| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Rynek finansowy > Co z funduszami w czasie bessy

Co z funduszami w czasie bessy

Rok temu zainwestowałem w fundusz akcji i do tej pory straciłem już połowę pieniędzy, co robić? Sprzedać czy przeczekać? Jak długo funduszom może zająć odrabianie dotychczasowych strat?

Drastyczne spadki cen akcji na światowych giełdach, będące pokłosiem kryzysu finansowego zapoczątkowanego w USA, dały się mocno we znaki także inwestorom znad Wisły. Szczególnie doświadczyli ich posiadacze jednostek funduszy inwestycyjnych, zwłaszcza ci, którzy rozpoczynali inwestowanie w latach 2006-2007. Choć w ciągu ostatniego roku wielu z nich wycofało pieniądze z funduszy, to mimo to Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (TFI) wciąż mają sporą rzeszę klientów, którzy z rosnącą desperacją obserwują, jak oszczędności ich życia topnieją z dnia na dzień.

Zakup funduszy mniej więcej przed rokiem, to inwestycja dokonana „na górce”, na samym szczycie hossy. Wiemy o tym oczywiście patrząc z perspektywy czasu. Od tamtego czasu indeksy na warszawskiej giełdzie straciły na wartości już przeszło połowę i w opinii większości analityków spadki sięgnęły dna albo są go bliskie. Oznaczałoby to zatem, że jesteśmy blisko „dołka”. Ponieważ kupowanie „na górce” i sprzedawanie „w dołku” to postępowanie niezgodne nie tylko z podstawową zasadą inwestowania, ale po prostu wbrew logice, wydaje się, że umorzenie jednostek uczestnictwa teraz to zły pomysł.

Faktem jest, że im więcej osób uważa, że giełdy sięgnęły dna, tym większe jest prawdopodobieństwo, iż tak właśnie jest. Gwarancji nie ma jednak żadnej. Może się zdarzyć, że ceny akcji jeszcze spadną. To , jak postąpić, zależy przede wszystkim od przyjętego horyzontu inwestycyjnego. Obecnie wygląda na to, że na odbicie trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, być może nawet rok, zaś odrobienie strat, czyli powrócenie do poziomów sprzed roku, raczej nie nastąpi prędzej niż za 3-5 lat, a być może jeszcze później.

Jeśli indywidualny horyzont inwestycyjny jest znacznie krótszy, a pieniądze mają już konkretne przeznaczenie i wiemy, że niedługo będą potrzebne, to pozostają dwie możliwości. Po pierwsze, jeśli to możliwe, to planowany zakup można sfinansować w całości bądź w części z kredytu i nie wychodzić z inwestycji, licząc że przyszłe zyski zrekompensują dodatkowe koszty wynikające z konieczności zaciągnięcia kredytu. Po drugie, można pogodzić się ze stratą i wycofać pieniądze. W pierwszym przypadku trzeba policzyć, jakie musielibyśmy mieć zyski, żeby zrekompensowały one koszt kredytu. Z kolei decydując się na umorzenie jednostek warto to robić stopniowo, na raty (np. co tydzień), a nie wszystko na raz. Dzięki temu ogranicza się ryzyko trafienia na „dołek dołków”.

W lepszej sytuacji są osoby, które także rozpoczęły inwestowanie przed rokiem, z tą jednak różnicą, że nie dysponowały żadnym kapitałem, a dopiero zaczęły go gromadzić, np. otwierając plan systematycznego oszczędzania z funduszem. Oczywiście one także straciły, jednak w ich przypadku nie było jednego konkretnego momentu wejścia na rynek (a więc zakupu jednostek funduszy), bo proces ten był rozłożony w czasie. Z każdym kolejnym miesiącem, za tę samą odkładaną systematycznie kwotę, osoby te nabywały coraz większą liczbę jednostek, obniżając ich średnią cenę zakupu. Zaprocentuje to w przyszłości, bo szybciej zarobią.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Bartosz Turek

analityk

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »