| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Testy aut > Hyde Park > Mazda MX-5 samczym okiem

Mazda MX-5 samczym okiem


O tym aucie marzyłem od dawna. W zeszłym roku przymierzałem się nawet do kupna małego roadstera Mazdy, oferowanego wtedy za niespełna 90000 zł. Miłość do Alfy Romeo była jednak silniejsza. Teraz, po jazdach testowych MX-5 wiem, że podjęta przeze mnie decyzja była słuszna. Wiem też, że obok Alfy, bardzo chętnie zobaczyłbym na swoim parkingu małą Mazdę.

W Maździe MX-5 rzeczywiście czuje się sportowego ducha - już na początku można zauważyć, że całe wnętrze zostało zaplanowane pod kątem dżokejów i gimnastyczek. Pełnowymiarowy facet będzie miał problemy z instalacją wewnątrz auta. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że co więksi panowie będą musieli zabrać ze sobą na przejażdżkę łyżkę do butów, bo bez jej pomocy nie uda się opuścić wnętrza pojazdu.

Po minucie od włączenia silnika ciasnota przestaje przeszkadzać. Najpierw 20 sekund stoimy, bo musimy schować dach (niestety nie można tego zrobić podczas jazdy). Sam proces składania dachu trwa kilkanaście sekund, ale wcześniej musimy go ręcznie odblokować, co zajmuje kilka chwil. Tym niemniej warto poczekać, bo możliwość jazdy pod gołym niebem to główna przyczyna, dla której kupujemy takie auta. Dodatkowo, po otworzeniu dachu, osobnicy o wzroście ponad 180 cm, przestaną zahaczać o podsufitkę.

Kolejne kilkadziesiąt sekund zajmuje wyjechanie na drogę, na której można w końcu wcisnąć pedał gazu i zmusić silnik do wejścia na wysokie obroty. Dopóki wskazówka nie przesunie się na górną połowę obrotomierza przyjemność z jazdy jest… niewielka. Silnik na niższych obrotach dość leniwie reaguje na otwarcie przepustnicy. Co gorsza jego brzmienie jest zbyt grzeczne. Japońscy inżynierowie powinni w tym względzie wziąć przykład z włoskich kolegów, którzy co prawda konstruują samochody z wyprzedawanych w Zimbabwe elementów produkowanych przez emerytowane szwaczki, ale zawsze dbają o to by brzmiały one nieco agresywniej, niż atak formacji bombowców nurkujących.

Po przekroczeniu 4 tysięcy obrotów wszystko się zmienia. Auto nabiera wigoru, silnik zaczyna lepiej brzmieć, a kierowca zaczyna się zastanawiać po co mu kobieta skoro może kupić Mazdę – przyjemność jest podobna (i nie maleje po pierwszych jazdach), a koszty utrzymania na dłuższą metę niższe. Przyspieszenie do „setki” trwa około 7,5 sekundy (tak twierdzi producent). W rzeczywistości wydawało mi się, że trwa to nieco dłużej, ale nie miało to znaczenia. Bo nie przyspieszanie sprawia największą radość tylko jazda w zakrętach.

Zobacz również: Futurystyczna Mazda Shinari

Auto prowadzi się doskonale a kierowca przez cały czas ma pełną kontrolę nad tym co się dzieje. Jest nawet lepiej – to auto zgadywało czego chcę i dokładnie tak się zachowywało. Chcę przejechać zakręt bez żadnych sensacji? Nie ma sprawy. Chcę lekkiego uślizgu? Proszę bardzo. Chcę wrócić na właściwy tor jazdy? Powiedz tylko kiedy. Prawdopodobnie gdybym pomyślał, że chcę mieć randkę z Penelope Cruz to Mazda też by to załatwiła. Żałowałem tylko, że poruszam się w normalnym ruchu. To ograniczało sprawdzenie pełni możliwości tego autka.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

Biuro rachunkowe PROGRES s.c.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »