| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Dom > Finanse > Finanse domowe > Kredyty i pożyczki > Kredyt we franku a ubezpieczenie brakującego wkładu

Kredyt we franku a ubezpieczenie brakującego wkładu

Kredytobiorcy będą musieli ponieść koszty ubezpieczenia brakującego wkładu. Mimo że frank szwajcarski staniał, wartość większości kredytów zaciągniętych w latach 2006–2008 przekracza ceny nieruchomości.

Kredyt przekraczający wartość nieruchomości

W wydanych przez KNF rekomendacjach T (obowiązuje od grudnia 2010 roku) i S II (ma wejść w życie w całości w grudniu br.) nadzór przypomina bankom, że powinny monitorować zabezpieczenia kredytów. A także, aby dopominać się od zadłużonych o wniesienie dodatkowych zabezpieczeń w sytuacji, gdy kredyt przekracza wartość nieruchomości, na którą pożyczone zostały pieniądze. Jeśli zadłużony nie ma dodatkowych zabezpieczeń, pozostaje mu ubezpieczenie brakującego wkładu.

Aby bank mógł wyegzekwować te wymagania, powinny być jednak zawarte w umowie kredytowej, podobnie jak konieczność ubezpieczenia brakującego wkładu. Jeśli ich nie ma, zawirowania kursowe dadzą się jedynie we znaki w postaci wyższej raty. Jeśli jednak są zapisy o ubezpieczeniach brakującego wkładu, dziś klient musi też liczyć się ze sporym wydatkiem przy opłacaniu składki.

Zobacz także: Kredyt we frankach – co trzeba o nim wiedzieć?

To,ile kredytobiorca wyda na polisę, w dużym stopniu zależy także od sposobu liczenia brakującego wkładu. W Getin Noble Banku i Nordei klient ma podwyższoną marżę kredytu do momentu, gdy zadłużenie nie spadnie do 80 proc. wartości nieruchomości i składki za nadmierne zadłużenie płaci z każdą ratą. W pozostałych bankach obowiązują dwie inne metody. W Aliorze i Millennium bank przelicza cały kredyt po aktualnym kursie i odejmuje od tej kwoty ustalone na początku 70 lub 80 proc. wartości nieruchomości, resztę traktując jako brakujący wkład. Przy takim sposobie liczenia i wzroście zadłużenia ze względu na zmiany kursowe z 300 tys. zł (100 proc. LtV) np. do 570 tys. zł, brakujący wkład wyniesie 310 (przy 80 proc. LtV) lub 340 tys. zł (przy 70 proc. LtV). I to od tej kwoty będzie liczona składka. Bank bowiem trzyma się ustalonej na początku w złotych kwoty 240 tys. zł (80 proc. LtV) lub  210 tys. zł (przy LtV 70 proc.), a każda nadwyżka traktowana jest jako brakujący wkład.

Drugi, bardziej przyjazny dla klienta sposób, to uznanie za brakujący wkład własny kwoty ustalonej na początku w walucie. Taką metodę stosują m.in. DB PBC, PKO BP, mBank, Raiffeisen czy MultiBank. Jeśli ktoś np. pożyczył trzy lata temu 155 tys. CHF (100 proc. LtV) jako równowartość  300 tys. zł, to wymienione banki jako brakujący wkład własny potraktowały na początku kwotę 31 tys. CHF (brakujący wkład liczony od 80 proc. LtV) lub 46,5 tys. CHF (tam, gdzie brakujący wkład liczony jest od 70 proc. LtV). Kwota ta z roku na rok maleje wraz ze spłatą kredytu, przy odnawianiu polisy liczona jest jednak po aktualnym kursie. W przypadku kredytów sprzed trzech lat zaciąganych przy kursie 2 zł, dziś przy notowaniach franka po 3,80 zł klient musiałby zapłacić składkę od kwoty 19 tys. CHF, czyli 72 tys. zł (20 proc. brakującego wkładu) lub od 34,5 tys. CHF obecnie równowartości 131 tys. zł (30 proc. brakującego wkładu).

Zobacz także: Przewalutowanie kredytu z franka na złotówkę

Różnice są więc dość istotne. Gdy w Millennium polisa omawianego kredytu wyniesie 9,3 tys. zł, w mBanku będzie to 5,9 tys. zł, a w PKO BP niecałe 2,4 tys. zł.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Ostatnio na forum

Eksperci portalu infor.pl

Kancelaria Kornat

Kancelaria prawna

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »