| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Testy aut > Prezentacje > Dune buggies: rama, silnik i mnóstwo zabawy

Dune buggies: rama, silnik i mnóstwo zabawy

Prostota pojazdu zwanego zbiorczo "dune buggy" jest wręcz uderzająca: rama, silnik, zawieszenie, koła, fotel i kierownica- i to wszystko. Mimo to, mnogość konstrukcji i rozwiązań jest tak ogromna, że trudno jest znaleźć dwa takie same egzemplarze pojazdu tego typu.

No dobrze, ale co tak naprawdę można zrobić z takim pojazdem? Dune buggy powstały oryginalnie do jeżdżenia po piasku – a zwłaszcza, po wydmach. Stąd zresztą ich nazwa: dune to po angielsku nic innego, jak wydma. Jazda po piasku, nieważne czy po pustyni czy plaży, wcale nie jest łatwa. Teren jest grząski, więc auto powinno być jak najlżejsze, aby być jak najmniej podatnym na zakopywanie się. Stąd właśnie tak spartańska konstrukcja większości buggies: nawet tak wydawałoby się podstawowe rzeczy, jak blachy nadwozia, to zbędne kilogramy „do zrzucenia”. Dzisiaj przeznaczenie buggies jest bardzo różnorodne: można nimi pokonać praktycznie każdy rodzaj terenu (są nawet konstrukcje jeżdzące po wodzie!), a nawet jeździć normalnie po zwykłej drodze.

Zobacz też: Oto nowy "Garbus"

Garbus na plażę

Jak powstają takie wozy? Są dwie podstawowe metody konstrukcji buggies. Po pierwsze, można przerobić istniejący samochód: wyrzucić wszystkie niezbędne rzeczy, a część nadwozia wymienić na ramę ze stalowych rur. Samochodem, który jest już zresztą dla buggies ikoną, jest stary dobry Volkswagen Garbus. Jest on niesamowicie wdzięcznym pojazdem do skonstruowania buggy, głównie ze względu na prostotę konstrukcji i umieszczony z tyłu, chłodzony powietrzem silnik Części są niesamowicie łatwo dostępne i tanie, zaś brak chłodnicy silnika usuwa niepotrzebny balast, który mógłby się zresztą zepsuć. Najpopularniejszą bazą do buggy jest VW Garbus I serii z 1961 roku, ze względu na ramową budowę nadwozia.

Późniejsze modele nie są już tak dobre, jednak zawsze można wykorzystać z nich elementy mechaniczne. Silnik jest bardzo prosty w modyfikacjach, a w razie, gdyby volkswagenowski boxer okazał się zbyt słaby, jest wystarczająco dużo miejsca, aby wymienić go na coś innego: np. na sześciocylindrowy silnik z Chevroleta Corvair, który po odpowiednich modyfikacjach może nawet osiągnąć 200-300 koni mechanicznych. Połączcie to z faktem, że typowe buggies nie ważą więcej, niż kilkaset kilogramów, a wyjdzie wam, że stosunek mocy do masy jest lepszy, niż w dowolnym Ferrari, Porsche, czy nawet Lamborghini!

Druga metoda, nieco trudniejsza, to zbudowanie własnej konstrukcji „od zera”. Zaczynamy od zaprojektowania i skonstruowania ramy nadwozia, a potem, jak przy klockach LEGO, montujemy kolejne elementy: silnik, zawieszenie, skrzynia biegów. Dzięki temu mamy ogromny wpływ na to, jak przyszły samochód będzie wyglądał i jeździł.  Jest jeszcze trzecia metoda, polegająca na połączeniu dwóch powyższych. Można na przykład wykorzystać wszystkie elementy mechanicznie danego modelu samochodu i zamontować je na zbudowanej przez siebie ramie. Lub na odwrót: do nadwozia samochodu dołączamy wszystkie potrzebne elementy od innych samochodów. Możliwości jest cała plejada. Wiele firm sprzedaje dzisiaj gotowe zestawy do złożenia takiego auta, jednak istnieją zapaleńcy, którzy wolą tego typu pojazd wykonać całkowicie samodzielnie.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

Anna Gluźniewicz

Ekspert Equity Investments S.A. w dziedzinie księgowości spółek

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »