Kategorie

Giełda, Surowce

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Atrakcyjność inwestycji w akcje o różnych cenach można ocenić, posługując się wskaźnikiem C/Z. Przyglądając się cenom akcji w możliwie długim okresie oraz zyskowi netto, jesteśmy w stanie oszacować atrakcyjność inwestycji. Warto jednak pamiętać, że wskaźnik cena do zysku na akcję będzie zróżnicowany, w zależności od rodzaju spółki.
W tym roku można spodziewać się rekordowo wysokiej wartości dywidend, które przyjdzie wypłacić spółkom z udziałem Skarbu Państwa. Niestety jeżeli państwo jest akcjonariuszem w danej spółce, może chcieć zwiększyć swoje przychody, podnosząc podatek. Taka polityka negatywnie odbiłaby się na spółkach z udziałem Skarbu Państwa.
Rok 2011 był niezwykle trudny dla rynków finansowych. Zwolennicy dywersyfikacji portfela mieli nie lada trudne zadanie, inwestując na rynku finansowym. Rynkowi finansowemu zaszkodziły: kryzys dłużny strefy euro i USA, spowolnienie gospodarcze oraz stosowanie różnej polityki pieniężnej przez poszczególne kraje.
Rynkom finansowym potrzebny jest wzrost gospodarczy – bez niego nie zdołają wyjść z pułapki zadłużenia. Poprawa koniunktury gospodarczej pozwoliłaby zapewnić odpowiednią aktywność na rynku finansowym. Szczególne ryzyko, związane z rynkami finansowymi, wystąpi w pierwszym półroczu.
Prawdopodobnie na złocie będzie można zarabiać do połowy trwającej dekady. Długoterminowy trend wzrostowy cen złotego kruszcu historycznie trwał średnio 14-15 lat. W obawie przed utratą wartości pieniądza inwestorzy coraz częściej zwracają się ku złotu.
Niestety inwestorzy zawiedli się na rynkach rozwijających się. Z rynków rozwijających się można wykrzesać duże zyski, ale pod warunkiem, że poprawią się globalne nastroje gospodarcze.
Eksperci już od jakiegoś czasu obserwują spowolnienie światowej gospodarki. Skutki wyhamowania koniunktury gospodarczej są najbardziej odczuwalne na rynkach akcji. Czy to samo można powiedzieć o głównych surowcach przemysłowych – miedzi i ropie naftowej?
Agencja Moody’s zdecydowała się obniżyć rating Japonii do poziomu Aa3 z poziomu Aa2. W Kraju Kwitnącej Wiśni od dwóch lat rośnie dług publiczny, deficyt budżetowy jest wysoki, a sytuację komplikuje dodatkowo stan polityki, nie sprzyjający wprowadzeniu koniecznych reform.
W trzecim tygodniu sierpnia na giełdach rozpętało się istne piekło. Można by spodziewać się, że sytuacja wróci do normy, a inwestorzy pogodzą się z obniżonym ratingiem USA, ale fatalne wskaźniki makroekonomiczne sprawiły, że sytuacja zmieniła się diametralnie. Które publikacje wywołały największą wyprzedaż? Ekspert analizuje przyczyny paniki wśród uczestników rynku.
W poniedziałek rynek akcji charakteryzował się sporą zmiennością. Rano na parkiecie prym wiodły niedźwiedzie, ale bykom szybko udało się przejąć pałeczkę. Postawy inwestorów nie zakłócały ani nowe publikacje makroekonomiczne (takich brakowało), ani istotne doniesienia geopolityczne.
Po emocjach z poprzedniego tygodnia dzisiaj uczestnicy rynku mieli chwilę, żeby odetchnąć. Indeks naszych dwudziestu największych spółek rozpoczął dzień na niewielkim minusie, ale w krótkim czasie WIG20 zdołał odrobić straty. Sytuacja unormowała się.
Obniżka ratingu Stanów Zjednoczonych zachwiała rynkiem ryzykownych aktywów. Notowania akcji surowców i obligacji z rynków wschodzących zaliczyły gwałtownie spadki. Decyzja agencji S&P negatywnie odbiła się na papierach korporacyjnych, wysokiego ryzyka i walutach z emerging markets.
Inwestorzy cały czas zadają sobie pytanie, czy nastroje mogą pogorszyć się jeszcze bardziej? Sytuacja w USA i Szwajcarii wskazuje na to, że mamy do czynienia z trwalszym trendem spadkowym ryzykownych aktywów. Skala wyprzedaży jest jednak większa niż się spodziewano.
Zła passa na rynkach finansowych nabiera coraz większych rozmiarów. Idzie ona w parze z globalnym spowolnieniem gospodarczym i niepokojami, związanymi z niebezpieczeństwem ponownej recesji. Publikacje makroekonomiczne z ostatnich tygodni oraz lipcowe odczyty wskaźników wyprzedzających koniunktury, w połączeniu z kryzysem dłużnym, nie wróżą nic dobrego.
Wczoraj cierpliwość inwestorów skończyła się. Publikacje na temat amerykańskiej gospodarki przyniosły mizerne informacje. Kapitał, przeznaczony wcześniej na ryzykowne aktywa, został wycofany.
W czerwcu popyt na dobra trwałego użytku w USA spadł niespodziewanie o 2,1 proc. m/m. Bez uwzględnienia transportu wzrost wyniósł jedyne 0,1 proc. Na reakcję na Wall Street nie trzeba było długo czekać – indeksy poszły w dół.
Państwa Eurolandu, razem z sektorem prywatnym, przyznały Grecji 159 mld euro pomocy finansowej. Decyzja, która zapadła podczas czwartkowego spotkania na szczycie, powinna pomóc zaradzić na jakiś czas kłopotom Aten.
W poniedziałek spadki w Budapeszcie były bliskie 4 proc. Do tego dochodzi przeszło 2,5 proc. zniżka w Warszawie, sięgający 2 proc. spadek w Paryżu i niewiele ustępująca mu zniżka w Londynie.
Sytuacja strefy euro drastycznie pogarsza się. Kryzys jest coraz bardziej odczuwalny w słonecznej Italii, która zajmuje czołowe miejsce pod względem zadłużenia państw, należących do UE. Dług tego kraju wynosi 120 proc. PKB.
Pierwszy dzień sesji w lipcu na rynkach finansowych rozpoczął się w spokojnych nastrojach. Po nerwowej atmosferze, która towarzyszyła głosowaniu greckich posłów, uczestnicy rynku zaczynają koncentrować się bardziej na kwestiach gospodarczych.
Wraz z dzisiejszym dniem na parkiecie dobiegło końca pierwsze półrocze 2011 roku. W tym czasie miało miejsce wiele zaskakujących wydarzeń. Problemy Grecji stanowią zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Przyjęło się myśleć oddzielnie o rynku giełdowym i New Connect. Dlaczego jednak konstruowanie portfela według kryterium branżowego na obu rynkach może przynieść podobne efekty? Ekspert dokonał porównania stóp zwrotu z indeksów branżowych na GPW i New Connect.
Dzień wolny od pracy w Polsce sprawił, że nie zwracaliśmy przez moment uwagi na rynki finansowe. Tymczasem kurs franka pokonał z impetem poziom 1,20 i nie spoczął na tym osiągnięciu, co skutkuje nowymi rekordami złotego. W czwartek za franka płacono nawet 3,39 – i to nie tylko z powodu siły szwajcarskiej waluty, ale także ze względu na mniejszą płynność na rynku polskiego złotego.
Łatwo można było przewidzieć, że odnotowane w piątek zwyżki na WIG20 nastąpiły w konsekwencji rozliczania instrumentów pochodnych. Faktycznie, zwyżkujący indeks blue chipów nie miał nic wspólnego z realnym popytem. Notowania z końca tygodnia okazały się być efektem czysto technicznego zabiegu.
W maju nastąpiły spadki na rynku funduszy hedgingowych. Eksperci tłumaczą to pogorszeniem koniunktury na giełdach. Które fundusze uzyskały najwyższą stopę zwrotu we wspomnianym okresie?
W poniedziałek nie dało się jeszcze w pełni poczuć, że rozpoczął się nowy tydzień. Nie tylko na GPW obroty były mizerne, ale również inne parkiety nie ruszyły z kopyta. Inwestorzy wstrzymali oddechy przed publikacją wtorkowych danych i będą uważnie śledzić reakcję Wall Street.
Pod koniec tygodnia inwestorzy z rezerwą odnosili się do bardziej śmiałych posunięć. Odważniejsze decyzje prawdopodobnie podejmą w ciągu najbliższych kilku dni.
Dziś rano obserwowaliśmy coraz większe spadki. Falę zniżek sprowokowało zakończenie zeszłego tygodnia, zwłaszcza na Wall Street, gdzie nie udała się próba powrotu ponad wiosenny szczyt. Notowania na amerykańskim parkiecie znowu poszły w dół.
Poniedziałkowa zwyżka notowań na GPW była przede wszystkim zasługą dobrych notowań PKO BP. Wiosenne szczyty dały wsparcie indeksom WIG i WIG20, ale mimo to niedźwiedzie nie dawały za wygraną. Zmiany cen sprawiały wrażenie chwilowego odbicia, a nie trwalszego ruchu w górę.
Ostatnio na rynkach finansowych nastąpiły znaczne rotacje. Szczególnie dużym wahaniom podlegają notowania srebra, którego ceny zarówno w ciągu ostatnich dni, tygodni, jak i miesięcy były bardzo niestabilne. Najwidoczniej kruszec ten cieszy się szczególnym zainteresowaniem spekulantów.
Na początku tygodnia ropa naftowa drożała o 5,6 proc., ale już dzisiaj rano potaniała o 2 proc. Ceny czarnego złota od kilku dni nie są stabilne. To znak, że hossa dobiega końca – zarówno na rynku surowców, jak i akcji.
Eksperci szukają wyjaśnienia wielkiej skali wyprzedaży surowców w przeszłości. Na rynkach akcji sytuacja sprzyja bykom. Dlaczego drastycznie zmniejszył się apetyt na ryzykowne aktywa?
Na początku dzisiejszego tygodnia może wyklarować się, jakie trendy będą dominować na rynkach ryzykownych aktywów w średnim terminie. Przed weekendem wiele już się wyjaśniło, ale pojawiło się również parę znaków zapytania. Wydaje się, że przesądzone zostały notowania surowców i euro.
W piątek udało się zatrzeć złe wrażenie po słabych notowaniach surowców. Sytuację uratowała publikacja ze Stanów Zjednoczonych. Okazało się, że utworzono dużo więcej miejsc pracy niż zakładali analitycy.
Wczorajsze wystąpienie Bena Bernanke rozwiało wszelkie wątpliwości. Słowa szefa Fed, które padły podczas konferencji po posiedzeniu Rezerwy Federalnej, były skrojone tak, żeby spełnić oczekiwania graczy na zwyżkę.
Patrząc krytycznym okiem na okres przedświąteczny i czas Wielkiej Nocy na rynkach finansowych, trzeba przyznać, że sytuacja nie sprzyjała bykom. W Azji nastąpiły trzy dni spadków, w Ameryce utrzymywał się marazm, miedź i srebro potaniały, a napięcie w Libii i jej rejonach zwiększyło się. Nastroje pogarszała niepewność, związana ze zbliżającymi się publikacjami i perspektywa nadchodzących szczytów.
Już wkrótce uncja złota z powodzeniem może osiągnąć wartość 1500 dolarów. 45 dolarów za uncję srebra również wydaje się być realną kwotą.
W dniu dzisiejszym lider fińskich socjaldemokratów krytycznie odniósł się do formy zapomogi dla Portugalii, wytykając państwom członkowskim UE niewystarczające zaangażowanie prywatnych inwestorów. Słowa Jutta Urpilainen’a pozwalają sądzić, że „bailout” dla Portugalii będzie mieć więcej przeciwników, nie tylko Prawdziwych Finów. Tego typu zagrywka polityczna wydaje się uzasadniona w świetle coraz bardziej prawdopodobnej restrukturyzacji greckiego długu.
MFW i szefowie Banku Światowego biją na alarm. Ich zdaniem gospodarka nie jest wystarczająco silna, aby wyjść cało z kolejnego kryzysu, a skutki poprzedniego nie zostały jeszcze zniwelowane. Jednocześnie na giełdach mogą zostać pobite nowe rekordy hossy i obserwujemy boom na surowce, sądząc po cenach tych ostatnich.
Ostatnio na rynkach akcji nastąpiły zwyżki. W konsekwencji odsetek pesymistów na amerykańskim rynku spadł do bardzo niskiego poziomu. Stanowią oni niecałe 16%, jak wynika z ankiety Investors Intelligence.
Telenowela o danych gospodarczych w dalszym ciągu cieszy się dużym zainteresowaniem. Ponieważ scenariusz nie jest pozytywny, widzowie są niezadowoleni i na parkietach uwidaczniają się zniżki. Ostatnie rekordy mogą już odejść do lamusa.
Czy srebrna bańka spekulacyjna wkrótce pęknie? A może srebro dąży do osiągnięcia proporcji cenowych, które odpowiadają jego stosunkowi do złota w naturze? Eksperci przypuszczają, że ogółem na świecie jest 15-16 razy więcej srebra niż złota.
Ponieważ rząd José Sócratesa upadł, agencje ratingowe zaczęły obniżać rating dla Portugalii. W nocy agencja Standard&Poor’s zmieniła ocenę tego państwa z „A minus” do „BBB”, z możliwością zmniejszenia perspektywy o jeszcze jeden poziom po publikacji szczegółowego planu działania, zawartego w Europejskim Mechanizmie Stabilizacyjnym. Wcześniej rating Portugalii został obniżony przez Fitcha z A+ do A-.
Podczas posiedzenia grupy G7 ministrowie finansów oraz szefowie banków centralnych postanowili wprowadzić środki, zmierzające do osłabienia JPY. Rada Bezpieczeństwa ONZ wprowadziła zakaz lotów nad Libią, co jest równoznaczne z interwencją wojskową w tym kraju.
Dziś od rana obserwujemy gwałtowne odreagowanie na tokijskiej giełdzie. To, czego we wtorek pozbyli się uczestnicy rynku, dzisiaj próbują odebrać z nawiązką. Wczoraj nastąpił 10 proc. spadek, w dniu dzisiejszym udało się już odrobić 6 proc. strat.
Inwestorzy potrzebowali kilka dni, aby dotarła do nich skala zniszczeń w Japonii. We wtorek światowe giełdy gwałtownie zareagowały na kataklizm w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Azjatyckie giełdy podłamała informacja o groźbie promieniowania z płonących elektrowni atomowych w Japonii. Nikkei zniżkował o przeszło 10 proc., w Hong Kongu i na Tajwanie notowania spadły o ponad 3 proc.
Pod koniec lutego kurs EUR/USD był niemal identyczny, co na początku miesiąca. Poprzedni miesiąc zaczynał na poziomie 1,3694. Eksperci zauważyli, że w ciągu 28 dni euro umocniło się względem dolara jedynie o 0,8 proc. Dlaczego w pierwszej połowie lutego nastąpił spadek notowań eurodolara?
W dniu dzisiejszym Nikkei był 6,2 proc. na minusie. Niektóre azjatyckie giełdy uniknęły spadków, a skala zniżek na zamknięciu na pozostałych parkietach była niewielka. Taka reakcja na wydarzenia w Japonii pozwala żywić nadzieje, że Europę ominą większe trudności.
Czy w lutym można było zarobić ponad przeciętną na funduszach hedgingowych? Analitycy finansowi podkreślają, że nie przyniosły one nadzwyczajnych zysków. Bardziej opłacalne było lokowanie środków na giełdach papierów wartościowych.