| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Jednoślad > Motocykle > Pierwszy motocykl - najgorsze wybory

Pierwszy motocykl - najgorsze wybory

Motocykle w porównaniu do samochodów są pojazdami, które od samego początku eksploatacji wymagają o wiele więcej od swoich kierowców. O ile w samochodach wsiadamy i jedziemy nie bojąc się o to, że możemy się przewrócić, o tyle poruszając się motocyklem bardzo duże znaczenie ma jego masa, środek ciężkości czy nawet pozycja za kierownicą. Oto krótka lista 10 najmniej rozsądnych pomysłów na pierwszy motocykl.

Kawasaki ZX-10R

Pierwszy litr pod szyldem ZX zadebiutował krótko po R1, która wprowadziła nowe standarty na rynek. Stosunek mocy do masy równy 1 KM na 1 kg może stanowić nie lada problem dla przeciętnego zjadacza chleba, nie mówić już o początkujących. Pokłady mocy i sposób jej oddawania są czystym szaleństwem. Agresywna charakterystyka jednostki sprawia, że ten motocykl teoretycznie tylko nadaje się do jazdy po publicznych drogach. Sam fakt, że na pierwszym biegu można złamać wszystkie ograniczenia prędkości, powinien dać do myślenia. Motocykl ten jest zestrojony w taki sposób, że wszystkie nastawy są podyktowane prędkościami i siłami jakie generuje ten motocykl, co przy np. zwykłym high-sidzie skutkuje lotem na księżyc. Podobnie niewprawna ręka na hamulcu, może poskutkować wymyślną glebą. Ta specyfikacja tyczy się generalnie wszystkich maszyn sportowych o pojemności oscylującej wokół litra.

Zobacz też: Prawidłowa zmiana biegów

Yamaha R6

Ten przebojowy motocykl został wypuszczony na rynek w 1999r. Była ona następcą wysłużonego i już nienadążającego za konkurencją thundercata. Podobnie jak w przypadku sportowych litrów, nikt tutaj nie idzie na kompromisy i R6 tylko dzięki paru zabiegom została dopuszczona do ruchu ulicznego. Specyfikacja sportowych 600-tek jest taka, że oddech łapią dopiero w zakresie powyżej 7-8 tyś obrotów, co prowokuje do odkręcania i nie ma drogi aby to ominąć. Mimo, że zabawa zaczyna się dopiero jak wskazówka obrotomierza przemierzy już połowę drogi do czerwonego pola, to nie znaczy, że tą pierwsza połowę pokonuje w sposób ślamazarny, czy wręcz wolny. Opowieści, że do 8 tyś obrotów trzeba się odpychać nogami należy włożyć między bajki, a opowiadających takie bzdury cofnąć do podstawówki, aby dokształcili się w zakresie podstawowych elementów fizyki. Sześćsetki są jeszcze bardziej wyżyłowanymi jednostkami niż ich więksi bracia o pojemności 1000ccm, bo w tym przypadku wychodzi teoretycznie z jednego litra pojemności 200 KM. Aby się przekonać, że 600-tki wcale nie odstają za bardzo od swoich większych braci, wystarczy spojrzeć na czasy wykręcane na różnego rodzaju zawodach przez obie klasy, a w wprawnych rękach niejedna sześćsetka objedzie na torze litra.

Zobacz też: Wyjazd motocyklem w długą trasę

Yamaha Fazer 1000

Niby fajny motocykl miejsko-turystyczny, ale czy na pewno? Warto zwrócić uwagę, że kilo faza ma silnik przeniesiony wprost z pierwszej R1-ki i dysponuje mocą 150 KM. Taka moc przybrana w owcze ubranie, sprawia że można odnieść złudne wrażenie, że z tym motocyklem poradzi sobie każdy. Niestety tak nie jest. W sieci można znaleźć mnóstwo filmików, które pokazują jak wprawny jeździec łoi skórę konkurencji na bardziej sportowych sprzętach, a przy tym wcale się nie przemęcza. Pierwszy fazer o pojemności 1000 nie okazał się hitem sprzedażowym, w porównaniu ze swoim mniejszym bratem o pojemności 600, jednak pozostaje on bardzo dobrym i wygodnym sprzętem na dalsze wojaże, szczególnie kiedy mamy zamiar poruszać się po autostradach i krętych górskich drogach.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

ExpaTax

Doradztwo podatkowe

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »