Kategorie

Akcje, Inflacja

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Ostatnio nasiliły się opinie o bliskim pęknięciu bańki na rynku amerykańskich obligacji. Niektórzy liczą, że pieniądze popłyną na giełdy, powodując hossę. Na taki scenariusz jest jednak zbyt wcześnie.
W tym roku prawdopodobnie utrzyma się silna presja inflacyjna. Za rosnącą inflacją przemawiają najnowsze dane, świadczące o wzroście cen. Nie tylko prognozy banku centralnego, ale również sytuacja rynkowa wskazują na rosnącą inflację.
Indywidualne konta oszczędnościowe (IKE) zostały stworzone z myślą o osobach, które chcą odkładać pieniądze na emeryturę w III filarze. W ramach indywidualnych kont oszczędnościowych banki dają nam do wyboru depozyty bankowe, fundusze inwestycyjne i polisy ubezpieczeniowe. Każdy produkt oszczędnościowy przynosi inny zysk i pociąga za sobą innego rodzaju opłaty.
Zbudowanie planu oszczędnościowego pozwoli nam na osiągnięcie wymiernych korzyści. Dzięki oszczędzaniu zarobimy więcej, jeżeli podzielimy odkładane pieniądze na parę kategorii. Ważne jest również to, w jakich produktach lokujemy swoje oszczędności.
W związku z kryzysem dłużnym na rynku obligacji można zaobserwować sprzeczne ze sobą trendy. Nie tylko obligacje krajów z grupy PIIGS tanieją, ale również papiery Austrii, Belgii czy Francji przechodzą kryzys.
Ustroje utopijne opierają się na dążeniu do sprawiedliwości społecznej i równej dystrybucji pieniędzy. Mogłoby się wydawać, że jedynie w utopii politycy troszczą się o swoich wyborców, a banki właściwie dysponują naszymi pieniędzmi. Co o naszych pieniądzach sądzi ruch „Oburzonych”?
Czy wypłaty z ZUS i składki z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) wystarczą na nasze emerytury? Eksperci zwracają uwagę na uzależnienie OFE od sytuacji giełdowej. Przyszli emeryci muszą poszukać dodatkowego zabezpieczenia na przyszłość.
Wczoraj na rynek napłynęły kolejne wieści z Ameryki i Eurolandu. Dane, które poznaliśmy, nie były rewelacyjne, ale nie okazały się również na tyle słabe, żeby zachwiać optymizmem uczestników rynku.
W środę dwaj prezesi Rezerwy Federalnej, zupełnie niezależnie od siebie, doszli do wniosku, że zeszłotygodniowa deklaracja Fed, iż stopy procentowe zostaną utrzymane w pobliżu zera przynajmniej do połowy 2013 r., może sprawiać wrażenie, jakby bankowi centralnemu zależało na wzrostach na Wall Street.
Wczoraj na rynku doszło do interwencji państwa i władz monetarnych. Pierwsze działania podjął Thomas Jordan, wiceprezes Narodowego Banku Szwajcarii, który nie wyklucza dodruku franka, a nawet połączenia go na jakiś czas z europejską walutą.
Dziś poznamy pierwsze publikacje z serii danych, obrazujących stan amerykańskich firm. Kluczowe znaczenie dla koniunktury gospodarczej będą miały nie tyle wyniki przedsiębiorstw z przeszłości, co prognozy na przyszłość.
Dane z maja, informujące o wysokości płac i zatrudnieniu, rozwiały wątpliwości, związane z ewentualnym wystąpieniem efektu drugiej rundy w strefie euro. Wyższe ceny dóbr konsumpcyjnych mogłyby rzutować na żądania płacowe, wspierać konsumpcję i w ten sposób wzmacniać presję inflacyjną.
Czwartkowa sesja na warszawskiej giełdzie rozpoczęła się od spadków, odzwierciedlających słabe nastroje po wczorajszej przecenie w USA. Poprawę notowań na GPW zawdzięczamy krajowemu popytowi. Umożliwił on indeksowi 20 największych spółek akcyjnych powrót do poziomu z poprzedniego zamknięcia.
W ostatnim dniu maja WIG znajdował się na niemal identycznym poziomie co pod koniec kwietnia. Eksperci podkreślają, że również indeksy dużych, średnich i małych spółek nie zmieniły znacznie położenia. Czy stopy zwrotu w grupach funduszy polskich akcji były bardzo niskie?
Utrzymująca się na warszawskiej giełdzie hossa rozpoczęła się w lutym 2009 roku. Eksperci obliczyli, że do końca maja w tym czasie miało miejsce 18 korekt. Czy teraz zbliża się większe odreagowanie?
Ze sprawozdania z ostatniego posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej wynika, że władze monetarne przystąpią do podnoszenia stóp procentowych dopiero po zakończeniu II rundy poluzowania ilościowego. Wyprzedaż zgromadzonych do tej pory aktywów, których wartość opiewa na 2,4 bln USD, nie powinna mieć miejsca wcześniej.
Wydaje się, że uczestnicy rynku w USA nie wiedzą, czy spadek cen towarów wziąć za dobrą monetę. Świadczy o tym fakt, że we wtorek rynek akcji nie stracił mimo niekorzystnych publikacji gospodarczych. Obawa przed spowolnieniem koniunktury wywołała obniżkę cen surowców, ale jednocześnie stanowi bufor, chroniący przed presją inflacyjną, która z kolei mobilizuje banki do podnoszenia stóp procentowych.
We wtorek na giełdach w dalszym ciągu przeważały spadki. Korekta nabiera coraz większego rozmachu. Parkiety na Wall Street i we Frankfurcie, a także polski indeks dwudziestu największych spółek, od początku maja są już ok. 3 proc. na minusie.
Przez dwa pierwsze tygodnie maja w notowaniach na rynkach akcji uwidacznił się stosunek inwestorów do ryzyka. Eurodolar poszedł w dół o 1,7 procent, zaś indeks CRB powędrował w górę, co w dużej mierze miało związek z odbiciem ropy, jak zauważyli eksperci. Co spowodowała awersja do ryzyka, w połączeniu z drożejącymi cenami amerykańskich obligacji? Uczestnicy rynku bez kozery zaczęli pozbywać się akcji.
Ostatnio na rynkach finansowych nastąpiły znaczne rotacje. Szczególnie dużym wahaniom podlegają notowania srebra, którego ceny zarówno w ciągu ostatnich dni, tygodni, jak i miesięcy były bardzo niestabilne. Najwidoczniej kruszec ten cieszy się szczególnym zainteresowaniem spekulantów.
Eksperci szukają wyjaśnienia wielkiej skali wyprzedaży surowców w przeszłości. Na rynkach akcji sytuacja sprzyja bykom. Dlaczego drastycznie zmniejszył się apetyt na ryzykowne aktywa?
Wczoraj największe znaczenie dla inwestorów miały opublikowane o godz. 14.30 dane na temat dynamiki PKB w USA. Wynik okazał się gorszy od oczekiwań, ale – brew wszelkiej logice – zarówno indeksy giełdowe, jak i notowania eurodolara, poszły w górę. Dzisiaj może nastąpić zwyżka kursu EUR/PLN.
Konsensus indeksu zaufania konsumentów ukształtował się na poziomie 65,4, wzrastając o 2 pkt. proc. W opinii badanych poprawiła się sytuacja na rynku pracy, dochody poszły w górę i korzystniej wyglądają perspektywy na przyszłe wydatki.
We wtorek na światowych rynkach nastąpiła poprawa nastrojów inwestycyjnych. Był to m.in. efekt zadowalających wyników kwartalnych amerykańskich spółek. Za sprawą pozytywnych publikacji wspólna waluta przystąpiła do odrabiania strat względem dolara.
Podczas konferencji prasowej z udziałem J.C.Tricheta nie miały miejsca zapewnienia o „wzmożonej czujności” (strong vigilance). Takie sformułowanie sugerowałoby rychłą podwyżkę stóp procentowych. Szef ECB zachował powściągliwość; podkreślił wagę monitorowania cen i akomodacyjnej polityki banku centralnego, zaznaczając jednocześnie, że wzrost HICP nie wywoła efektów drugiej rundy inflacji.
Niewiele potrzeba, aby wpłynąć na decyzje inwestorów. Odczyt ADP przyniósł inwestorom zawód – przyrost liczby nowych etatów w gospodarce wyniósł 179 tys., co jest wynikiem o 20 tys. gorszym niż przewidywano. Publikacja wystarczyła do rozpoczęcia wyprzedaży dolara w relacji do głównych walut.
We wtorek, wbrew oczekiwaniom, nastąpił wzrost amerykańskich indeksów. Wszystko wskazuje na to, że dziś podobna sytuacja będzie miała miejsce na europejskich parkietach. Stanie się inaczej, jeżeli poznamy kolejne, złe publikacje.
Przeszło połowa biernie oszczędzających osób nie zdołała uchronić swoich funduszy przed inflacją. Jakie decyzje umożliwiłyby podwojenie zysków w ciągu ostatnich 11 lat? Ekspert radzi, którą strategię inwestycyjną wybrać, żeby skutecznie pomnożyć swoje oszczędności.
Przecena z ostatnich dni nie należy do najmniejszych, ale nie zanosi się na szybkie odrabianie strat. Brakuje danych, które dawałyby powody do optymizmu. Wydarzenia takie jak kataklizm w Japonii oraz niektóre dzisiejsze publikacje nie rokują dobrze.
W lutym fundusze inwestycyjne przyniosły większe zyski niż w styczniu. Eksperci finansowi podkreślają, że stratę poniósł co piąty fundusz. Na których surowcach można było najwięcej zarobić?
Czwartkowa sesja nie przebiegła pomyślnie dla warszawskiego parkietu. Mimo, że nasz indeks walczył ze spadkami, zakończył dzień na minusie, przy czym zabrakło mu zaledwie jednego punktu do przejścia powyżej poziomu środowego zamknięcia. Przeceny na rynku surowców były odczuwalne w całej Europie i działały jako czynnik hamujący popyt.
W czwartek już drugi dzień z rzędu indeks 20 największych spółek na warszawskiej giełdzie szedł w górę. Łącznie zarobił 2,6 proc., a od dołka z 17 lutego – 4,6 proc. Tym bardziej jest to godne uwagi, że w tym samym czasie najważniejsze amerykańskie i niemieckie indeksy spadały w dół. Od 18 lutego S&P500 stracił 1 proc., a DAX – prawie 3 proc.
Dlaczego nowe fundusze przynoszą największe zyski? Wprowadzony na polski rynek dwa miesiące temu Pioneer Akcji Aktywna Selekcja uzyskał w lutym najwyższą stopę zwrotu wśród funduszy akcji polskich. Również spośród akcji małych i średnich spółek najwyższe notowania miał nowy fundusz, zarządzany przez Amplico TFI. Eksperci są zdania, że warto lokować środki w nowych funduszach.
W ubiegłym tygodniu dolar tracił na wartości w stosunku do głównych walut. W środę udało mu się pokonać ważny opór na poziomie 1,3750, gdzie znajdowało się górne ograniczenie dość rozległego przedziału, w którym się poruszał. Największa zwyżka kursu EUR/USD pozwoliła głównej parze walutowej dotrzeć w okolice szczytów z początku lutego, do 1,3840. Jednak próba przebicia tej wartości nie powiodła się.
Poniedziałek może utwierdzić nas w przekonaniu, że byki nie straciły dobrej kondycji. Przez cały dzień WIG20 dawał popis na parkiecie, sięgając coraz wyżej. Również na pozostałych, europejskich giełdach przeważały zwyżki. To zasługa unormowania się cen surowców, nieco spokojniejszych nastrojów w Libii oraz zadowalających danych makro, przede wszystkich publikacji z USA.
Czy wiesz, ile wyniosły wskaźniki wyprzedzające (Composite Leading Indicators – CLI), opublikowane w zeszłym tygodniu przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD)? Dotyczą one 39 krajów: 33 zrzeszonych oraz 6 państw spoza obszaru OECD, które posiadają na ich terenie strefę wpływów. Eksperci podkreślają, że podstawową funkcją CLI jest pomoc w prognozowaniu punktów zwrotnych w gospodarkach krajów, których dotyczą.
Styczniowa inflacja przerosła nawet najgorsze oczekiwania ekspertów. Czy Rada Polityki Pieniężnej podniesie na początku marca stopy procentowe? Przemawia za tym fakt, że drożeją produkty rolne i przemysłowe, co może przełożyć się na wzrost cen konsumpcyjnych.
Dokładnie dwa lata temu zaczęła się hossa na GPW. Ostatnio jednak tendencje odwracają się. Czy 18 lutego 2012 roku hossa będzie świętować swoje trzecie urodziny? Kondycja warszawskiej giełdy pogarsza się, a szanse na kontynuowanie wzrostów są coraz mniejsze.
Zgodnie z podejrzeniami ekspertów rodzimy indeks największych spółek nie może stanąć na nogi. W dniu dzisiejszym zniżkował, a w reakcji na wieści zza oceanu zostaliśmy liderem spadków na europejskich parkietach.
Nasz parkiet po raz kolejny nie wypadł dobrze na tle innych, europejskich giełd. Najbardziej odstawaliśmy od Frankfurtu, Londynu i Paryża, gdzie padały nowe rekordy. Tymczasem WIG20 zmagał się z groźbą większej przeceny.
Miesiąc temu eksperci obstawali przy tym, że nastąpi kontynuacja trendów z drugiej połowy roku 2010, a zatem kursy spółek związanych z rynkami wschodzącymi powinny iść w górę przy jednoczesnym zaostrzeniu kryzysu fiskalnego strefy euro. Jak zachowywał się zagraniczny rynek akcji w styczniu? Dowiedz się, co wpłynęło na decyzje inwestorów.
W czwartek inwestorom towarzyszyły obawy przed większą korektą na giełdzie. W piątek stały się one mniej dokuczliwe, ale nie udało się wyeliminować ich całkowicie. Istnieje wiele czynników, które potęgują niepewność.
Zeszły tydzień był udany dla giełdy. Jednakże czwartkowy przebieg wydarzeń przyczynił się do tego, że notowania poszczególnych indeksów nie wyglądają już zbyt optymistycznie dla inwestorów. WIG musiał oddać praktycznie całe zyski z zeszłego tygodnia.
Kolejna podwyżka stóp procentowych w Chinach nie wywołała paniki wśród inwestorów. Są oni przygotowani na to, że chińskie władze monetarne podniosą koszt pieniądza. Tamtejsza gospodarka przeżywa bardzo silny wzrost, którego nie są w stanie powstrzymać podwyżki w tej skali, co dotychczas.
Dane, które poznaliśmy w pierwszym tygodniu lutego, po raz kolejny zapowiadają poprawę koniunktury gospodarczej. Globalny wskaźnik PMI dla przemysłu i sektora usług, obliczony przez JPMorgan, osiągnął najwyższy poziom od czerwca 2007 roku. Indeks PMI obejmuje 30 państw, z których pochodzi 80% globalnego PKB.
W czwartek dużo się działo, dlatego trudno określić, co wywołało nastroje, panujące na giełdzie. Jedno jest pewne: notowania większości indeksów pogorszyły się. Sytuację na Wall Street uzdrowił nieco Bernanke. Pytanie tylko, w jaki sposób?
W 2010 r., jak również w roku bieżącym, efekt stycznia był mało widoczny na warszawskiej giełdzie. Rynek zachowywał się dość nerwowo i ostatecznie skończył ubiegły miesiąc ze zniżką, która wyniosła blisko 0,7%. Małe spółki odnotowały zdecydowanie korzystniejsze wyniki niż blue chips. sWIG80 wzrósł o 2,5%, podczas gdy WIG20 był 1,4% na minusie.
W najbliższym czasie zarówno ostatnia podwyżka stóp procentowych, jak i ewentualne kolejne podwyżki w następnych kilku miesiącach, nie powinny niekorzystnie wpłynąć na wyniki finansowe polskich firm. Jednocześnie za wcześnie jest, aby wyrokować, co bardziej opłaca się inwestować: w portfele inwestycyjne czy obligacje.
W roku 2011 można oczekiwać przyśpieszenia gospodarek rozwiniętych. Na amerykańskim rynku powinien zadziałać mechanizm „samonapędzającej” się gospodarki, głównie dzięki wzrostowi konsumpcji prywatnej, który jest następstwem lepszej sytuacji na rynku pracy.
Niewielkie rozczarowanie wywołały publikacje wyników finansowych amerykańskich spółek za IV kwartał 2010 r., mimo że wcześniejsze niespodzianki były pozytywne. Odchylenie od prognoz okazało się jednak minimalne. Goldman Sachs nie zdołał przewyższyć szacunków, zysk z jednej akcji Wells Fargo był zaledwie o 2 centy niższy od oczekiwanego i wyniósł 61 centów, podobne różnice odnotowano w przypadku Bank of New York Mellon, przy założeniach 56 centów zarobionych na akcji.