Czy pani minister się uda?
REKLAMA
Powołanie prof. Teresy Lubińskiej na stanowisko szefa resortu finansów było zaskoczeniem. Jej kandydatura pojawiła się niemal w ostatniej chwili.
REKLAMA
Szef resortu finansów odpowiada za realizację budżetu uchwalonego przez Sejm, zapisanego w ustawie budżetowej.
REKLAMA
– Jego główne zadanie to zrealizowanie tego budżetu, przy czym najważniejszym elementem jest nieprzekroczenie wyznaczonego deficytu budżetowego – tłumaczy dr Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Minister ma wpływ na konstrukcję budżetu, kieruje pracami nad nim oraz finansami publicznymi.
– Ma wpływ na gospodarkę. Może być to wpływ destrukcyjny, jeśli jego aparat skarbowy niszczy przedsiębiorców. Najlepszym przykładem jest tu sprawa Romana Kluski. Z drugiej strony mamy przypadki różnego rodzaju darowania długów – podkreśla B. Wyżnikiewicz.
Kompetencje ministra mogą się jednak zmienić, jeśli wejdą w życie plany PiS. Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiada przeniesienie planowania budżetu z Ministerstwa Finansów do swojej kancelarii i zmianę jego charakteru – z planowania rocznego na wieloletnie.
REKLAMA
– Uważam, że jest to bardzo dobry pomysł. Planowanie jednoroczne, takie jak mamy obecnie, nie jest rozwiązaniem najszczęśliwszym, ponieważ decyzje podejmowane są na najbliższy rok. Lepszym pomysłem jest ustawianie budżetu na kilka lat. Pytanie tylko, jak to będzie technicznie realizowane – zastanawia się ekspert IBnGR. Dodaje jednak, że jest to sprawa drugorzędna.
– Jeśli dojdzie do przeniesienia planowania budżetu do kancelarii premiera, to w gestii ministra finansów pozostanie zapewne realizacja budżetu, czyli tak jak jest obecnie. Wyobrażam sobie, że ta komórka w kancelarii premiera będzie komórką strategiczną, a nie będzie wchodziła w szczegóły. To będzie zapewne zdjęcie jakiegoś niewielkiego ciężaru z ministra finansów – podsumowuje B. Wyżnikiewicz.
Bez względu na to, jaka będzie struktura i zakres obowiązków resortu finansów, odpowiedzialność za finanse publiczne spadnie na prof. Teresę Lubińską.
Pani profesor, kierownik katedry finansów Uniwersytetu Szczecińskiego, ma w swoim dorobku prace poświęcone finansom publicznym i polityce fiskalnej. Jednak eksperci niewiele mogą powiedzieć o poglądach nowego ministra na finanse publiczne. Wyrażane są obawy, że T. Lubińska, dotychczas nieobecna na politycznej scenie, nie będzie miała najmocniejszej pozycji w rządzie, np. w negocjacjach z innymi resortami. Zwracają uwagę, że do najważniejszych zadań T. Lubińskiej będzie należeć ograniczanie deficytu budżetowego. Tymczasem wczoraj pani minister zapowiedziała, że chciałaby budżet powiększyć o 1-2 mld zł. Przyszłość finansów publicznych stoi więc pod znakiem zapytania.
Profesor Teresa Lubińska przejęła tekę ministra od Mirosława Gronickiego. Najbardziej na wizerunku byłego ministra odbił się plan zrównania akcyzy na olej opałowy i napędowy, co oznaczałoby drastyczną podwyżkę cen tego pierwszego. Za kadencji ministra M. Gronickiego wstrzymano prace nad obiecywaną przez rząd ustawą o zwrocie VAT na materiały budowlane, która nastąpiła po przystąpieniu Polski do UE. Przepadł też projekt ustawy o podatku ekologicznym od samochodów, który miałby zastąpić akcyzę na auta sprowadzane z innych krajów UE. Dwa razy próbowano odwołać M. Gronickiego z rządu, ale Sejm odrzucił te wnioski. Minister uważał, że istnieje możliwość wejścia Polski do strefy euro w 2009-2010 r.
Sterujący wcześniej resortem finansów Andrzej Raczko przeszedł do historii dzięki wystąpieniu w telewizyjnej reklamie dziennika „Fakt”, w którym eksperci podatkowi resortu finansów mieli tłumaczyć, jak wypełniać PIT-y. Głośna była sugestia Andrzeja Raczko, że rynek się myli. – Nie można łączyć sprawy budżetu ze spadkiem złotego. Reakcja rynku na projekt budżetu jest przesadna – mówił.
Jego poprzednik Grzegorz W. Kołodko to jeden z barwniejszych szefów resortu finansów. Nie miał dobrej prasy ani szczęścia do Trybunału Konstytucyjnego, który utracił dwie najbardziej rewolucyjne propozycje ministra – abolicję podatkową i deklaracje majątkowe. Fiaskiem zakończył się program restrukturyzacji zadłużenia firm.
Marek Belka, pierwszy minister finansów w rządzie SLD-UP, zyskał sławę dzięki wprowadzeniu nowego podatku – 19 proc. podatku od zysków z oszczędności, zwanego od tej pory podatkiem Belki. Przy planowaniu budżetu państwa wprowadził regułę, według której wydatki budżetowe nie mogły rosnąć w szybszym tempie niż inflacja plus 1 proc. Krytykował Radę Polityki Pieniężnej i domagał się od niej obniżki stóp procentowych. Ale gdy rząd SLD-UP chciał ograniczyć autonomię RPP, poparł jej niezależność.
Janusz K. Kowalski, Marcin Musiał, Łukasz Zalewski
REKLAMA
REKLAMA