Kategorie

Giełda, Kursy walut

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Rynek walutowy i rynek giełdowy nie zawsze zachowują się podobnie. Chociaż indeks naszych dwudziestu największych spółek wypada lepiej od wskaźników frankfurckiego i nowojorskiego, to naszej giełdzie trochę jeszcze brakuje do innych parkietów z regionu.
Rynek akcji wygląda coraz mniej zachęcająco dla inwestorów, co może działać na korzyść nieruchomości wakacyjnych. Nieruchomościom wakacyjnym sprzyja także wysoka inflacja. Te czynniki mogą przesądzić o wzmożonym zainteresowaniu nieruchomościami wakacyjnymi w 2012 roku.
Konkurencja między bankami jest duża, toteż instytucje finansowe wprowadzają nietypowe udogodnienia dla swoich klientów. W pięciu bankach dostępne są aplikacje na smartfony. Inne rozwiązania, które może zaproponować bank, to płatność za rachunek przy pomocy aparatu fotograficznego lub przelew bez konieczności wpisywania numeru konta.
Na rynkach akcji uwidacznia się wzmożony apetyt na ryzyko. W krótkiej perspektywie czasu istotne znaczenie dla rynków finansowych powinny mieć raporty kwartalne takich spółek, jak IBM czy Goldman Sachs. Rynki akcji pozostają ściśle skorelowane z kursami walut.
W poniedziałek bykom dopisało szczęście i zdołały wziąć górę nad niedźwiedziami, mimo że dzień na giełdach upływał spokojnie. Pozytywnie zaskakujące dane napłynęły z amerykańskiego Departamentu Handlu i europejskiego EBC, który podsumował swoje działania na rynku obligacji.
Piątkowe wystąpienie szefa Fed nie dało początku stymulacji amerykańskiej gospodarki. Jednocześnie Ben Bernanke dał do zrozumienia, że Rezerwa Federalna może bez zapowiedzi rozpocząć odpowiednie działania na rynku pieniężnym.
Dzisiaj o godz. 16.00 w Jackson Hole rozpocznie się wyczekiwane od tygodnia wystąpienie Bena Bernanke. Większość inwestorów jest zdania, że szef Fed nie zdecyduje się na kolejną rundę skupu obligacji, tzw. QE3. Może jednak zapowiedzieć wprowadzenie innych, nietypowych działań w przyszłości.
Uczestnicy rynku zdają się uzależniać swoje decyzje od piątkowego wystąpienia szefa FED – niektórzy wciąż pokładają w nim pewne nadzieje. W ten sposób można wyjaśnić zignorowanie gorszego odczytu indeksu Ifo z Niemiec – w sierpniu nastąpił jego spadek do 108,7 pkt. z 112,9 pkt. w lipcu, podczas kiedy rynkowy konsensus znajdował się na poziomie 111,0 pkt.
Nadzieje inwestorów na poprawę amerykańskiej gospodarki dzięki działaniom szefa Fed przybrały na sile. Na Wall Street utrzymywały się wzrosty, sięgające przeszło 3 proc. Wyraźne odbicie nastąpiło mimo słabych publikacji makroekonomicznych.
Dziś po południu na giełdach rozpoczęła się walka na noże. Jej skutki były odczuwalne również na rynku FX. Dzień okazał się szczególnie trudny dla walut rynków wschodzących, w tym dla naszego złotego. O godz. 15.50 euro podrożało do ok. 4,18 zł, za dolara płacono powyżej 2,91 zł, a za franka – prawie 3,69 zł.
Fala ucieczki od ryzyka zatrzymała się w okolicy weekendu na niecałą dobę. Wczoraj zaangażowanie inwestorów w akcje widocznie zmalało. Uczestnicy rynku zwrócili się masowo w stronę bezpiecznych przystani.
W poniedziałek wieczorem szwajcarscy ministrowie spotkali się na nieoficjalnym posiedzeniu. Financial Times zasugerował, że dyskutowali oni nad podjęciem nadzwyczajnych działań w celu osłabienia aprecjacji franka. Wczoraj kurs CHF pobił nowe rekordy.
Ci, którzy obawiali się deprecjacji dolara i tego, że inwestorzy zaczną stronić od amerykańskich obligacji, martwili się na zapas. Uczestników rynku nie zraził nawet fakt, że agencja S&P zapowiedziała, iż w ciągu najbliższych 6-24 miesięcy może ponownie obciąć rating.
Politycy podjęli wspólne działania, mające na celu ustabilizować sytuację rynkową. W zeszłym tygodniu nastąpiła eskalacja obaw, związanych z kryzysem zadłużenia i gospodarkom po obu stronach Atlantyku grozi gwałtowne spowolnienie koniunktury.
Wiarygodność kredytowa USA od dłuższego czasu budziła wątpliwości inwestorów. Niewątpliwie jednak cięcie ratingu tego kraju ma miejsce w czasie, gdy na rynkach dominują niepewność i strach. Za wzrostem awersji do ryzyka dodatkowo przemawia trudna sytuacja w Europie.
Czwartkowe wystąpienie Jean-Claude’a Tricheta nie uspokoiło inwestorów. Nadal pozbywają się oni ryzykownych aktywów. Prezes Europejskiego Banku Centralnego przekonywał, że presja inflacyjna nie jest na tyle silna, aby podnieść stopy procentowe.
Dzięki porannej interwencji Narodowego Banku Szwajcarii sytuacja na rynku franka poprawiła się, ale tylko chwilowo. Po południu kurs CHF ponownie zaczął piąć się w górę. Do inwestorów zaczęło docierać, że deklaracje SNB, który zapowiedział obniżkę stóp procentowych i wprowadzenie do obiegu 50 mld franków, mogą nie przynieść zadowalających wyników.
Wczoraj cierpliwość inwestorów skończyła się. Publikacje na temat amerykańskiej gospodarki przyniosły mizerne informacje. Kapitał, przeznaczony wcześniej na ryzykowne aktywa, został wycofany.
W czerwcu popyt na dobra trwałego użytku w USA spadł niespodziewanie o 2,1 proc. m/m. Bez uwzględnienia transportu wzrost wyniósł jedyne 0,1 proc. Na reakcję na Wall Street nie trzeba było długo czekać – indeksy poszły w dół.
Trudno jest jednoznacznie zinterpretować opublikowane we wtorek wskaźniki. Indeks zaufania amerykańskich konsumentów wypadł lepiej niż prognozowano, ale GfK okazał się gorszy od oczekiwań. Również sektor amerykańskich nieruchomości pozostaje w dołku.
Priorytetem dla Amerykanów są: zwiększenie limitu zadłużenia i odbudowanie zaufania inwestorów. Dojście do porozumienia przez Demokratów i Republikanów oraz pozytywne, kwartalne wyniki spółek powinny doprowadzić do wzrostu kursu USD/CHF.
Aż trudno uwierzyć w to, żeby inwestorzy zbagatelizowali informację agencji Fitch, która ostrzegła w piątek, że może obniżyć rating Grecji do poziomu „częściowego bankructwa”. Firma zareagowała w ten sposób na relacje z wczorajszego posiedzenia przedstawicieli państw członkowskich strefy euro. Na szczycie postanowiono, że zostaną przeprowadzone operacje na długu Grecji, również z zaangażowaniem inwestorów prywatnych.
Państwa Eurolandu, razem z sektorem prywatnym, przyznały Grecji 159 mld euro pomocy finansowej. Decyzja, która zapadła podczas czwartkowego spotkania na szczycie, powinna pomóc zaradzić na jakiś czas kłopotom Aten.
Dzisiejsza sesja była bardzo emocjonująca. Najpierw na rynek napłynęła pogłoska, jakoby Merkel i Sarkozy nie poparli opcji opodatkowania banków, co pozwoliłoby uniknąć ogłoszenia „częściowej niewypłacalności” Grecji. W miarę upływu czasu coraz więcej osób, prognozujących wyniki negocjacji, opowiadało się za tym, że da się jednak uniknąć bankructwa.
Sytuacja strefy euro drastycznie pogarsza się. Kryzys jest coraz bardziej odczuwalny w słonecznej Italii, która zajmuje czołowe miejsce pod względem zadłużenia państw, należących do UE. Dług tego kraju wynosi 120 proc. PKB.
Na świecie można znaleźć ok. 10 tysięcy funduszy, wykorzystujących alternatywne, często niekonwencjonalne strategie inwestycyjne. Eksperci szacują, że powierzono im kapitał o wartości 1,5-2,0 bln dolarów. Na czym polega specyfika funduszy hedgingowych?
Jak zmniejszyć ryzyko, związane z inwestowaniem na rynku finansowym? Na pewno warto mieć rozeznanie w funduszach inwestycyjnych. Prezentujemy pierwszą część poradnika, zawierającego wskazówki dla początkujących inwestorów. Ekspert omawia fundusze private equity i fundusze złota.
Decyzja Europejskiego Banku Centralnego w kwestii podniesienia stóp procentowych, które poszły w górę o o 25 p.b., osiągając 1,50 proc., była łatwa do przewidzenia. Nie dziwi więc fakt, że początkowo euro nie zareagowało na tę wiadomość. W pierwszych minutach konferencji prasowej z udziałem szefa ECB wspólna waluta w dalszym ciągu taniała.
Podczas wczorajszego dnia na rynku walutowym poziomy par złotowych nie uległy zmianom. Niewielka płynność na forexie jest ściśle związana z absencją amerykańskich inwestorów, którzy świętowali Dzień Niepodległości.
Z powodu obchodów Święta Niepodległości w USA dzisiejszy dzień na giełdzie upływał wyjątkowo spokojnie. Na bardziej zdecydowane zmiany przyjdzie nam poczekać do początku sesji azjatyckiej, a w najgorszym razie – europejskiej.
W poniedziałek zostało zapoczątkowane odreagowanie, które było kontynuowane we wtorek. Odczyt Conference Board wypadł słabiej od oczekiwań. Indeks spadł do 58,5, a nie, jak się spodziewano, do 60,5 pkt.
We wtorek w centrum zainteresowania inwestorów znajdują się dwie kwestie. Po pierwsze, za dwa dni w USA dobiegnie końca program luzowania ilościowego QE2. Po drugie, raport GFK, ilustrujący nastroje niemieckich konsumentów, miał pozytywny wydźwięk.
Od 31 maja na Giełdzie Papierów Wartościowych można inwestować w fundusze, które pozwalają zarabiać na wzroście amerykańskiego indeksu S&P500 i niemieckiego DAX-a. Jakie są wady i zalety tych instrumentów finansowych? Eksperci przypominają, że w przypadku wspomnianych funduszy typu EFT należy zwrócić szczególną uwagę na ryzyko walutowe.
Dzień wolny od pracy w Polsce sprawił, że nie zwracaliśmy przez moment uwagi na rynki finansowe. Tymczasem kurs franka pokonał z impetem poziom 1,20 i nie spoczął na tym osiągnięciu, co skutkuje nowymi rekordami złotego. W czwartek za franka płacono nawet 3,39 – i to nie tylko z powodu siły szwajcarskiej waluty, ale także ze względu na mniejszą płynność na rynku polskiego złotego.
Na godz. 20.15 zaplanowano konferencję prasową z udziałem Bena Bernanke. Szef Fed prawdopodobnie zapewni o pozostawieniu w obiegu pieniędzy, które wprowadzono w ramach stymulującego gospodarkę programu QE2. Kierunek dotychczasowej polityki monetarnej powinien zostać utrzymany w łagodniejszej wersji – nastąpi reinwestycja odsetek.
Łatwo można było przewidzieć, że odnotowane w piątek zwyżki na WIG20 nastąpiły w konsekwencji rozliczania instrumentów pochodnych. Faktycznie, zwyżkujący indeks blue chipów nie miał nic wspólnego z realnym popytem. Notowania z końca tygodnia okazały się być efektem czysto technicznego zabiegu.
W środę temperatura wzrosła. Wyż atmosferyczny znad Grecji i „upalne” nastroje przełożyły się na wzrost ciśnienia inwestorów. Nie udało się dojść do porozumienia w kwestii pomocy finansowej dla Aten, w rezultacie indeksy i kurs eurodolara poszły w dół.
Banki centralne Anglii i strefy euro pozostawiły stopy procentowe na niezmienionym poziomie – odpowiednio na 0,5% i 1,25%. Decyzje te były zgodne z oczekiwaniami inwestorów. Zastanawiać może, dlaczego euro straciło na wartości.
Banki sprzedają coraz więcej kredytów, ale jednocześnie klienci rzadziej decydują się na zostawienie swoich pieniędzy w depozyt. Czy banki stać na udzielanie nowych kredytów? Eksperci uważają, że to jest powód, dla którego nie zabiegają o nasze oszczędności za wszelką cenę.
Od stycznia 2008 Stany Zjednoczone zdołały odzyskać zaledwie 20 proc. utraconych miejsc pracy. Przeszło 45% bezrobotnych od ok. 7 miesięcy nie może znaleźć zatrudnienia. Takie wyniki raportu z amerykańskiego rynku pracy poznaliśmy w piątek o godz. 14.30.
Wczoraj na europejskich rynkach miała miejsce korekta. Notowania w Europie poszły w górę, a wraz z nimi zwyżkował eurodolar. Reuters poinformował o tym, że uniknięcie bankructwa Grecji staje się coraz bardziej problematyczne, ale rynki były na to przygotowane.
Dziś o godz. 16.00 stan amerykańskiej gospodarki stał się powodem do zmartwień. Aktywność sektora wytwórczego w regionie Filadelfii spadła z 18.5 pkt. w kwietniu do 3.9 pkt. w maju. Opublikowane wcześniej dane z Nowego Jorku również nie napawają optymizmem, co może niekorzystnie oddziaływać na dynamikę produkcji przemysłowej, której kwietniowy odczyt także nie był zadowalający.
Wczoraj na publikacji nowych wskaźników makroekonomicznymi z USA ucierpiał rynek akcji – dynamika produkcji przemysłowej w kwietniu znalazła się na zerowym poziomie, a wykorzystanie mocy produkcyjnych zmniejszyło się. Dzisiaj możemy obserwować zjawisko, nazwane przez specjalistów syndromem Hewletta-Packarda. Spółka o tej nazwie ujawniła prognozy, dotyczące tegorocznych zysków – będą one mniejsze niż się spodziewano, co wpłynie bezpośrednio na przebieg amerykańskiej sesji.
Inwestorzy z pewnością będą z zainteresowaniem śledzić przebieg dzisiejszego spotkania ministrów finansów strefy euro. Podczas posiedzenia możemy poznać detale, dotyczące pakietów pomocowych dla Portugalii i Grecji.
W czwartek eurodolar nie opuszczał pasma wahań 1,4120 – 1,4235. Przed południem kurs wspólnej waluty tracił na wartości w stosunku do dolara. Przyczyniły się do tego m.in. kiepskie publikacje makroekonomiczne.
Inwestorzy, którzy utrzymują długie pozycje w ryzykownych aktywach, narazili się w środę na duże straty. Wczoraj w nocy na rynek napłynęły niejednoznaczne dane makro z Chin. Był to dopiero początek niekorzystnych publikacji.
W ostatnim tygodniu kwietnia najważniejsze dla kursu eurodolara było posiedzenie Fed oraz pierwsza w historii konferencja prasowa po posiedzeniu FOMC z udziałem B. Bernanke. Zdaniem ekspertów amerykański bank centralny pracuje nad poprawą relacji z rynkiem i realizuje cel EBC. Jak ukształtują się stopy procentowe?
W dniu dzisiejszym lider fińskich socjaldemokratów krytycznie odniósł się do formy zapomogi dla Portugalii, wytykając państwom członkowskim UE niewystarczające zaangażowanie prywatnych inwestorów. Słowa Jutta Urpilainen’a pozwalają sądzić, że „bailout” dla Portugalii będzie mieć więcej przeciwników, nie tylko Prawdziwych Finów. Tego typu zagrywka polityczna wydaje się uzasadniona w świetle coraz bardziej prawdopodobnej restrukturyzacji greckiego długu.
W poniedziałek nie spodziewano się istotnych dla świata makroekonomii wydarzeń. Pod względem wskaźników plan dnia był dość ubogi, toteż wszystko wskazywało na to, że pierwszy dzień notowań na rynku walutowym upłynie spokojnie. Stało się jednak inaczej. Pod wpływem ważnej publikacji, dotyczącej Stanów Zjednoczonych, kursy walut podlegały znacznym wahaniom.
W drugiej połowie zeszłego tygodnia główna para walutowa znalazła się w przedziale 1,4750-1,4900. Przetestowanie istotnego, psychologicznego oporu na poziomie 1,5000 mogłoby mieć miejsce, ale dane makroekonomiczne, które napłyną na rynek w najbliższych dniach, mają szansę utrzymać kurs EUR/USD w dotychczasowej konsolidacji.