| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Rynek finansowy > Raport NWAI, kwiecień 2009

Raport NWAI, kwiecień 2009

Zdecydowana większość inwestorów uznała w kwietniu, iż kres największego kryzysu od czasu zakończenia II wojny światowej jest już bliski. Sądy te bazowały w głównej mierze na wskaźnikach nastrojów, które w ujęciu historycznym stosunkowo dobrze „przewidywały” zbliżające się ożywienie.

Opinie 350 analityków finansowych w postaci indeksu ZEW (Niemcy) nabrały jeszcze bardziej optymistycznego wymiaru. W kwietniu indeks ten wzrósł o 16 osiągając 13 punktów. Sukcesywnie spada ocena w kontekście sytuacji bieżącej – w minionym miesiącu odzwierciedlał to poziom odpowiedniej składowej indeksu w postaci -91,6 pkt. (wcześniej -89,4 pkt.). Ekonomiści zgodnie jednak uważają, że było to minimum i gorzej być już nie może. Skuteczność prognostyczna indeksu ZEW jest zadowalająca, dlatego można oczekiwać rychłego zwrotu w sytuacji gospodarczej Niemiec. Nie oznacza to jednak jeszcze ożywienia w najbliższych miesiącach, nie mniej sam fakt stabilizacji gospodarki będzie bardzo cennym sygnałem również dla Polski.

Europejski Bank Centralny obniżył podstawową stopę do 1,25 proc, czyli o 25 punktów bazowych. Rynek oczekiwał bardziej zdecydowanego ruchu (50 pb), lecz retoryka wypowiedzi J.C. Tricheta jednoznacznie wskazuje, iż Rada Gubernatorów banku nie obawia się presji deflacyjnej w gospodarce. Nie ustają jednak spekulacje dotyczące rezerwowego planu, który byłby wdrożony w sytuacji, gdy obecne szacunki procesów dezinflacyjnych okazałyby się niedoszacowane. Poza oczywistym krokiem zredukowania stóp w większym zakresie, najprawdopodobniej wdrożona byłaby polityka agresywnego zwiększania podaży pieniądza w ramach transakcji Quantitative Easing (nabywania na przykład obligacji za wykreowane w ramach bilansu banku centralnego pieniądze). Według zapowiedzi Tricheta na najbliższym posiedzeniu EBC, rozpatrywane będą co prawda niestandardowe metody polityki monetarnej, lecz debata skupiona będzie najprawdopodobniej na wydłużeniu operacji repo (służące czasowemu zasileniu sektora bankowego w pieniądz) oraz rozszerzeniu listy papierów wartościowych mogących stanowić zabezpieczenie w transakcjach banków komercyjnych z bankiem centralnym o te z mniejszą wiarygodnością wypłacalności emitenta (o większym ryzyku).

Zamówienia w niemieckim przemyśle spadły w lutym o 3,5 proc. względem stycznia. W ujęciu rocznym spadek ten wynosi obecnie 38,2 proc. Odczyt ten sugeruje, iż skala wzmożonych zamówień w przemyśle samochodowym (o ponad 14 proc.) nie jest w stanie „wyciągnąć” z dołka całego niemieckiego przemysłu.

Bardzo optymistycznym sygnałem okazała się oficjalna prognoza wskaźnika PMI dla przemysłu i usług w Eurolandzie. Oba wzrosły o ponad 2 punkty, istotnie poprawiając nastroje w gospodarce. Indeks, bazujący na przemyśle, osiągnął pułap 36,7 punktów (33,9 miesiąc wcześniej), natomiast związany z usługami 43,1 po 40,9 pkt. miesiąc wcześniej. Potwierdzeniem tych szacunków (określanych skrótem „flash”) są poziomy lokalnych odpowiedników. PMI w przemyśle dla Niemiec wzrósł o 2,6 pkt., francuski natomiast o 3,5 (PMI w usługach odpowiednio o 1,2 pkt. i 2,6 pkt.). Wzrost miesięczny o ponad 2 punkty jest zjawiskiem rzadko spotykanym, dlatego można spodziewać się łagodzenia recesyjnego klimatu gospodarczego w strefie euro. Oczywiście, tak silne ruchy mogą wynikać również z efektu niskiej bazy odniesienia, dlatego ostatecznym potwierdzeniem nieco lepszego nastroju będzie wyraźne wyhamowanie spadków produkcji przemysłowej. Nawet jeżeli spadki wyhamują, nie oznacza to końca recesji. Ujemnych odczytów PKB w rocznym ujęciu (mimo że prawdopodobnie niewielkich) należy spodziewać również w drugim kwartale bieżącego roku.

Umiarkowany optymizm napływa ze sfery handlu z zagranicą. Eksport wzrósł o symboliczne 0,5 proc. m/m, ale jest to pierwszy od września zeszłego roku dodatni odczyt. Nadal jednak w ujęciu rocznym spadek wynosi ponad 23 proc. – to pozwala oszacować jak daleko gospodarce do powrotu do „normalności” Istotne jest jednak to, że istotnie poprawiła się dynamika eksportu ciężkich urządzeń mechanicznych oraz sprzętu transportowego. Przemysłowy komponent gospodarki jest jednym z najbardziej dotkniętych przez bieżący kryzys, dlatego wszelkie pozytywne odczyty w tym obszarze pozwalają anulować skrajnie pesymistyczne prognozy dla całej gospodarki. Przemysł, pomimo że ma niewielką kontrybucję do rachunków PKB, pośredniczy silnie w transmisjach impulsów (w tym wypadku optymistycznych) w ramach całej gospodarki. Ostrożnie należy jednak uwzględniać w obrazie gospodarki te najbardziej optymistyczne sygnały (przemysł maszynowy, transport), ze względu na nieco sztuczne stymulowanie popytu przez pakiet wspierania branży motoryzacyjnej ze strony rządu Niemiec (5 mld EUR). Jednorazowe wsparcie przy kupnie nowego samochodu nie gwarantuje ukształtowania się stabilnej tendencji wzrostowej. Import, jako drugi istotny komponent rachunku wymiany gospodarczej z zagranicą zdecydowanie zniżkuje (– 19,8 proc. r/r,) lecz marcowy odczyt pokazuje, iż tendencja ta jest zniżkująca. W ostatnim miesiącu spadł on o 0,8 proc. Deficyt handlowy istotnie się kurczy (4,0 mld EUR; poprzednio 5,4 mld EUR), jednak sam fakt jego istnienia negatywnie odbija się na rachunku PKB. Ujemne saldo wymiany z zagranicą jest jednym z czynników utrzymujących prognozy o ujemnej dynamice PKB w drugim kwartale.

Niemiecki rząd, na wzór Amerykanów, komponuje ustawę, na bazie której będzie mogła powstać instytucja, określana skrótem „złym bankiem” lub „bankiem złych długów”. W myśl nazwy, ten inwestycyjny wehikuł skupować będzie toksyczne długi (szacunki wskazują na ponad 800 mld EUR w samym niemieckim sektorze) a finansowanie pozyskiwane będzie poprzez emisje obligacji. Znany jest zarys tych obligacji: 20-letnie, z gwarancjami wypłaty sygnowanymi przez rząd. Newralgicznym punktem w przypadku tego typu zabiegów jest pytanie, po jakiej cenie dokonywane będą transakcje. Bardzo niskie, czyli takie, jakie rynek obecnie kształtuje przyczynić się mogą do atrakcyjnych zysków generowanych przez tą specjalną instytucję, lecz jednocześnie zaszkodzi to bankom, które nabywały wcześniej te instrumenty po wyższych cenach. Pozbycie się tych papierów oznacza również koniec nadziei na wzrosty ich cen i ostateczne zaakceptowanie strat – te mogą być zabójcze dla banku, dlatego nie dziwi zachowanie banków w Stanach Zjednoczonych, które niezbyt chętnie oczyszczają swoje bilanse i wolą magazynować góry pieniędzy dostarczane im nieustannie przez władze monetarne. Z racji misji jaką „zły bank” ma pełnić, najprawdopodobniej złagodzone zostaną kryteria wyceny i zamiast podlegania rynkowym nastrojom, będzie można stosować wewnętrzne modele wyceny, które oczywiście będą bardziej korzystne dla obecnych posiadaczy toksycznych aktywów. Tu pojawia się podobny problem, ujęty jednak z drugiej strony. Transakcje zawierane po zbyt wysokich cenach (a do takich z całą pewnością będą dążyć zarządzający bankami) zaszkodzić mogą finansom państwa, które weźmie na siebie straty przy zamykaniu tych transakcji na własną rękę. Warto dodać przy tym, że naturalne w warunkach recesji bankructwa również szkodzić będą nowym właścicielom toksycznych długów. Ze względu na zbliżający się okres wakacyjny, niemiecki parlament zwiększył tempo prac i kolejne ratunkowe przedsięwzięcie tego rządu rozpocznie działanie najprawdopodobniej pod koniec II kwartału bieżącego roku.

W kwietniu potwierdzony został odczyt flash dotyczący inflacji w strefie euro. Przez pryzmat indeksu HICP wynosi ona w ujęciu rocznym 0,6 proc. Biorąc pod uwagę, iż w lipcu zeszłego roku znajdowała się na poziomie 4,0 proc. naturalne staje się pytanie, czy tak silne procesy dezinflacyjne przekształcą się w deflację. Głównym czynnikiem przyczyniającym się do rekordowych poziomów inflacji w połowie zeszłego roku była spektakularna hossa na rynku ropy naftowej oraz gazu ziemnego. Nie bez znaczenia były również wysokie ceny żywności, jednak ze względu na relatywnie niewielki udział w koszyku konsumpcyjnym nie miały one tak silnego wpływu w Europie, jak na przykład w Afryce czy Bliskim Wschodzie. Za gwałtowne procesy dezinflacyjne odpowiadały zatem silnie spadające ceny tych najbardziej zmiennych składników koszyka – żywności oraz energii. Co prawda, EBC w ramach swej polityki celuje w najszerszy wskaźnik (tzw. headline) obejmujący właśnie te bardzo zmienne czynniki, jednak dopiero ujemna dynamika cen w sferach zobrazowanych wskaźnikiem bazowej inflacji jest najbardziej niebezpieczna dla gospodarki. Procesy deflacyjne zaburzają procesy gospodarcze w porównywalnym stopniu jak niekontrolowana inflacja. Społeczeństwo w obliczu spadających cen odkłada bieżącą konsumpcję, co negatywnie odbija się na wynikach przedsiębiorstw i implikuje najczęściej rosnące bezrobocie. Deflacja to również wzrost realnej wartości długu, który dodatkowo ogranicza konsumpcję i hamuje inwestycje.

Skrajnie pesymistycznym scenariuszem jest sytuacja, gdy stopy procentowe banku centralnego znajdują się w tym samym czasie na poziomie zbliżonym lub równym 0 proc. (oczywiście dezinflacyjne procesy ku temu prowadzą). Wówczas niemożliwe jest sprowadzenie realnych stóp do ujemnych wartości (w uproszczeniu to różnica między stopą banku centralnego i inflacją), co pozytywnie może stymulować gospodarkę. Jedynie niestandardowe metody dają nadzieję na uniknięcie gospodarczej zapaści. Do takich należy sztuczne zwiększanie podaży pieniądza poprzez zabiegi typu Quantitative Easing (QE). Ryzyko deflacji w strefie euro jest duże, dlatego bez względu na retorykę J.C. Tricheta, EBC przygotowuje plan awaryjny, na wypadek gdyby bieżące projekcje dla cen w gospodarce okazały się zawyżone. Biorąc pod uwagę dotychczasowe błędy w zakresie oceny sytuacji gospodarczej (EBC podwyższył stopy, gdy Fed już rozpoczął serię obniżek, jako efekt rozpoczynających się silnych procesów dezinflacyjnych), należy uwzględnić, że teraz Rada Gubernatorów również może przeszacowywać prognozy dotyczące inflacji.

Przeciąganie w czasie wdrożenia QE i samego luzowania polityki poprzez redukcje stóp jest jednak w sytuacji EBC zasadne, ponieważ w ramach wspólnoty europejskiej polityka fiskalna nie jest zunifikowana w stopniu, w jakim jest polityka monetarna. Zabiegi QE mogą stwarzać trudności natury prawnej, co do legalności ich wdrażania. Pod znakiem zapytania również stoją szczegóły dotyczące tego typu transakcji (jakie rodzaje instrumentów nabywać, których krajów itp.) Retoryka wypowiedzi Tricheta, mająca na celu uniknięcie konieczności redukcji stóp nie przyniosła zamierzonych efektów, dlatego teraz pozostaje jedynie ich ostrożne redukowanie, by mieć więcej czasu na przygotowanie się do implementacji niestandardowych metod. Niewiele dni pozostało do najbliższego posiedzenia, na którym oczekuje się reakcji na obecną sytuację gospodarczą. Spodziewana jest redukcja o 25 pb oraz wdrożenie kilku zaprezentowanych wcześniej zmian (wydłużenie czasu dla operacji repo i lista zabezpieczeń w transakcjach banków z EBC) w zakresie dotychczasowej polityki zasilania sektora bankowego w płynność.

Recesja w strefie euro trwa i trwać będzie najprawdopodobniej jeszcze co najmniej 6 miesięcy, jak szacuje coraz więcej ekonomistów. Ten stosunkowo optymistyczny scenariusz wynika z widocznego na całym globie nieoczekiwanego napływu optymizmu. Rzeczywistość jest dziś mimo to inna, a fale euforii są zjawiskiem normalnym w sytuacji dosłownego zmęczenia inwestorów recesyjnymi nastrojami. Dobrym punktem odniesienia są słowa chociażby niemieckiego Ministra Finansów Steinbrueka, który uważa, że I kwartał roku bieżącego odznaczy się spadkiem PKB Niemiec o 3,3 proc. względem poprzedniego (w ujęciu rocznym to ok. -12,5 proc). Z racji naturalnego wręcz zawyżania swoich prognoz przez subiektywne odczucia decydentów sfery polityki gospodarczej, realizacja prognoz MFW o spadku w tym samym okresie PKB o 4,2 proc. wydaje się zasadna. Są jeszcze oczywiście dane za minione okresy (produkcja przemysłowa spadła w lutym o 2,3 proc. m/m, w Niemczech o 2,9 proc. m/m) Tak mocne odsuwanie się od PKB potencjalnego kreuje silną presję deflacyjną, jednak niewiele jest czynników, które wystarczająco silnie mogą dodatkowo wesprzeć tą tezę i rozstrzygnięcie, na ile deflacja w strefie euro jest realnym scenariuszem będzie materiałem na kolejne publikacje. Pomimo rosnących nadziei na ożywienie europejskiej gospodarki jeszcze w roku bieżącym, nadal warto traktować jego nadejście na przełomie I i II kwartału 2010 jako scenariusz bazowy.


reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Polish Advisory Group

Doradztwo podatkowe

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »