REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.
Porada Infor.pl

Nie stawiajmy krzyżyka na euro

Subskrybuj nas na Youtube
Dołącz do ekspertów Dołącz do grona ekspertów
Roman Przasnyski
Główny analityk Gold Finance.

REKLAMA

REKLAMA

Jeszcze nie tak dawno stawiano krzyżyk na dolarze. Teraz przyszedł czas na euro. I w jednym, i w drugim przypadku na pisanie epitafium jest chyba nieco zbyt wcześnie. Trzeba zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji, jednak należy mieć też świadomość różnicy między medialną retoryką a realną oceną rzeczywistości.

REKLAMA

„ONZ: czas skończyć z dolarem”, „Dolar jest skończony”, „USA to wielka piramida finansowa”, „Rentowność amerykańskich 10-latek wzrośnie o 40 proc.” – są to niektóre tytuły, pojawiające się nie tylko w światowej prasie w ubiegłym roku. Dziś możemy poczytać, że „Euroland pęka na kawałki”, „Rośnie ryzyko rozpadu euro strefy”, „Niemcy rozważą porzucenie euro”, „Strefa euro w rozsypce”.

REKLAMA

Żyjemy w ciekawych i dynamicznych czasach. To, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, niemal absurdalne, stało się faktem. Niczego nie można być pewnym. Kryzys w szybkim tempie migruje z poziomu banków i rynku finansowego do realnej gospodarki i dalej na szczebel finansów państw. Nie ogranicza się on jedynie do Grecji i na razie w domyśle - Portugalii, Hiszpanii, Irlandii czy Włoch. Tylko kwestią czasu i odporności inwestorów jest spadek zaufania wobec możliwości poradzenia sobie z kłopotami finansowymi przez Wielką Brytanię, Japonię i Stany Zjednoczone. Ani Grecja, ani strefa euro nie są żadnym wyjątkiem.

Euro za duże i za stare, by upaść

Choć euro ma zaledwie 11 lat, a więc jest jedną z najmłodszych walut świata, to jednak jest swego rodzaju zwieńczeniem gigantycznego, trwającego od kilkudziesięciu lat projektu ekonomicznego i politycznego. Plan leżący u podstaw Unii Europejskiej, przedstawiony przez francuskiego ministra spraw zagranicznych, Roberta Schumana, będzie 9 maja obchodził swoją 60 rocznicę. Trudno zakładać, że idea, tworzona i realizowana konsekwentnie przez tyle lat, upadnie z powodu kryzysu, choćby nawet największego od wielu lat. Tym bardziej, że stałoby się to z powodu Grecji. Po drugie, teza o możliwości wyjścia Niemiec z unii walutowej, sformułowana przez ekonomistę banku Morgan Stanley, wydaje się najmniej prawdopodobnym scenariuszem. To właśnie Niemcy wniosły największy wkład w budowanie wspólnoty, także wkład finansowy. Jest wielce wątpliwe, że spiszą te pieniądze na straty. Pozostaje kwestia możliwości dalszego finansowania Unii Europejskiej i funkcjonowania strefy euro. Wydaje się, że koszty wynikające z jej rozpadu byłyby znacznie wyższe, a konsekwencje nieodwracalne. Z drugiej zaś strony warto zwrócić uwagę, iż gospodarka Unii jest drugą pod względem wielkości na świecie po Stanach Zjednoczonych. Z wielu względów trudno o bezpośrednie ich porównywanie, ale można przypuszczać, że skoro przy zadłużeniu sięgającym 12 bilionów dolarów, USA „raczej” przetrwają, to strefa euro także ma duże szanse i to przy znacznie mniejszym obciążeniu. Deficyt budżetowy całej strefy euro ma wynieść w tym roku 6 proc. PKB, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych przekroczy 10 proc.

Aktualne wskaźniki makroekonomiczne

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Pomijając kwestie polityczne i ekonomiczne związane z rozpadem strefy euro lub jej opuszczeniem przez jakikolwiek kraj, posunięcie takie byłoby niezmiernie trudne do przeprowadzenia z formalnego punktu widzenia. Zdaniem ekspertów, nie ma formalnych procedur, które można byłoby zastosować. Kanclerz Niemiec Angela Merkel postulowała wprowadzenie w przyszłości rozwiązań umożliwiających wykluczenie jakiegoś kraju ze strefy euro. Opuszczenie strefy euro przez jakiś kraj z jego inicjatywy w praktyce jest bardzo trudnie i długotrwałe, choć teoretycznie niemożliwe. Byłoby to tożsame z opuszczeniem Unii Europejskiej. Wydaje się, że mimo wszystko łatwiej i szybciej będzie Unii znaleźć rozwiązania, mające na celu uzdrowienie sytuacji i reformę systemu finansów. Oczywiście brak formalnych procedur nie oznacza, że w skrajnym przypadku nie mogłoby dojść do secesji, jednak trudno sobie taką sytuację wyobrazić.

Komu zależy na śmierci euro

REKLAMA

Po pierwsze, na przetrwaniu zależy samej Unii. Jak na razie nie słychać żadnych głosów któregokolwiek z państw członkowskich, by miało ochotę choćby rozważać rezygnację z uczestnictwa we wspólnocie. Takie głosy słychać z kręgów ekonomicznych guru i znanych inwestorów, analityków banków, typu Morgan Stanley i publicystów. Wszystkie te grupy liczą na sławę, rozgłos i reklamę, co najłatwiej osiągnąć formułując radykalne opinie i prognozy. Dodatkowo dwie pierwsze grupy są w swych przewidywaniach dość mało wiarygodne, bowiem mogą mieć całkiem konkretny interes we wzbudzaniu niepokoju i budowaniu „odpowiedniej” atmosfery. A ten interes to między innymi kurs euro, czyli gra na jego spadek.

Klasyfikując kraje członkowskie, którym potencjalnie mogłoby zależeć na wyjściu ze strefy euro, trzeba wyróżnić trzy kategorie. Kraje, które chciałyby być „wyrzucone”, kraje słabe ekonomicznie, chcące ratować się na własny rachunek, oraz kraje silne i mające stosunkowo zdrowe finanse lub mocną pozycję na świecie, które nie chcą ponosić kosztów utrzymywania Unii i ratowania innych. Zbiór krajów pierwszej kategorii chwilowo jest raczej pusty i trudno się spodziewać, by szybko się „zaludnił”. Można więc go pominąć. Niełatwo także wytypować kraje do drugiej kategorii. Oznaczałoby to dla nich bowiem rezygnację z możliwości uzyskania pomocy, choćby za wysoką cenę przyjęcia bolesnych reform. Kraje te miałyby również potężne kłopoty, których koszty byłyby zdecydowanie zbyt wysokie. Dodatkowo musiałyby samodzielnie rozwiązywać niełatwe do wyobrażenia problemy. Determinację takiego kraju można by porównać chyba tylko z kamikadze, a zmusić do tego jakikolwiek rząd mogłyby jedynie potężne, trudne do opanowania protesty społeczne. Utrata prestiżu i wiarygodności finansowej takiego kraju wykluczyłaby w praktyce możliwość kredytowania zewnętrznego, co oznaczałoby katastrofę gospodarczą.

Perturbacje wewnętrzne w postaci wybuchu inflacji i utraty wartości waluty narodowej, o ile taka byłaby przyjęta, po rezygnacji z euro, byłyby nie mniej katastrofalne i stanowiłyby źródło protestów społecznych na trudno wyobrażalną skalę. W praktyce taki kraj skazywałby się na bankructwo i wprowadzenie gospodarki „wojennej” z kartkami na chleb włącznie. Z tego wszystkiego wynika, że stosunkowo najbardziej „realny” byłby scenariusz wystąpienia ze strefy euro kraju lub krajów, odgrywających w niej pierwszoplanową rolę lub kraju mniejszego o stosunkowo zdrowych finansach. W pierwszej „podgrupie” znajdują się jedynie Niemcy i Francja. Z obserwacji reakcji na grecki kryzys można wyciągnąć wniosek, że „dość” może mieć zarówno niemieckie społeczeństwo, jak i spora część polityków. Decyzja taka zmieniałaby jednak „losy świata” i jest mało prawdopodobne, by w obecnych warunkach ktokolwiek wziął na siebie taką odpowiedzialność. Chyba, że doszłoby do kataklizmu finansowego na skalę większą niż dotychczasowa. Bez Niemiec strefa euro przestałaby istnieć. Francja być może byłaby skłonna przejąć rolę lidera, jednak nie jest do tego przygotowana i raczej „nie stać” jej na to z finansowego punktu widzenia. Pozostają więc jeszcze tylko dwa scenariusze. Pierwszy to utworzenie strefy „mini euro” z udziałem państw „ekstraklasy” i wykluczenie w ten sposób outsiderów z grupy PIIGS i kandydatów do niej. W ten sposób z szesnastu państw strefa euro skurczyłaby się o połowę. Jedynym „ukłonem” wobec „osieroconych” w ten sposób przez euro państw, mogłoby być stworzenie czegoś w rodzaju statusu krajów stowarzyszonych. Drugi scenariusz to opuszczenie strefy euro przez któryś z mniejszych krajów o zdrowych finansach i niewielkim zadłużeniu. To krótka lista o dość zaskakującym składzie. Obok Finlandii, Luksemburga i Cypru, być może Holandii (z długiem publicznym sięgającym według prognoz Komisji Europejskiej 65,6 proc PKB) oraz Austrii (dług prawie 74 proc. PKB), znalazłyby się na niej Słowacja i Słowenia, będące pod względem zadłużenia wzorem dla całej strefy euro, a także kraje o najkrótszym stażu w tym gronie.

Notowania walut on-line

Kto pomoże euro

W swej niezbyt długiej historii strefa euro przeżywa drugi poważny kryzys. Pierwszy miał miejsce tuż po wprowadzeniu wspólnej waluty. W 2000 r. jej kurs spadł do 0,84 dolara. Wówczas doszło do wspólnej interwencji na rynku walutowym Europejskiego Banku Centralnego, amerykańskiego Fed, Bank of Japan oraz banków centralnych Kanady i Wielkiej Brytanii. Choć obecnie warunki są zupełnie inne niż wówczas i problemy odmienne, przykład sprzed dziesięciu lat pokazuje, że w kryzysowych momentach możliwa jest współpraca na znacznie większą skalę niż tylko wewnątrzunijną. Czy byłaby realna obecnie i jaką mogłaby przybrać formę, to już inna kwestia. Ale skoro dopuszcza się katastrofalny dla globalnych finansów scenariusz rozpadu strefy euro, to nie ma powodu, by odrzucić scenariusz globalnej pomocy w jej przetrwaniu. Trudno bowiem, nie przyjmując spiskowych teorii dziejów, przypuszczać, by komukolwiek zależało na klęsce Unii Europejskiej, wspólnej waluty i gigantycznym zamieszaniu na rynkach finansowych i w globalnej gospodarce, jakie z tym musiałoby się wiązać.

Zamiast rekomendacji

Wszystko wskazuje, że podobnie jak niegdyś słowa Miltona Friedmana, zapowiadającego, że euro nie ma przed sobą żadnej przyszłości i nie przetrwa 10 lat, nie sprawdzą się czarne wizje współczesnych guru ekonomii i rynku. Stawianie prognoz jest zajęciem dość bezpiecznym, przynajmniej dla prognozującego. Gdyby na rynku znalazła się odpowiednia opcja lub produkt strukturyzowany, postawiłbym 10 proc. swoich pieniędzy na scenariusz, że w ciągu 2-3 lat kurs euro dojdzie do 1 dolara i 20 proc., że w ciągu pięciu lat euro będzie warte dwa dolary.

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.
Zapisz się na newsletter
Zakładasz firmę? A może ją rozwijasz? Chcesz jak najbardziej efektywnie prowadzić swój biznes? Z naszym newsletterem będziesz zawsze na bieżąco.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Moja firma
Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Czy firmy wolą pozyskiwać nowych klientów czy utrzymywać relacje ze starymi?

Trzy czwarte firm w Europie planuje zwiększyć wydatki na narzędzia lojalnościowe, jak karty podarunkowe. W Polsce tylko 4% firm B2B stawia na budowanie relacji w marketingu, co – zdaniem ekspertów – jest niewykorzystanym potencjałem, zwłaszcza przy rosnących kosztach pozyskania klientów.

Co piąty Polak spełnia kryteria pracoholizmu [BADANIE]

Z badań przeprowadzonych przez platformę edukacyjną Centrum Profilaktyki Społecznej wynika, iż co piąty Polak spełnia kryteria pracoholizmu. Zjawisko to odbija się na rodzinach. Terapeuci coraz częściej spotykają pacjentów, którzy nie wiedzą, jak żyć razem po latach „małżeństwa na odległość”.

Zasiłek chorobowy 2025 – jakie zmiany planuje rząd

To może być prawdziwa rewolucja w systemie świadczeń chorobowych. Rząd chce, by już od 2026 roku pracodawcy nie musieli płacić za pierwsze dni choroby pracowników. Zasiłek od początku zwolnienia lekarskiego ma przejąć ZUS. Zmiana oznacza ulgę dla firm, ale jednocześnie zwiększy wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Czy pracownicy zyskają, a system wytrzyma dodatkowe obciążenia?

Obowiązkowy KSeF wpłynie nie tylko na sposób wystawiania faktur [KOMENTARZ]

Obowiązek korzystania z Krajowego Systemu e-faktur (KSeF) obejmie wszystkich podatników (czynnych i zwolnionych z VAT), nawet najmniejsze firmy i wpłynie nie tylko na sposób wystawiania faktur - podkreśla Monika Piątkowska, doradca podatkowy e-pity.pl i fillup.pl.

REKLAMA

Boom na wynajem aut i rosnące zobowiązania firm

Wakacje pełne przygód? Kamper. Krótka wycieczka? Auto na godziny. Dojazd z dworca? Samochód na minuty. Wynajem pojazdów w Polsce rośnie, także w firmach. Jednak branża ma problemy – długi firm wynajmujących sięgają 251 mln zł i nadal rosną.

System kaucyjny od 1 października wchodzi w życie, co dla firm oznacza prawdziwą zmianę paradygmatu w obsłudze klientów

Większość Polaków uważa, że system kaucyjny to najlepszy sposób na odzyskiwanie opakowań po napojach – społeczna akceptacja jest ogromna, a oczekiwania klientów rosną. Dla sklepów i producentów to nie tylko obowiązek prawny, ale także nowe wyzwania logistyczne, technologiczne i edukacyjne. Firmy będą musiały nauczyć klientów prostych, ale ważnych zasad – jak prawidłowo zwracać butelki i puszki, by otrzymać kaucję, jak zorganizować punkt zwrotów i jak zintegrować systemy sprzedaży, aby proces był szybki i intuicyjny. To moment, w którym codzienne zakupy przestają być tylko rutyną – stają się gestem odpowiedzialności, a dla firm szansą na budowanie wizerunku nowoczesnego, ekologicznego biznesu, który rozumie potrzeby klientów i dba o środowisko.

Fundacja rodzinna bez napięć - co powinien zawierać dobry statut?

Pomimo że fundacja rodzinna jest w polskim prawie stosunkowo nowym rozwiązaniem, to zdążyła już wzbudzić zainteresowanie przedsiębiorców. Nic dziwnego – pozwala bowiem uporządkować proces sukcesji, ochronić majątek przed rozdrobnieniem i stworzyć ramy współpracy między pokoleniami, przekazując jednocześnie wartości i wizję fundatora jego sukcesorom.

Co trzecia polska firma MŚP boi się upadłości. Winne zatory płatnicze

Choć inflacja wyhamowała, a gospodarka wysyła sygnały poprawy, małe i średnie firmy wciąż zmagają się z poważnymi problemami. Z najnowszego raportu wynika, że niemal 30% z nich obawia się, iż w ciągu dwóch lat może zniknąć z rynku – głównie przez opóźnione płatności od kontrahentów.

REKLAMA

System kaucyjny od 1 października zagrożeniem dla MŚP? Rzecznik apeluje do rządu o zmiany

Od 1 października w Polsce ma ruszyć system kaucyjny, jednak przedsiębiorcy alarmują o poważnych problemach organizacyjnych i finansowych. Rzecznik MŚP apeluje do rządu o zmiany, ostrzegając przed chaosem i nierównymi warunkami dla małych sklepów.

W 2026 r. w radach nadzorczych i zarządach musi być 33-40% kobiet [Dyrektywa Women on Board]

W 2026 r. w radach nadzorczych i zarządach musi być odpowiednia reprezentacja płci. W związku z tym, że przeważają mężczyźni, nowe przepisy wprowadzają de facto obowiązek zapewnienia 33-40% kobiet ogólnej liczby osób zasiadających w radach nadzorczych i zarządach przedsiębiorstw. Czy Polskie firmy są na to gotowe? Jak wdrożyć dyrektywę Women on Boards?

REKLAMA