| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Zarządzanie > Personel > Budowanie zespołu > Toyota Way - dlaczego tu tak trudno o sukces?

Toyota Way - dlaczego tu tak trudno o sukces?

System wypracowany przez koncern Toyoty, określany jako Toyota Way, jest szczególną kulturą zarządzania. Dlaczego "szczególną"? Przecież nie jest ani ukrywana w tajemnicy, ani nie jest skomplikowana, co do zasady. Jest możliwa do wykorzystywania w przedsiębiorstwach dużych i małych; produkcyjnych i usługowych. Można ją z powodzeniem stosować poza biznesem np. w strukturach militarnych; w służbie zdrowia; urzędach municypalnych i w innych, dowolnych organizacjach.

Uwaga: Może warto pamiętać, że nas nie obowiązuje Toyota Way. Te zasady obowiązują w Toyocie. My mamy swój "… Way". Jeśli jednak decydujemy się skorzystać z doświadczeń Toyoty, to powinniśmy znać stosowane tam metody i narzędzia, ale obowiązkowo i przede wszystkim, doskonale rozumieć intencje. Tych ostatnich odrzucać nie możemy w żadnym razie, bo to one stanowią o skutecznym doborze i wykorzystaniu metod  oraz narzędzi tam wypracowanych.

d) dyspozycja wydana przez przełożonego, może być nawet gorsza, albo efekt mniej udany, ale ma być zmaterializowana szybciej. Czynności z grupy "raz a dobrze", niestety, zdaniem wielu, tylko spowalniają proces. Nie są pozytywnie postrzegane. Lepiej, kiedy cały czas działamy, idziemy do przodu, a ewentualne uchybienia będą naprawiać ci z drugiej linii. W taki sposób, na początku, funkcjonowała fabryka Forda. Produkowano. Potem sprawdzano produkt końcowy i eliminowano usterki. Efekt: ponad 20% aut schodzących z linii produkcyjnej miało usterki diagnozowane jeszcze w fabryce, a ilu nie udało się zdiagnozować na tym etapie? Według tych reguł, albo bardzo podobnych -  co do istoty, działa jeszcze wiele firm również współcześnie.

e) podwładni traktowani są (nawet jeśli z szacunkiem) jako "biologiczne maszyny", którym się zadaje zadanie do wykonania, ale których się nie pyta i się z nimi nie konsultuje, "bo szef wie najlepiej", a jeśli już "szef kogoś pyta", to konsultanta zewnętrznego lub partnera równego sobie stanowiskiem albo, przełożonego. Bez zarzucenia takiego stereotypu, funkcjonowanie w kulturze Toyota Way, nie jest możliwe;

f) podwładni rzadko przychodzą do przełożonego z problemami, bo ten czuje się w obowiązku je rozwiązywać, a ponieważ nikt tego nie lubi, podwładni mogą na tym stracić. W efekcie, problemy są dla wszystkich problemami i nikt nie traktuje ich jak szansy w drodze do wyeliminowania czegoś niekorzystnego w procesie produkcyjnym czy usługowym;

g) wykorzystywanie nabytych standardów postępowania, nawet jeśli mamy poczucie ich niedoskonałości, wygrywa konkurencję z nowymi metodami, których trzeba się dopiero uczyć, a wprowadzając, pokonywać opory załogi i liczyć się z trudnościami okresu przejściowego. Coś co na Drodze Toyoty jest normą, tutaj jest wydarzeniem nadzwyczajnym, niezbyt mile widzianym, bo zakłóca wypracowany porządek rzeczy. Po co komu taka norma?

h) Toyota Way wykazuje cechy niezmienności, wolno ewoluuje w czasie, wymaga konsekwencji na znacznie wyższym poziomie niż obiegowo uznawane standardy. Tym czasem, w firmach, zmiana na stanowisku dyrektora, zbyt często, może oznaczać zmianę filozofii zarządzania firmą. Analogicznie będzie jeśli dotyczy to jakiegoś działu firmy czy komórki organizacyjnej. Szef autokrata, zostaje zastąpiony dyrektorem/kierownikiem o wybitnych cechach sztabowca i  natychmiast musi zmienić się kultura zarządzania w obszarze jego oddziaływania. Nie można i nie warto wprowadzać zarządzania w stylu Toyota Way, jeśli po kilku tatach, ktoś ma to "zaorać" , bo sam jest entuzjastą zarządzania przez cele, na przykład, a Toyota Way kojarzy mu się z przemysłem samochodowym, korporacją czy efektem skali.

Zobacz: Wpływ poziomu zapasów na wynik finansowy firmy

i) do skutecznego wejścia na Drogę Toyoty, trzeba "kupić całego człowieka". Jego zaangażowanie; motywację, chęć rozumienia procesu produkcyjnego i celu działania przedsiębiorstwa.  Z jakiegoś powodu, firmom łatwiej jest "kupić wyłącznie jego 8 godzin czasu i ręce". Tutaj wcale nie chodzi o pieniądze. To obszar godnościowy. Jednak zarządzanie partnerskie przegrywa z liniowym układem znanym z wojska: "Ty, słuchasz i wykonujesz; ja, wydaję polecenia. Czym będzie mniej konfliktów miedzy nami na tej linii, tym lepiej dla ciebie i ja też tak wolę". A przecież postrzeganie relacji w firmie analogicznie do relacji na polu bitwy jest pozbawione racjonalnego sensu. Wojna, to gra zerojedynkowa. Żebym ja wygrał, ktoś musi przegrać.  Gospodarka jest grą o sumie niezerowej. Mamy zespół, nie armię. Nie walczymy z dostawcą/odbiorcą tylko współpracujemy.  Nie chodzi o życie tylko o pieniądze, a one mają cudowną moc mnożenia się, o czym warto pamiętać.

Decydent, który jest wstanie odrzucić powody niewykorzystywania zasad drogi Toyoty, o których tu napisałem, ma spore szanse na zastosowanie reguł Toyota Way i czerpanie z tego nie tylko korzyści biznesowych, ale też satysfakcji osobistej z realizacji i posiadania czegoś co jest, w biznesie, tak rzadkie, jak zegarek firmy Patek.  Przy czym to nie jest altruizm czy snobizm, to wyłącznie kalkulacja. To może być przeorientowanie firmy "z orientacji na zysk", na znacznie efektywniejszą i dającą większe korzyści "orientację na trwanie w czasie". Nadto, w ekonomii jest takie pojęcie jak "korzyści utracone". Ich nie można dokładnie policzyć, ale wiadomo, że są. Na przykład:

- jeśli nie "kupimy całego człowieka", może się zdarzyć, że pracownik nie ostrzeże nas o jakimś zagrożeniu, które przychodzi mu do głowy, np. o charakterze  handlowym. Ono wystąpi, potraktujemy je jak rzecz normalną, bo "gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą", albo będzie tak, że nawet się o tym nigdy nie dowiemy. Tym czasem, tak nie musiało być.  Ta strata, to może być właśnie  "korzyść utracona";

- ile korzyści, mamy z pracownika, który gotowy jest odejść z firmy do każdej innej, gdzie lepiej mu zapłacą? A ile z pracownika, dla którego wynagrodzenie jest tylko jednym z elementów kalkulacji o pozostaniu lub nie, w naszej firmie?

- ile projektów czy ulepszeń jesteśmy wstanie wygenerować sami, a ile pracownicy, którzy wykonują dane czynności na co dzień?

Powody zasadności wykorzystywania zasad Drogi Toyoty, można mnożyć. Ale dla jasności przekazu tego tekstu, nie wydaje się to już być konieczne.

Zobacz: Wynagradzanie pracowników w firmie - niektóre patologie

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Anna Mrugas

ekspert z zakresu prawa pracy

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »