| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Rynek finansowy > Na duże zyski trzeba zapracować

Na duże zyski trzeba zapracować

Większość analityków jest przekonana, że w 2010 roku dużo trudniej będzie osiągnąć zysk niż w roku poprzednim. Podobnie jak w ubiegłym roku, wszyscy doradzają ostrożność. W tym roku takie podejście powinno dać efekty.

Jest oczywiste, że stopy procentowe nie mogą bez końca pozostawać na tak niskim poziomie jak obecnie. Perspektywa zaostrzania polityki pieniężnej i ściągania nadmiaru gotówki, którą tak obficie pompowano na rynki, coraz bardziej zaprząta uwagę inwestorów. Konsekwencje tego procesu i sam jego przebieg będą mieć bowiem kluczowe znaczenie dla sytuacji na rynkach finansowych. Giełdy nie lubią rosnących stóp procentowych, więc rynki akcji mogą ucierpieć. Na razie jednak niezbyt się tym przejmują. Czas większej korekty i ochłodzenia nastrojów zbliża się jednak nieubłaganie. Najbardziej prawdopodobny scenariusz na kilkanaście najbliższych miesięcy to trend boczny i wahania indeksów, być może w dość szerokim zakresie. Mało prawdopodobne wydaje się jednak zarówno dotarcie giełdowych wskaźników do poziomu sprzed załamania z końca 2007 r., jak i powrót do dołka z końca lutego 2009 r. Można założyć, że na koniec 2010 r. wartość indeksów na większości wiodących giełd nie będzie różnić się od obecnego o więcej niż kilka-kilkanaście procent. W takich warunkach osiąganie zysków będzie o wiele trudniejsze, a ich skala może rozczarowywać. Zwłaszcza w kontekście rzadko spotykanych stóp zwrotu na niemal wszystkich rynkach, jakie można było obserwować w ubiegłym roku. Ale okazji do zarobku z pewnością nie zabraknie.

Rosnące stopy działają niekorzystnie nie tylko na rynek akcji. Sprawiają też sporą trudność miłośnikom obligacji. Ceny obligacji zero kuponowych i o stałej stopie procentowej w takich warunkach spadają. Z kolei w warunkach niskiej, czy wręcz spadającej inflacji, czego się powszechnie oczekuje w naszym kraju w tym roku, nie warto spieszyć się z kupowaniem obligacji indeksowanych wskaźnikiem wzrostu cen. Chyba że indeksacja następuje z dużą „bezwładnością”. Tak jest np. w przypadku czteroletniej obligacji indeksowanej (COI0114). W pierwszym, rocznym okresie odsetkowym jej oprocentowanie wynosi 5,75 proc., a więc tyle, co niezła lokata bankowa. Obligacje można przy tym w każdej chwili odsprzedać ich emitentowi, czyli Skarbowi Państwa.

W zmiennych warunkach wyniki funduszy obligacji mogą rozczarować. Trzeba rozważyć, czy nie lepiej inwestować w tego typu papiery samodzielnie, traktując je jako przechowalnię kapitału, chroniącą go przed inflacją i nie przejmować się wahaniami ich cen i rynkowych stóp procentowych. Alternatywą jest wykorzystanie potencjału obligacji korporacyjnych i zagranicznych oraz papierów komunalnych. Mogą one zapewnić znacznie większe zyski niż papiery skarbowe. Tego już raczej samodzielnie nie będziemy w stanie zrobić, trzeba się więc będzie zdecydować na fundusz. Oferta krajowych papierów tego typu jest wciąż skromna i niemal niedostępna dla inwestorów indywidualnych. Większe szanse na osiągnięcie dobrych wyników dawać powinny raczej fundusze o mniejszych aktywach, które mają szansę bardziej elastycznie dostosowywać się do zmian warunków rynkowych.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Agnieszka Smolińska-Wiśnioch

Doradca podatkowy

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »