Kategorie

Kursy walut

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję w pobliżu poziomu 3,9700. Na wykresie tej pary walutowej obserwowana od sierpnia konsolidacja coraz bardziej zaczyna przypominać lekko nachylony kanał spadkowy. W obecnym momencie kurs euro znajduje się w pobliżu jego górnego ograniczenia, co sugerowałoby możliwe kilkugroszowe odreagowanie w dół.
Październik lubi zaskakiwać. Podczas gdy wszyscy ekscytowali się oczekiwaniem na luzowanie polityki pieniężnej przez Fed, a później nico zmęczeni czekaniem na ten ruch zaczęli przyglądać się wynikom amerykańskich firm, byki otrzymały cios z zupełnie nieoczekiwanej strony. Ludowy Bank Chin podnosząc stopę depozytową z 2,25 do 2,5 proc., zepchnęły w cień wszystkie inne wydarzenia i informacje. Ceny surowców z miedzią i złotem na czele runęły o ponad 2 proc. Na giełdach akcji reakcja była bardziej umiarkowana. Poza naszą, gdzie indeks największych spółek ze stratą przodował w spadkach. Inwestorzy na Wall Street także przeżyli mały wstrząs. Wskaźniki spadały tam po ponad 1 proc.
Każda instytucja, nie tylko finansowa, gdy pozyska klienta, dąży do sprzedaży w ramach jednej usługi, kilku swoich produktów. Nie inaczej jest przy kredytach hipotecznych, gdzie sprzedaż wiązana jest wszechobecna.
Wtorek przynosi umocnienie dolara względem głównych walut (poza jenem). To wynik wczorajszego wystąpienia Janet Yellen, która nieoczekiwanie przyznała, iż długie utrzymywanie niskich stóp procentowych może inicjować powstawanie baniek spekulacyjnych, co zostało odebrane jako sygnał, iż sami członkowie FED zaczynają mieć wątpliwości, czy polityka „bezwarunkowego dodrukowania pieniądza” jest właściwa.
Kampanie reklamowe banków, często zachęcają do wybrania właśnie ich produktu hipotecznego hasłem - “0% prowizji”. Czy tkwi w tym jakiś haczyk? Czy faktycznie istnieją banki niepobierające tej opłaty pod żadną postacią?
Weekendowe spotkania na „szczytach”, czyli posiedzenia ministrów finansów i szefów banków centralnych państw grupy G-7, a także coroczna konferencja Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, nie przyniosły wielu konkretów. To nieco rozczarowało inwestorów, którzy zareagowali w nocy ponowną wyprzedażą amerykańskiej waluty.
Na rynkach finansowych trwa status quo. Wpływ gorszych wiadomości gospodarczych, takich jak na przykład wrześniowy raport z amerykańskiego pracy, który został opublikowany w piątek, jest rekompensowany przez nadzieje na kolejną rundę poluzowania monetarnego. To skutkuje bardzo wysokimi korelacjami pomiędzy poszczególnymi rynkami.
Na głównych europejskich parkietach nie działo się dziś zbyt wiele. Inwestorzy nie mieli ochoty na podejmowanie bardziej zdecydowanych działań. Ci zaś, którzy się na to zdobyli, operowali na rynkach wschodzących. Prym we wzrostach wiódł Istambuł, gdzie indeks ustanowił kolejny rekord wszechczasów. Bardzo dobrze radziły sobie także wskaźniki w Atenach, Moskwie i Tallinie. Warszawa niewiele im ustępowała. Początek handlu na Wall Street nie był zbyt emocjonujący. Indeksy zyskiwały symboliczne ułamki procent.
Utrzymuje się nadal wyraźna zbieżność notowań dolara i giełd. Im słabsza amerykańska waluta, tym lepszy klimat na rynkach akcji. Przez dużą część czwartku notowania dolara szły w dół, a euro przekroczyło nawet barierę 1,4 USD, ale potem nastąpiła realizacja zysków. To odbiło się na kursach akcji.
Tradycyjnie już handel przed publikacją Departamentu Pracy USA charakteryzuje duża niepewność. Widać chęć pewną chęć do realizacji zysków (zwłaszcza z bardziej ryzykownych aktywów) na czym traci złoty. O godz. 10:18 kurs EUR/PLN wspiął się do poziomu 3,9850. Nerwowość widoczna jest też na giełdach.
Za nami kolejna sesja pod znakiem wzrostu notowań eurodolara. Dziś para EUR/USD zdołała nawet naruszyć poziom 1,4000 i wzrosnąć aż do 1,4028. Pod koniec sesji jednak kurs powrócił pod tę wartość, a odreagowanie sięgnęło poziomu 1,3930. Korekta po przebiciu kolejnego oporu jest naturalną reakcją rynku, a trend wzrostowy w notowaniach eurodolara pozostaje niezagrożony.
Wczorajsza sesja na rynku krajowym pokazała, jak istotny dla notowań EUR/PLN jest przedział wahań 3,9200-4,0000. Po zbliżeniu się wartości euro względem złotego do dolnego ograniczenia tego zakresu obserwowaliśmy dynamiczne odbicie, które doprowadziło kurs tej pary walutowej ponad poziom 3,9600. Ruch ten miał miejsce, mimo że nastroje na światowych rynkach nie uległy silniejszemu pogorszeniu. Wynika z tego, że kurs EUR/PLN ponownie przestał być zależny od sytuacji panującej na globalnych giełdach. Fakt ten powinien sprzyjać kontynuacji konsolidacji w dotychczasowym przedziale wahań.
Jeżeli spojrzeć na to nieco z boku, to przebieg wczorajszych notowań może być tematem na dłuższe rozważania. Istotnie decyzja Banku Japonii, aby obniżyć stopy z 0,1 proc. do symbolicznego przedziału 0,0-0,1 proc., a także przeznaczenie dodatkowych 5 bln JPY na wykup papierów wartościowych, mogła być „zaskakująca”, ale nie przesadzajmy. To raczej świadczy o dramatyzmie sytuacji w tamtejszej gospodarce i nie może być powodem do nadmiernego optymizmu.
Złoty wczoraj zyskał na wartości. Kurs EUR/PLN zszedł do poziomu 3,9450, natomiast USD/PLN w okolice 2,8500. Dzisiaj pogłębiły one jeszcze te spadki.
Notowania EUR/PLN na początku dzisiejszej sesji zwyżkowały lekko w ramach kanału wahań w okolice poziomu 3,9700. Kurs EUR/CZK po dwudniowej zwyżce oscyluje dziś w pobliżu wartości 24,50.
Wygląda na to, że przez weekend inwestorzy mieli czas na przemyślenie kilku spraw i poniedziałkowy handel nie zaczyna się już od tak optymistycznego akcentu, jak w pierwszym dniu października (piątek).
Na początku dzisiejszej sesji złoty podlega lekkiemu osłabieniu, a notowania EUR/PLN zwyżkują w okolice poziomu 3,9450.
W piątek na otwarciu złoty wyraźnie zyskał na wartości. Dolar znalazł się poniżej poziomu 2,89 zł, a euro naruszyło poziom 3,95 zł. Te niskie poziomy walut zostały szybko wykorzystane przez importerów, niemniej złoty pozostaje silniejszy, niż na wczorajszym zamknięciu.
Złoty w drugiej połowie czwartkowej sesji odrabiał poranne straty. Kurs EUR/PLN zdołał zejść do poziomu 3,9600, natomiast para USD/PLN spadła w okolice wsparcia na poziomie 2,9000.
Dla EUR/USD potrzeba było pretekstów i takie zaczęły się pojawiać – dzisiaj rano agencja Moody’s obniżyła rating dla Hiszpanii do „Aa1” z perspektywą stabilną. Z kolei bank centralny Irlandii podał, iż w najczarniejszej wersji, wartość pomocy dla banku AIB wyniesie nawet 34 mld EUR (dobrze, że to mniej, niż 35 mld EUR, które pojawiały się w innych, niezależnych szacunkach).
Złoty rozpoczął dzisiejszą sesję od umiarkowanego osłabienia. Kurs EUR/PLN wzrósł w okolice szczytu z minionego tygodnia (3,9850) natomiast kurs USD/PLN dotarł w okolice poziomu 2,9400.
Amerykańska waluta była dzisiaj najsłabsza w relacji do franka od marca 2008 r. – rano doszło do naruszenia wsparcia na 0,9738. Zresztą, dolar tracił także do innych walut, co dobrze obrazuje zachowanie się koszykowego US Dollar Index – kontynuuje on spadki po złamaniu w ubiegłym tygodniu wsparcia w rejonie 80 pkt.
Złoty w drugiej połowie wczorajszej sesji dynamicznie umocnił się względem dolara. Kurs USD/PLN zszedł pod poziom 2,9200 i znalazł się na najniższym poziomie od kwietnia 2010 r. Posiada on jeszcze potencjał do spadku przynajmniej w okolice 2,9000 (zasięg formacji głowy z ramionami widocznej na wykresie dziennym).
Ci, którzy mieli nadzieję, że zapisy nowelizacji Rekomendacji S nie wejdą w życie, srogo się zawiedli. KNF nie ma zamiaru ustąpić i jako powód ograniczenia kredytów walutowych, podaje znaczne ryzyko kursowe, z którymi boryka się część kredytobiorców.
Wczoraj po południu wydawało się, że rynek jest odporny na niepokojące informacje z irlandzkiego sektora bankowego. Po decyzji o obniżce ratingu przez Moody’s dla banku AIB notowania EUR/USD nie spadły poniżej ważnych wsparć na 1,3430-40. Jednak już wieczorem sytuacja uległa zmianie.
Na początku dzisiejszej sesji złoty osłabia się lekko, a notowania EUR/PLN zwyżkują w okolice poziomu 3,9700. Ruch ten ma najprawdopodobniej związek z lekkim odreagowaniem na giełdach oraz na pozostałych parach walutowych.
Koniec poprzedniego tygodnia na rynku złotego przyniósł powrót notowań EUR/PLN do kanału wahań 3,9200 – 3,9600. W poniedziałek kurs tej pary rozpoczął sesję w pobliżu 3,9450.
Początek tygodnia nie przynosi większych zmian na rynku złotego. Nasza waluta nieznacznie odreagowuje umocnienie z piątkowego wieczora, będące wynikiem dobrego zachowania się giełdy nowojorskiej.
Niektóre banki centralne rozpoczęły niebezpieczną grę dewaluacji walut. Takie interwencje mogą być przyczyną spadku zaufania inwestorów do papierowych pieniędzy. Czy może się to przyczynić do wybuchu kryzysu walutowego?
Na początku dzisiejszej sesji notowania EUR/PLN kontynuowały zwyżkę – kurs rozpoczął dzień powyżej poziomu 3,9800.
W 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła Rekomendację S(II). Umożliwiła ona spłatę rat w walucie zaciągniętego kredytu. Dzięki temu osoby, posiadające kredyt w walucie obcej, mogą zmniejszyć wysokość rat, unikając po części kosztu spreadu walutowego w danym banku.
Słabsze nastroje na rynkach światowych, a zwłaszcza negatywne sygnały napływające z Eurolandu (słabsze odczyty indeksów PMI, które zostały opublikowane wczoraj i rosnące obawy o kondycję fiskalną Irlandii), to jedne z kluczowych czynników, które rzutowały w ostatnich dniach na notowania złotego.
Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiego osłabienia krajowej waluty i zwyżki notowań EUR/PLN do poziomu 3,9600, stanowiącego górne ograniczenie przedziału wahań, w którym kurs tej pary pozostaje od kilku tygodni.
Znaczne osłabienie dolara po komunikacie FOMC wpłynęło na wzrost pary EUR/USD i jednocześnie zniżkę kursu USD/PLN.
Kredyt w walucie obcej to nie tylko niższe oprocentowanie i niższe raty, lecz również ryzyko silnej zwyżki kursu walutowego. Szczególnie przy uruchomieniu kredytu. Jak bardzo nasz dług może się zmienić od podpisania umowy kredytowej do jej wypłaty zależy od tego, czy kredyt jest denominowany czy indeksowany.
Doradca finansowy Gold Finance podsumował wydarzenia na rynku walutowym w ostatnim tygodniu (11.09-17.09.2010). Z przeglądu wynika, że polski złoty po chwilowym osłabieniu ponownie urósł w siłę.
Słowo „arbitraż” może oznaczać wiele różnych rzeczy w zależności od dziedziny. W przypadku rynku walutowego, można powiedzieć, iż jest to działanie polegające na kupnie i sprzedaży waluty w celu osiągnięcia zysku. Jak to dokładnie wygląda i czy rzeczywiście można na tym zarobić?
Trwa słabość euro względem franka szwajcarskiego, co przekłada się na presję na wzrost CHF/PLN. Ponadto wciąż brakuje wyraźnych sygnałów zakończenia średnioterminowych trendów bocznych na rynkach akcji.
Sprzedaż nowych domów w USA niespodziewanie spadła w lipcu aż o 12,4% w stosunku do czerwca, osiągając roczny poziom 276 tys., najniższy w historii. A co ciekawego u nas? Po wynikach notowanych na GPW deweloperów widać, że rynek mieszkaniowy nie wyszedł jeszcze z dołka. Słabe rezultaty za I półrocze pokazali m.in. liderzy: J.W. Construction i Dom Development.
Wczoraj wieczorem zgodnie z oczekiwaniami inwestorzy na Wall Street wykorzystali nie tak złe dane makroekonomiczne (bo mogły być gorsze) i kluczowe wsparcie na 1.040 pkt. na indeksie S&P 500, do wykreowania odbicia. To przełożyło się na zwyżkę EUR/USD w okolice 1,2730, które dzisiaj rano zostały nieznacznie naruszone (1,2746) i tym samym umocnienie złotego.
Wtorkowy wieczór ponownie pokazał, jak duży wpływ na zachowanie się EUR/USD mają czynniki giełdowe. Wystarczyło, że silna wyprzedaż na Wall Street po dość słabych danych o sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA (spadek w lipcu aż o 27,2 proc. m/m) została na chwilę powstrzymana, kurs EUR/USD dość szybko odbił się w górę z okolic 1,2588, czyli bliskich wskazywanemu kilka dni temu celowi na 1,26.
Łączony wskaźnik PMI dla przemysłu i usług w strefie euro spadł w sierpniu do 56,1 pkt., z 56,7 pkt. w poprzednim miesiącu. Warto wspomnieć, iż prognozowano odczyt na poziomie 56,3 pkt. Ponadto jutro w USA pojawią się dane o liczbie sprzedanych w lipcu domów na rynku wtórnym. Rynek oczekuje dużo gorszego odczytu niż poprzednim razem (4,75 mln wobec 5,37 mln w czerwcu).
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 20 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Poniedziałkowe otwarcie na rynku walutowym nie przyniosło większych zmian w notowaniach złotego. O godz. 9:51 za euro płacono 3,9730 zł, a dolar oscylował wokół 3,13 zł.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 19 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Wczoraj Wall Street nie zdołała się wybronić przed spadkami i zakończyła handel na minusach. Nastroje pozostały dość minorowe, co nie pozwoliło dzisiaj rano na dobre otwarcie parkietów europejskich.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 18 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Czwartkowy handel rozpoczynamy od nieznacznego osłabienia naszej waluty. Na razie można to sklasyfikować jako odreagowanie po jej wyraźnym umocnieniu w ostatnich dniach.
Doradca Finansowy Gold Finance podsumował dzień 17 sierpnia 2010 r. na giełdach, krajowej i zagranicznych, a także na rynku walutowym.
Jak wszystkim wiadomo, kursy walut nie mają tendencji do pozostawania na tym samym poziomie. Ciągle słychać, że jakaś waluta się umocniła bądź spadła. Podmioty, których finanse są uzależnione od rynku walutowego, głównie eksporterzy i importerzy, narażeni są na spore ryzyko przy ciągłych i niepewnych zmianach. Aby się przed nim zabezpieczyć mogą zastosować hedging walutowy. Na czym to jednak dokładnie polega?