| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Rynek finansowy > Raport NWAI, kwiecień 2009

Raport NWAI, kwiecień 2009

Zdecydowana większość inwestorów uznała w kwietniu, iż kres największego kryzysu od czasu zakończenia II wojny światowej jest już bliski. Sądy te bazowały w głównej mierze na wskaźnikach nastrojów, które w ujęciu historycznym stosunkowo dobrze „przewidywały” zbliżające się ożywienie.

Już od początku miesiąca rynek surowców rolnych poddawany był zaskakującym informacjom. Publikacje Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, dotyczące pszenicy i kukurydzy, okazały się zgodne z wcześniejszymi szacunkami. Areały upraw zmalały odpowiednio o 1,2 proc. oraz 7,0 proc. Zaskoczyły rozmiary upraw soi, które przyrosły o 0,4 proc., dużo niżej niż oczekiwał tego rynek. Oczekiwano większego transferu upraw z kukurydzy na soję właśnie, gdyż w pierwszym przypadku nakłady na nie są zazwyczaj wyższe. Soja jest zatem tańszą alternatywą dla farmerów. Skoro rzeczywistość okazała się mniej optymistyczna w kontekście wielkości upraw soi, jej ceny wyraźnie zaczęły rosnąć. Dodatkowym wsparciem dla byków na tym rynku była informacja o intensywnym napływie soi do Chin – import wyniósł ok. 4 mln ton. W ujęciu miesięcznym wzrósł on o 18 proc., w rocznym natomiast było to 67 proc. W długim horyzoncie to właśnie Chiny determinować będą w zdecydowanej mierze zachowanie cen na tym rynku. Z racji bardzo optymistycznych prognoz wzrostu gospodarczego w tym kraju na najbliższe lata, rynek soi w podobnym stopniu zarysować może wzrostową tendencję.

Ceny kukurydzy oraz pszenicy stanowiły w dużej mierze funkcję dolara amerykańskiego, co sprowadzało ocenę kształtowania się cen na tych rynkach do intensywnej analizy walut na świecie. Od zależności tej został wyrwany na chwilę rynek kukurydzy, ze względu na bardzo dobre prognozy pogody dla rejonów upraw tego zboża w Stanach Zjednoczonych. 15 kwietnia cena w ciągu dnia spadła o ok. 2,5 proc. Istotnym czynnikiem determinującym ruchy cen na rynku kukurydzy jest wskaźnik zapasów do konsumpcji, którego poziom jest bliski historycznie najniższego poziomu. By impuls wynikający z tego zjawiska wzniósł ceny, kluczowe jest złagodzenie recesyjnych nastrojów na rynkach. Jest duże prawdopodobieństwo, że już pierwsze symptomy ożywienia światowej gospodarki będą silnie odzwierciedlane na rynku kukurydzy.

W kwietniu, wśród klasy surowców rolnych najbardziej, wyróżniał się rynek kakao. Nie był to dobry miesiąc dla inwestorów zorientowanych na wzrosty cen. W pierwszych dniach napływały informacje o narastających zapasach surowca w Malezji i Indonezji, później przewodniczący International Cocoa Organazation (ICCO) podał wstępne szacunki bilansu popytu i podaży na rynku w sezonie 2009-10. Sądzi się, że nadwyżka surowca na rynku osiągnie ok. 100 tys. ton. Cena tony spadła niemal natychmiast o niemal 9 proc. i rynek testował poziom 2.500 USD. W drugiej połowie kwietnia na rynek napłynęły kolejne istotne informacje, potwierdzające sygnały świadczące o niewielkim popycie na półprodukty ziarna kakaowca. Przerób na proszek/masło wykorzystywane głównie w produkcji słodyczy zmniejszył się w Niemczech o 21,3 proc. r/r. Według European Cocoa Association na całym Starym Kontynencie zmalał on o 11,1 proc. Kilka dni później opublikowano dane ze Stanów Zjednoczonych, gdzie przerób ten zmalał w ujęciu rocznym o 12,97 proc. Za tonę kakao płacono po tym w okolicach 2.400 USD. Na przestrzeni ostatnich miesięcy również import Chin nie zachwycał. Spadł on o 72 proc. w ujęciu rocznym. Zmienność cen wyraźnie wzrosła. Choć ceny na jeszcze niższym poziomie są realnym scenariuszem, zasięg spadków będzie mocno ograniczany ze względu na problemy z dostarczaniem adekwatnej wielkości podaży na rynek. Największy producent – Wybrzeże Kości Słoniowej – poinformował, że zbiory w bieżącym sezonie będą wynosić ok. 1 mln ton (w roku poprzednim 1,36 mln t).

Rynek cukru ponownie zaabsorbował silny impuls wzrostowy. Indie ogłosiły, iż macierzysta produkcja nie będzie w stanie pokryć zapotrzebowania, dlatego przewiduje się zwiększenie importu z Brazylii. W globalnym ujęciu, według International Sugar Organization deficyt może przekroczyć w tym roku 4,27 mln ton, czyli tyle na ile oszacowano go w lutym. W tym samym czasie z Brazylii napłynęły informacje o zwiększeniu upraw trzciny cukrowej o 17 proc. (z 26,7 mln t do 31,2 mln t), która w większym stopniu będzie przetwarzana i kierowana do sektora spożywczego (42,1 proc. podaży surowca) kosztem produkcji bioetanolu Jednak w ujęciu nominalnym produkcja bioetanolu w Brazylii wzrośnie o 1,2 mld litrów i wyniesie 26,2 mld l.

Początek kwietnia potwierdził bardzo słabą sytuację na rynku ropy naftowej. Popyt na samochody, a tym samym na ropę naftową maleje. Japończycy ogłosili, że konsumpcja tam spadała w tempie 21 proc. r/r. W Stanach Zjednoczonych zapasy ropy w sferze komercyjnej osiągnęły 16-letni szczyt. Pesymizm ten zaburzyły jednak fale euforii po niespodziewanie dobrych wynikach debaty podczas szczytu państw G20. Ceny ropy podczas jednej sesji wzrosły o 8,8 proc., osiągając 52,64 USD za baryłkę (WTI). Dodatkowo, napłynęły informacje z Meksyku o szacunkach tamtejszych władz dotyczących wydobycia i eksportu surowca. Ten drugi najprawdopodobniej zmaleje w 2010 roku o 18 proc. Na ten okres przewiduje się już ożywienie światowej gospodarki, dlatego inwestorzy uznali, iż to kolejny objaw słabnącej strony podażowej. Pozytywny impuls nadszedł ze sfery popytowej, głównie ze względu na niespodziewanie dobre nastroje w kontekście Chin. Tamtejszy przerób surowca wzrósł pierwszy raz od 5 miesięcy, a konsumpcja w ogóle przyrastała w marcu w tempie 18 proc. r/r. Coraz silniejszy jest „front” ze strony OPEC, który przyznał, że 50 USD za baryłkę jest ceną do zaakceptowania, by „przeżyć”, lecz dopiero przy 70-80 USD uruchomione zostaną inwestycje, które chociaż utrzymają obecne poziomy wydobycia w dłuższym okresie. Cena surowca przez większą część miesiąca podlegała stosunkowo silnej zmienności, jednak w ostatnich dwóch tygodniach „przykleiła się” do pułapu 50 USD. Cena w dużej mierze odzwierciedlała zmieniające się same nastroje inwestorów. Z jednej strony, w związku z lepszymi oczekiwaniami w kontekście gospodarki światowej, wzrastał apetyt względem ryzyka, zatem na ropę również, z drugiej zagrożenie wirusem AH1N1 (wcześniej „świńska grypa”) odzwierciedlone było pesymizmem na większości rynków finansowych. Istotnie poruszyła rynkiem informacja o stanie zapasów w Stanach Zjednoczonych. Gdy większość inwestorów sądziła, iż lepszy klimat gospodarczy doprowadzi do systematycznego redukowania zapasów, okazało się, że surowca przybyło o 3,9 mln baryłek oraz 4,2 mln odpowiednio w dwóch ostatnich tygodniach kwietnia.

Ceny gazu ziemnego w kwietniu osiągały kolejne rekordowo niskie poziomy. Kryzys w sektorze chemicznym i metalowym skutecznie ogranicza popyt. Cena zniżkuje mimo bardzo wyraźnego uszczuplania wydobycia na świecie. Nadal jednak to najmocniejszy argument do odbicia cen. Dobrym obrazem skali redukcji podaży jest liczba pracujących platform. W szczycie we wrześniu 2008 było ich w Stanach Zjednoczonych 1606, obecnie ok. 800. Ponadto, w sektorze produkcji energii elektrycznej dostrzega się przechodzenie z węgla na spalania gazu ziemnego. Jest to bardzo silny argument powstrzymujący dalsze spadki cen. Ze względu na tempo redukcji podaży oczekiwać można, iż ceny gazu ziemnego szybciej odzwierciedlą nadchodzące dysproporcje na rynku (tym razem nadwyżkę popytu).

Pomimo utrzymującej się fali umorzeń udziałów w funduszach hedge, stopniowo odbudowują one swą reputację dzięki zadowalającym stopom zwrotu. Najistotniejsze jednak w kwietniu były informacje nawiązujące do planów wdrożenia bardzo restrykcyjnych przepisów dotyczących działalności tych instytucji. Postrzegane są one jako główni winowajcy bieżących zawirowań, choć udział w ich portfelach toksycznych papierów powiązanych z kredytami subprime nie przekraczał średnio 15 proc. Niemniej ich agresywne strategie, których bazą była silnia dźwignia finansowa nie pozostały bez wpływu na zmienność cen we wszystkich obszarach rynków finansowych.

W związku ze zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego, kwestia regulacji funduszy hedge jest obecnie w kluczowej fazie. Tak naprawdę jest to kiełbasa wyborcza, która szczególnie we frakcjach socjalistycznych traktowana jest jako sposób „okiełznania” rynków. Propozycje opierają się głównie na dostarczeniu inwestorom i regulatorom odpowiedniego poziomu transparentności. Zarządzający funduszami hedge będą musieli dostarczać pełną informację na temat wielkości stosowanej dźwigni finansowej oraz sposobu jej kreowania (finansowanie danych pozycji rynkowych). Fundusz zobligowany będzie również do wyizolowania odpowiedniej kwoty mającej stanowić bufor bezpieczeństwa na wypadek wzmożonej fali wypłat środków. Istotną granicą, będzie ilość środków będących w zarządzaniu danego funduszu – 250 mln USD. Zdecydowanie silniej regulowane instytucje, które zarządzają kwotami powyżej tego pułapu. Obowiązkiem funduszu będzie również dostarczanie informacji dotyczących stanu posiadania instrumentów o niskiej płynności, by stosować odpowiednie metody ochronne w celu zapobieżenia zapaści, jaka miała miejsce w kontekście instrumentów bazujących na kredytach hipotecznych w Stanach Zjednoczonych (oczywiście mało płynnych).

Opublikowany przez Artprice raport podsumowujący rok 2008 na międzynarodowym rynku sztuki wykazał, że Nowy Jork stracił pozycję światowego lidera sprzedaży aukcyjnej na rzecz Londynu. Sprzedaż w nowojorskich salonach aukcyjnych (w których znaczny odsetek klientów stanowili beneficjenci niedawnego boomu na rynkach finansowych, a w szczególności szefowie hedge-fundów) zamknęła się kwotą 2,9 miliarda dolarów, co stanowi 23-procentowy spadek w porównaniu z rokiem 2007. Sprzedaż aukcyjna w Londynie wzrosła w porównaniu z 2007 rokiem o 271 milionów dolarów, co w efekcie dało kwotę 2,96 miliarda dolarów. Londyńskie domy aukcyjne kierują swoją ofertę do bardziej zróżnicowanej geograficznie grupy odbiorców – m.in. kolekcjonerów rosyjskich – co złagodziło i opóźniło w czasie spowolnienie sprzedaży spowodowane kryzysem instytucji finansowych.

Międzynarodowe domy aukcyjne podejmują się zmian organizacyjnych, które umożliwią im optymalizację efektywności w warunkach niższej niż do niedawna sprzedaży (według Artprice łączna światowa sprzedaż aukcyjna w 2008 r. wyniosła 8,3 miliarda euro, o miliard euro mniej niż w roku 2007). Dom Aukcyjny Christie’s ogłosił 28 kwietnia decyzję połączenia niektórych ze swoich działów – odrębne komórki zajmujące się malarstwem i rysunkiem zostaną skonsolidowane w jeden dział sztuki 19-wiecznej i starych mistrzów. Pierwsza aukcja prac zestawionych według nowej kategorii odbędzie się w lipcu w Londynie.

Międzynarodowa unia antykwaryczna CINOA przytacza na swojej stronie internetowej wyniki raportu zamówionego przez The European Fine Art Foundation, podsumowującego rozwój międzynarodowego rynku sztuki na przestrzeni ostatnich kilku lat. Wyniki raportu uświadamiają m.in. skalę boomu, jaki rynek ten jeszcze do niedawna przeżywał. Wartość rynku sztuki wzrosła z 22,2 miliarda euro w roku 2002 do rekordowego dotychczas poziomu 43,3 miliarda euro w roku 2006, co stanowi 95-procentowy wzrost. Najgwałtowniejszy rozwój rynku przypadł na rok 2005-2006, kiedy to sprzedaż wzrosła o 50,3 procent. Raport pokazuje też, że chociaż media skupiają się na wynikach domów aukcyjnych, większość transakcji na rynku sztuki (52%) to sprzedaże pozaaukcyjne (www.cinoa.org)

Na aukcji sztuki dawnej w warszawskiej Desie Unicum (16 kwietnia) zwracała uwagę ciekawa oferta grafiki. Kompletna teka Kostiumów Zofii Stryjeńskiej (40 plansz) wylicytowana została do kwoty 44.000 zł przy cenie wywoławczej 39.000 zł. Sprzedano również tekę 14 akwafort Józefa Pankiewicza wydaną w 1905 r. w Paryżu (cena wywoławcza 42.000 zł, cena uzyskana 44.000 zł).

Krzysztof Rybiński, Janusz Jankowiak, Mirosław Gronicki, Michał Poła - NWAI

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Bridgestone

To czołowy światowy producent opon do samochodów osobowych, dostawczych, ciężarowych, motocykli, maszyn rolniczych, samolotów oraz maszyn do robót ziemnych, a także dostawca rozwiązań w zakresie bieżnikowania Bandag dla samochodów ciężarowych.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »