| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Temat Dnia > Polskie firmy mogą być dyskryminowane

Polskie firmy mogą być dyskryminowane

Trwają prace nad nowym systemem CIT. Państwo rezydencji spółki dominującej otrzymywałoby podatki, a państwo, w którym prowadzona byłaby firma, zyskałoby miejsca pracy.


W Unii Europejskiej trwa debata nad system wspólnych zasad obliczania podstawy opodatkowania CIT (ang. Common Consolidated Corporate Tax Base - CCCTB). Celem wprowadzenia tego systemu ma być ułatwienie prowadzenia transgranicznej działalności gospodarczej we Wspólnocie. Polscy eksperci na razie sceptycznie podchodzą do tego zagadnienia.

 


Początkowe założenia CCCTB zakładały, że podatek płaciłoby się od skonsolidowanego wyniku według zasad kraju rezydenta, ale potem byłby dzielony i rozsyłany do krajów, w których zysk został wypracowany. Teraz pojawił się nowy pomysł, by spółka dominująca płaciła podatki z tytułu dochodów swoich spółek zależnych i filii. Zgodnie z tym systemem, państwo rezydencji spółki dominującej otrzymywałoby wpływy z podatków, podczas gdy państwo, w którym prowadzona byłaby działalność, zyskałoby nowe miejsca pracy.


- Jeśli w istocie chodziłoby o sytuację, w której całość CIT wędruje do kraju rezydencji spółki dominującej, to byłyby to rozwiązania dość kuriozalne. W takiej bowiem sytuacji przykładowo inwestycja zagranicznego podmiotu w Polsce nie przynosiłaby nam żadnych dochodów z CIT, a jedynie PIT i podatków pośrednich - wskazał Jarosław Neneman, były wiceminister finansów.


Jego zdaniem na pierwszy rzut oka widać w tym jakąś myśl: skoro miejsca pracy wędrują do Polski, to niech podatek od zysku firmy z tej inwestycji będzie swego rodzaju rekompensatą za utracone dochody podatkowe.


- Z punktu widzenia Polski inwestor miałby po prostu wakacje podatkowe na zawsze, ale jego pozycja konkurencyjna wobec firm krajowych nie byłaby wcale lepsza - płaciłby (zapewne wyższy) CIT w kraju rezydencji - argumentował Jarosław Neneman.


Omawiany system jest propozycją eksperymentalną mającą ułatwić małym i średnim przedsiębiorstwom prowadzenie działalności jednocześnie w kilku państwach członkowskich, dzięki ujednoliceniu metody ustalania podstawy opodatkowania we wszystkich tych państwach na podstawie prawa podatkowego państwa siedziby spółki dominującej.


Malina Kumor, konsultant w TPA Horwath Sztuba Kaczmarek, wyjaśniła, że do tak ustalonego dochodu w każdym państwie stosowano by lokalną stawkę CIT (w Polsce 19 proc.).


- Obecnie opodatkowanie dochodu w różnych państwach UE różni się nie tylko stawką podatku (tu Polska należy do najatrakcyjniejszych jurysdykcji), ale także sposobem kalkulacji dochodu jako podstawy opodatkowania. W tym ostatnim aspekcie polskie przepisy należą do najbardziej zawiłych. Rodzi to ryzyko licznych sporów z władzami podatkowymi, a profiskalny charakter różnych reguł czy wyjątków prowadzi do sytuacji, w której tzw. realna stawka podatkowa (odnoszona do wyniku finansowego brutto, a nie do podstawy opodatkowania w rozumieniu ustawy o CIT) jest o kilka punktów procentowych wyższa niż nominalna 19-proc. stawka CIT - uważa Malina Kumor.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Zuzanna Taraszewska

PR-imo public relations

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »