| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Moto porady > Auto w podróży > Relacje z podróży > Jak zdobywaliśmy dach Wenezueli - relacja

Jak zdobywaliśmy dach Wenezueli - relacja

W Wenezueli wszystko było inaczej, niż przewidywały nasze plany. Poza jednym - stanęliśmy na dachu Wenezueli. Przeczytajcie jak przebiegała nasza podróż z zaskakującymi anomaliami pogodowymi w porze suchej.

Natychmiast po przyjeździe Rafała udajemy się do Meridy, która zaskakuje nas swoją odmiennością w stosunku do innych wenezuelskich miast. Jest czysta, uporządkowana a na murach zamiast haseł wspierających Chaveza pojawiają się słowa sprzeciwu. Akademicka atmosfera i intelektualny charakter miasta tłumaczą tę inność.

Przyjechaliśmy tu jednak nie ze względu na przyjazną atmosferę miasta, ale ze względu na najwyższy szczyt Boliwii, którego zdobycie już w pierwszych dniach odradzają nam właściciele agencji turystycznych. Od 7 miesięcy nie działa kolejka Teleferico, która bardzo ułatwiała zdobywanie szczytu. Zwykle wyglądało to tak, że wczesnym rankiem wjeżdżało się na szczyt Pico Espejo na wysokość około 4768 m n.p.m. Po czym schodziło się do bazy na wysokość około 4200 m n.p.m i w kilka godzin zdobywało szczyt Pico Bolivar by wieczorem ponownie znaleźć się na stacji kolejki i zjechać do Meridy. Opcje dłuższa zakładała jeden nocleg w bazie co dla nie zaaklimatyzowanych zwykle kończyło się bólem głowy i nieprzespana nocą. Tak BYŁO.

Zamknięcie kolejki w dużej mierze ograniczyło, jeśli w ogóle nie zamroziło ruchu turystycznego na Bolivara. Teraz bez wspomagania kolejki najczęściej proponowana opcja zdobycia góry zajmuje 6 dni. Od La Mucuy - 2300 m npm (1 dzień) do Laguna Coromoto -3300 m n.p.m. (2 dzień) dalej do Laguna Verde – 4000 m n.p.m. (3 dzień) do bazy – 4200 m n.p.m. (4 dzień) na szczyt i zejście do Laguna Verde (5 dzień) i ostatniego dnia powrót z Laguny Verde do La Mucuy i Meridy (6 dzień).

My ze względów kosztowych decydujemy się na opcję krótszą 5-o dniową, a w zasadzie 4 i pół dniową, bo startujemy około godziny 15 po południu. Ale nic u nas nie dzieje się zgodnie z ustalonym planem. A wszystko przez pogodę. Cała Wenezuela przeciera oczy ze zdumienia z powodu intensywnych opadów w porze suchej. Wierząc, że deszcze padają tylko poniżej wysokości 2500 m n.p.m. udajemy się nie jak wcześniej zaplanowaliśmy do Mucunutan (intensywne opady zalały drogę i z powodu błota nie można się przez nią przedrzeć), ale do Los Nevados gdzie spędzamy pierwszą noc. Wyruszamy w 6 osobowym teamie: Jarek, Rafał, Tim z UK, ja i dwóch przewodników Manolo i Roger.

Nawet cieszę się, że w ostatniej chwili wybór padł na Los Nevados, bo to urocza wioska. Zaledwie 5 gościnnych posad i 5 domów mieszkalnych. Kiedy tylko wjeżdżamy do wioski ogrania mnie błogi spokój i wiem że gdyby nie Bolivar chętnie zostałabym tam na kilka dni. Zresztą błogi spokój wynika pewnie nie tylko z tego faktu, że wioska ma taki niezwykły klimat ale też z tego powodu że jazda jeepem po śliskiej, wyboistej i bardzo krętej drodze przyprawiła mnie o mdłości.
Niestety kolejnego ranka okazuje się, ze nasze przewidywania co do pogody nie sprawdziły się i w Los Nevados na wysokości 2700 mnpm też pada. W dodatku gęsta mgła mocno ogranicza widoczność.

reklama

Autor:

Źródło:

INFOR

Zdjęcia

Zdobycie najwyższego szczytu Boliwii już w pierwszych dniach odradzili nam właściciele agencji turystycznych.
Zdobycie najwyższego szczytu Boliwii już w pierwszych dniach odradzili nam właściciele agencji turystycznych.

E-urząd Cyfrowe usługi publiczne. Poradnik dla administracji i przedsiębiorców (książka)79.00 zł

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

Marlena Skiba

Dyrektor Zarządzający w firmie Usługi Doradcze Smart Solutions

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »