Kategorie

Giełda, Rynek pieniężny

Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Pierwsze sześć miesięcy roku dla większości giełd były zadowalające, wbrew wszelkim obawom i niesprzyjającym zdarzeniom. Parkiety które na to zasłużyły zaliczyły straty. WIG znalazł się w doborowym towarzystwie.
Od dłuższego czasu można zaobserwować trend w polityce pieniężnej, polegający na dodruku pieniądza. Banki centralne coraz częściej luzują politykę pieniężną w reakcji na kryzys dłużny strefy euro i odczuwalne skutki spowolnienia gospodarczego. Ponadto zmianę w polityce pieniężnej wprowadziły Chiny.
W związku z kryzysem dłużnym na rynku obligacji można zaobserwować sprzeczne ze sobą trendy. Nie tylko obligacje krajów z grupy PIIGS tanieją, ale również papiery Austrii, Belgii czy Francji przechodzą kryzys.
Piątkowe wystąpienie szefa Fed nie dało początku stymulacji amerykańskiej gospodarki. Jednocześnie Ben Bernanke dał do zrozumienia, że Rezerwa Federalna może bez zapowiedzi rozpocząć odpowiednie działania na rynku pieniężnym.
W piątek indeksy giełdowe przejawiały dużą nerwowość, co jest zrozumiałe w kontekście popołudniowego wystąpienia szefa Fed. Wypowiedź Bena Bernanke niestety rozczarowała, a na podjęcie konkretnych decyzji przyjdzie nam czekać do drugiej połowy września.
Piątkowe notowania giełdowych indeksów podporządkowane były wystąpieniu Bena Bernanke, które miało miejsce o godz. 16.00. Tego dnia na rynek napłynęły także istotne publikacje makroekonomiczne ze Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.
Dzisiaj o godz. 16.00 w Jackson Hole rozpocznie się wyczekiwane od tygodnia wystąpienie Bena Bernanke. Większość inwestorów jest zdania, że szef Fed nie zdecyduje się na kolejną rundę skupu obligacji, tzw. QE3. Może jednak zapowiedzieć wprowadzenie innych, nietypowych działań w przyszłości.
Eksperci potrafią wymienić pojawiające się od wielu miesięcy, ostrzegawcze sygnały na światowych parkietach. Mimo licznych, nie sprzyjających hossie wydarzeń, do maja indeksy radziły sobie dobrze. Czy krach na giełdach może być zaskoczeniem?
W środę dwaj prezesi Rezerwy Federalnej, zupełnie niezależnie od siebie, doszli do wniosku, że zeszłotygodniowa deklaracja Fed, iż stopy procentowe zostaną utrzymane w pobliżu zera przynajmniej do połowy 2013 r., może sprawiać wrażenie, jakby bankowi centralnemu zależało na wzrostach na Wall Street.
Politycy podjęli wspólne działania, mające na celu ustabilizować sytuację rynkową. W zeszłym tygodniu nastąpiła eskalacja obaw, związanych z kryzysem zadłużenia i gospodarkom po obu stronach Atlantyku grozi gwałtowne spowolnienie koniunktury.
Wiarygodność kredytowa USA od dłuższego czasu budziła wątpliwości inwestorów. Niewątpliwie jednak cięcie ratingu tego kraju ma miejsce w czasie, gdy na rynkach dominują niepewność i strach. Za wzrostem awersji do ryzyka dodatkowo przemawia trudna sytuacja w Europie.
Osoby, które myślały, że sytuacja na rynkach jest już naprawdę zła, przekonały się, że może być jeszcze gorzej. W czwartek pesymistyczne nastawienie inwestorów nabrało rozmiarów.
W środę rano na GPW nic nie wskazywało na to, że będzie to najgorszy dzień w roku. Mimo że frank pobił nowe rekordy, to zapowiedź interwencji na rynku przez Bank Szwajcarii na chwilę odwróciła uwagę inwestorów. Niemniej nie skończyły się na tym problemy na parkiecie i z każdą następną godziną notowania były coraz gorsze.
Dzięki porannej interwencji Narodowego Banku Szwajcarii sytuacja na rynku franka poprawiła się, ale tylko chwilowo. Po południu kurs CHF ponownie zaczął piąć się w górę. Do inwestorów zaczęło docierać, że deklaracje SNB, który zapowiedział obniżkę stóp procentowych i wprowadzenie do obiegu 50 mld franków, mogą nie przynieść zadowalających wyników.
Dzisiaj miało się rozstrzygnąć to, czy po największej, tegorocznej przecenie znajdą się chętni na ulokowanie swojego kapitału na giełdzie. Początek sesji przebiegał pomyślnie dla WIG20 – indeks dwudziestu największych spółek zdołał dotrzeć do 2700 pkt. Niestety nie udało mu się trwale przełamać tej bariery i przez resztę dnia zaliczał spadki.
Przebieg europejskich sesji w czwartek pozwala wczorajszy dzień ochrzcić mianem czarnego. Wczoraj zniżki sięgnęły 2 proc. Nowojorska giełda zdołała stawić opór dalszym spadkom - miejmy nadzieję, że jej śladami podąży Europa.
We wtorek notowania na GPW wypadły słabo na tle zagranicznych parkietów. Nasze indeksy traciły, podczas kiedy inne giełdy wykazały się siłą. WIG testował wsparcie na poziomie 48,8 tys. pkt.
Utrzymująca się na warszawskiej giełdzie hossa rozpoczęła się w lutym 2009 roku. Eksperci obliczyli, że do końca maja w tym czasie miało miejsce 18 korekt. Czy teraz zbliża się większe odreagowanie?
Zasada „sell in may and go away” nie zawsze sprawdza się w praktyce. Reguła ta może okazać się zawodna, jeżeli nie uwzględnimy aktualnej sytuacji, panującej na rynku – przypominają eksperci. Jaka strategia inwestycyjna jest zalecana na maj 2011?
Wydaje się, że uczestnicy rynku w USA nie wiedzą, czy spadek cen towarów wziąć za dobrą monetę. Świadczy o tym fakt, że we wtorek rynek akcji nie stracił mimo niekorzystnych publikacji gospodarczych. Obawa przed spowolnieniem koniunktury wywołała obniżkę cen surowców, ale jednocześnie stanowi bufor, chroniący przed presją inflacyjną, która z kolei mobilizuje banki do podnoszenia stóp procentowych.
W ostatnim tygodniu kwietnia najważniejsze dla kursu eurodolara było posiedzenie Fed oraz pierwsza w historii konferencja prasowa po posiedzeniu FOMC z udziałem B. Bernanke. Zdaniem ekspertów amerykański bank centralny pracuje nad poprawą relacji z rynkiem i realizuje cel EBC. Jak ukształtują się stopy procentowe?
Wczorajsze wystąpienie Bena Bernanke rozwiało wszelkie wątpliwości. Słowa szefa Fed, które padły podczas konferencji po posiedzeniu Rezerwy Federalnej, były skrojone tak, żeby spełnić oczekiwania graczy na zwyżkę.
W drugiej połowie zeszłego tygodnia główna para walutowa znalazła się w przedziale 1,4750-1,4900. Przetestowanie istotnego, psychologicznego oporu na poziomie 1,5000 mogłoby mieć miejsce, ale dane makroekonomiczne, które napłyną na rynek w najbliższych dniach, mają szansę utrzymać kurs EUR/USD w dotychczasowej konsolidacji.
Dobre nastroje na światowych giełdach sprzyjają pobijaniu kolejnych rekordów na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Jeżeli inwestorów nie powstrzyma prawdopodobieństwo podwyższenia stóp procentowych w Polsce i Eurolandzie, czeka nas rajd byków. Tylko czwartkowa decyzja EBC może zniechęcić graczy na zwyżkę.
W piątek najwięcej uwagi inwestorzy poświęcili danym na temat amerykańskiego rynku pracy. Odnotowano zwiększenie liczby etatów w sektorze pozarolniczym o 216 tys., podczas gdy oczekiwano wzrostu na poziomie 190 tys. W marcu Amerykanom udało się również obniżyć stopę bezrobocia do 8,8 proc.
Wczoraj amerykańscy inwestorzy na rynkach akcji w Stanach Zjednoczonych i Azji nie mogli narzekać na brak dobrej passy. Od wzrostu chińskiego indeksu SSEC o 0,21%, poprzez zwyżkujący o 0,71% S&P 500 aż po Nikkei 225, który znalazł się 2,64% nad kreską, obserwujemy sygnały, świadczące o poprawie globalnych nastrojów. Natomiast pewnym zaskoczeniem było umocnienie się dolara.
Ostatnio na naszym parkiecie można było zaobserwować falę wzrostów, która objęła największe spółki. Indeksy małych i średnich spółek były dalekie od pobicia rekordów. Zdaje się, że inwestorzy indywidualni z dużą rezerwą odnoszą się do hossy.
Ponieważ rząd José Sócratesa upadł, agencje ratingowe zaczęły obniżać rating dla Portugalii. W nocy agencja Standard&Poor’s zmieniła ocenę tego państwa z „A minus” do „BBB”, z możliwością zmniejszenia perspektywy o jeszcze jeden poziom po publikacji szczegółowego planu działania, zawartego w Europejskim Mechanizmie Stabilizacyjnym. Wcześniej rating Portugalii został obniżony przez Fitcha z A+ do A-.
Najpierw inwestorzy z powątpiewaniem odnieśli się do krótkoterminowej koniunktury na rynkach akcji. Teraz doszły do tego obawy, dotyczące trwałości zwyżki na rynku surowców. Wczoraj trudno było nie dostrzec wyprzedaży na tym rynku.
W poniedziałek kurs eurodolara osiągnął największą wartość od 8 listopada 2010 roku, zdobywając poziom 1,4035. Mimo to nie udało mu się wytrwać do końca dnia powyżej wartości 1,4000. Rynek uległ chęci realizacji zysków.
Na podstawie ostatnich trzech sesji z minionego tygodnia można wysnuć wnioski co do kondycji polskiego rynku. Jeszcze kilka dni temu nad WIG20 wisiała groźba większego odreagowania i przekroczenia 2600 punktów. W piątek, po przełamaniu bariery na wysokości 2800 punktów, inwestorzy zamarzyli o pobiciu nowych rekordów.
Dlaczego nowe fundusze przynoszą największe zyski? Wprowadzony na polski rynek dwa miesiące temu Pioneer Akcji Aktywna Selekcja uzyskał w lutym najwyższą stopę zwrotu wśród funduszy akcji polskich. Również spośród akcji małych i średnich spółek najwyższe notowania miał nowy fundusz, zarządzany przez Amplico TFI. Eksperci są zdania, że warto lokować środki w nowych funduszach.
Dzisiejsza sesja od początku do końca upływała w duchu wzrostów eurodolara. Kurs EUR/USD zdołał w końcu wybić się ponad poziom 1,3850 i ustanowił nowy szczyt na wysokości 1,3889. Biorąc pod uwagę notowania w Stanach Zjednoczonych, możemy nastawiać się na pobicie nowego rekordu.
W dniu dzisiejszym może dojść do testowania przez eurodolara tegorocznych szczytów, które znajdują się na poziomie 1,3850. Jednocześnie nie należy zapominać o tym, że trwałe pokonanie tego oporu będzie trudne. Rynek jest wykończony trwającymi od kilku dni wzrostami i może nie starczyć mu siły na sforsowanie kolejnej bariery.
Styczniowa inflacja przerosła nawet najgorsze oczekiwania ekspertów. Czy Rada Polityki Pieniężnej podniesie na początku marca stopy procentowe? Przemawia za tym fakt, że drożeją produkty rolne i przemysłowe, co może przełożyć się na wzrost cen konsumpcyjnych.
Podczas wczorajszej sesji kurs eurodolara poszedł w górę i zatrzymał się dopiero na poziomie 1,3790. Ponowne, bezskuteczne testowanie tego oporu nastąpiło dzisiaj w trakcie sesji azjatyckiej. Gdy jednak zaczęły pracować europejskie parkiety, główna para walutowa zdołała pokonać wczorajsze maksima i naruszyć istotną barierę, usytuowaną na poziomie 1,3800.
Słowa Yvesa Merscha wsparły euro. Członek Europejskiego Banku Centralnego powiedział dzisiaj, że gdyby ECB zaostrzył swoją politykę podczas posiedzenia, które ma się odbyć 3 marca, nie byłby zaskoczony. Przyznał on, że inflacja rośnie, stając się coraz większym problemem i powodując wzrost wartości euro.
Co prawda udało się zahamować przecenę na warszawskiej giełdzie, ale nie wiadomo jeszcze, czy efekty będą trwałe. Powinniśmy liczyć się z tym, że WIG20 spotka na swojej drodze barierę 2600 punktów. Sytuacja nie jest jeszcze przesądzona.
Dzisiejszy dzień na światowych giełdach powinien dostarczyć inwestorom wielu emocji. Trudno jednak powiedzieć, jakie decyzje wywołają oczekiwane wydarzenia. Rynek finansowy nie zmieni się raczej o trzysta sześćdziesiąt stopni, ponieważ utrzymują się na nim zbyt silne trendy.
Miesiąc temu eksperci obstawali przy tym, że nastąpi kontynuacja trendów z drugiej połowy roku 2010, a zatem kursy spółek związanych z rynkami wschodzącymi powinny iść w górę przy jednoczesnym zaostrzeniu kryzysu fiskalnego strefy euro. Jak zachowywał się zagraniczny rynek akcji w styczniu? Dowiedz się, co wpłynęło na decyzje inwestorów.
W styczniu euro umocniło się względem dolara o ok. 2,3 proc. Dlaczego średnie kursy EUR/USD przechodziły fluktuacje od poziomu 1,3384 na początku miesiąca do poziomu 1,3694 pod koniec miesiąca? Eksperci wyróżniają trzy fazy w notowaniach eurodolara w tym okresie.
Styczeń na rynkach akcyjnych nie należał do wyjątkowych. Na początku zeszłego miesiąca można było zaobserwować tzw. efekt stycznia. Czy wiesz, jak duży miał zasięg? Dowiedz się, jak eksperci wycenili certyfikaty FIZ.
W 2010 r., jak również w roku bieżącym, efekt stycznia był mało widoczny na warszawskiej giełdzie. Rynek zachowywał się dość nerwowo i ostatecznie skończył ubiegły miesiąc ze zniżką, która wyniosła blisko 0,7%. Małe spółki odnotowały zdecydowanie korzystniejsze wyniki niż blue chips. sWIG80 wzrósł o 2,5%, podczas gdy WIG20 był 1,4% na minusie.
Zeszły tydzień w Polsce mijał w duchu oczekiwań na podwyżkę stóp procentowych. Początkowo kurs EUR/PLN spadł do poziomu 3,8550, jednak w dalszej części tygodnia przekroczył poziom 3,9000 wskutek odreagowania i osiągnął lokalne maksimum na poziomie 3,9150.
Z najnowszych danych wynika, że w tygodniu zakończonym 12 stycznia do funduszy akcyjnych na świecie, w dużej mierze na rynki rozwinięte, napłynęło 5,4 mld USD. Coraz więcej osób inwestuje w agresywne, światowe fundusze, co w połączeniu z optymistycznymi doniesieniami gospodarczymi, przerastającymi oczekiwania wynikami amerykańskich spółek za IV kwartał 2010 r. oraz stabilizacją w kwestii kryzysu zadłużenia w Europie sprawia, że wśród inwestorów dominuje pozytywne nastawienie do giełdy.
Rynki odetchnęły z ulgą po zakończonych przetargach portugalskich i hiszpańskich papierów, ale na niewiele się to zdało, z punktu widzenia akcjonariuszy. Już wkrótce nad tymi ostatnimi zaczęła brać górę potrzeba pozbycia się akcji.
Początek stycznia upłynął w duchu informacji, płynących ze wskaźników wyprzedzających koniunktury za grudzień. Opublikowane dane podtrzymywały dobre nastroje na globalnych rynkach akcji. Ten tydzień będzie zdominowany przez publikacje, dotyczące wyników poszczególnych spółek w USA.
W pierwszym tygodniu styczna nastąpiło umocnienie złotego. Po przerwie sylwestrowej kurs EUR/PLN spadł poniżej wartości 3,9000, idąc w dół w ciągu kilku kolejnych dni i osiągając w piątek pułap 3,8480, który pamiętamy z kwietnia ur. Najbliższe wsparcie dla notowań EUR/PLN znajduje się na poziomie zeszłego minimum, w rejonie 3,8240 zł za euro.
W grudniu IKEF osiągnął rekordową jak dotychczas wartość 28,4 punktów. Najwięcej ekspertów, bo 40,2%, spodziewało się poprawy koniunktury w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.
Prognozy wzrostu gospodarczego w krótkim okresie czasu są optymistyczne. Zarówno w tym, jak i w przyszłym roku powinniśmy odnotować wzrost rzędu 4 proc. Warto jednak już teraz zastanowić się nad tym, jak wzrost PKB będzie kształtował się za kilka lat.