Kategorie

Kursy walut

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
W styczniu euro umocniło się względem dolara o ok. 2,3 proc. Dlaczego średnie kursy EUR/USD przechodziły fluktuacje od poziomu 1,3384 na początku miesiąca do poziomu 1,3694 pod koniec miesiąca? Eksperci wyróżniają trzy fazy w notowaniach eurodolara w tym okresie.
Wczoraj przed południem nastąpiło osłabienie złotego, które po południu przeszło w krótkotrwałe umocnienie. Naszej walucie nie pomogła ani sprzedaż 2-letnich obligacji, która przebiegła pomyślnie, ani zniżka dolara.
Na początku sesji złoty stracił na wartości, zaś dolar umocnił się. Ok. godz. 12.00 napłynęły nieoficjalne informacje z Niemiec na temat nowego szefa Europejskiego Banku Centralnego, który w październiku przejmie obowiązki J.C.Tricheta. Spodziewano się, że zostanie nim Axel Weber, prezes Bundesbanku, słynący z „jastrzębiego” podejścia, ale prasa rozwiała te przypuszczenia.
Wzrost ryzyka geopolitycznego wpłynął niekorzystnie na rynek finansowy i odbił się na indeksie IKEF, który zniżkował do 12 punktów. Mimo to nadal większość ekspertów zalicza się do optymistów. Czy wiesz, jaki odsetek stanowili zwolennicy prognoz, zgodnie z którymi krajowa gospodarka powinna utrzymać się na niezmienionym poziomie?
Dziś rano Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej nie szczędził słów krytyki polskiemu rządowi. Ekonomista wyraził swoje obawy, związane z brakiem potrzebnych reform w sektorze finansów publicznych i wysoką rentownością 10-letnich obligacji, która wzrosła już do 6,5 proc., zbliżając się niebezpiecznie do kluczowych 7 proc. – tak wysoka rentowność uchodzi za problematyczną dla wielu krajów. Niewykluczone, że ta wypowiedź zaszkodziła złotemu.
Napływ słabych danych z Niemiec, donoszących o niespodziewanym spadku zamówień w przemyśle w grudniu, spowodował, że nastąpiła konsolidacja kursu EUR/USD wokół wartości 1,3506. Wieczorem do ataku przystąpił jednak popyt, który kontynuował napór dzisiaj rano. Trudno jednoznacznie ocenić, kto stoi za takim zachowaniem, ale nieoficjalnie wskazuje się na azjatyckie banki, chociaż istnieją również zwolennicy zwykłego odreagowania.
Eurodolar bezskutecznie usiłował odreagować spadki. Popyt nie zdołał przełamać dolnego ograniczenia na poziomie 1,3620. W konsekwencji notowania tej pary walutowej ponownie poszły w dół i nastąpiła konsolidacja wokół wartości 1,3510 – nowego, lokalnego minimum. Dane, które napłynęły o godz. 12.00 z Niemiec, tylko pogłębiły zniżkę.
Przez publikację danych z amerykańskiego rynku pracy w piątek kurs eurodolara zszedł poniżej istotnego wsparcia na poziomie 1,3570. Para walutowa zdołała jednak odbić się w górę, co pozwoliło jej pod koniec dnia pokonać tę barierę. W poniedziałek rano notowania EUR/USD znajdowały się w rejonie 1,3600.
W tym tygodniu dolara cechowała duża zmienność. Pierwsze dwie sesje zaowocowały 2 proc. wzrostem tej pary walutowej, co pozwoliło odrobić straty, związane ze zwiększoną awersją do ryzyka, uwarunkowaną sytuacją polityczną w Egipcie. Szczyt z tego tygodnia uplasował się na poziomie 1,3860.
Dziś rano euro nie przejawiał większych wahań względem dolara. Wydaje się, że inwestorzy odetchnęli z ulgą po wczorajszym wystąpieniu szefa Europejskiego Banku Centralnego. Z jego wypowiedzi wynikało, że groźba podwyżek stóp procentowych ze strony ECB nie jest realna.
J.C. Trichet podał do wiadomości publicznej decyzję ECB odnośnie stóp procentowych. Pozostawiono je na poziomie 1,0 proc. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej szef ECB stwierdził, że presja inflacyjna jest krótkoterminowa i nie stanowi zagrożenia dla stabilności cen w średnim terminie. Winą za występowanie inflacji obarczył zmiany cen energii i surowców.
Wczorajsza poprawa w notowaniach dolara okazała się nieznaczna. Eurodolar nie umocnił się nawet na tyle, żeby przetestować kluczowe wsparcie na poziomie 1,3758 i powrócił powyżej 1,38. Gdyby nie wieści, które napłynęły z Egiptu, amerykańska waluta mogłaby znaleźć się w jeszcze większych tarapatach.
Wbrew oczekiwaniom dolar odrobił część poniesionych strat. Tracił jeszcze przed godziną 12.00, co było szczególnie widoczne w stosunku do funta, który umocnił się po lepszym niż się spodziewano wyniku indeksu PMI dla budowlanki. Ten ostatni osiągnął w styczniu 53,7 pkt., poprawiając grudniowy poziom 49,1 pkt. W rezultacie para GBP/USD ustanowiła lokalny szczyt na poziomie 1,6229 i dotarła do kluczowego rejonu 1,63.
Ostatni tydzień stycznia wiązał się w dużej mierze ze stabilizacją złotego. Para EUR/PLN krążyła wokół wartości 3,8700. Dlaczego dopiero w czwartek nastąpiła kontynuowana w piątek, bardziej zdecydowana zwyżka w notowaniach euro i złotego?
Wczoraj odbyły się spektakularne demonstracje w Egipcie, ale reżim nie został obalony. Hosni Mubarak obiecał zrezygnować z władzy we wrześniu, na kiedy to przewidziano wybory. Dlatego też prawdopodobnie przyjdzie nam czekać do jesieni, aby przekonać się, czy prezydent ustąpi dobrowolnie. Jego deklaracje nie pomogły załagodzić sytuacji w kraju, również państwa sąsiadujące z Egiptem czujnie obserwują Kair.
Podczas europejskiej sesji nastąpiło dalsze umocnienie euro względem dolara. O godz. 15.00 eurodolar krążył powyżej szczytów z 27 stycznia, znajdujących się w rejonie 1,3758. Wartość ta stanowi ważny, techniczny opór. Istnieją podstawy, aby przypuszczać, że zwyżka będzie kontynuowana w dalszym ciągu.
W poniedziałek agencja Moody’s obniżyła rating Egiptu, co nie zrobiło na inwestorach najmniejszego wrażenia. Światowe rynki nie zwracają uwagi na sytuację w takich krajach jak ten, szczególnie że koncentrowały się na kimś innym – Stanach Zjednoczonych i tamtejszych danych.
W poniedziałek, aż do końca dnia, dolar nieustannie umacniał się w stosunku do euro. Proces ten rozpoczął się już po północy. Wzrost kursu EUR/USD wyhamował tylko na chwilę, gdy na rynek napłynęła informacja o indeksie Chicago PMI.
Znamy już treść nowelizacji Rekomendacji S. Rata kredytu walutowego nie będzie mogła przekraczać 42 proc. przychodów, a zdolność kredytowa będzie obliczana przy założeniu, że kredyt będzie spłacany przez 25 lat. To i tak korzystniejsza zmiana od tej, której się obawiano.
Przyzwyczailiśmy się do tego, że z wyjątkiem tych dni, kiedy Departament Pracy USA podaje do wiadomości dane o zatrudnieniu, w piątki na rynkach finansowych trudno zaobserwować istotniejsze ruchy. Tym razem było jednak inaczej. Impulsem do wydarzeń okazały się zamieszki w Egipcie, związane z próbą obalenia dyktatury Mubaraka.
Dziś rano osłabienie złotego, które rozpoczęło się w czwartek, nabrało rozpędu. Po godz. 15.30 euro kosztowało 3,9250 zł, dolar bliski był ceny 2,87 zł, a frank znajdował się na granicy trendu spadkowego, rozpoczętego 28 grudnia, oscylując wokół wartości 3,0330 zł. Ogłoszone przez GUS dane o PKB nie posłużyły za koło ratunkowe.
Dziś na rynek napłynęły kolejne informacje ze świata makroekonomii. Kurs EUR/USD zwyżkował, zatrzymując się dopiero na granicy 1,3750. Dane na temat inflacji w Niemczech nie zrobiły na tej parze walutowej większego wrażenia.
Wczoraj wieczorem rynek czekał na komunikat Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, która – jak się okazało – postanowiła nie zmieniać dotychczasowego poziomu stóp procentowych. Automatycznie zaszkodziło to dolarowi. W wyniku osłabienia amerykańskiej waluty wzrosły ceny na rynku towarowym.
W środę notowania polskiej waluty pozostawały w miarę stabilne. Od początku tygodnia wahania kursu EUR/PLN wynoszą nie więcej niż 2-3 grosze. Dzisiaj obszar zmian może znaleźć się nieco wyżej, jednak nie powinien przekroczyć granic 3,89-3,90 złotego za euro.
Pod koniec dzisiejszych notowań rynki złotego i eurodolara zachowywały się dość spokojnie i charakteryzowała je niewielka zmienność. Kurs EUR/PLN mieścił się w wąskim przedziale 3,8680-3,8820. Z kolei eurodolar po nieudanej próbie sforsowania bariery 1,37 wycofał się w okolice 1,3650.
Wczoraj w późnych godzinach wieczornych i dzisiaj rano eurodolar osiągnął dwa nowe maksima, odpowiednio 1,3703 i 1,3706. USD traciło na wartości w stosunku do innych walut, w tym brytyjskiego funta, który doznał wczoraj uszczerbku wskutek nadspodziewanie słabych wyników dynamiki wzrostu PKB za IV kwartał. Ten ostatni zdołał w niewielkim stopniu odreagować wczorajszy spadek.
Eurodolar stracił dziś na wartości, spadając do poziomu 1,3570. Nie poddał się jednak i w godzinach popołudniowych znów zwyżkował, tym razem do poziomu 1,3700. Publikacja indeksu nastrojów konsumentów Conference Board nie zrobiła na nim najmniejszego wrażenia.
Dzisiaj rano nastąpiło umocnienie złotego. Notowania EUR/PLN znalazły się w rejonie 3,8630, zaś USD/PLN – w okolicach 2,8250. Wsparcie dla naszej rodzimej waluty stanowiły wczorajsze wzrosty na na amerykańskich giełdach oraz dzisiejsza poprawa na azjatyckich i europejskich parkietach.
Nie na marne 19 stycznia br. wyznaczona została bariera 1,3538. Kurs EUR/USD nie dał rady jej pokonać i po godz. 15.00 notowania tej pary walutowej wycofały się do poziomu 1,36. Ponadto zbliżający się termin spotkania członków FED oraz pozytywne nastroje na światowych rynkach sprzyjają inwestycjom we wspólną walutę w krótkim okresie czasu.
Giełdy rozpoczęły nowy tydzień, znajdując się w dość stabilnej sytuacji, co zawdzięczają utrzymywaniu się dobrych nastrojów z poprzednich dni. W nocy eurodolar zdołał złamać opór na poziomie 1,36 i ustanowił nowe maksimum na wysokości 1,3642. Później górę wzięła jednak podaż, spychając parę walutową poniżej poziomu 1,36.
W dniu dzisiejszym eurodolar odnotował następne wzrosty. Przed południem kurs EUR/USD sforsował istotną barierę na poziomie 1,3500, co pozwoliło mu przystąpić do dalszej zwyżki. Kolejny opór, wyznaczony przez 50-procentowe zniesienie fali spadkowej z okresu od listopada do stycznia, stanowiła wartość 1,3570.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej Marek Belka zrobił aluzję do tego, że można spodziewać się kolejnych podwyżek stóp procentowych, a RPP podejmie dalsze kroki w tej kwestii, ale nie umocniło to złotego. Rodzima waluta pozostała obojętna na słowa szefa NBP, który podkreślił, że złoty ma potencjał do aprecjacji. Nowością w informacji prasowej było zaakcentowanie faktu, że narasta presja płacowa.
Ze względu na to, że środa rozpoczęła się w duchu oczekiwań na podniesienie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, kurs EUR/PLN podlegał zwiększonym wahaniom. W pierwszej połowie dnia zaliczył lekką zwyżkę, co należy wiązać z bliskością istotnego wsparcia na poziomie 3,8550, które znajduje się w dolnym ograniczeniu długoterminowego kanału spadkowego.
Dzisiaj poszły w dół notowania dolara amerykańskiego. Kurs EUR/USD podniósł się do wartości 1,3460. Znalazł się on jednocześnie w strefie istotnych oporów, które mieszczą się w przedziale 1,3400 – 1,3500. Wzrost kursu eurodolara trwał aż do osiągnięcia wartości zbliżonych do szczytów z minionego tygodnia.
Para EUR/PLN rozpoczęła dzisiejszy dzień z niskimi notowaniami w rejonie 3,8600. Jej kurs trzyma się blisko dolnego ograniczenia szerokiego kanału spadkowego, który można zaobserwować na dziennym wykresie już od kwietnia ur. To na tym poziomie znajduje się istotne wsparcie.
Notowania naszej rodzimej waluty wahały się zaledwie o dwa grosze w stosunku do dolara amerykańskiego i franka. Tylko kurs GBP/PLN wybił się z tego grona, idąc do góry o 4 grosze. W atmosferze oczekiwań na wtorkową publikację danych o brytyjskiej inflacji konsumentów (CPI) umocnił się funt. Dopiero jutrzejsza publikacja może zahamować presję inflacyjną na wyspach.
Dolar rozpoczął nowy tydzień od kontynuacji umocnienia względem wybranych walut, które nastąpiło w piątek. Amerykańska waluta zajęła lepszą pozycją, toteż wzrosła wartość koszyka dolarowego, odzwierciedlanego przez indeks BOSSA USD.
Pomyślny przebieg aukcji portugalskich obligacji w środę i hiszpańskich obligacji w czwartek położył kres obawom, związanym z ewentualnym „bailoutem” na Półwyspie Iberyjskim. Rynkom zamarzyła się bardziej zdecydowana korekta na euro. Oliwy do ognia dolał J.C.Trichet, zapewniając, że poziom inflacji CPI w ciągu najbliższych miesięcy nie spadnie poniżej 2,0 proc. r/r, a bank centralny powinien trzymać rękę na pulsie rynku.
Martwienie się o dług publiczny na Starym Kontynencie jest trochę na wyrost. Na początku tego tygodnia nastąpiła eskalacja niepokojów o to, za ile państwa strefy euro sprzedadzą w tym roku poszczególne papiery skarbowe. Później nastroje uległy radykalnej zmianie.
Wczoraj wieczorem euro umocniło się względem dolara, czego nie da się powiedzieć o szwajcarskim franku. Inwestorzy nie mogli pozostać obojętni na pomyślną sprzedaż portugalskich obligacji, a widmo „bailoutu” przestało straszyć, przynajmniej na razie. Na sytuację wpłynęła również krytyka Niemiec, wymierzona w ewentualne zwiększenie emisji ratunkowych obligacji w obrębie Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej.
Mamy już za sobą przetarg 3-letnich i 10-letnich, portugalskich obligacji. Rozeszły się wszystkie papiery o wartości 1,25 mld EUR, przy czym największy popyt był na te o dłuższym terminie wykupu. Można mówić o stosunku popytu do podaży 3,2, W porównaniu z listopadowym przetargiem średnia rentowność poszła w dół, wynosząc 6,719 proc.
Tajlandia wprowadziła kolejną podwyżkę stóp procentowych; to już czwarta w ciągu ostatnich 7 miesięcy. Koszt pieniądza zwiększył się o 0,25 pkt proc., wzrastając do 2,25%. Większość analityków była przygotowana na taki scenariusz. Presja inflacyjna coraz mocniej bowiem daje o sobie znać na rynkach wschodzących.
Frank idzie w górę, a spready, czyli różnica pomiędzy kursem zakupu i sprzedaży waluty w danym banku, powiększają się. Kredytobiorcy z niepokojem śledzą ceny walut. Ich sytuacja jest różna w zależności od banku, ale miesięcznie mogą stracić nawet 30 zł za każde, pożyczone 100 tys. zł.
Rynek nie obfitował dzisiaj w żadne, istotne wskaźniki makro. Kursy większości par walutowych, z eurodolarem na czele, nie podlegały znaczącym wahaniom. Natomiast złoty zdecydowanie umocnił się.
Coraz więcej krajów poczuwa się do udzielenia wsparcia, chociaż symbolicznego, przechodzącej kryzys strefie euro. Leży to w ich interesie polityczno-gospodarczym. Minister finansów Japonii Yoshihiko Noda zadeklarował dzisiaj gotowość kupienia około 20 proc. obligacji, jakie zostaną w styczniu wyemitowane przez Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF). Ze środków uzyskanych ze sprzedaży zostanie sfinansowana obiecana pomoc dla Irlandii.
Dziś obserwujemy niespodziewaną reakcję na piątkowe, dające do myślenia dane na temat amerykańskiego rynku pracy oraz wypowiedź szefa FED, z której wynika, iż gospodarka nie rozwija się wystarczająco szybko, aby zdecydowanie wesprzeć rynek pracy, zaś inflacja nie stanowi zagrożenia.
W drugiej połowie grudnia kurs EUR/PLN mieścił się w wąskim przedziale 3,9500 – 4,0000 i poddawał się stabilizacji, która miała miejsce w wyniku spadku aktywności inwestorów i ograniczenia zmienności notowań głównych par walutowych.
Trudno było spodziewać się większych zmian po optymistycznym odczycie ADP ze środy. Mimo to dziś o godz. 14.30 Departament Pracy zaskoczył wiele osób, informując, iż liczba etatów poza sektorem rolniczym wzrosła w grudniu jedynie o 103 tys. Tymczasem szacunki sięgały 175-200 tys. Natomiast stopa bezrobocia nie zajęła oczekiwanego poziomu 9,7 proc., tylko spadła z 9,8 proc. do 9,4 proc.
W ciągu ostatnich dwóch dni ugruntowała się pozycja dolara na rynku. Waluta ta umocniła się wskutek opublikowania pozytywnie zaskakujących wskaźników makro dla USA, przez co można liczyć na to, iż FED w niedalekiej przyszłości zmniejszy skalę zakupów obligacji w ramach programu QE2 luz zrezygnuje z wprowadzenia QE3 w dalszej części roku.