| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Aktualności > Polski sprzeciw

Polski sprzeciw

Projekt kontrowersyjnej dyrektywy o zdolności patentowej wynalazków realizowanych za pomocą komputera został niedawno zatwierdzony przez unijną Radę Ministrów. Polsce udawało się go blokować przez kilka miesięcy, ale w końcu go przegłosowano.

W Stanach Zjednoczonych patentują wszystko
Na konferencji poświęconej miejscu Polski w Europejskiej Organizacji Patentowej, która odbyła się w Warszawie w marcu br., prof. Elżbieta Traple z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego powiedziała, że w Stanach Zjednoczonych jest inna filozofia patentowania. Tamtejsze prawo wymaga, by przedmiot patentu dawał konkretny użyteczny efekt. Dlatego w USA patentuje się programy komputerowe, np. metody prowadzenia biznesu i nie ma przy tym odniesienia do techniki. Amerykanie twierdzą, że jest to sprawiedliwe, bo w ten sposób rekompensuje się koszty poniesione na badania i rozwój. Wobec tego przeciwnicy dyrektywy twierdzą, że powstała ona na zapotrzebowanie dużych koncernów amerykańskich, które w ten sposób będą mogły pobierać opłaty np. za kliknięcie myszką w okno dialogowe, czy jej przejazd po ekranie, co uderzy głównie w małe i średnie firmy. Twórcy dyrektywy utrzymują zaś, że da ona szansę unijnym przedsiębiorcom w rywalizacji z firmami amerykańskimi, poza tym ujednolici procedury stosowane przy uzyskiwaniu patentu. Dodają, że w USA, obok dużych koncernów bardzo dobrze rozwijają się małe i średnie firmy, więc obawy przeciwników dyrektywy są płonne. Komisja Europejska zapewnia, że będzie tę kwestię monitorowała i pilnowała, by duże firmy nie wykorzystywały swojej dominującej pozycji na rynku. Za przykład podaje ukaranie właśnie za to Microsoftu grzywną w wysokości 500 mln euro. Czy uspokoi to małe firmy, które uważają, że na wprowadzeniu dyrektywy skorzystają tylko najbogatsi? Chyba nie.
Parlament Europejski o projekcie dyrektywy
Projektem dyrektywy będzie się teraz zajmował w drugim czytaniu Parlament Europejski. Gdyby zgłosił do niego poprawki, projekt trafi ponownie do Rady Ministrów UE i wtedy będzie jeszcze można dyskutować i przekonywać do swego stanowiska, na co Polska bardzo liczy. Jeśli jednak Parlament nie zgłosi poprawek, a potrzebna jest do tego większość wszystkich eurodeputowanych, dyrektywa stanie się obowiązującym prawem.
O co chodzi?
Pora chyba wyjaśnić, dlaczego Polska zgłasza do dyrektywy wiele zastrzeżeń, choć generalnie nie jest przeciwna patentowaniu wynalazków dokonywanych za pomocą komputera, co bardzo wyraźnie podkreśliła dr Alicja Adamczak, prezes Urzędu Patentowego RP, w jednej z wypowiedzi dla „GP”. Sprzeciw budzą niejasne i nieprecyzyjne przepisy dyrektywy.
Wobec tego Michał Kleiber, minister nauki i informatyzacji, zgłosił do niej w imieniu Polski wiele zastrzeżeń. Dotyczą przede wszystkim zawartych w niej sprzeczności, które w rezultacie mogą dać możliwość patentowania programów jako takich, choć nie taki był cel opracowania dyrektywy. Strona polska zarzuca jej, że nie podaje się w niej żadnych przykładów tego, co można patentować, a czego nie można, nie zawiera też wyraźnego zakazu patentowania programów w oderwaniu od przedmiotu, którego dotyczą. Ponadto nie podano szacunku skutków finansowych wprowadzenia jej w życie. Gdyby zastrzeżenia te zostały uwzględnione, projekt miałby chyba małe szanse na przyjęcie. Trzeba jednak liczyć się z tym, że za jej przyjęciem opowiadają się mocne kraje, więc może być i tak, że trzeba będzie szukać kompromisowego rozwiązania.
Marta Pionkowska
reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Michał Tchórzewski

Kierownik działu audytów SmartConsulting

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »