury na rynku akcji.
W tym tygodniu zaplanowane są w Ameryce aukcje obligacji skarbowych o łącznej wartości 82 mld dolarów. Według prognoz analityków rentowność dziesięcioletnich obligacji w USA może wzrosnąć w tym roku do 4,2%.
Rynki finansowe raczej nie są skłonne do ulegania Prima Aprilisowym żartom. Trudno więc za taki uznać to, co działo się dziś na giełdowych parkietach. Nie ma jednak wątpliwości, że na wielu z nich byka zastąpił zając. I nie o strach tu chodzi, lecz o dynamikę zmian kursów akcji i wartości indeksów. Zbyt wielu powodów do wzrostów nie było, ale z rynkiem się nie dyskutuje.
Cały czas brak zdecydowanych rozstrzygnięć na warszawskim parkiecie. Przewagę mają kupujący, jednak w ostatnich dniach tylko raz można było wyraźnie to zauważyć.
Największy wpływ na indeksy giełd europejskich będzie miał marcowy odczyt indeksów PMI dla sektora przemysłowego oraz usług. Dla Niemiec ten wskaźnik wyprzedzający koniunktury zaskoczył pozytywnie i podniósł się wyraźnie w porównaniu z lutym. To dobrze rokuje dla całej strefy euro.
Stara giełdowa maksyma mówi, że zawsze gdzieś jest hossa. Nietrudno ją dostrzec, jeśli spojrzymy choćby na indeksy warszawskiej giełdy. mWIG40 bije kolejne rekordy przy wyraźnie zwiększonych obrotach. Od dołka z lutego ubiegłego roku podwoił swoją wartość. Pozostałe rynki borykają się z wiszącym nad nimi widmem korekty i malejącym zainteresowaniem inwestorów.
Obecny tydzień jest kolejnym, w którym nie ma zbyt wiele istotnych publikacji makroekonomicznych. To sprzyja falowaniu nastrojów na rynkach finansowych, ale przemawia przeciwko rozstrzygnięciom niepewnej sytuacji.