| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Rynek finansowy > Raport NWAI, kwiecień 2009

Raport NWAI, kwiecień 2009

Zdecydowana większość inwestorów uznała w kwietniu, iż kres największego kryzysu od czasu zakończenia II wojny światowej jest już bliski. Sądy te bazowały w głównej mierze na wskaźnikach nastrojów, które w ujęciu historycznym stosunkowo dobrze „przewidywały” zbliżające się ożywienie.

Dotychczas wydawać by się mogło, że Japończycy biernie przyglądają się światowemu kryzysowi, który dewastuje ich gospodarkę (-12,7 proc. spadku PKB w ujęciu rocznym w IV kw. 2008 roku) i mogą jedynie wyczekiwać pozytywnego impulsu z zagranicy. Nie wynikało to oczywiście z niechęci do ratowania sytuacji tylko utrudnień zewnętrznych. Argumenty stymulacyjne w postaci polityki stóp procentowych od dawna są wyczerpane. Obniżanie z 0,1 proc. do 0 proc. podstawowej stopy nie będzie działać, a jedynie może zaburzyć funkcjonowanie rynku pieniężnego, który w tej chociaż symbolicznej wartości ma punkt odniesienia. Również aspekt fiskalny nie daje wielkiej swobody rządzącym w celu skonstruowania agresywnego planu stymulacyjnego, ponieważ zadłużenie państwa należy do największych na świecie. Japończycy nie składają rąk i szukają rozwiązań w tych niezwykle trudnych warunkach, ponieważ wiedzą, iż realne jest powtórzenie błędów z przeszłości, które doprowadziły do traktowania ostatniego dziesięciolecia XX wieku jako „straconej dekady”. Konieczne jest umiejętne skoordynowanie obu obszarów polityki gospodarczej (monetarnej i fiskalnej).

Ze strony banku centralnego można oczekiwać większej determinacji w ekspansji swojego bilansu – na wzór Fed. Dotychczasowa skala działań dziwi, ponieważ Japończycy mają już doświadczenie w zabiegach Quantitative Easing i wiedzą, iż jedynie agresywne zalewanie pieniądzem rynku niesie choć namiastkę zamierzonych skutków. Ponadto potencjalne implikacje rozrostu bilansu Banku Japonii w postaci deprecjacji jena są wręcz wskazane w celu pobudzenia eksportu. Obecnie jen jest bardzo silny z powodu napływu kapitału do kraju kwitnącej wiśni jako bezpiecznej przystani (głównie ze względu na ostrożną politykę banku centralnego). W obszarze fiskalnym doszło do przełomu, choć i tu optymizm jest umiarkowany. Władze zorientowały się, iż czekanie na lepsze czasy grozi katastrofą, dlatego skomponowano plan wzmocnienia gospodarki od środka, m.in. poprzez wzrost produktywności rolnictwa i stymulowania konsumpcji. Bazą tego planu jest 15,4 bln jenów, które w umiarkowanym stopniu będzie kierowane w celu pobudzenia eksportu. Rządzący zdają sobie sprawę, że nie są w stanie wyizolować kwoty zdolnej poruszyć część gospodarki skazaną na nastroje poza granicami, Opozycja, która ma szansę niedługo objąć stery w państwie przygotowała niemal identyczny pakiet (lecz o wartości ok. 20 bln JPY), co zapewni ciągłość działań bez względu na rozwój sytuacji na arenie politycznej. Pod względem wartości plan nie zachwyca i prawdopodobnie na efekty czekać trzeba będzie wiele miesięcy, jednak jest to istotny krok, by biernością nie doprowadzić do kolejnej straconej dekady.

W krótszym terminie nadal eksport wygenerować może pozytywny impuls i choć próżno oczekiwać euforycznych zakupów ze strony Europejczyków czy Amerykanów pogrążonych w recesji, to rozpędzające się ponownie Chiny mogą stosunkowo szybko odmienić losy japońskiej gospodarki. Pierwszy tego sygnał miał już miejsce. Produkcja przemysłowa wzrosła w marciu o 1,6 proc. m/m. Potwierdzeniem tego jest stosunkowo silna dynamika uszczuplania zapasów w gospodarce (o 3,3 proc. m/m).

Japonia trwa ponadto w deflacji, choć nie osiąga ona na tyle niebezpiecznych wartości, by doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji (jej zakotwiczenie w oczekiwaniach społeczeństwa grozi powstaniem martwej spirali głównie w konsumpcji). Nadal jednak władze monetarne nie mają komfortu i wystarczająco silnych narzędzi, by zwalczyć jej większy wymiar, dlatego kwestia silniejszej ekspansji bilansu Banku Japonii jest warunkiem koniecznym odwrócenia tendencji dla cen w gospodarce. W ujęciu rocznym szeroki wskaźnik inflacji CPI wyniósł -0,3 proc., bazowy jej wymiar (bez cen energii i żywności) -0,1 proc.

Najwięcej jednak uwagi w kontekście Azji skupiły Chiny, które radzą sobie z globalnym spowolnieniem nadzwyczaj dobrze. Co prawda, dynamika PKB w I kwartale br. na poziomie 6,1 proc. jest najniższym odczytem od wielu lat, to dynamika inwestycji, która przekroczyła 30 proc. jest podstawą do rewidowania prognoz PKB na ten rok w górę. Niektórzy analitycy szacują powrót dynamiki do 10 proc. i wyżej już w 2010 roku. Inwestycje w Państwie Środka determinują w 40 proc. wielkość całego PKB. W oparciu o plan stymulacyjny (4 bln RMB) banki zyskują wsparcie przy finansowaniu szeregu infrastrukturalnych projektów. Mając gwarancje rządowe w tym obszarze, kredyt szerokim strumieniem dopływa do małych przedsiębiorstw (inwestycje) i gospodarstw domowych (konsumpcja). Akcja kredytowa jest tak silna, że realne stają się prognozy o uzyskaniu przez nią dynamiki powyżej 55 proc. co doprowadzić może do dynamiki agregatu pieniężnego M2 powyżej 40 proc. To niesie naturalne zagrożenie inflacją.

O ile w gospodarkach rozwiniętych zależność podaży pieniądza od inflacji w ostatnich dekadach malała, to w Chinach jest ona nadal wyraźna. W podobnym tempie pieniądz był pompowany tam w gospodarkę w 1993, co w dwóch kolejnych latach rozpędziło inflację do 20 proc. Ze swej natury inflacja potrafi zaskoczyć władze monetarne, dlatego już dziś rozpatrywane jest studzenie akcji kredytowej w gospodarce. Jego ilość jest potężna – ok. 5 bln RMB od początku roku. Inflacja nie jest jednak jedynym zagrożeniem. Chiny nadal są państwem zorientowanym na eksport i w horyzoncie 2 lat nie jest realna transformacja gospodarki na tyle wyraźna, by oprzeć budowanie PKB w dużej mierze na popycie wewnętrznym.

Obecna euforia ma w tle potężne rezerwy walutowe Chin, które mogą być silnie uszczuplane. Ponadto, z racji zapaści w eksporcie, przyrost rezerw jest symboliczny, dlatego trudno będzie przekroczyć ich stan posiadania powyżej 2 bln USD. Potencjał do zasilania gospodarki jest znaczny, lecz ograniczony i Chińczycy nie zdołają utrzymać dwucyfrowej dynamiki w dłuższym horyzoncie. Są jednak duże szanse, iż świat w tym czasie wyjdzie z recesji, dlatego przepływ pieniądza w globalnej gospodarce ponownie istotnie się zwiększy (zarówno import, jak i Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne dopływające do Państwa Środka). W krótszym terminie obejmującym ok. 6-9 miesięcy Chiny poddane będą jednak kolejnej próbie. Szacuje się, iż tempo inwestycji istotnie zahamuje, choć nadal będzie na bardzo wysokich poziomach. Niesie to zagrożenie do redukcji bieżącego optymizmu i urealnia scenariusz podwójnego odbicia (tzw. scenariusz „W”), dopiero po którym Chiny wejdą w dłużą fazę ożywienia gospodarczego. W świetle bieżących danych ten scenariusz nie jest traktowany jako bazowy, lecz należy liczyć się z relatywnie dużym prawdopodobieństwem jego zaistnienia.

Indie również pozostają jedną z silniej rozwijających się gospodarek, mimo iż spadki eksportu i produkcji przemysłowej odpowiednio o ponad 16 proc i 0,4 proc. stwarzają niezwykle trudne warunki do gospodarowania. Bardzo silnie spada inflacja, jako wyraz mocno taniejących surowców. Z 12,9 proc. w sierpniu 2008 obniżyła się ona do 0,3 proc. To skłania tamtejsze władze monetarne do sukcesywnego obniżania stóp procentowych (w Indiach do podstawowych należą repo i reverse repo). Stopa repo wynosi 4,75 proc, reverse repo 3,25 proc.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Kancelaria Brzezińska Narolski Adwokaci sp.p

Kancelaria prawna

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »