Kategorie

Giełda

Expander opublikował sierpniowe dane dotyczące nastrojów analityków i inwestorów giełdowych. Wynika z nich, iż rośnie liczba pesymistów wśród ekspertów finansowych - Indeks Koniunktury Ekspertów Finansowych (IKEF) w sierpniu odnotował znaczny spadek.
W sierpniu najbardziej mogą być zadowoleni inwestorzy lokujący swój kapitał w rynki wschodzące, w szczególności azjatyckie. Z kolei rynki rozwinięte miały w danym miesiącu trochę kłopotów.
Zwyżkom na amerykańskim parkiecie z minionego tygodnia towarzyszyły umiarkowane obroty, co zmniejsza pozytywną wymowę ruchu w górę. Ponadto przełom sierpnia i września przyniósł znaczące pogorszenie nastrojów amerykańskich inwestorów.
Brak reakcji amerykańskiej giełdy na dobre wiadomości gospodarcze jest wyrazem jej słabości i podtrzymuje obawy o przyszłą koniunkturę na rynku akcji. Z kolei wysokim odczytom wskaźnika PMI dla Polski sprzyja wciąż niska baza porównawcza z 2009 r.
Rynek podstawowego metalu przemysłowego, jakim jest miedź, jest bardzo interesującym „barometrem”. Uważa się, że cena tego surowca zmienia się wraz z kierunkiem trendu w gospodarce światowej. Czy wpływa ona także na giełdowe indeksy? A jeśli tak, to w jakim stopniu?
Ekonomiści oczekują dziś korekty danych o PKB USA w II kwartale do 1,4% z podawanych miesiąc temu 2,5%. Redukują też prognozy na kolejne kwartały. Ponadto już tylko 21% analityków oczekuje wzrostu cen domów w Stanach Zjednoczonych w tym roku. Tymczasem rosną ceny domów w Kanadzie.
Wczoraj wieczorem zgodnie z oczekiwaniami inwestorzy na Wall Street wykorzystali nie tak złe dane makroekonomiczne (bo mogły być gorsze) i kluczowe wsparcie na 1.040 pkt. na indeksie S&P 500, do wykreowania odbicia. To przełożyło się na zwyżkę EUR/USD w okolice 1,2730, które dzisiaj rano zostały nieznacznie naruszone (1,2746) i tym samym umocnienie złotego.
Na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych zawita spółka z branży spożywczej, specjalizująca się w produkcji łakoci, które mogą zadowolić nawet najbardziej wybrednych smakoszy. Chodzi tu mianowicie o ZPC OTMUCHÓW SA, który osłodzi naszą giełdę swoim debiutem.
Wtorkowy wieczór ponownie pokazał, jak duży wpływ na zachowanie się EUR/USD mają czynniki giełdowe. Wystarczyło, że silna wyprzedaż na Wall Street po dość słabych danych o sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA (spadek w lipcu aż o 27,2 proc. m/m) została na chwilę powstrzymana, kurs EUR/USD dość szybko odbił się w górę z okolic 1,2588, czyli bliskich wskazywanemu kilka dni temu celowi na 1,26.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 23 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Nie zmieniły się stopy procentowe na Węgrzech i główna z nich nadal wynosi 5,25%. Dziś stóp nie ruszy zapewne także nasza RPP (główna stopa w Polsce wynosi 3,5%). Co jeszcze? W ocenach ekspertów fatalna sytuacja na rynku nieruchomości w USA może wpędzić tamtejszą gospodarkę w ponowną recesję.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 20 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Poniedziałkowe otwarcie na rynku walutowym nie przyniosło większych zmian w notowaniach złotego. O godz. 9:51 za euro płacono 3,9730 zł, a dolar oscylował wokół 3,13 zł.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 19 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Ekonomiści oczekują, że inflacja bazowa liczona przez NBP obniży się w lipcu do 1,3%, kontynuując trend obserwowany od początku roku. Z kolei w USA wartość nieruchomości komercyjnych spadła w czerwcu o 4% w stosunku do maja i był to regres największy od niemal roku – wynika z indeksu Moody’s/REAL Commercial Property Price.
Wczoraj Wall Street nie zdołała się wybronić przed spadkami i zakończyła handel na minusach. Nastroje pozostały dość minorowe, co nie pozwoliło dzisiaj rano na dobre otwarcie parkietów europejskich.
Niemieckie obligacje 30-letnie były wyceniane wczoraj po raz pierwszy z rentownością poniżej 3%. To oznacza, że są one rekordowo drogie. Tymczasem roczna dynamika produkcji przemysłowej w naszym kraju spadła w lipcu z 14,3% do 10,3%, nieco więcej niż oczekiwano, ale ekonomiści nie wiążą z tym większych zagrożeń.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 18 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Czwartkowy handel rozpoczynamy od nieznacznego osłabienia naszej waluty. Na razie można to sklasyfikować jako odreagowanie po jej wyraźnym umocnieniu w ostatnich dniach.
Ekonomiści ostrzegają, że w kolejnych miesiącach dane o produkcji przemysłowej w USA mogą nie być już tak dobre jak ostatnie z lipca. Dodatkowo segment budownictwa jednorodzinnego w USA jest szczególnie słaby. Liczba nowych inwestycji w nim spadła w lipcu do 432 tys. w skali roku, poziomu najniższego od maja zeszłego roku.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 17 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Rynki przyniosły nam dobrą i złą wiadomość. Dobrą jest obniżająca się inflacja w Polsce, która sprzyja wzrostowi realnego funduszu płac, co zaś jest korzystne dla przyszłych wydatków konsumpcyjnych. Złą z kolei są pierwsze sierpniowe dane, które niestety potwierdziły słabnięcie koniunktury w amerykańskiej gospodarce.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 13 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 12 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Dzisiejsze ranne notowania złotego muszą cieszyć optymistów – po godz. 9:00 euro oscyluje w rejonie 3,98-3,99 zł, a zatem wyraźnie powróciło poniżej poziomu 4,00 zł. Z kolei dolar zszedł poniżej 3,10 zł, co też powinno zostać odebrane jak znaczący sygnał.
Po pierwszym półroczu 2010 roku Ci, którzy zainwestowali w produkty strukturyzowane, mogli cieszyć się zyskami. Najlepsze ze struktur osiągnęły stopę zwrotu w wysokości prawie 20 proc. Z kolei średnia stopa zwrotu wyniosła ponad 4,3 proc. w skali roku.
Dynamika wczorajszego umocnienia dolara może świadczyć o tym, iż do końca dynamicznej korekty wcześniejszego ruchu jest coraz bliżej, a być może została ona już zakończona. O tym może świadczyć zachowanie się rynków dzisiaj rano.
Wczoraj po południu zastanawiałem się, co stanie się w sytuacji, kiedy FED zdecyduje się na niewielki krok, który nie zaspokoi oczekiwań części inwestorów. Zresztą, jeżeli wierzyć sondażom, to ta część była w niewielkiej mniejszości. Teoretycznie, każde działanie banku centralnego zmierzające do poluzowania ilościowego powinno przekładać się na osłabienie lokalnej waluty. I taka też była pierwsza reakcja rynku po godz. 20:15, kiedy światło dzienne ujrzał komunikat.
Malejące przekonanie inwestorów, iż Rezerwa Federalna podejmie dzisiaj jakieś kroki zmierzające do poluzowania polityki pieniężnej, sprawiły, iż w godzinach nocnych zaczęło się pokrywanie krótkich pozycji w dolarze otwieranych m.in. po słabych piątkowych danych Departamentu Pracy USA. W efekcie dolar zyskał na wartości w relacji do euro, ale i także funta.
Przez weekend na rynkach nie wydarzyło się nic, co mogłoby odwrócić dotychczasowe tendencje. Przypomnijmy, że w piątek dolar znacząco stracił po publikacji danych Departamentu Pracy USA, które pokazały spadek liczby etatów poza sektorem rolniczym w lipcu o 131 tys. i jednoczesną sporą rewizję w dół danych za czerwiec.
W przypadku akcyjnych funduszy inwestujących za granicą największy zamęt w lipcu wprowadzała sytuacja na rynku walutowym. Inwestorzy wciąż byli niepewni swojej sytuacji przez silne umocnienie złotego, które mogło zamienić oczekiwane przez zyski w niespodziewane straty.
Początek piątkowego handlu przebiega pod znakiem nieznacznego osłabienia dolara. Kurs EUR/USD wrócił w okolice 1,32 (godz. 9:46), a GBP/USD do 1,59.
Dzisiaj rano notowania euro/dolara spadły w wyznaczane okolice 1,3122. Było to wynikiem wyhamowania wzrostów na światowych giełdach, co z kolei można tłumaczyć obawami o amerykańską gospodarkę, albo szukać w tym zwykłego pretekstu do korekty po wcześniejszych zwyżkach indeksów.
Expander opublikował lipcowe dane dotyczące nastrojów analityków i inwestorów giełdowych. Wynika z nich, iż w porównaniu do poprzedniego miesiąca polepszyła się ocena koniunktury gospodarczej w Polsce, lecz jednocześnie więcej osób spodziewa się wzrostu inflacji i zaostrzenia polityki pieniężnej.
Nasza waluta rozpoczęła środowy handel od nieznacznego osłabienia. Euro rośnie w okolice 4,02 zł, a dolar do 3,0450 zł. To wynik nieznacznego pogorszenia się nastrojów na giełdach, głównie za sprawą słabszych danych makroekonomicznych, jakie zostały opublikowane wczoraj w USA.
Słabość dolara jest coraz wyraźniejsza, do czego przyczyniają się m.in. obawy, iż amerykańska gospodarka jeszcze długo nie będzie w stanie „wygrzebać się w pełni z dołka”. Gdzieś w tle tego ruchu są też ubiegłotygodniowe komentarze Jamesa Bullarda z FED, który przestrzegał przed deflacyjnym scenariuszem japońskim i wzywał do powrotu do działań quantitative easing.
Wskaźniki wyprzedzające koniunktury to indeksy łączące w jedno wcześniej publikowane wskaźniki ekonomiczne. Główny ich zadaniem jest informowanie o przyszłych tendencjach w gospodarce. Jednym ze wskaźników są kursy akcji, które odzwierciedlają sytuację w gospodarce w okresie najbliższych 3-9 miesięcy i tym samym są uznawane za jedne z najlepszych. Analitycy Expandera sprawdzili czy i w jaki sposób można wykorzystać inne publikowane wskaźniki wyprzedzające do stworzenia aktywnej strategii inwestycyjnej.
Dopóki na rynkach światowych będą się utrzymywać dobre nastroje, inwestorzy będą ignorować różne niepokojące informacje z rynku lokalnego, jak np. założenia do Wieloletniego Planu Finansowego, które gabinet Donalda Tuska zaprezentował w piątek. Brakuje w nich elementów znaczącego zacieśnienia polityki fiskalnej, ani też propozycji bardziej radykalnych reform.
Dwie dość ważne informacje, jakie napłynęły wczoraj na rynki, mogą skutecznie wytrącić inwestorów ze swoistej „sielanki” w jaką wpadli w ostatnich dniach, a nawet tygodniach.
Pesymistyczne informacje, jakie pojawiły się przy publikacji Beżowej Księgi FED nie powinny być większym zaskoczeniem, jeżeli uwzględnimy całą serię słabszych danych makroekonomicznych, jakie napływały z USA w ostatnim czasie. Tym samym reakcja rynku była też nieco schematyczna – krótkie osłabienie, po czym kontynuacja dotychczasowego trendu.
Mimo, że wczorajsza sesja na Wall Street była „mieszana”, głównie przez nieco słabszy odczyt indeksu zaufania konsumentów, który w lipcu zbliżył się do bariery 50 pkt., to już dobre zachowanie się parkietów w Azji i Europie, sprawiło, iż dobre nastroje zostały podtrzymane.
Dobre zachowanie się amerykańskich giełd, a także brak kolejnych negatywnych zawirowań na Węgrzech, sprawiają, że złoty sukcesywnie zyskuje, łamiąc po drodze dość ważne poziomy techniczne.
Mimo, że część analityków wskazywała, iż kryteria przyjęte do przeprowadzenia testów wytrzymałościowych europejskiego sektora bankowego są zbyt łagodne (komunikat CEBS w piątek po południu stała się pretekstem do szybkiego spadku EUR/USD w okolice 1,28), to jednak sama publikacja wyników stress-testów poprawiła jednak nastroje na rynkach.
Doniesienia hiszpańskiej gazety El-Pais, iż część tzw. cajas, czyli kas oszczędnościowych mogła nie przejść testów wytrzymałościowych i będzie potrzebować dokapitalizowania, potwierdzają wcześniejsze obawy, iż to właśnie hiszpańskie i niemieckie instytucje (tutaj chodzi o lokalne landesbanki) mogły nie przejść pomyślnie i tak najpewniej dość łagodnych testów.
Tak jak można się było tego spodziewać szef FED był wczoraj dość ostrożny z dawaniem konkretnych recept na rozwiązanie palących problemów amerykańskiej gospodarki. Stwierdził tylko, że stoi ona w obliczu wyjątkowo „niepewnych perspektyw”, a stopy procentowe pozostaną niskie przez „dłuższy czas”.
Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się nieznacznym wzrostem, co tłumaczy się spekulacjami wokół ewentualnych kolejnych działań FED mogących wesprzeć gospodarkę. Zwyżkowały akcje banków, w tym taniejącego wcześniej Goldman Sachs, gdyż inwestorzy „uznali”, iż Rezerwa Federalna aby pobudzić akcję kredytową może zrezygnować z oprocentowania rezerw trzymanych przez banki w FED.
W godzinach nocnych doszło jednak do naruszenia piątkowego szczytu na 1,3007 i ustanowienia kolejnego na 1,3028. Euro wsparły informacje z Europejskiego Banku Centralnego, który zdaje się wycofywać ze swych operacji na rynku obligacji (wykup papierów zagrożonych krajów strefy euro), co może być sygnałem, iż perspektywy dla rynku długu w Eurolandzie zaczynają się poprawiać.
Kolejne wiadomości wskazują na osłabienie brytyjskiego rynku nieruchomości i zapowiadają trudniejsze czasy dla niego. Z kolei wysoki odczyt czerwcowego PMI podnosi oczekiwania względem danych o produkcji przemysłowej za ten okres.
Decyzja agencji Moody’s, która dzisiaj rano obniżyła rating dla Irlandii do AA2 z AA1 nie zrobiła na inwestorach większego znaczenia. Po prostu oceny ratingów zostały urealnione do bieżącej sytuacji gospodarczo-fiskalnej i podobnie jak wcześniejsze decyzje ws. Hiszpanii, czy Portugalii nie staną się pretekstem do wyprzedaży eurowaluty.
Dzisiaj na rynkowe nastroje wpływ będą mieć publikacje danych makroekonomicznych, zwłaszcza z USA. O godz. 14:30 opublikowane zostaną dane o inflacji CPI w czerwcu, a o godz. 15:55 nastroje konsumenckie Michigan na połowę lipca.