| INFORLEX | GAZETA PRAWNA | KONFERENCJE | INFORORGANIZER | APLIKACJE | KARIERA | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Testy aut > Nowe > Test: Mazda CX-5 2.5 SkyActiv-G SkyPassion w pełnej krasie

Test: Mazda CX-5 2.5 SkyActiv-G SkyPassion w pełnej krasie

Najładniejszy kolor rynku motoryzacyjnego - tym od razu wyróżnia się testowana przez nas Mazda CX-5 w tłumie samochodów na ulicach miast całej Europy. Czy ten japoński SUV, będący hitem sprzedaży Mazdy w Europie (25% sprzedanych Mazd ogółem), jest nam w stanie zaoferować coś ciekawego poza doznaniami estetycznymi?

W temacie nowych Mazd chyba nie sposób zacząć od czegoś innego jak kolor. To co wszyscy podziwiamy nazywa się oficjalnie (przynajmniej obecnie) Soul Red Crystal. Już z daleka cieszy oko - wszak to najładniejszy kolor na całym motoryzacyjnym rynku - nie ma co do tego wątpliwości.

CX-5 w pełnej krasie

Gdy odbierałem auto z parku prasowego Mazdy zapytałem trochę prześmiewczo przedstawiciela, czy jakieś inne kolory w ogóle się sprzedają? Potwierdził, że 46V (tak nazywa się w nomenklaturze technicznej) to zdecydowany lider wśród nabywców. Opowiedział też anegdotkę, jak to zadzwoniła do niego klientka i koniecznie chciała zarezerwować od ręki samochód. Jaki? No ten wiśniowy właśnie. Na nic zdały się pytania uszczegóławiające - pozostałe atrybuty, łącznie z tym, który ma to być model Mazdy, miały zupełnie drugorzędne znaczenie, które szacowna klientka pozostawiła do ustalenia później, jak już przyjedzie obejrzeć swój nowy samochód.

Dla wszystkich fanów Soul Red Crystal dodam tylko, że aby tak karminowo błyszczeć, trzeba wnieść drobną dopłatę w wysokości 4,5k zł nawet w najwyższej wersji wyposażeniowej auta. No, ale za to mamy jeden z dwu oferowanych przez producenta lakierów w technologii trójwarstwowej - drugi do wyboru to Machine Gray.

Nie ma co - to jest pomysł na dodatkowe podreperowanie budżetu firmy Mazda :) Zwłaszcza, że prawie za wszystkie kolory trzeba dopłacić...

Wnętrza czar

Skoro jesteśmy przy kolorach - gdy wskoczyłem do wnętrza błyszczącej ślicznotki, moje odczucia uległy gwałtownej zmianie. Pierwsze wrażenie - dość tu ponuro... Wnętrze testowanego egzemplarza wydaje się przytłaczać ciemnymi barwami. Jednocześnie dużo w nim błyszczących elementów, które na początku aż kłują w oczy. Szybko odsunąłem żaluzję szyberdachu, co zdecydowanie rozjaśniło wnętrze i poprawiło mi humor. Pozwoliło też stwierdzić, że ciemne wnętrze wraz z błyszczącymi dodatkami prezentuje się bardzo elegancko, nawet szykownie. Kolory są idealnie do siebie dopasowane, element drewnopodobnej wykładziny na przednim kokpicie też ma ciemny, grafitowy kolor, prawie wpadający w czarny - doskonale komponuje się ze stonowaną kolorystyką wnętrza. Swoją drogą udaje on (chyba) egzotyczne drzewo, a może ma imitować pokłady węgla? Niezależnie, jaki był zamysł projektanta - jest elegancko.

Wnętrze w stonowanych kolorach

Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się, blask elementów przestał razić i bardziej doceniłem elegancję stonowanej kompozycji. Gdy zaświeciło mocne słońce okazało się nawet, że czerń skóry wcale nie jest czarna. Większość elementów skórzanych ma barwę ciemnej czekolady, głębokiego brązu a może mocnej wiśni. Widać to dopiero gdy mocno przyjrzycie im się w pełnym nasłonecznieniu. Reasumując, stonowane kolory, czerń (która nie zawsze okazuje się czernią) i trochę błyszcząca elegancja - to najkrótszy opis wnętrza.

Po wciśnięciu przycisku startera okazało się, że naszego humoru, przygaszonego kolorystyką nie poprawi feeria barw na desce rozdzielczej - tam po prostu nie ma barw... No trochę przesadzam, jakieś kolory w końcu się pojawiają. Wiadomo, że kontrolki nie są czarno-białe, ale generalnie większość wskaźników prezentuje się w kolorach mocno analogowych. Podobnie jak z wnętrzem - po dłuższej chwili nie stanowiło to już dla mnie takiego zaskoczenia i zacząłem doceniać związaną z tym czytelność wskaźników Mazdy. Kluczowe jest tu wyrażenie "po pewnym czasie" - czytelność tę zauważymy dopiero gdy nauczymy się, co jest gdzie wskazywane. A to początkowo niełatwe, niektóre wskazania są dość przypadkowo umieszczone w gąszczu "zegarów" - np. gdzie jest ta temperatura zewnętrzna? Pod wskaźnikiem poziomu paliwa. No, ciekawe...

Czytajcie a znajdziecie...

I tu płynnie przechodzimy do tematu... instrukcji obsługi - pierwszy raz od dłuższego czasu, szybko sięgnąłem do schowka przed siedzeniem pasażera, w nadziei, że ją tam znajdę.

Instrukcja - niezbędna...

W nawale przycisków-systemów-wskaźników-informacji jakimi dziarsko zaatakowała mnie Mazda, jest to wyposażenie podstawowe. Chcesz wiedzieć, gdzie co jest? Przeczytaj lub chociaż przejrzyj instrukcję - to sensownie wydana, okraszona wieloma rysunkami i dobrze poukładana merytorycznie biblia świeżego właściciela Mazdy. Dużo mi wyjaśniła. Ale nie, żebym do końca testu odróżniał TSR od ALH i RCTA. Systemów wspomagania kierowcy jest w nowym CX-5 tyle, że nigdy nie nauczycie się, jak co się nazywa.

... i sensownie napisana

Japońska nowoczesność - miliony elektronicznych wspomagaczy

No dobra, systemy. Ciężko powiedzieć ile tego jest w Maździe. Wymienić ich nazw bądź skrótowców, nikt zapewne nie potrafi. Ogólnie rzecz biorąc, zgodnie z obecnym trendem, auto jest wręcz naszpikowane elektroniką. Do tego stopnia, że nawet hamulec ręczny powinien w dzisiejszych czasach zmienić nazwę na "paleczny". Mały przełączniczek pozwala nam najmniejszym paluszkiem zaciągnąć tę zmorę kobiet-kierowców za pomocą impulsu elektrycznego i hydraulicznego siłownika. A jeśli zapomnicie go zwolnić przed ruszeniem, sam się wyłączy. Jak tak dalej pójdzie, ciekawe o czym będziemy musieli pamiętać. Poza tymi fajnymi skrótami w nazwach systemów.

widoki z kamery cofania - do wyboru, do koloru...

Kamery - gdzie i ile ich jest, nie sposób sobie wyobrazić. Widoki z kamer, jakie jesteśmy w stanie uzyskać na 7-calowym, dotykowym ekranie, umieszczonym pośrodku kokpitu, skłaniają do myślenia - jak udało się je osiągnąć? Oczywiście, te najbardziej niewyobrażalne to symulacje. Taki np. widok z góry - nie zauważyłem żadnego drona latającego nad testowaną przeze mnie Mazdą.

...taki też

Co nie zmienia faktu, że obraz widziany na ekranie zgadza się z rzeczywistością na tyle, iż nigdy nie miałem problemów, abym np. zawadził o coś autem, gdy kierując się obrazem z kamer próbowałem wyjechać z ciasno zastawionego pojazdami parkingu - naprawdę ciasnego, zapewne wyobrażacie sobie jak jest w Warszawie przed Lidlem dzień przed niehandlową niedzielą... Nie podoba się wam ujęcie świata z kamery cofania? Możecie wybrać sobie jedno z trzech innych.

i taki

Skoro przy cofaniu jesteśmy - gdy ktoś wyjdzie z boku w trakcie gdy wykonujecie ten manewr albo przy wyjeżdżaniu tyłem nagle przejedzie za wami samochód - RCTA ostrzeże was przed kolizją z takim obiektem. RCTA? To system monitorowania ruchu poprzecznego przy cofaniu. Też dzięki kamerom. I też wydaje się spełniać swoje zadania.
Oczywiście system wykrywania pojazdów będących w martwym polu (lusterek wstecznych) to nuda, spotykana wszędzie i od dawna. W Maździe też jest, nazywa się BSM i działa jak należy.

A-SCBS to jest dopiero patent. Lubicie jazdę z automatem, bo ułatwia wam życie głównie w miejskich korkach? To za A-SCBS  dacie każde pieniądze! To system wspomagający hamowanie w ruchu miejskim, działający przy prędkościach do 80 km/h, który potrafi zahamować za kierowcę. Sprzęgnięty oczywiście z systemem monitorowania odległości od pojazdu poprzedzającego. Jak to działa? Wrzucasz D i ruszasz. Gdy zobaczysz zbliżający się bagażnik auta jadącego przed tobą, Mazda sama łagodnie zahamuje, nawet do pełnego zatrzymania. Jeżeli nerwy pozwolą Ci powstrzymać się przed naciśnięciem hamulca - nie jest to łatwe. Naciśnięcie hamulca wyłącza ten system. Testowałem na Gierkówce w korku pod Częstochową - uwierzcie mi, to działa. Ale najlepsze jest po zatrzymaniu. Samochód sam ruszy, gdy rusza kolumna pojazdów przed nami. To oczywiście wynik współdziałania systemu utrzymywania odległości do pojazdu poprzedzającego - i tego, że niczego nie nacisnęliście. Ale efekt jest wręcz magiczny. Nie pozwoliło mi to jednak zrelaksować się i zająć czytaniem czy czymś innym. Po pierwsze ocierałem pot z czoła, który wystąpił mi gdy walczyłem ze sobą aby nie nacisnąć hamulca. Jak już przestałem się pocić, cały czas wpatrywałem się w poprzedzający mnie błyszczący bagażnik Jaguara, pewnie wartego grube tysiące pln. Zastanawiałem się, czy zdążę zareagować gdy te wszystkie elektroniczne mazdowe systemy szlag nagle trafi - bo na słońcu będą akurat jakieś burze, albo kosmici przeprowadzą atak cybermagnetyczny czy inne cholerstwo porazi Mazdę... Dokąd ten świat zmierza?

System odczytywania znaków drogowych - to ten wspominany wcześniej TSR. Dzięki przedniej kamerze rozpoznaje znaki ograniczenia prędkości i zakazy wjazdu. Działa to nadzwyczaj sprawnie i szybko. Mijasz znak 40km/h i zaraz pojawia się na szybie przed tobą (jeśli masz HUD-a). W połączeniu z HUD-em naprawdę skłania do zadumania się nad ludzką pomysłowością.

HUD prawdę Ci powie...

Ten ostatni (czyli HUD) może zaś wystąpić w Mazdzie w dwóch wersjach. Starsza (a może tylko tańsza) wyświetla ciekawe informacje na płytce wyglądającej jak pleksi, umieszczonej przed szybą w polu widzenia kierowcy. Nowszy wyświetla informacje bezpośrednio na szybie przedniej, dzięki czemu nie trzeba odrywać wzroku od drogi przed nami. Miałem do czynienia z tym droższym wariantem. Obraz jest tak naprawdę lustrzanym odbiciem w przedniej szybie ekranu wbudowanego w tył deski rozdzielczej. Miejsce, w którym chcemy widzieć wyświetlane informacje można regulować w pewnym zakresie, wystarczającym dla przeciętnej postury kierowcy. A co zobaczymy na HUD? Chęć rozszyfrowania tych informacji była powodem, który skłonił mnie do sięgnięcia po instrukcję. Oczywiście większość danych rozpoznacie intuicyjnie, jednak ja szczegóły musiałem doczytać. Poza wspomnianymi znakami ograniczeń prędkości system pokazuje też aktualną prędkość, aktywację systemu śledzenia odległości do poprzedzającego pojazdu, monitoruje zmniejszanie się tej odległości, wyświetla ostrzeżenia z pozostałych systemów bezpieczeństwa oraz podaje wskazówki kierunku z pokładowego systemu nawigacji. Po krótkim obcowaniu z tym ustrojstwem zapewne go polubicie. Ale nie mogę powiedzieć, żeby mi go brakowało po przesiadce do mojej starej Altei XL - ot nowoczesny gadżet, da się bez niego żyć. Ciekawe też, czy można go wyłączyć? Nie wydaje mi się, abym widział taką funkcję.

Jest też system LAS (ładnie, prawda?) ostrzegający przed zboczeniem z właściwego toru jazdy (czyta linie pobocza? nie mam pojęcia) a nawet system odpowiedzialny za zmianę rozkładu promienia świateł drogowych (długich) aby nie oślepiać innych kierowców w nocy - i to zarówno tych jadących z naprzeciwka, jak i tych przed nami (ALH) - przyznam, że nie zauważyłem, jak to działa.

System multimedialny

Tu można powiedzieć wiele a i oceny będą ze skrajnych zakresów...
Jeśli chodzi o audio i nagłośnienie - jest super! Zadbała o to firma Bose. Nie dość, że gra to bardzo ładnie (oczywiście nie oczekujmy audiofilskich podniet, wszak to auto a nie sala koncertowa), to jeszcze wygląda naprawę szykownie - bo niektóre głośniczki widać, nie tylko słychać. Dopełnia to falę moich zachwytów nad elegancją wnętrza, które zaserwowałem Wam we wcześniejszych akapitach tego testu. Muszę także powiedzieć, że nagłośnienie ma moc. Po pierwszych kilku minutach słuchania muzyki zacząłem nerwowo grzebać w ustawieniach audio (najpierw trzeba je znaleźć) aby ująć dźwiękom trochę basu... z trochę zrobiło się max - odjąłem tyle ile się dało - i dopiero wtedy grało to przyzwoicie. A przyznać muszę, że lubię bas - taka jego kastracja przydarzyła mi się po raz pierwszy w karierze.
Oczywiście carplay i takie tam - wszystko jest. Czy działa - to już inna sprawa - android audio nie udało mi się uruchomić - ale to może być wina mojego telefonu. Spotify czy inny Tidal śmigał po bluetooth aż miło, można sterować muzyką z telefonu za pomocą panelu Mazdy.

Bose rulez...

Gorzej z pozostałymi aspektami multimedialności. Cały system trąci już trochę myszką... czekamy na jego nowe wcielenie.  Ok, wszystko działa, ale obsługa jest dość toporna, nie do końca intuicyjna - niemniej da się z tym żyć. Oczywiście szybkie smartfonolubne paluszki mojego syna, którego zabrałem na przejażdżkę, wyklikały w systemie takie rzeczy, których potem nawet z instrukcją nie mogłem znaleźć. To chyba znak czasów.
Ekran jest dotykowy, ale funkcja ta jest aktywna tylko gdy samochód stoi - i dobrze, wynika to z dbałości o bezpieczeństwo jazdy jak mniemam. Niedobrze zaś, że nie informuje o tym fakcie, gdy chcemy wcisnąć na nim coś w trakcie jazdy - to byłaby ciekawa informacja dla nowych użytkowników i duże ułatwienie obsługi. A tak próbowałem wielokrotnie nacisnąć jakąś opcję, bo myślałem, że ekran "nie łapie" i to bezpieczne już nie było. Gdy jedziemy, do wachlowania opcjami służy duże pokrętło na konsoli obok dźwigni zmiany biegów wraz z towarzyszącymi mu przyciskami back i home - da się z tym żyć, działa poprawnie.

Silnik i skrzynia biegów

Gdy już wszystko włączymy, pobawimy się systemami, ustawimy odpowiednią muzykę w systemie audio od Bose, czas sprawdzić jak Mazda CX-5 jeździ. A robi to nadzwyczaj dobrze. Dwuipólitrowa (bez mała) "benzyna" to największy i najmocniejszy silnik, jaki możecie w Mazdzie zamówić. I w dodatku bez turbo - sprawa dość specyficzna w dzisiejszych czasach, przesyconych biturbo i czym tam jeszcze, pojawiających się już w najmniejszych silniczkach. Koni pod maską Mazdy drzemie 195 (143kW), dając prawie 300Nm momentu obrotowego - wystarcza to w zupełności do sprawnego poruszania po mieście oraz szybkiego przemykania drogami szybkiego ruchu. I co ważne, dzieje się to bardzo spokojnie i elegancko, nic nie wyje, warczy, szarpie – moc i prędkość rozwijają się dostojnie, wystarczająco dynamicznie ale nie natarczywie, zupełnie się nie narzucając.

Dwuipółlitorwe serce Mazdy całkiem dobrze dogaduje się z sześciostopniowym automatem. Skrzynia w trakcie normalnej jazdy dość sprawnie reaguje na wciśnięcie pedału przyspieszenia, choć mogłaby robić to szybciej. Zauważalnie wolno idzie jej natomiast przy gwałtownym starcie spod świateł i wciśniętym pedale do oporu. Trochę za długo zastanawia się, co ma robić. Podobnie, gdy próbujemy tego przy małej prędkości, np. tocząc się przed światłami. Obliczenie o ile przełożeń ma zredukować bieg trochę czasu jej zajmuje. Jeśli tylko zrezygnujemy z takich gwałtownych zachowań, trudno się czepiać działania skrzyni - wot, nie jest to sprzęt dla sportowców. A jednak pozwala rozpędzić auto do setki w około 9 sekund.

Po włączeniu trybu Sport skrzynia ciągnie dłużej na każdym biegu, to główne odczucie z jego wykorzystania - ale przełącza biegi równie dobrze, jak w opcji normalnej. Nic więcej nie można o tej opcji powiedzieć. Natomiast dźwigienka do włączania opcji Sport budziła moje zastanowienie - taka samotna na konsoli, niezbyt wyeksponowana, a wszak to cecha premium! Służyła tylko jednemu celowi, choć jej budowa sugeruje, że można także wcisnąć ją w drugą stronę. No i można - wyłączamy wtedy tę opcję. Po co tak to konstruować? Jakoś dziwnie to wygląda - nie wydaje Wam się, że ładny okrągły przycisk lepiej by się sprawdził? Ale to nie ja projektowałem Mazdę.

Poza tym mamy też możliwość ręcznego przełączania biegów - tylko w tym trybie na tablicy rozdzielczej znajdziemy dokładną informację, na jakim biegu aktualnie jedziemy - w innych trybach jazdy jest to tajemnica (poza ogólnym wskazaniem D, P itp).

mazda cx-5

Na pokładzie mamy także system start-stop oraz odzyskiwanie energii podczas hamowania, coś jak KERS w Formule 1. Tego pierwszego trochę się obawiałem, miewałem w innych autach parę problemów z takimi rozwiązaniami. W Mazdzie działa to bardzo dobrze, nie spotkał mnie żaden zawód. Łatwo też wyczuć zasady, które rządzą zatrzymaniem i włączaniem silnika. Po chwili przyzwyczajenia będziecie w stanie intencjonalnie tym sterować wg własnego uznania – jeśli uznacie to za potrzebne. Bez myślenia o takich rzeczach start-stop działa wystarczająco dobrze.

mazda cx-5

Japoński komfort

Dość duże gabaryty auta budziły moje obawy o zachowanie na zakrętach - takie nadwozia lubią się bujać jak łajba na morzu - w tej Maździe nie ma takiego problemu. Nie jest to samochód sportowy przyklejony jak pociąg do szyn, ale na szybko pokonywanych łukach zachowuje się neutralnie i jedzie stabilnie. Fotele dobrze panują nad ciałem kierowcy i pasażerów, nie pozwalając im przelewać się na boki. Zawieszenie również zostało dostrojone bardzo dobrze do charakteru auta, sprawnie wybiera nierówności drogi a komfort jazdy jest naprawdę duży. Pomagają tu też zapewne imponujące koła w rozmiarze 19.

duże koła, ładne felgi

Auto jest bardzo dobrze wyciszone, prowadzi się stabilnie, więc jazda z prędkością nawet przekraczającą dopuszczalne autostradowe normy to prawdziwa przyjemność. We wnętrzu jest cicho i przyjemnie, rozmowa z pasażerami nie wymaga podnoszenia głosu.

Aby jednak coś pomarudzić w temacie kierowania tym cackiem, stawiam swoje sztandarowe pytanie - czemu ta kierownica jest taka cienka? Czy tylko ja jestem przyzwyczajony, bądź nawet lubię, kierownice dość grube i mięsiste, dobrze leżące w ręku? A może mamy teraz modę na chude "koła sterowe" jak z amerykańskich krążowników szos z lat 50-tych ubiegłego stulecia? W Maździe nie jest aż tak tragicznie. Jeszcze cieńszą kierownicę spotkałem w Suzuki SX-Cross, którą jeździłem poprzednio (tam było naprawdę cienko), ale mogłoby być zdecydowanie lepiej. Pozostałe aspekty kierownicy są ok, rozkład przycisków itp, skóra, kształty, wykonanie - nie ma się do czego przyczepić. Kierownica obsługuje wszystkie podsystemy, łącznie z tempomatem, nie ma do niego dodatkowej dźwigienki bądź osobnego panelu. Po prostu - jeśli lubicie kierownice przypominające te z aut sportowych, Mazda Was nie zachwyci. Ale ma wiele innych zalet... łącznie z ogrzewaniem tejże kierownicy! Jazdy testowe odbyły się w kwietniu, a pamiętacie zapewne, że wiosna anno domini 2019 nie rozpieszczała. Ogrzewanie kierownicy było jednym z najczęściej używanych przeze mnie gadżetów Mazdy - coś praktycznego i naprawdę zachwycającego kierowcę, przynajmniej takiego zmarźlucha jak ja. Trzeba tylko pamiętać, żeby po 30 minutach włączyć ogrzewanie ponownie - gdyż samo się wyłącza po takim czasie.
Jeśli jesteście ciepłolubni do dyspozycji jest także podgrzewanie foteli, a jeśli wręcz przeciwnie - uwielbiacie chłody, to również ich wentylacja (obie funkcje w trzech natężeniach). Tak więc pełen komfort i wygoda siedzenia.

Apetyt na paliwo - bez przesady...

No dobra, duży i ciężki samochód (ponad 1,6 tony), dość duży i w miarę mocny silnik - to ile on pali? Wg. komputera pokładowego spalanie wyniosło 9 l/100km i to by się mniej więcej zgadzało. W tym czasie odbyłem wycieczkę na Śląsk, głównie autostradami, pokręciłem się też w okolicy Warszawy (też autostradą) no i oczywiście w samym mieście. Nie można więc powiedzieć, że był to typowy cykl mieszany. Osiągnięte zużycie paliwa nie wydaje się być jakimś specjalnym rekordem oszczędności - duża część testu obejmowała podróże autostradowe. Muszę jednak ze skruchą nadmienić, że na tychże autostradach wygodna prędkość podróżna to trochę więcej, niż przepisowe 140 km/h. Dlatego trudno oczekiwać, żeby samochód zadowolił się wtedy 6 l paliwa na setkę. Zresztą to nie mikro-diesel przecież.

Po zatankowaniu do pełna komputer pokładowy przewiduje około 500 km zasięgu i trzeba przyznać, że jego zdolności wróżbiarskie są dość precyzyjnie skalibrowane.

W kwestii tankowania spotkał mnie jednak mały zgrzyt, mogący spowodować dość duże problemy w praktyce. Otóż wracając autostradą z dłuższej wycieczki tak się skupiłem na testowaniu wszystkich możliwości i udogodnień, jakie Mazda daje kierowcy, że zapomniałem zerkać na wskaźnik paliwa. Jakież było moje zdziwienie, gdy na centralnym polu informacyjnym mieszczącym się w środku prędkościomierza pojawił się dramatyczny alert o konieczności tankowania! Że się pojawił to super. Gorzej, iż Mazda twierdziła, że przejadę jeszcze tylko 17 km!!! No wybaczcie Państwo - 17 km przed pustym bakiem to chyba trochę za późno na takie informacje, zwłaszcza gdy spotka Was to na autostradzie. Ciągłymi informacjami o niskim poziomie płynu do spryskiwaczy Mazda potrafi zanudzić człowieka na śmierć - ale o tak ważnej sprawie, jak pusty bak informuje w ostatniej chwili... Dziwne. Na szczęście uratowało mnie Google - zdążyłem skręcić w zjazd do Pruszkowa, gdzie najbliższa stacja jest 300m od autostrady. Trudno powiedzieć czy ta sytuacja to wynik kiepskiego pomysłu twórców oprogramowania Mazdy, czy jakichś moich działań związanych z klawiszologią samochodu, które niechcący wyłączały wcześniejsze powiadomienia. Mówiąc szczerze, nie czuję się winny, bo gdyby komunikat pojawił się wcześniej, nie sposób go nie zauważyć. Ostrzeżenia systemowe tego typu same nie znikają, trzeba się napocić, żeby je usunąć. Swoją drogą - ta wiadomość mogłaby też pojawić się na przedniej szybie (HUD) - to naprawdę kluczowa informacja, w przeciwieństwie do tej o płynie spryskiwaczy.

Ile bagażu to pomieści?

Bagażnik ma pojemność 560 litrów. Wydaje mi się jednak, że to jakieś małe litry. Mój prywatny pojazd też ma taką pojemność przestrzeni bagażowej lecz oceniając to subiektywnie mam wrażenie, że w Maździe mógłbym wrzucić do bagażnika jedną teściową mniej. I szpadel też już by się nie zmieścił. Tak więc bagażnik nie zrobił na mnie wrażenia przestrzennego, powiedziałbym, że wręcz przeciwnie, jak na duże gabaryty auta. Ma za to idealnie płaską podłogę oraz fajnie pomyślany system podnoszenia rolety/półki. Ogólnie - bardzo wygodny do użycia.

w bagażniku miejsce jest, ale nie na rekord...

Dodatkowo to ślimaczące się elektryczne domykanie pokrywy bagażnika, można się zdrzemnąć czekając na jego efekt. Ale wiecie co? Nie trzeba przecież czekać - domykanie działa skutecznie, nigdy mnie nie zawiodło. Włączmy je i idźmy do domu nie czekając na koniec tej operacji. I to jest rozwiązanie dla niecierpliwych.

W krótkich słowach...

Podsumowując - odświeżona CX-5 to bardzo ładne auto. Zwłaszcza w opcji Soul Red Crystal. Na dodatek dobrze wykonane, dynamiczne, komfortowo zestrojone i bardzo dobrze wyciszone - jazda nim to prawdziwa przyjemność. Napchane elektroniką po sufit - ocenę tej cechy pozostawiam już Państwu. Czy to rzeczywiście potrzebne? Na pewno wygodne, póki się nie zepsuje. Nic tylko udać się do salonu Mazdy i sprawdzić, czy podzielicie Państwo moje zachwyty. Czy bym ją kupił? Ja nie, SUV-y jakoś nie dla mnie, ale odpowiednik z linii 6, zwłaszcza w nadwoziu kombi - to już inna historia...

Czytaj także

Data publikacji:

Źródło:

INFOR

Zdjęcia

mazda cx-5
mazda cx-5

Potrącenia z wynagrodzeń i zasiłków Praktyczne wskazówki59.00 zł

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

Kamil Kopka

Wiceprezes ds. finansowania rolnictwa i budownictwa

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »