Kategorie

Nieruchomości, Giełda

Giełda i nieruchomości. Podczas trwania pandemii wielu inwestorów kieruje swoje oszczędności w stronę nieruchomości, traktując je jako bezpieczną przystań. Wbrew wcześniejszym spekulacjom ceny nowych mieszkań nie spadły, a wręcz przeciwnie cały czas rosły.
Komisja Nadzoru Finansowego skutecznie wyeliminowała kredyty walutowe. Teraz przyszedł czas, żeby uporać się z kredytami bez wkładu własnego. Sfinansowanie zakupu całego mieszkania kredytem prawdopodobnie stanie się nie lada wyzwaniem.
Od dłuższego czasu można zaobserwować trend w polityce pieniężnej, polegający na dodruku pieniądza. Banki centralne coraz częściej luzują politykę pieniężną w reakcji na kryzys dłużny strefy euro i odczuwalne skutki spowolnienia gospodarczego. Ponadto zmianę w polityce pieniężnej wprowadziły Chiny.
Rynek akcji wygląda coraz mniej zachęcająco dla inwestorów, co może działać na korzyść nieruchomości wakacyjnych. Nieruchomościom wakacyjnym sprzyja także wysoka inflacja. Te czynniki mogą przesądzić o wzmożonym zainteresowaniu nieruchomościami wakacyjnymi w 2012 roku.
2011 r. był ciężki dla polskich firm, zajmujących się budownictwem. Firmy budowlane miały znaczne problemy z pozyskaniem finansowania. Zmiany, związane z budownictwem, są również powiązane z nowymi regulacjami prawnymi.
W ciągu ostatnich 25 lat obrót nieruchomościami w USA, Wielkiej Brytanii i Australii pozwalał osiągnąć zyski, przekraczające inflację. Eksperci policzyli, że w długim terminie dzięki nieruchomościom można było zarobić porównywalne kwoty z tymi, jakie przyniosłyby inwestycje na giełdzie.
Rynki finansowe coraz bardziej odczuwają widmo recesji gospodarczej w USA i załamania na giełdach. Jakie wrażenie na rynkach finansowych chce wywrzeć Fed? Czy obniżenie rentowności długoterminowych obligacji pomoże rynkom finansowym?
Agencja Moody’s zdecydowała się obniżyć rating Japonii do poziomu Aa3 z poziomu Aa2. W Kraju Kwitnącej Wiśni od dwóch lat rośnie dług publiczny, deficyt budżetowy jest wysoki, a sytuację komplikuje dodatkowo stan polityki, nie sprzyjający wprowadzeniu koniecznych reform.
Obniżka ratingu Stanów Zjednoczonych zachwiała rynkiem ryzykownych aktywów. Notowania akcji surowców i obligacji z rynków wschodzących zaliczyły gwałtownie spadki. Decyzja agencji S&P negatywnie odbiła się na papierach korporacyjnych, wysokiego ryzyka i walutach z emerging markets.
Inwestorzy cały czas zadają sobie pytanie, czy nastroje mogą pogorszyć się jeszcze bardziej? Sytuacja w USA i Szwajcarii wskazuje na to, że mamy do czynienia z trwalszym trendem spadkowym ryzykownych aktywów. Skala wyprzedaży jest jednak większa niż się spodziewano.
W środę nie tylko na warszawskiej giełdzie, ale również na zagranicznych parkietach, miała miejsce znaczna przecena. Spowolnienie gospodarcze staje się coraz bardziej odczuwalne, ponadto inwestorom daje się we znaki kryzys finansów publicznych, który wymusza oszczędności, nie sprzyjające koniunkturze.
Deweloperzy prześcigają się w pomysłach na to, jak przyciągnąć klienta do swojej oferty. Eksperci są zdania, że rynek wymusił na nich spadek cen. Konkurencja jest coraz większa, a chętnych na zakupy mimo to brakuje. Co można zyskać, kupując nowe mieszkanie?
Negocjacje, dotyczące zwiększenia limitu zadłużenia w USA, można uznać za zakończone. Charakter debaty publicznej i dyskusji wewnątrz partii uświadomił inwestorom skalę problemu. Nie obejdzie się bez zmniejszenia wydatków państwa, również zwiększenie roli fiskusa wydaje się wielce prawdopodobne.
Coraz więcej wskazuje na to, że uporanie się z kryzysem dłużnym nie przyjdzie nam tak łatwo. Demokraci i Republikanie dalecy są od rychłego porozumienia, a pomoc udzielona Grecji nie jest dla uczestników rynku wystarczającym argumentem za inwestowaniem kapitału.
Trudno jest jednoznacznie zinterpretować opublikowane we wtorek wskaźniki. Indeks zaufania amerykańskich konsumentów wypadł lepiej niż prognozowano, ale GfK okazał się gorszy od oczekiwań. Również sektor amerykańskich nieruchomości pozostaje w dołku.
Amerykańska gospodarka nie dostała jeszcze mata, ale na ostateczne rozstrzygnięcie jej losów przyjdzie nam trochę poczekać. Uczestnicy rynku wierzą co prawda w sukces negocjacji między Demokratami i Republikanami, ale nie kwapią się do inwestowania większego kapitału. W tym należy upatrywać przyczyny powolnych spadków giełdowych indeksów.
We wtorek inwestorzy w Nowym Jorku nie mogli narzekać na brak powodów do optymizmu. Poprawiła się sytuacja na rynku nieruchomości, firmy osiągają dobre wyniki a negocjacje, dotyczące limitu zadłużenia, posuwają się do przodu. Czynniki te przyczyniły się do znacznych wzrostów na giełdzie.
Dzisiaj miało się rozstrzygnąć to, czy po największej, tegorocznej przecenie znajdą się chętni na ulokowanie swojego kapitału na giełdzie. Początek sesji przebiegał pomyślnie dla WIG20 – indeks dwudziestu największych spółek zdołał dotrzeć do 2700 pkt. Niestety nie udało mu się trwale przełamać tej bariery i przez resztę dnia zaliczał spadki.
Produkty strukturyzowane uważa się na nowoczesne instrumenty na rynku finansowym, które wymykają się jednoznacznym klasyfikacjom. Każdy produkt posiada własną specyfikę. Ekspert pomaga usystematyzować wiedzę na temat produktów strukturyzowanych.
Kryzys zaufania, związany z problemem długów publicznych, coraz częściej daje o sobie znać, toteż czwartkowy wynik JP Morgan, lepszy od konsensusu społecznego, tylko na chwilę poprawił nastroje rynkowe. Podobna sytuacja miała miejsce w środę, kiedy Fed zobowiązało się do dalszego wspierania gospodarki, co tylko na chwilę udobruchało inwestorów.
Sytuacja strefy euro drastycznie pogarsza się. Kryzys jest coraz bardziej odczuwalny w słonecznej Italii, która zajmuje czołowe miejsce pod względem zadłużenia państw, należących do UE. Dług tego kraju wynosi 120 proc. PKB.
Wskaźnik aktywności amerykańskiego przemysłu poszedł zdecydowanie w górę. Chociaż taki wynik nie spowoduje zwrotu w gospodarce USA, może on zostać zinterpretowany przez byki jako sygnał do działania.
Pierwszy dzień sesji w lipcu na rynkach finansowych rozpoczął się w spokojnych nastrojach. Po nerwowej atmosferze, która towarzyszyła głosowaniu greckich posłów, uczestnicy rynku zaczynają koncentrować się bardziej na kwestiach gospodarczych.
Deweloperzy coraz chętniej emitują obligacje w celu realizacji nowych inwestycji. Zdaniem ekspertów ten rodzaj instrumentów finansowych stanowi atrakcyjną alternatywę, zarówno dla papierów skarbowych, jak i lokat bankowych. Ile można zarobić na obligacjach deweloperskich?
We wtorek w centrum zainteresowania inwestorów znajdują się dwie kwestie. Po pierwsze, za dwa dni w USA dobiegnie końca program luzowania ilościowego QE2. Po drugie, raport GFK, ilustrujący nastroje niemieckich konsumentów, miał pozytywny wydźwięk.
We wtorek notowania na GPW wypadły słabo na tle zagranicznych parkietów. Nasze indeksy traciły, podczas kiedy inne giełdy wykazały się siłą. WIG testował wsparcie na poziomie 48,8 tys. pkt.
Czwartkowa sesja na warszawskiej giełdzie rozpoczęła się od spadków, odzwierciedlających słabe nastroje po wczorajszej przecenie w USA. Poprawę notowań na GPW zawdzięczamy krajowemu popytowi. Umożliwił on indeksowi 20 największych spółek akcyjnych powrót do poziomu z poprzedniego zamknięcia.
Już od wielu dni inwestorzy w Polsce zastanawiają się, czy pogarszające się nastroje doprowadzą do zdecydowanej przewagi podaży na GPW. Pytanie to pojawiło się również na początku dzisiejszej sesji. Na coraz mniejszej ilości światowych rynków można bowiem w dalszym ciągu obserwować tegoroczne szczyty.
W środę temperatura wzrosła. Wyż atmosferyczny znad Grecji i „upalne” nastroje przełożyły się na wzrost ciśnienia inwestorów. Nie udało się dojść do porozumienia w kwestii pomocy finansowej dla Aten, w rezultacie indeksy i kurs eurodolara poszły w dół.
W maju nie udało się zarobić przeważającej części tych inwestorów, którzy ulokowali swoje oszczędności w funduszach akcji. Dlaczego bardziej opłacalne okazało się kupno funduszy polskich obligacji? Eksperci wyjaśniają, w co warto było inwestować.
Wczoraj na europejskich rynkach miała miejsce korekta. Notowania w Europie poszły w górę, a wraz z nimi zwyżkował eurodolar. Reuters poinformował o tym, że uniknięcie bankructwa Grecji staje się coraz bardziej problematyczne, ale rynki były na to przygotowane.
Dziś rano obserwowaliśmy coraz większe spadki. Falę zniżek sprowokowało zakończenie zeszłego tygodnia, zwłaszcza na Wall Street, gdzie nie udała się próba powrotu ponad wiosenny szczyt. Notowania na amerykańskim parkiecie znowu poszły w dół.
Dziś o godz. 16.00 stan amerykańskiej gospodarki stał się powodem do zmartwień. Aktywność sektora wytwórczego w regionie Filadelfii spadła z 18.5 pkt. w kwietniu do 3.9 pkt. w maju. Opublikowane wcześniej dane z Nowego Jorku również nie napawają optymizmem, co może niekorzystnie oddziaływać na dynamikę produkcji przemysłowej, której kwietniowy odczyt także nie był zadowalający.
Poniedziałkowa zwyżka notowań na GPW była przede wszystkim zasługą dobrych notowań PKO BP. Wiosenne szczyty dały wsparcie indeksom WIG i WIG20, ale mimo to niedźwiedzie nie dawały za wygraną. Zmiany cen sprawiały wrażenie chwilowego odbicia, a nie trwalszego ruchu w górę.
Przez dwa pierwsze tygodnie maja w notowaniach na rynkach akcji uwidacznił się stosunek inwestorów do ryzyka. Eurodolar poszedł w dół o 1,7 procent, zaś indeks CRB powędrował w górę, co w dużej mierze miało związek z odbiciem ropy, jak zauważyli eksperci. Co spowodowała awersja do ryzyka, w połączeniu z drożejącymi cenami amerykańskich obligacji? Uczestnicy rynku bez kozery zaczęli pozbywać się akcji.
Ostatnio na rynkach finansowych nastąpiły znaczne rotacje. Szczególnie dużym wahaniom podlegają notowania srebra, którego ceny zarówno w ciągu ostatnich dni, tygodni, jak i miesięcy były bardzo niestabilne. Najwidoczniej kruszec ten cieszy się szczególnym zainteresowaniem spekulantów.
Kiedy przez giełdę przetoczyła się fala zwyżek, fundusze inwestujące w spółki powiązane z rynkiem nieruchomości nie radziły sobie najlepiej. Czy sytuacja uległa zmianie na początku maja? Ekspert analizuje ten obszar inwestycji.
Eksperci dostrzegają „garzec pełen monet” za hotelową ścianą. Przy wysokiej inflacji do przeciętnej lokaty trzeba dokładać z własnej kieszeni, za to wynajem mieszkania, a jeszcze lepiej – hotelowego apartamentu – daje dużo lepsze perspektywy na przyszłość. Ile można zarobić na tego rodzaju inwestycjach?
W poniedziałek Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozy wzrostu gospodarczego w 2011 r. dla USA, wczoraj możliwość podobnego posunięcia sugerowali członkowie Międzynarodowej Agencji Energii. Nadal są oni zdania, że popyt na ropę naftową zwiększy się w tym roku, ale jednocześnie alarmowali, że ceny powyżej 100 USD za baryłkę są szkodliwe dla globalnej koniunktury.
Przyśpieszenie gospodarcze w strefie euro natrafiło na pierwszą przeszkodę. Wstępny odczyt wskaźników wyprzedzających koniunkturę za marzec świadczy o lekkim regresie. Spadek PMI dla sektora usług oraz przemysłu wyniósł 58,2 pkt., podczas kiedy w lutym indeks ten osiągnął 57,5 pkt.
W środę uczestnicy rynku wstrzymywali się od bardziej zdecydowanych posunięć, w oczekiwaniu na wyniki głosowania portugalskiego parlamentu w sprawie oszczędności budżetowych. Dzisiaj wiadomo już, że projekt nie przeszedł, a rząd podał się do dymisji. Dlatego też możemy spodziewać się reakcji na te decyzje.
W środę sytuacja na giełdach nie wyklarowała się. Notowania poszczególnych indeksów podlegały niewielkich wahaniom. Byki przytłoczyły publikacje makroekonomiczne, które zniechęcały do działania.
Nie warto liczyć na wzrosty podczas dzisiejszych notowań na giełdzie. Portugalia nie zamierza przyjąć projektu oszczędności budżetowych, zaproponowanych przez opozycję, a taka informacja nie działa na inwestorów uspokajająco.
Przez trzy dni obserwowaliśmy odreagowanie na europejskich giełdach. We wtorek można było zauważyć pierwsze symptomy spadków, które dzisiaj są już wyraźne. Najbardziej tracił na wartości WIG20.
W poniedziałek na europejskich parkietach utrzymywały się wyśmienite nastroje. Mimo to indeksy polskim spółek wypadły nad wyraz słabo na tle reszty kontynentu. Niepowalające wyniki można złożyć na karby chwilowego przestoju.
Dzisiaj za franka szwajcarskiego płacono 3,27 zł. Ostatnio CHF był tak drogi w lutym 2008 r., kiedy żniwa zbierał kryzys gospodarczy w światowej gospodarce. Szwajcarska waluta jest o krok od ustanowienia nowego rekordu, osiągnięcia wartości zbliżonej do 3,3 zł.
We wtorek rano inwestorzy zareagowali na niepokojące informacje z Japonii szybkim zamykaniem ryzykownych pozycji na wszystkich rynkach, zwracając się w stronę amerykańskiej waluty, która traktowana jest jako bezpieczna oaza na pustyni globalnych zawirowań. Jednak po kilku godzinach racjonalne podejście wzięło górę nad emocjonalnym zachowaniem.
W lutym fundusze inwestycyjne przyniosły większe zyski niż w styczniu. Eksperci finansowi podkreślają, że stratę poniósł co piąty fundusz. Na których surowcach można było najwięcej zarobić?
WIG rozpoczął marzec na od zwyżki, sięgającej 0,5%, dzięki czemu już udało mu się zredukować straty z niefortunnego lutego do 0,2%. W zeszłym miesiącu najlepiej radziły sobie spółki z branży chemicznej, przynosząc ponad 5% zysków i zawyżając tegoroczny wzrost do 30%. Najgorzej wypadło budownictwo.
Podczas wczorajszej sesji kurs eurodolara poszedł w górę i zatrzymał się dopiero na poziomie 1,3790. Ponowne, bezskuteczne testowanie tego oporu nastąpiło dzisiaj w trakcie sesji azjatyckiej. Gdy jednak zaczęły pracować europejskie parkiety, główna para walutowa zdołała pokonać wczorajsze maksima i naruszyć istotną barierę, usytuowaną na poziomie 1,3800.