Byki straciły oddech
REKLAMA
REKLAMA
Polska GPW
REKLAMA
Wtorkowa sesja na warszawskiej giełdzie zaczęła się od bardzo niewielkich spadków indeksów. WIG20 i WIG traciły symboliczne 0,06-0,09 proc., wskaźnik średnich spółek zniżkował o 0,2 proc. a sWIG80 rósł o 0,1 proc. Po krótkich wahaniach nastroje się nieco poprawiły i jeszcze przed upływem pierwszej godziny handlu główne wskaźniki wyszły na plus. Skala zwyżki była jednak niezbyt znacząca. Indeks największych spółek rósł o 0,2 proc. Początkowo najbardziej ciążyły mu spadające po ponad 1 proc. walory BZ WBK i KGHM oraz zniżkujące momentami o 1,9 proc. akcje Telekomunikacji Polskiej. Później papiery dwóch pierwszych spółek wydostały się nieznacznie nad kreskę, a skala spadku Telekomunikacji zmniejszyła się o połowę. Zwyżkę indeks zawdzięczał w dużej mierze rosnącym o 1,5 proc. papierom PKO. Wszystko zmieniło się wczesnym popołudniem, po informacji o nieoczekiwanej podwyżce stóp procentowych w Chinach. Inwestorzy postanowili pozbywać się akcji i ceny poszły w dół. Najbardziej ucierpiały walory KGHM, które traciły ponad 4,5 proc., po 1,5 proc. spadały papiery PKN Orlen i Telekomunikacji. Ostatecznie indeks największych spółek stracił 1,39 proc., WIG zniżkował o 1,24 proc., mWIG40 zmniejszył swoją wartość o 1,08 proc. a sWIG80 o 0,9 proc. Obroty były dość wysokie i sięgały niemal 2,2 mld zł.
Giełdy zagraniczne
Wall Street w poniedziałek kontynuowała zwyżkę. Kiepskie dane dotyczące produkcji przemysłowej psuły nastroje jedynie na początku sesji. Później byki radziły sobie całkiem nieźle, a w końcówce handlu nawet bardzo dobrze. Dow Jones i S&P500 zyskały po 0,7 proc. a ten ostatni dość łatwo poradził sobie z poziomem 1180 punktów. Walka o jego pokonanie zajęła mu zaledwie cztery dni, a więc mniej, niż miało to miejsce w przypadku poprzednich barier i tyle samo, jak miało to miejsce dla 1170 punktów kilka dni wcześniej. Widać więc, że potencjał do wzrostów jest a „hamulcowi” nie mają zbyt wielkiej siły.
Przeczytaj także: Jakie tajemnice zawierają Księgi Wieczyste?
REKLAMA
Po kilku gorszych dniach, dziś w Azji nastroje były nieco lepsze. Nikkei wzrósł o 0,4 proc. a na chińskiej giełdzie zwyżki były całkiem pokaźne. Shanghai B-Share zwiększył swoją wartość o 1,85 proc., zaś Shanghai Composite wzrósł o prawie 1,6 proc.
Na tym amerykańsko-azjatyckim tle, główne giełdy europejskie zaczęły wtorkową sesję dość słabo. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zniżkowały na otwarciu o 0,1-0,2 proc. Jedynie Londyn był 0,2 proc. na plusie. W pierwszej części dnia ruch nie był zbyt wielki, ale nastroje nieco się zmieniały. CAC40 nadal przebywał nieznacznie pod kreską, DAX po kilkudziesięciu minutach zyskiwał 0,3 proc. a FTSE cofał się do poniedziałkowego zamknięcia. W naszym regionie początkowo też niewiele się działo. BUX i RTS zyskiwały po 0,4 proc., jednak wkrótce zwiększyły skalę zwyżki do 1,4 proc. w przypadku Budapesztu i 0,8 proc. w Moskwie. W Sofii wskaźnik zyskiwał przed południem 0,6 proc. Podobnie było w Pradze i Bukareszcie, gdzie wzrosty sięgały 1 proc. Liderem w Europie był parkiet ateński, gdzie indeks rósł o 1,9 proc. Ten zestaw wskazywał, że kapitał znów polubił ryzyko. Nastroje radykalnie zmieniły się po informacji z Chin. Trzeba jednak przyznać, że reakcja na parkietach europejskich była dość umiarkowana, w porównaniu z sytuacją na Wall Street. Tuż po godzinie 16.00 wskaźniki w Paryżu, Londynie i Frankfurcie traciły po około 0,6 proc.
Waluty
REKLAMA
Amerykańska waluta wreszcie zaczęła odzyskiwać mocno nadwątloną ostatnio siłę. Na razie trudno liczyć, że będzie to tendencja bardziej trwała i dynamiczna. Po poniedziałkowym dotarciu do 1,383 dolara kurs euro zdobył się na kontrę. Jednak do 1,4 dolara wrócić się już nie udało, a dziś przed południem „zielony” nadal lekko się umacniał i za euro trzeba było płacić nieco ponad 1,39 dolara. Słabły także frank i jen.
Nasza waluta nie grzeszyła mocą, ale i tak trzymała się lepiej, niż w poniedziałkowe przedpołudnie. Dziś dolara wyceniano na nieco ponad 2,82 zł. Gorzej było w przypadku euro i franka. Za wspólną walutę trzeba było płacić 3,92-3,93 zł, czyli nieco więcej niż dzień wcześniej, zaś na „szwajcara” trzeba było wydać ponad 2,94 zł. Po chińskich rewelacjach dolar nabrał nowych sił. Kurs euro zjechał poniżej 1,38 dolara. Na naszym rynku „zielony” zdrożał do 2,86 zł, euro do 3,95 zł. Jedynie kurs franka pozostał stabilny.
Podsumowanie
Za sprawą decyzji Ludowego Banku Chin sytuacja na rynkach finansowych nieco się skomplikowała. Najbardziej było to widoczne na rynku surowców, gdzie ceny ropy naftowej, miedzi a nawet złota poszły mocno w dół. Skutki tego posunięcia były też mocno odczuwalne na rynku walutowym. Dolar gwałtownie odzyskał moc, zdecydowanie traciły euro, frank, jen. Reakcja giełd europejskich była bardzo umiarkowana. W Paryżu, Frankfurcie i Londynie indeksy traciły przed zakończeniem sesji zaledwie po około 0,6 proc. WIG20 za to wysunął się zdecydowanie przed szereg, tracąc 1,4 proc., najmocniej na całym kontynencie. Trudno się jednak temu dziwić, skoro akcje naszego miedziowego potentata zniżkowały aż o ponad 5 proc.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA