Od miesięcy ceny skupu trzody chlewnej nie pokrywają kosztów produkcji. Kiedy pojawi się realna pomoc? Odpowiedzi na to pytanie oczekują hodowcy świń i organizacje branżowe. Ich zdaniem resort rolnictwa nie zwraca należytej uwagi na dramatyczną sytuację sektora.
- Upadek hodowli świń w Polsce
- Na debacie zabrakło ministra rolnictwa
- Nie rozwój, ale przetrwanie jest najważniejsze dla hodowców świń
- Program pomocowy może ograniczyć likwidację stad
- Deklaracje z ministerstwa rolnictwa
- Strategia odbudowy sektora trzody chlewnej
- Czy będzie pomoc dla producentów trzody chlewnej
Upadek hodowli świń w Polsce
Polska jeszcze kilkanaście lat temu była jednym z największych producentów wieprzowiny w Unii Europejskiej. Obecnie sytuacja uległa radykalnej zmianie i największymi problemami hodowli świń są spadek liczby zwierząt i niskie ceny skupu.
Pogłowie maleje w gospodarstwach średnich, natomiast liczba świń rośnie w najmniejszych stadach (1–5 sztuk) oraz na największych przemysłowych fermach liczących ponad 1000 sztuk. Ponadto ceny skupu żywca mocno spadły (nawet do około 4,50 zł/kg), co nie pokrywa rosnących kosztów paszy i warchlaków.
Na debacie zabrakło ministra rolnictwa
17 lipca odbyła się internetowa debata, w której wzięło udział ponad 150 producentów świń i przedstawicieli organizacji branżowych. Uczestnicy oczekiwali przede wszystkim odpowiedzi na jedno pytanie – kiedy pojawi się realna pomoc.
Jak podaje tygodnik-rolniczy.pl od początku spotkanie przebiegało w napiętej atmosferze. Wielu uczestników z rozczarowaniem przyjęło nieobecność ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, mimo nieoficjalnej zapowiedzi udziału w debacie. Dla wielu producentów było to potwierdzenie, że dramatyczna sytuacja sektora wciąż nie doczekała się należnej rangi. Ministerstwo reprezentowała dyrektor Departamentu Rynków Rolnych Joanna Trybus, która zapewniała, że resort chce wysłuchać głosu producentów i wspólnie z branżą wypracować rozwiązania.
Nie rozwój, ale przetrwanie jest najważniejsze dla hodowców świń
Podczas spotkania hodowcy podkreślali, że od miesięcy ceny skupu nie pokrywają kosztów produkcji. Każda kolejna sprzedaż tuczników oznacza dla wielu gospodarstw pogłębianie strat, a nie poprawę płynności finansowej.
Debatę prowadził Janusz Terka, hodowca świń z powiatu piotrkowskiego. Podsumował on sytuację stwierdzając, że sytuacja jest stabilna, ale stabilna w totalnym marazmie. Ta opinia stała się symbolem całego spotkania. Rolnicy przekonywali, że nie walczą już o rozwój gospodarstw czy nowe inwestycje. Ich celem jest przede wszystkim przetrwanie do momentu, w którym produkcja ponownie stanie się opłacalna.
Program pomocowy może ograniczyć likwidację stad
Hodowcy przedstawili propozycję programu pomocowego. Zakłada ona dopłatę 100 zł do każdego sprzedanego tucznika oraz 250 zł do każdej lochy, przy jednoczesnym wyłączeniu z programu produkcji prowadzonej w systemie nakładczym. Według autorów projektu, nie jest to program mający poprawić rentowność produkcji.
W ocenie uczestników spotkania szybkie uruchomienie takiego wsparcia mogłoby ograniczyć tempo likwidacji stad. Każdy miesiąc zwłoki oznacza bowiem kolejne decyzje o zakończeniu produkcji, których później nie da się łatwo odwrócić.
Deklaracje z ministerstwa rolnictwa
Przedstawiciele ministerstwa rolnictwa nie kwestionowali trudnej sytuacji producentów. Joanna Trybus zapewniała, że resort analizuje przedstawione podczas debaty propozycje i prowadzi prace nad możliwymi instrumentami wsparcia. Trebus podkreślała także, że przygotowanie programu pomocowego wymaga oceny jego skutków finansowych oraz uzgodnień z Komisją Europejską. Ministerstwo zapowiedziało również kontynuację rozmów z organizacjami branżowymi.
Takie deklaracje nie uspokoiły jednak uczestników spotkania – twierdzi tygodnik-rolniczy.pl. W ocenie hodowców największym przeciwnikiem sektora stał się dziś czas. Rolnicy oczekują decyzji, które pozwolą im przetrwać najbliższe miesiące.
Strategia odbudowy sektora trzody chlewnej
Podczas dyskusji dużo miejsca poświęcono przygotowywanej strategii odbudowy sektora trzody chlewnej. Hodowcy podkreślali, że od wielu miesięcy słyszą o trwających pracach nad dokumentem, jednak nadal nie znają jego założeń.
Niemal wszyscy uczestnicy debaty byli zgodni, że nawet najlepszy dokument strategiczny nie przyniesie efektów, jeśli wcześniej nie zostaną uruchomione działania ratunkowe. Trudno planować rozwój sektora za 5 czy 10 lat, gdy wielu hodowców nie ma pewności, czy utrzyma gospodarstwo do końca bieżącego roku.
Czy będzie pomoc dla producentów trzody chlewnej
Debata nie przyniosła odpowiedzi na najważniejsze pytanie i hodowcy nadal nie wiedzą, kiedy mogą liczyć na realną pomoc – twierdzi tygodnik-rolniczy.pl. Ministerstwo rolnictwa zapewniło jedynie, że zgłoszone postulaty są analizowane, a rozmowy będą kontynuowane. Nie padły jednak deklaracje dotyczące terminu uruchomienia wsparcia ani jego skali.
Dyskusja pokazała przede wszystkim gigantyczną skalę niepokoju panującego w środowisku producentów trzody chlewnej. Jeszcze niedawno rozmawiali o inwestycjach, modernizacji gospodarstw i zwiększaniu produkcji. Dziś coraz częściej zastanawiają się, czy będą w stanie utrzymać hodowlę do końca roku.