| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Moto > Moto porady > Auto w podróży > Relacje z podróży > Żaba na liściach koki

Żaba na liściach koki

Jak potężną siłą jest wiara i motywacja? Jak to możliwe, że 600 lat temu na szczyt o wysokości 6288 m wchodzili ludzie w sandałach z podeszwą ze skóry i sznurka? Jak to możliwe, że weszła tam dwunastoletnia dziewczynka, by wypełniło się jej przeznaczenie, by stała się capacocha – ofiarowana bogom?...

Zabrałem tylko pół pojemnika gazu, bo zapewniał, że ma kuchenkę turystyczną – to też pewnie były liście koki. Kiedy pierwszego wieczora po całodniowym trekkingu zjedliśmy jedną chińską zupkę na troje, stwierdziłem, że albo natychmiast uwierzę w moc koki, albo nie doczołgam się nawet do stóp wulkanu. Aha, brak jedzenia i wody oprócz koki zastępowaliśmy też alkoholem jampi (nie chcę wiedzieć z czego i jak robionym).


Tutti tez chetnie odpoczywa i wsuwa moje banany.

Czytaj też: Grappa - bimber czy wódka dla koneserów?


Aromatyczna roślina ccunuca, złoto, srebro, kukurydza i papierosy.

„Miałem sen. Śniła mi się stara kobieta, która powtarzała: zapłać mi! Musimy się dobrze przygotować do złożenia ofiary dla Apu Ampato (bóstwo góry).” Ok., pomyślałem, tylko ciekawe z czego. I tu Remiego nie doceniłem: liście koki, tłuszcz wikunii, kukurydza, aromatyczna cunuca, papierosy, jampi, złotko i sreberko (imitujące odpowiednio złoto i srebro) i konfetti. To wszystko miało nam zapewnić przychylność Ampato. Ułożone na niewielkiej kamiennej platformie – podpalamy. W tym samym czasie Remi prosi bogów gór Ampato, Subancaya i Hualca Hualca o przychylność i zgodę na wejście. Gdy tłuszcz wikunii głośno trzaska w ogniu powtarza: „gracias, gracias”. Popijamy nad tym jampi (ponoć to ważne) i wydmuchujemy papierosowy dym w kierunku gór i… pod ubranie (ponoć to ważne). „Gdy nie dasz Apus ofiary, wezmą ją sobie same” – mówi Remi.


Teraz trzeba wypowiedzieć życzenie na 4 strony świata.

Iza mówi, że jej śniła się mała dziewczynka sama w przedszkolu, trochę smutna. „Juanita” – bez wahania odpowiada Remi. Mówi o tym, że więcej czuje i widzi, gdyż jest kimś na kształt szamana, bo urodził się nogami do przodu. Ja z braku jedzenia i wody już sam nie wiem czy wybuchnąć śmiechem, czy bardziej uważnie wsłuchiwać się w to, co mówi Remi. Wymuszamy kolację złożoną z zimnych parówek i idziemy spać. Przed atakiem szczytowym Iza opowiada Remiemu swój sen o cętkowanym kocie, który później przeistoczył się w cętkowanego człowieka. Remi pobladł i powiedział, że powie później co to znaczy. Świt i dzień to koszmar w pyle wulkanicznym i penitentach pod szczytem.

A w głowie wielki znak zapytania. Jak potężną siłą jest wiara i motywacja? Jak to możliwe, że 600 lat temu na szczyt o wysokości 6288 m wchodzili ludzie w sandałach z podeszwą ze skóry i sznurka? Jak to możliwe, że weszła tam dwunastoletnia dziewczynka, by wypełniło się jej przeznaczenie, by stała się capacocha – ofiarowana bogom? Te myśli i mi dodają sił. Tutaj w Peru, w kanionie Colca, między historią a dniem dzisiejszym, między światem zmarłych i żywych, między tym co we śnie i tym co rzeczywiste „jest tylko cienka czerwona linia”.

– Remi, co znaczy cętkowany kot przeistaczający się w cętkowanego człowieka?
– Diabeł, oczywiście.

A Hampato w języku keczua znaczy „żaba”.

Czytaj też: Dokąd na wczasy w 2010?

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

reklama

POLECANE

Nasze recenzje

Ostatnio na forum

Prawne ciekawostki

Eksperci portalu infor.pl

PB Online

Serwis badań internetowych

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »