| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Dom > Wiadomości > Inwestycje > Czy nabywcy mieszkań zapłacą za opieszałość gmin?

Czy nabywcy mieszkań zapłacą za opieszałość gmin?


Deweloperzy kiedy rozpoczynają budowę mieszkań muszą zadbać o drogi, kanalizację i przedszkola. Kosztem tego w pewnym stopniu obciążani są kupujący mieszkanie. Przeciętne mieszkanie dwupokojowe może być droższe nawet o kilkadziesiąt tysięcy. Zgodnie z polskim prawem to gminy są odpowiedzialne za ten aspekt budowy.

Zdarzają się sytuacje, że gmina nie chce wydać pozwolenia na budowę, dopóki deweloper nie zobowiąże się do wykonania inwestycji, na które gmina nie ma pieniędzy.

Wymagania wobec dewelopera są uzależnione od wielkości inwestycji, którą będzie realizował. Trudno wymagać, żeby deweloper budujący kilka domów jednorodzinnych finansował duże inwestycje publiczne. Jednak największe spółki z powodzeniem realizują takie projekty.

Głośna była sprawa budowy 6,5 kilometrowego odcinka kanalizacji na warszawskiej Białołęce przez spółkę Dom Development. Koszt tego przedsięwzięcia wyniósł ok. 50 mln zł. Z kanalizacji korzystają nie tylko mieszkańcy nowego osiedla. Ostatecznie spółce udało się odzyskać pieniądze, po dwuletniej walce z gminą.

W większości przypadków deweloperzy przenoszą na własność samorządu wybudowane, w ramach inwestycji, drogi dojazdowe nieodpłatnie bądź za cenę niższą niż rynkowa.

Koszt tak naprawdę ponoszą kupujący mieszkanie. Trudno oszacować jaką kwotę rzeczywiście ponoszą nabywcy. Każdy projekt jest inny, dlatego skala wydatków poniesionych na inwestycje publiczne jest różna.

– Przeważnie koszt infrastruktury przekracza 10 % wszystkich kosztów inwestycji, przy czym w praktyce deweloper może liczyć na zwrot maksymalnie jednej trzeciej tych nakładów. Oczywiście nabywca kupując mieszkanie ma wkalkulowany ten koszt w cenę lokalu – wylicza, Małgorzata Udała, Marketing i PR Manager w firmie Archicom.

Dzięki temu gmina nie ponosi kosztów budowy infrastruktury, które zgodnie z prawem ponieść powinna.

Jeśli przyjmiemy, że nakłady na inwestycje publiczne, wyniosą 15% kosztów budowy, a z tego deweloper odzyska jedną trzecią, to wtedy mieszkanie będzie droższe o 10%. Co oznacza, że mieszkanie w Warszawie o powierzchni 50 m2, kosztujące 420 tys. zł, będzie miało cenę 462 tys. zł. W Krakowie było by to 346 tys. zł zamiast 381 tys. zł., we Wrocławiu 336 tys. zł zamiast 369 tys. zł, a w Poznaniu 325 tys. zł, zamiast 358 tys. zł.

Już wybudowanie samej drogi wiąże się z nie małym kosztem.

Jeśli deweloper ma wybudować blok 3-piętrowy z setką mieszkań, a do tego 200-metrową drogę z chodnikami i oświetleniem, to cena 50-metrowego mieszkania wartego 450 tys. zł może być z tego powodu większa o kilkanaście tysięcy złotych.

Deweloperzy zwracają uwagę na to, że największy wpływ na cenę mieszkania mają inwestycje w otoczenie i infrastrukturę w przypadku projektów na obrzeżach miast. Ponadto, w związku z niską ceną gruntów pod zabudowę na obrzeżach miast, dodatkowe nakłady na infrastrukturę publiczną mogą stanowić większy procent ogólnych kosztów budowy. Nie oznacza to jednak, że poza obrzeżami miast deweloperzy nie ponoszą kosztów inwestycji publicznych.

Zobacz także: Dlaczego warto zainwestować w mieszkanie na rynku pierwotnym?

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Ostatnio na forum

Eksperci portalu infor.pl

24ivalue.pl - to firma udostępniająca w Polsce system ekspercki 24ivalue

Jest to pierwszy tego rodzaju system w Polsce i na Świecie, który kompleksowo obejmuje trudne obszary księgowe.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »