REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Dr Dariusz Grabowski: Polski komisarz wydaje wyrok na polską hodowlę

 Ponad 700 tysięcy gospodarstw w Polsce ma powierzchnię mniejszą niż 5 hektarów.
Ponad 700 tysięcy gospodarstw w Polsce ma powierzchnię mniejszą niż 5 hektarów.
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Komisarz Wojciechowski powtarza hasło, że przyszłość rolnictwa to „pole blisko stołu”. Wzywa do obniżenia kosztów transportu. Takie postawienie sprawy to powiedzenie polskiemu rolnikowi, że rynek w Niemczech lub Francji powinien przestać go interesować, choćby z powodu odległości. My mamy wytwarzać wyłącznie na ograniczony rynek lokalny. W skali makro oznacza to likwidację eksportu - mówi dr Grabowski.
rozwiń >

Zmiany w strukturze rolnictwa

Polskie rolnictwo obok transportu ciężarowego to dział gospodarki, który jeśli nie w pełni, to w znacznym stopniu wykorzystał szansę wynikającą z przystąpienia do Unii Europejskiej.

REKLAMA

REKLAMA

Zmieniła się struktura produkcji rolnej na bardziej opłacalną, znacznie zwiększył się eksport płodów rolnych i żywności. Dzięki zmianom w technologii upraw, przechowalnictwie, przetwórstwie i innym czynnikom poprawiła się jakość żywności. Gdyby wskazać na najistotniejsze problemy, które nie zostały rozwiązane na pierwszym miejscu należy wymienić przeludnienie wsi i rozdrobnienie gospodarstw a także brak silnych organizacji rolniczych. Pamiętać należy o dominacji kapitału zagranicznego w otoczeniu rolnictwa zarówno po stronie dostaw środków produkcji, jak też po stronie skupu. Wiąże się to z niekorzystnym dla polskich rolników podziałem wytworzonej nadwyżki. Jej dominująca część jest przechwytywana właśnie przez zmonopolizowane otoczenie. W efekcie ceny uzyskiwane przez polskich rolników są niskie, a zyski pośredników i dostawców wysokie.

Środki unijne na wsparcie rolnictwa

Kilka danych statystycznych, które przytoczę ukazuje ogrom różnic i zapóźnienia całego polskiego rolnictwa w stosunku do głównych producentów unijnych. W roku 2018 w Polsce było ponad 1,4 mln gospodarstw, ale tylko 140 tysięcy spośród nich miało powierzchnię ponad 20 hektarów. Ponad połowa gospodarstw to obszar poniżej 5 hektarów. Średnie gospodarstwo w Polsce liczy 10,2 hektara, gdy w Niemczech bądź we Francji - ponad 60 hektarów. Według nomenklatury unijnej tylko około 150 tysięcy gospodarstw w Polsce jest w stanie wypracować dochód roczny porównywalny ze średnim wynagrodzeniem netto na osobę poza rolnictwem.

Należy jednak mocno podkreślić fakt modernizacji polskiego rolnictwa i przetwórstwa rolnego. Ogromne środki unijne, budżetowe i własne zostały przez rolników i producentów rolnych racjonalnie zainwestowane, co przyniosło efekt polegający na uczynieniu z polskiego rolnictwa działu śmiało konkurującego z innymi państwami unijnymi. Są nawet takie dziedziny, w których to my wyprzedzamy konkurentów. Przykładów jest wiele, ale ja posłużę się tym, który podaje komisarz Janusz Wojciechowski. Staliśmy się znaczącym producentem i eksporterem drobiu. W Polsce średniej wielkości kurnik jest obliczony na 85 tysięcy kur niosek, podczas gdy w Unii Europejskiej to 45 tysięcy sztuk. Potrafimy więc nie tylko nadrabiać dystans, ale być liderem w obniżce kosztów wytwarzania.

REKLAMA

Sytuacja producentów trzody chlewnej

W tuczu trzody chlewnej fakty są mniej optymistyczne. To Duńczycy przywożą do Polski małe warchlaki, rozdzielają wśród rolników, dodają pasze i inne preparaty wymagane do tuczu, by następnie dorodne wieprze wywozić z powrotem. Proceder pozwala zarobić polskim rolnikom i ma już swoją nazwę „chowu hotelowego”. Opłaca się przede wszystkim Duńczykom, bo to polski rolnik wykonuje najcięższą pracę, co gorsza niekorzystne skutki ekologiczne takiej działalności pozostają w naszym kraju.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Można śmiało powiedzieć, że w kilku działach rolnictwa związanych z hodowlą drobiu, tuczem trzody, sadownictwie staliśmy się realnym konkurentem dla rolników Unii Europejskiej. Na reakcję z ich strony, co można było przewidzieć, nie czekaliśmy długo. Podjęta została próba osłabienia a może nawet wyeliminowania polskiej konkurencji.

Likwidacja chowu klatkowego

Pod pretekstem modnej i powabnej „troski o ekologię”, dobrostan zwierząt, zrównoważone rolnictwo podjęto kampanię likwidacji „chowu klatkowego”. Co zaskakuje to fakt, że kilka lat temu tę metodę hodowli uznano za priorytetową w Unii Europejskiej, na nią nakierowano inwestycje i kredyty, stworzono preferencyjne warunki dla rolników. Tymczasem teraz pomysł likwidacji chowu klatkowego zdecydowanie poparł, kreując się bez mała na jego współautora, polski komisarz ds. rolnictwa UE Janusz Wojciechowski (wywiad dla Rzeczpospolitej z 16 czerwca 2021 r.). Oświadczył, że z zakazu „ bardzo się cieszy i zapewnia o swoim poparciu”. Dodał, że „trzeba dać szansę funkcjonowania małym i średnim gospodarstwom, bo to one decydują o zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego”.

Taka wizja rolnictwa wymaga analizy i komentarza. Najpierw trzeba zlikwidować duże fermy, tuczarnie, obory. Komisarz Wojciechowski deklaruje: „Zakaz chowu klatkowego musi być wprowadzony sprawiedliwie i uczciwie. Potrzebne będą rekompensaty”. Pojawia się pytanie, kto ma wziąć na siebie koszt tego procederu. Czy zrobi to Unia, a jeśli tak, czy zrekompensowane zostaną pełne nakłady plus odprawy i przekwalifikowanie pracowników? Bardzo w to wątpię. Małe i średnie gospodarstwa podejmujące nieklatkowy chów zwierząt będą musiały dokonać kalkulacji opłacalności takiej działalności. Nie ulega wątpliwości, że wydajność pracy, a zatem i koszt wytwarzania jaj, mięsa drobiowego czy wieprzowego będą tu wyższe niż w dużych fermach i tuczarniach. Pytanie - kto ma ten dodatkowy koszt ponieść? Moim zdaniem spadnie on na konsumenta. Ceny znacznie wzrosną., a mimo to wątpię, czy będzie wielu chętnych do podjęcia takiej aktywności. Rolnicy dostrzegą, że z jednej strony staną drobni, konkurujący ze sobą producenci rolni, z drugiej pośrednicy i monopoliści w skupie, wielkie sieci handlowe. Od razu widać, jak nierówne będą siły, kto narzuci warunki i kto zwycięży.

Pole blisko stołu

Komisarz Wojciechowski powtarza hasło, że przyszłość rolnictwa to „pole blisko stołu”. Wzywa do obniżenia kosztów transportu. Takie postawienie sprawy to powiedzenie polskiemu rolnikowi, że rynek w Niemczech lub Francji powinien przestać go interesować, choćby z powodu odległości. My mamy wytwarzać wyłącznie na ograniczony rynek lokalny. W skali makro oznacza to likwidację eksportu.

Hodowla drobiu i wieprzowiny w małych gospodarstwach i związany z tym wzrost cen oznaczać będzie dla zatrudnionych w przemyśle i usługach drożyznę, spadek konkurencyjności polskich eksporterów.

Należy zadać sobie pytanie, dlaczego w Unii Europejskiej, w której lobby rolnicze jest potężne przystępuje do realizacji strategii likwidowania chowu klatkowego? To, że w kampanii używana jest frazeologia ekologiczna nie dziwi, gdyż tę metodę stosuje się od dawna przy różnych okazjach jako zasłonę dymną. Niech nikogo nie zwiedzie troska o dobrostan zwierząt. Agrobiznes Unii Europejskiej jak zarabiał, tak chce zarabiać. Dziś walka konkurencyjna nie polega głównie na konkurencji cenowej, często sięga się po argumenty z innych dziedzin tak, by móc na drodze prawnej bądź administracyjnej wyeliminować przeciwnika.

Prywatyzacja ziemi

Jeśli spytać niektórych pracujących w Polsce Ukraińców, co zostawili w kraju odpowiedzą, że po uzyskaniu niepodległości dokonano parcelacji ziemi kołchozowej. Byli kołchoźnicy dostali w dzierżawę po kilka hektarów ziemi. Co z nią zrobili? Wynajęli Holendrom, Niemcom, Izraelitom. Powstały wielkoobszarowe gospodarstwa liczone w tysiącach i więcej hektarów na świetnej ziemi. To tam teraz inwestują unijni potentaci w wielkie fermy drobiu, trzody, bydła, szklarnie lub sady. To tam pola uprawiają ciągniki gąsienicowe sterowane przez drony i komputery. Przepisy sanitarne i ekologiczne UE dotyczące produkcji jaj, drobiu nie są przestrzegane, a o dziwo to stamtąd trafiają do Polski i na rynek europejski produkty żywnościowe oznakowane zgodnie z normami Unii Europejskiej.

Ponieważ właśnie w tych dniach na Ukrainie wchodzi w życie prawo umożliwiające prywatyzację ziemi, czyli jej kupno i sprzedaż, to proces przejmowania gruntów przez firmy prywatne zdecydowanie przyspieszy. Uchylono dekret bolszewicki z roku 1917 o nacjonalizacji ziemi, umożliwiono jednocześnie od roku 2024 nabywanie ziemi przez inwestorów zagranicznych (do 10 tysięcy hektarów).

Tak oto agrobiznes Unii Europejskiej pod pretekstem likwidacji chowu klatkowego postanowił wyeliminować polską konkurencję i przenieść produkcję na jeszcze większą skalę na Ukrainę, by w perspektywie kilku lat otworzyć rynek Unii Europejskiej na import żywności ze Wschodu. Handel tą żywnością i zyski z handlu pozostaną w rękach obecnych pośredników i monopolistów europejskich.

Dla polskiego sektora hodowlanego decyzje władz Unii Europejskiej o likwidacji chowu klatkowego są wyrokiem na tę dochodową, eksportową branżę. Polscy producenci mogą zostać wyeliminowani z rynku UE, bądź ograniczeni w swojej działalności. Oznaczać to może likwidację wielu zbudowanych od podstaw lub zmodernizowanych zakładów przetwórczych drobiarstwa i trzody chlewnej.

Absurdem jest pomysł premiowania małych i średnich gospodarstw za podjęcie hodowli. Ponad 700 tysięcy gospodarstw w Polsce ma powierzchnię mniejszą niż 5 hektarów. Takie gospodarstwa nie inwestują, a jednocześnie nie dbają o ochronę środowiska, nie mogą stać się wysokotowarowym producentem żywności. polskiego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, głoszona przez niego pochwała likwidacji chowu klatkowego, nawoływanie do „dania szansy małym i średnim gospodarstwom (…) sprzedaży bezpośredniej prosto z gospodarstwa” to cofanie polskiego rolnictwa do czasów baby jeżdżącej z mięsem do miasta i sprzedającej je na połcie. To zamiana polskiej wsi w skansen. Takie działanie dowodzi całkowitego wyrzeczenia się wizji modernizacji polskiej wsi, odpowiedzialności wobec polskich rolników co do obrony ich interesów. Polskimi rękami zaciskana jest pętla wokół polskiego rolnictwa.

Dr Dariusz Maciej Grabowski

Więcej informacji znajdziesz w serwisie MOJA FIRMA

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Moja firma
Jak przeprowadzić zespół przez zmianę organizacyjną? Co naprawdę decyduje o powodzeniu transformacji

Dlaczego tak wiele projektów transformacyjnych kończy się na papierze? Bo największym wyzwaniem nie jest zaplanowanie zmiany, lecz sprawienie, by stała się ona naturalnym sposobem działania całej organizacji. O sukcesie transformacji nie decyduje jakość planu, lecz to, czy pracownicy zmieniają sposób działania także wtedy, gdy nikt ich nie kontroluje.

Zabrakło ministra rolnictwa. Jak ratować sektor trzody chlewnej?

Od miesięcy ceny skupu trzody chlewnej nie pokrywają kosztów produkcji. Kiedy pojawi się realna pomoc? Odpowiedzi na to pytanie oczekują hodowcy świń i organizacje branżowe. Ich zdaniem resort rolnictwa nie zwraca należytej uwagi na dramatyczną sytuację sektora.

Blisko dwie trzecie firm w dobrej kondycji. NBP opublikował wyniki badania

Mimo napięć geopolitycznych i niepewności na światowych rynkach większość polskich przedsiębiorstw pozytywnie ocenia swoją kondycję. Z badania „Szybki Monitoring NBP” wynika, że 61 proc. firm uznało swoją sytuację w II kwartale 2026 r. za dobrą lub bardzo dobrą. Jednocześnie 17 proc. przedsiębiorstw wskazało, że odczuło negatywne skutki konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie.

Rewolucja w przetargach. Firmy bez certyfikatów i wsparcia AI mogą stracić państwowe zlecenia

Rząd wprowadza potężne zmiany w zamówieniach publicznych. Podniesienie progu PZP do 170 tys. zł, nowy Centralny Rejestr Umów i certyfikacja wykonawców wywrócą rynek do góry nogami. Mniejsze przetargi znikną z radarów, a walka o kontrakty stanie się brutalna. Eksperci ostrzegają: firmy, które nie zautomatyzują pracy, mogą odpaść już na starcie. Co zrobić, żeby nie stracić publicznego kontraktu?

REKLAMA

Masz pomysł na biznes? Sprawdź to, zanim zrobisz pierwszy krok

Masz 22, 25, może 28 lat. Skończyłaś kurs PMU, robisz zdjęcia na Instagramie, prowadzisz zajęcia fitness albo właśnie wystawiłaś pierwszy produkt na Allegro? Biznes rusza, klienci piszą, a Ty zastanawiasz się, czy w ogóle trzeba coś "prawnie" ogarniać, czy można iść na żywioł. Można, ale krótko. Poniżej lista rzeczy, które warto sprawdzić na starcie, żeby entuzjazm nie zderzył się z pierwszą karą, sporem albo zaległością.

Mieszkańcy tej gminy mogą dostać 1 tysiąc złotych na zbieranie deszczówki

Jeszcze do 31 sierpnia mieszkańcy gminy Łomianki mogą składać wnioski do Gminnego Programu Gromadzenia Wody w ramach dotacji celowej na zakup i montaż przydomowego, naziemnego zbiornika na deszczówkę i wody roztopowe lub budowę przydomowego ogrodu deszczowego. Kto może się ubiegać?

Zmiany w prawie wymusiły zmianę modelu logistycznego? Pyszne.pl komentuje

Pyszne.pl rezygnuje z własnej floty kurierskiej i od lata 2026 r. przechodzi na model 3PL, czyli realizację dostaw przez zewnętrznych partnerów flotowych. Firma zapewnia, że klienci nie odczują zakłóceń, a sieć dostawców może się powiększyć nawet o kilkanaście tysięcy osób. Decyzja zapada w momencie, gdy Państwowa Inspekcja Pracy zyskała nowe uprawnienia do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.

KE szykuje reformę systemu ETS. Są pierwsze szczegóły

Komisja Europejska ma w piątek przedstawić propozycję reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji ETS. Zgodnie z planem darmowe uprawnienia mają pokrywać 78 proc. emisji w sektorze przemysłowym, a Bruksela rozważa także spowolnienie tempa ograniczania liczby pozwoleń dostępnych na aukcjach.

REKLAMA

Kawa z INFORLEX. Nowe uprawnienia PIP 2026 – czy Twoja firma jest gotowa na kontrolę?

Od 8 lipca 2026 r. obowiązuje nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która w istotny sposób zmienia zasady kontroli zatrudnienia w Polsce. Inspektorzy PIP zyskali m.in. możliwość administracyjnego przekształcania pozornych umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B w umowy o pracę - bez konieczności kierowania sprawy do sądu. To jedna z najważniejszych zmian w prawie pracy ostatnich lat, a jej skutki odczują wszyscy pracodawcy, niezależnie od branży czy wielkości firmy.

Po trudnym początku roku pojawił się pierwszy pozytywny sygnał dla polskich firm. Jest nowy odczyt Barometru EFL

Po wyraźnym pogorszeniu nastrojów na początku roku sektor małych i średnich firm wysyła pierwszy sygnał stabilizacji. Indeks Barometru EFL na III kwartał 2026 roku był nadal na niskim poziomie 47,8 pkt., niemal takim samym jak kwartał wcześniej. Najnowszy Barometr EFL wskazuje na stabilizację oczekiwań biznesowych, jednak eksperci podkreślają, że o trwałym ożywieniu wciąż nie można mówić.

Zapisz się na newsletter
Zakładasz firmę? A może ją rozwijasz? Chcesz jak najbardziej efektywnie prowadzić swój biznes? Z naszym newsletterem będziesz zawsze na bieżąco.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA