"Już nigdy, naprawdę nigdy więcej nie przyjadę do Londynu" - mówi 60-letnia Carol Taylor, która przyjechała w czwartek rano do stolicy Wielkiej Brytanii odwiedzić siostrę. Miała szczęście - pociąg się spóźnił. Gdy Carol przyjechała z Broadstairs w Kencie na londyńską stację przy Liverpool Street, metro było już zamknięte - trwała ewakuacja.