| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Jednoślad > Motocykle > Pierwszy motocykl - najgorsze wybory

Pierwszy motocykl - najgorsze wybory

Motocykle w porównaniu do samochodów są pojazdami, które od samego początku eksploatacji wymagają o wiele więcej od swoich kierowców. O ile w samochodach wsiadamy i jedziemy nie bojąc się o to, że możemy się przewrócić, o tyle poruszając się motocyklem bardzo duże znaczenie ma jego masa, środek ciężkości czy nawet pozycja za kierownicą. Oto krótka lista 10 najmniej rozsądnych pomysłów na pierwszy motocykl.

Suzuki GSX-R 1300 Hayabusa

Tego sprzętu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Pierwszy seryjny motocykl, który przekroczył magiczną granicę 300 km/h.  Sokół wędrowny, tak można przetłumaczyć nazwę hayabusa, dysponuje mocą 175 KM, a w drugiej generacji równych 200 KM. Te wartości zapewniają takie osiągi, których nie powstydziłby się niejeden samolot, o samochodach nawet nie wspominając.  Wszystko pięknie, ładnie, tylko dlaczego jest głupotą kupować to jako pierwsze moto, przecież manetkę „można” kontrolować? W teorii tak, jednak "busa" została zaprojektowana w tak aerodynamiczny sposób, że nie odczujemy prędkości jaką rozwijamy. Jedynka, dwójka, trójka, a tu nagle 200 na szafie, a nam przychodzi ochota na herbatę i ciastko, bo jest miło i przytulnie.

To jest największa wadą, a zarazem zaletą tego motocykla. Kolejnym wyzwaniem dla kierowcy są gabaryty tej maszyny, która została stworzona do bardzo, bardzo, bardzo szybkiego podróżowania. Rozstaw osi jest duży, tak samo jak masa, co powoduje, że manewrowanie szczególnie przy wyższych prędkościach wymaga odpowiednich umiejętności. Do zatrzymania tego motocykla z prędkości 200 km/h, od momentu zauważenia przeszkody, trzeba ok. 200-300 metrów w zależności od umiejętności prowadzącego.

Zobacz też: Honda CBR

Suzuki GSX-R 1100

Te cztery litery, to legenda sportów motocyklowych. W tym wypadku mamy do czynienia z oldscoolowym przecinakiem ze stajni Suzuki, który był „zasilany” sprawdzonym „olejakiem”. Uwielbiany przez tunerów, z racji tego że podnoszenie mocy w tym silniku nie stanowiło większego problemu. Gixer ten, był absolutnie dziki i nigdy nie brakowało mu mocy. Jednak tak jak większość maszyn z tych lat stosunek mocy silnika do zaawansowania technologicznego całej konstrukcji, napawał zmartwieniem. Nie można powiedzieć, że to rower z silnikiem odrzutowym jednak prowadzenie motocykla zostawiało wiele do życzenia. Na rynku motocykli używanych można spotkać zadbane sztuki za nieduże pieniądze, co kusi młodego nabywcę. Jednoznacznie odradzamy.

Suzuki SV 1000

Ten popularny w mniejszej wersji widlak Suzuki jest potomkiem bestialskiego, niepohamowanego i obrzydliwie brutalnego TL-a. Mimo, że w wypadku SV okiełzano nieco silnik i poprawiono zawieszenie, to nadal jest to sprzęt, z którym nie ma żartów;, bo bezpardonowo wymierzy policzek i jeszcze się zaśmieje w twarz. Duża V-ka, która jest sercem tej maszyny ma dość ikry, aby wysadzić z siodła niewprawionego jeźdźca. Fakt, ten zawdzięczamy przede wszystkim dużemu momentowi obrotowemu, który towarzyszy nam już praktycznie od samego dołu. Sportowe hamowanie silnikiem może prowadzić do gleby w wypadku laików. Jest to sprzęt dla lubiących zalety sportowych widlaków i nie chcących wydawać majątku na europejskie odpowiedniki.

Zobacz też: Akcesoria motocyklowe zwiększające finkcjonalność

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

Fundacja ITAKA

Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »