| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Rynek finansowy > Kryzys uderzył w rynek doradztwa finansowego

Kryzys uderzył w rynek doradztwa finansowego

Spowolnienie gospodarcze, jakie obserwujemy w Polsce odbija się na kondycji kolejnych sektorów. Media informują o poważnych problemach w branżach: motoryzacyjnej, deweloperskiej, transportowej. Problemy objęły również banki i pośredników finansowych.

Określenie „niezależny doradca finansowy” zazwyczaj sprowadza się więc do roli hasła reklamowego. Nie od dziś wiadomo, że wiele firm promuje produkty wybranych instytucji, które zapewniają najlepsze prowizje. Od samych doradców też trudno oczekiwać empatii, dokładnego rozpoznania potrzeb klienta. Osoba, która przeszła kilkutygodniowe szkolenie z produktu, musi walczyć o prowizję, gdyż znaczna część jej wynagrodzenia składa się z procentu od sprzedaży produktów. Rotacja w firmach doradztwa finansowego jest duża. Konkurencja podkupuje sobie przedstawicieli kusząc lepszymi warunkami współpracy. Zyskuje na tym firma doradztwa, gdyż zatrudnia pracownika o pewnym stażu i, co ważne, z bazą klientów, którym można spróbować sprzedać kolejny produkt. Taka polityka jest jednak dobra tylko na krótką metę.

Doradztwo czy pośrednictwo, co tak naprawdę oferuje się klientowi?
W Polsce nie do końca można mówić o prawdziwym doradztwie. Jeśli sprzedawca - doradca jest wynagradzany za sprzedaż kredytu czy jednostek funduszu inwestycyjnego, to możemy mówić o pośrednictwie w sprzedaży, a dopiero w następnej kolejności o doradztwie. Stricte doradztwo byłoby wówczas, gdyby klient przyszedł do doradcy niczym do prawnika, który za określoną stawkę udzieli wyczerpującej porady, odpowie na pytania i wskaże dalszą drogę do załatwienia sprawy. Istnieje pewne powiedzenie, które z pewnością nie pasuje do myśli doradztwa w obecnej formie. A brzmi ono: Porada jest warta tyle, ile trzeba za nią zapłacić.

Polskie doradztwo jest jeszcze dalekie od światowych standardów. Już na wstępie istnieje bowiem konflikt interesów na linii klient-doradca. Skoro klient nie płaci, a płaci pracodawca, trzeba zadbać o prowizję i sprzedać produkt lepiej płatny. Pytanie, jak często interes klienta przegrywa z rzeczywistością. Wiadomym jest, że TFI dzielą się z firmami doradztwa finansowego opłatą manipulacyjną. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że doradca będzie klienta namawiał na fundusz akcyjny zamiast na obligacyjny. Za pierwszy dostaje bowiem 3 razy wyższą prowizję. Jeśli do tego podeprze się wykresem wyników historycznych obrazujących ile można było zarobić inwestując w dany fundusz, niejeden klient może ulec. Ilu ich było w 2007 roku, kiedy to TFI puchły pod ciężarem napływających środków? Szaleństwo TFI, jakiego byliśmy świadkami w pierwszej połowie roku, było prawdziwym eldorado dla firm doradztwa finansowego, które wymyślały coraz to nowe super oferty dla klientów. Hitem był kredyt na 100% wartości mieszkania, a pozostałą część oszczędności doradcy radzili zainwestować w fundusz inwestycyjny. Inwestycja ta z założenia miała przynieść zyski i przyśpieszyć spłatę kredytu. Problem w tym, że oparto ją na wierze, że giełda będzie stale zyskiwać, a fundusze nadal będą zarabiać po 50% rocznie. O tym, że tak się nie stało, mieliśmy okazję się przekonać.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

KPMG

Firma Doradcza KPMG

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »