| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Rynek finansowy > Nie odkładaj na wakacje, kup obligacje?

Nie odkładaj na wakacje, kup obligacje?

Powyższy tytuł nie jest mojego autorstwa, ale w ostatni piątek przyciągnął moją uwagę kiedy przeczytałem go na pierwszej stronie jednego z głównych źródeł informacji Warszawiaków, czyli jednej z gazet, którą można bezpłatnie otrzymać wchodząc lub wychodząc z metra. Tamten artykuł nie odnosi się co prawda do bieżącej sytuacji ekonomicznej tylko przedstawia przyszłego emeryta, który żeby nie klepać przysłowiowej biedy już dziś musi zacząć oszczędzać i jak łatwo się domyślić zaleca mu się inwestycje w obligacje skarbowe dający pewny zysk i brak ryzyka. Idea oczywiście szczytna i godna poparcia, ale rekomendacja już daleka od ideału.

Przede wszystkim rekomendowanie dzisiejszym 30-latkom 30-letniej inwestycji w obligacje jest mało spójne z standardowym pojęciem, że im dłuższy czas i bardziej ambitny cel – w tym przypadku jak najwyższa emerytura – tym mocniej wiąże się on z możliwie największym udziałem akcji w takiej inwestycji. Ten zaskakujący fakt można jednak łatwo zrozumieć skoro to Ministerstwo Finansów w ten sposób „reklamuje” siebie i swoje produkty inwestycyjne. Trudno więc żeby zachęcało do kupowania akcji chociażby właśnie prywatyzowanej GPW. Jak pojawi się „reklama” Ministerstwa Skarbu to będziemy czytać o najlepszych akcjach na świecie.

To co jednak najważniejsze to sam tytuł i jego przekaz. Jakoś nie bardzo wierzę, że wszyscy zainteresują się obligacjami i pobiegną do okienka PKO BP, żeby przygotować się na spokojną starość. Dużo bliżej i łatwiej będzie im nabyć jednostki funduszy obligacyjnych, które już dziś chwalą się świetnymi wynikami rocznymi i co miesiąc przyciągają potężne ilości gotówki. Wyniki, które nie mają żadnych możliwości się powtórzyć chociażby z uwagi brak dalszych obniżek stóp czy ograniczony efekt kolejnych wykupów obligacji przez banki centralne, ale to co się liczy dla klienta to procentowy wzrost za ostatni rok i ideologia, że skoro było dobrze, to może być tylko lepiej. 

Przeczytaj Nowe fundusze inwestycyjne warte ryzyka?

Polski inwestor nie jest w tym przypadku osamotniony. Identycznie inwestują teraz Amerykanie, Niemcy czy Japończycy. Dług wszędzie sprzedaje się świetnie – czy to skarbowy czy korporacyjny. Przez to jego ceny rosną do niebotycznych rozmiarów, a do amerykańskich funduszy dłużnych w ciągu ostatniego 1,5 roku napłynęło ponad 550 mld dolarów. Duże zyski, przekonanie o jego gwarancji i całkowite bezpieczeństwo – czego więcej chcieć? Wygląda to trochę jakby właśnie w świecie finansów znalazł się instrument dobry dla młodych i starych, bogatych i biednych, profesjonalistów i amatorów. Informowanie o tym dużymi literami na pierwszej stronie wspomnianego dziennika jest zaproszeniem nowego kapitału. Zaproszeniem z względnie krótkim terminem przydatności do spożycia, który ma otworzyć oczy wszystkim nieświadomym. Oni mają sięgnąć po gotówkę, rozłożyć się w fotelu i tylko liczyć zyski. Wszystko pięknie tylko, że rynkowi wyjadacze doskonale wiedzą, że to schemat ograny i już do bólu nudny. Prosta powtórka z roku 2007 kiedy identycznie pisano o akcjach lub 2008 kiedy hitem były surowce i złotówka. Jesteśmy przy minimach inflacji, więc teraz na okładki wkraczają obligacje.

Polecamy rynek finansowy

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Kancelaria Adwokacka Ratajczak Adwokaci

Kancelaria Adwokacka

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »