Pomysł na własny biznes - sklep z kosmetykami

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Sklepów takich jest w Polsce ok. 8,5 tys. Jeżeli doda się jeszcze stoiska w hipermarketach czy mniejszych sieciach handlowych, np. typu Groszek, to spokojnie można uznać, że klienci mają do dyspozycji ok. 10 tys. tego rodzaju placówek, a z kioskami Ruchu nawet więcej. Jedne sprzedają kosmetyki, innym towarzyszy salon kosmetyczny, a bardzo często można w nich nabyć oprócz perfum, kremów, pudrów czy pomadek także proszki do prania, płyny do płukania i mycia naczyń oraz inne środki czystości.
W niewielkich miejscowościach tylko taki sklep ma rację bytu. Ale i tam właściciel placówki, najlepiej położonej przy głównej ulicy, powinien dysponować lokalem o powierzchni 30-50 mkw. wraz z niewielkim zapleczem. Odpowiednia aranżacja lokalu, np. umiejętnie dobrane oświetlenie, szklane gabloty plus zatowarowanie - to wydatki rzędu kilkudziesięciu tys. zł. Ale warto, jeżeli w okolicy nie ma podobnej placówki, bo Polacy w miarę bogacenia się, zgodnie z trendami europejskimi, będą wydawać coraz więcej na kosmetyki.
Sklep z gabinetem
Konkurencja na pewno będzie rosła. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest posiadanie obok sklepu gabinetu kosmetycznego. Taki podwójny interes prowadzi pani Małgorzata w w podpoznańskiej miejscowości. Jest z wykształcenia kosmetyczką, a w prowadzeniu interesu pomaga jej mąż.
- Jeszcze dwa lata temu pracowałam dla kogoś, ale uznaliśmy z mężem, że własny interes będzie lepszy. Wzięliśmy 150 tys. zł kredytu pod hipotekę na dom i urządziliśmy sklep wraz z gabinetem. Na początku było trudno, ale ogłoszenia w lokalnej prasie oraz strona w internecie zrobiły swoje. Jesteśmy konkurencyjni cenowo z placówkami w Poznaniu, bo oczyszczenie skóry kosztuje tylko 46 zł, a makijaż ślubny (próby gratis) 74 zł. Bardzo często klientki kupują kosmetyki z naszego sklepu. Trzeba tylko zdobyć ich zaufanie. Widocznie je mam, bo z gabinetu korzystają klientki z poprzedniej pracy. Powoli więc wychodzimy na prostą - podkreśla.
Franczyza czy ajencja
REKLAMA
W branży kosmetycznej panuje ostra konkurencja, a ponad 50 proc. rynku zdominowały międzynarodowe koncerny. Producenci krajowi skoncentrowali się raczej na wypełnianiu nisz rynkowych, a dystrybutorzy (hurtownie) postawili na bogatą ofertę i efektywne działania marketingowe. Dlatego tworzą sieci sklepów, które oplatają całą Polskę, głównie duże miasta, chociaż sieci Nicole (wody toaletowe) wystarczają miasta powyżej 20 tys. mieszkańców. Uczestnikiem każdej sieci można zostać jako ajent albo franczyzobiorca.
Przykładem może być działalność firmy Pachnidło Trading, która od 2005 roku rozwija sieć sklepów AromaBar. Zdaniem Agnieszki Michalak, przy wyborze kandydatów na franczyzobiorców liczy się powierzchnia handlowa, którą potencjalny franczyzobiorca posiada lub chce wynająć. Powinna wynosić 25-50 mkw.
- Nasze sklepy mogą być otwierane w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców w najlepszych punktach handlowych, w dobrym centrum handlowym lub centrum miasta w ciągu handlowym - podkreśla.
Wysokość inwestycji w zależności od powierzchni i stanu lokalu waha się od 50 do 100 tys. zł. Firma pomaga przy aranżacji i umeblowaniu lokalu oraz otwarciu sklepu.
- Opłata wstępna za przystąpienie do sieci - 5 tys. zł, a comiesięczna opłata na promocję sklepu to 4 proc. od obrotu netto (bez VAT), ale płatne dopiero po roku funkcjonowania sklepu - dodaje.
Yves Rocher stawia na miasta
Francuska firma działa w Polsce od 1990 roku i ma już 65 sklepów (29 w systemie franczyzy). Docelowo sieć powinna liczyć 80-85 placówek. Podstawowym kryterium przy otwarciu sklepu jest ilość mieszkańców w mieście i lokalizacja - centrum handlowe, główna ulica.
- Stawiamy na miasta od 100 tys. mieszkańców, ale nie te największe. Interesują nas ośrodki średniej wielkości. Franczyzobiorca musi dysponować lokalem o powierzchni 45-50 mkw., a jeśli ma być sklep z gabinetem, to o 15 mkw. więcej. Koszt otwarcia salonu franczyzowego wynosi 150-200 tys. zł (lokal, aranżacja, pierwsze zatowarowanie). Jeśli jest to ajencja, wystarczy 100 tys. zł (pierwsze zatowarowanie). Wydatki na remont lokalu i przystosowanie do standardów sieci wynoszą 1,2-1,5 tys. zł mkw. Nie pobieramy opłaty wstępnej ani bieżącej. Jest zawarta w marży pobieranej przy sprzedaży naszych kosmetyków. Wspieramy za to system promocji oferując stałym klientom sklepów bony i kupony na kosmetyki oraz usługi w gabinetach - mówi Kamila Wójcicka.
SKLEP AJENCYJNY
Sklepy ajencyjne nie wymagają dużego zaangażowania środków finansowych. Towar i kasa fiskalna należą do właściciela sieci, partner inwestuje jedynie z sprzęt komputerowy, oprogramowanie, reklamę zewnętrzną i wewnętrzną lokalu oraz meble sklepowe. W sumie ok. 25 tys. zł. Dodatkowo pokrywa koszty remontu lokalu.
Natomiast franczyzobiorca wnosi comiesięczną opłatę w wysokości od 1 proc. do nawet kilka proc. obrotów placówki. Fundusz marketingowy z reguły jest stały i waha się w granicach 300-1000 zł miesięcznie. W zamian za przystąpienie do sieci franczyzodawca oferuje szkolenie, podstawy księgowości i promocję, a przede wszystkim dostęp do towaru.
ZBIGNIEW ŻUKOWSKI
REKLAMA
REKLAMA