Przekształcanie umów przez PIP nie do przyjęcia. Ekspert: kluczowe przyspieszenie postępowań sądowych

REKLAMA
REKLAMA
Możliwość przekształcania umów przez Państwową Inspekcję Pracy jest nieakceptowalna dla przedsiębiorców – powiedziała PAP ekspertka ds. prawa pracy prof. Grażyna Spytek-Bandurska. Dodała, że zmiany powinny być ukierunkowane na przyspieszenie postępowań sądowych.
- Nowa propozycja reformy PIP
- Ocena ekspertki prof. Grażyny Spytek-Bandurskiej
- Wolność umów i autonomia stron
- Kamienie milowe i termin wdrożenia dyrektywy UE
- Stanowisko OPZZ
- Rozmowy polityczne i decyzje rządu
Nowa propozycja reformy PIP
Według źródeł PAP w Nowej Lewicy odświeżona propozycja projektu reformy Państwowej Inspekcji Pracy ma zakładać, że pracodawca i pracobiorca będą mieli dwa tygodnie na odwołanie się od decyzji inspektora o konieczności przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę. Organami właściwymi do rozstrzygania sporów mają być wydziały pracy sądów powszechnych. Jak wyjaśnił jeden z rozmówców PAP, dopóki sąd nie rozstrzygnie tej sprawy, to decyzja inspektora nie będzie wchodziła w życie.
REKLAMA
REKLAMA
W pierwotnej wersji projektu od decyzji inspektora pracy przysługiwało odwołanie do Głównego Inspektora Pracy, a następnie do sądu pracy. Ponadto – według nowych zapowiedzi – szef MS Waldemar Żurek ma uruchomić dodatkowe 150 jednostek zajmujących się sprawami pracowniczymi.
Ocena ekspertki prof. Grażyny Spytek-Bandurskiej
Negatywnie ten kierunek zmian oceniła prof. Grażyna Spytek-Bandurska z Federacji Przedsiębiorców Polskich. Według ekspertki pozostawienie przepisu o przekształcaniu umów jest nieakceptowalne przez przedsiębiorców.
– Od początku zastrzeżenia dotyczą konstytucyjności rozwiązania – spory o charakterze cywilnym są zastrzeżone dla władzy sądowniczej – a także tego, na ile organ kontrolny jest przygotowany, żeby wydawać taką decyzję. Może skoro planowane jest usprawnienie sądownictwa, to lepiej pozostawić obecny stan prawny. Jeżeli pracownik chciałby nawiązać stosunek pracy, to mógłby wystąpić bezpośrednio do sądu, który w sposób profesjonalny, ale zdecydowanie szybszy, rozstrzygnąłby kwestię sporną – wskazała prof. Spytek-Bandurska.
REKLAMA
Jak wyjaśniła, nowa propozycja reformy PIP i tak zakłada, że o spornych kwestiach ostatecznie zdecyduje sąd, dlatego działania powinny być ukierunkowane na przyspieszenie postępowań.
– Poza tym mamy dobre rozwiązania zapisane w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy. Udoskonalmy je chociażby poprzez skierowanie środków na efektywniejsze przygotowanie inspektorów pracy do występowania przed sądami – prawo wnoszenia powództw, a za zgodą osoby zainteresowanej – uczestnictwo w postępowaniu. Teraz inspektorzy nie mają tego przygotowania, często są to osoby, które odpowiadają za zupełnie inne zagadnienia, a ich zakres kontrolny jest bardzo zróżnicowany – powiedziała ekspertka.
Wolność umów i autonomia stron
Zwróciła uwagę, że pojawiają się też wątpliwości, czy w nowych propozycjach znajdzie się zapis uwzględniający autonomiczną wolę stron – pracodawcy i pracownika – co do formy współpracy w kontekście zasady wolności umów.
– Pytania dotyczą też doboru kontroli, czy inspektorzy będą reagowali tylko na skargi, na ile te skargi będą uzasadnione, czy nie będzie na przykład działania nieuczciwej konkurencji. Możemy mnożyć sytuacje, które mogą później doprowadzić do chaosu i niepokoju po stronie pracodawców. I oczywiście chodzi też o koszty, a te mogą być ogromne – uważa prof. Spytek-Bandurska.
Kamienie milowe i termin wdrożenia dyrektywy UE
Nadanie PIP nowych uprawnień to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca br.
Prof. Spytek-Bandurska przypomniała, że rząd już raz zmienił kamień milowy. Pierwotnie dotyczył on oskładkowania umów cywilnoprawnych, w ubiegłym roku zastąpiono ten punkt wzmocnieniem kompetencji PIP.
– Pytanie, czy nie można tego kamienia zmienić drugi raz. Przekształcanie umów przez inspektorów to rozwiązanie niewłaściwe, niedobre konstytucyjnie. Cały czas postulujemy, aby jednak wprowadzić oskładkowanie umów cywilnoprawnych, żeby nie było już różnic w kwestii ubezpieczenia. To wyeliminuje nadużycia i uzdrowi sytuację na rynku pracy – dodała profesor.
Stanowisko OPZZ
Z kolei przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Piotr Ostrowski ocenił w rozmowie z PAP, że nowa propozycja idzie w kierunku kompromisu.
– Jeśli wzmocnilibyśmy sądownictwo pracy i wróciłyby likwidowane w ostatnich latach wydziały pracy w mniejszych miejscowościach, to miałoby to sens. Natomiast jeżeli pozostalibyśmy w ramach obecnej struktury sądowniczej, to ta propozycja jest nie do zaakceptowania, bo nic nie zmienia – powiedział Ostrowski.
Przypomniał, że już teraz sądy rozstrzygają, czy dana umowa wypełnia definicję stosunku pracy, i trwa to nawet kilka lat.
– Kamień milowy miał być po to wprowadzony, aby te decyzje były podejmowane szybko – zaznaczył szef OPZZ. – Jeżeli w praktyce okazałoby się, że sprawy rozpatrywane są w miarę szybko, nie kilka lat, tylko maksymalnie kilka tygodni, to ta propozycja byłaby do zaakceptowania – dodał.
Rozmowy polityczne i decyzje rządu
W ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk rozmawiał z przewodniczącym Nowej Lewicy, marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym na temat kierunku reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Pierwsza wersja projektu przygotowanego w resorcie pracy nie została zaakceptowana przez szefa rządu. W jego ocenie przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi. Projekt zakładał bowiem m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę.
Prace nad nową wersją projektu kontynuuje MRPiPS, którym kieruje Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy. Resort współpracuje też z Ministerstwem Sprawiedliwości oraz Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej.
W dyskusji nad reformą główny inspektor pracy Marcin Stanecki wielokrotnie zwracał uwagę, że jest „wielkim fanem swobody zawierania umów”, jednak PIP powinna mieć skuteczne narzędzia, by „walczyć z patologiami na rynku pracy”. Jak tłumaczył, inspekcja nie będzie masowo zmieniać kontraktów na etaty, a jedynie działać w przypadkach niebudzących wątpliwości.
Karolina Kropiwiec (PAP)
REKLAMA
REKLAMA


