| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Auto i prawo > Prawo na drodze > Mandaty i punkty karne > Mandat za niewinność – czy to możliwe?

Mandat za niewinność – czy to możliwe?

Policja z zasady powinna stać na straży prawa i skutecznie walczyć z jego nieprzestrzeganiem. Problem pojawia się, gdy to sama Policja zaczyna naginać zasady prawa lub je bezczelnie łamać. Co wtedy robić? Czy jest jakieś sensowne wyjście z takiej sytuacji?

W ostatnich miesiącach przybyło na drogach wiele nieoznakowanych radiowozów Policji (i ITD) wyposażonych w wideorejestratory. Służą one nagrywaniu wykroczeń kierowców i stanowią dowód potwierdzający złamanie przez nich prawa. O ile z nagraniem dyskutować nie można, to problem wygląda inaczej w przypadku mandatów wystawianych „na słowo honoru” Policjanta.

Kontrola prędkości - wszystko w rękach Policjanta

Typowa kontrola drogowa polega na zmierzeniu przez funkcjonariusza prędkości pojazdu za pomocą ręcznego miernika prędkości. Po wykonaniu pomiaru kierowca auta zostaje zatrzymany, po czym wskazywany jest mu wynik pomiaru oraz czas jaki nastąpił od czasu jego przeprowadzenia. Sedno problemu tkwi jednak w tym, że nie mamy pewności czyj wynik pomiaru widnieje na wyświetlaczu miernika prędkości. Może to być zarówno nasz rezultat, jak i auta poruszającego się obok nas a nawet z naprzeciwka.

Są kierowcy, którzy poznali się już na takiej „uczciwości” Policjantów. Mimo poruszania się na danym odcinku drogi z dozwoloną  prędkością otrzymali oni mandat za rzekome popełnienie wykroczenia. Jak to możliwe?

Zobacz też: Pomiar prędkości „na oko” – czy Policja ma do tego prawo?

"Łapanka Policji"

W tej „specjalizacji” wyuczyli się przede wszystkim Policjanci pochodzący z mniejszych miast. Proceder przebiega następująco. Najpierw radiowóz ustawia się przy drodze krajowej o dużym natężeniu ruchu. Później Policjant wykonuje pomiar szybko jadącego pojazdu z naprzeciwka. Jeśli nie zdąży go zatrzymać, zatrzymuje pierwsze lepsze auto na obcych rejestracjach. Później przedstawia zatrzymanemu dowód popełnienia wykroczenia prezentując wynik na mierniku prędkości.

W pierwszym momencie kierowca kategorycznie nie zgadza się na przyjęcie mandatu będąc świadomym, że poruszał się zgodnie z przepisami. W tym momencie inicjatywę przejmuje Policjant, który twierdzi, że sprawa trafi do sądu. Jeśli mimo to kierowca upiera się, by szukać sprawiedliwości na wokandzie sądowej, Policjant zaczyna kłamać. Twierdzi, że sprawa może odbyć się tylko i wyłącznie w sądzie właściwym dla danego regionu (co jest nieprawdą bo może się ona odbyć w dowolnie wskazanym przez oskarżonego sądzie). W tym momencie kierowca zaczyna odpuszczać walkę, bowiem okazuje się, że musi pokonać na rozprawę drogą liczącą czasem kilkaset kilometrów. W rezultacie lepszym, z punktu widzenia finansów wyborem okazuje się przyjęcie niskiego mandatu (zazwyczaj 200zł). I ten oto sposób Policjant wykazuje się przed swoim przełożonym, a kierowcą wyciąga się kolejne pieniądze dla ratowania budżetu. Przyjęcie mandatu to przyznanie się do winy!

Zobacz też: Jak uniknąć mandatu za rozmowę przez telefon w czasie jazdy?

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

Tomasz Błotnicki

Of Counsel jednej z warszawskich kancelarii prawniczych

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »