Przecena euro reakcją na sukces Prawdziwych Finów

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Wspomnianą partię nieznacznie tylko, bo z wynikiem 20,4 proc., wyprzedziła współrządząca dotychczas Koalicja Narodowa. Partia premiera Mari Kiviniemi zajęła czwarte miejsce, zdobywając 15,8 proc. głosów. To sprawia, że populistyczny Timo Soini będzie odgrywać dużą rolę w fińskiej polityce i stworzenie nowego, stabilnego rządu z pominięciem jego ugrupowania może być trudne. Tymczasem Prawdziwi Finowie już domagają się zmiany warunków pomocy dla Portugalii, twierdząc, iż jest to „bad deal”. Wprawdzie jeszcze w zeszłym tygodniu przedstawiciele Unii Europejskiej dawali do zrozumienia, że zmiana w fińskiej polityce nie doprowadzi do zablokowania pomocy dla Lizbony, ale najpewniej konieczne będzie nowe zdefiniowanie kosztów zapomogi, jakie poniosą poszczególne kraje strefy euro. A to, jak się wydaje, mogłoby spowolnić cały proces. Tym samym wątpliwości co do deklarowanej przez komisarza Olli Rehna połowy maja jako terminu, w którym pożyczka dla Portugalii ma być „gotowa”, zaczynają materializować się. Jeżeli w najbliższych dniach dojdą do tego obiekcje portugalskich polityków, którzy będą mieli za sobą protesty związków zawodowych i trwającą kampanię wyborczą, pretekstów do dalszej przeceny euro nie powinno zabraknąć. Zwłaszcza, że cały czas obecny jest temat spekulacji, związanych z greckim długiem.
REKLAMA
Wpływ na globalne nastroje mogła mieć też niedzielna decyzja Ludowego Banku Chin, który w ramach walki z inflacją po raz kolejny podniósł stopę rezerw obowiązkowych dla banków – tym razem z 20,0 proc. do 20,5 proc. Tyle, że takie posunięcie można było przewidzieć, biorąc pod uwagę opublikowane ostatnio dane o dość wysokiej inflacji w marcu. Tym samym czynnik chiński powinien mieć dzisiaj ograniczony wpływ. Poniedziałkowy kalendarz nie jest też zbyt bogaty. Na uwagę zasługują głównie wyniki Citigroup, Halliburton i Texas Instruments za I kwartał, a więc publikacje, które będą miały główny wpływ na rynek akcji i pośrednio na dolara.
Dowiedz się także: Co wpływa na wzrost cen srebra i złota?
Rano agencja Bloomberg opublikowała wywiad z Adamem Glapińskim z Rady Polityki Pieniężnej, który stwierdził, że podwyżka stóp procentowych w maju byłaby „poważnym błędem”, gdyż nie należy ulegać panice z powodu ostatniego przyspieszenia inflacji. Te mocne słowa sprawiają, że podniesienie stóp 11 maja jest mniej pewne. Chyba, że otrzymamy mocne dane mikroekonomiczne. Dynamikę płac, która szacowana jest na poziomie 4,1 proc. r/r w marcu, poznamy jeszcze dzisiaj. Tylko wyraźnie wyższy odczyt tego wskaźnika wzbudziłby obawy przed ryzykiem efektu drugiej rundy. Z kolei jutro czekają nas publikacje o produkcji przemysłowej i inflacji PPI, a w środę – kluczowe informacje o inflacji bazowej, która mogła przyspieszyć w marcu do 2,0 proc. r/r.
EUR/PLN:
Wydaje się, że rejon 3,94 pozostanie dość mocnym wsparciem, z którego za kilka dni zostanie wyprowadzona nowa fala wzrostowa, co sugerowałoby, że spadki, obserwowane od 17 marca, zostałyby zakończone. Dzisiaj może zostać podjęta próba testu okolic 3,96, ale raczej nie należy spodziewać się wyraźnego naruszenia tego poziomu.
USD/PLN:
W zeszłym tygodniu dolar nie zdołał przetestować rejonu 2,70 i chyba już do tego nie dojdzie w tym miesiącu. Dzienne wskaźniki zaczynają sugerować początek nowej fali wzrostowej, co oznacza, że w tym tygodniu zajdziemy w okolice 2,80. Dzisiaj kluczowe będzie złamanie bariery 2,76 i utrzymanie zdobytego „przyczółku” . Kluczowe wsparcie stanowi teraz poziom 2,73.
Polecamy serwis: Budżet domowy
EUR/USD:
Wprawdzie rynek naruszył poziom 1,4360, ale kluczowe – z punktu widzenia analizy technicznej – są okolice 1,4350, czyli szczyt z 6 kwietnia. Ich wyraźne naruszenie będzie sygnałem do rozpoczęcia korekty z celem, znajdującym się w przedziale 1,4250-1,4280, a później może i głębiej, jak zaczynają sugerować dzienne wskaźniki.
GBP/USD:
Trudno będzie w najbliższym tygodniu wyjść ponad strefę oporu 1,6443-1,6427. Wydaje się, że rynek może zmierzać w okolice 1,60. Do tego konieczne będzie przełamanie 1,6230, próba przeforsowania takiego scenariusza może nastąpić jeszcze dzisiaj. Mocniejsze spadki nie nastąpią jednak wcześniej niż w środę, na kiedy planowana jest publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia Banku Anglii.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA