| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Zarządzanie > Szkolenia > ABC szkoleń > Financial English – łatwy czy trudny?

Financial English – łatwy czy trudny?

Z inicjatywy British Council odbyły się w ubiegłym roku w Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu i Warszawie spotkania z lektorami języka angielskiego na temat egzaminów związanych z uzyskaniem International Certificate in Financial English. Czy Financial English jest trudny?

Określając zakres prac nad moim Dictionary of Business Terms wydanym przez C.H.Beck (II wydanie 2009r i 2010r), przyjąłem założenie, ze termin “business” obejmuje takie dziedziny jak: economics, finance of which personal and public finance, accounting and taxation, statistics, stock dealings, foreign trade operations and financing, transport, shipping and insurance, manufacturing, retail and wholesale commerce, marketing and advertising, business law and much more.

Nie będzie przesady w stwierdzeniu, ze “finance shapes our world”, zaś rola nauczycieli i lektorów języka angielskiego sprowadza się do banalnego stwierdzenia – „we shape the way finance is taught”.

W procesie nauczania Financial English jednym z ważnym instrumentów są słowniki. Słynna tłumaczka węgierska, pionierka w dziedzinie tłumaczeń symultanicznych, Kato Lomb (1909-2003) w swej książce „Polyglot. How I learn languages”, pisząc o słownikach przytacza określenie znanego pisarza francuskiego Anatola France’a: „dictionaries - a universe arranged in alphabetical order”. Z punktu widzenia korzystania ze słowników podaje autorka dwie cenne wskazówki:
You should use a dictionary, but smartly!
The meanings of words are illuminated by their context.

Na postawione w tytule artykułu pytanie, Financial English - łatwy czy trudny? Odpowiedź na podstawie moich obserwacji dotyczących zmagań tłumaczy jak i publikacji słownikowych jest jednoznaczna. To jest faktycznie trudny obszar języka angielskiego.

Z jednej strony mamy sytuacje, w których tłumacze zapomina o podstawowej zasadzie, że tłumacz – „to człowiek, który rozumie” (określenie takie użył Roman Tertil w przygotowywanej do druku książki o tłumaczeniach i tłumaczach) – czyli rozumie tekst źródłowy i ma nadzieję, że to co przełożył zrozumie odbiorca, czyli czytelnik. Jeśli tak się nie stanie wówczas tłumacz jest słabym „przekładcą” lub „przełożycielem”. Jak wiemy, tłumacz z łaciny to „translatio” czyli „carry across” lub „bring across”.

Z drugiej strony, trudności wynikają z bardzo ograniczonej oferty w zakresie publikacji słownikowych. O ile w zakresie ogólnego języka angielskiego mamy wartościowe pozycje (PWN-Oxford, Stanisławski czy tzw. kościuszkowski), o tyle słowniki specjalistyczne w zakresie szeroko pojmowanego biznesu czy finansów są nieliczne i różnej jakości. Poza błędami merytorycznymi (przykłady w dalszej części), stosuje się tzw. luz językowy, co w przypadku tekstów specjalistycznych jest niedopuszczalne. Powiedzmy otwarcie: w tłumaczeniach tekstów specjalistycznych nie istnieje luz językowy – bowiem teksty te wymagają języka twardego, czyli jednoznaczne przyporządkowanie znaczeń słowom – a więc nie ma tu wieloznaczności i synonimii. Dwa przykłady: 1) burden of losses = szkodowość (w ubezpieczeniach) a nie ciężar szkód; 2) fluctuation band = pasmo wahań kursowych a nie wahający się zespół muzyczny.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Krzysztof Gargas

Księgowy

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »