| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > Czekamy na rozstrzygnięcia na giełdach

Czekamy na rozstrzygnięcia na giełdach

Po dynamicznej zwyżce na Wall Street w trakcie pierwszej sesji nowego roku odżyły nadzieje na rychłe rozstrzygnięcie przyszłości rynkowej koniunktury, przynajmniej na najbliższe tygodnie. Kolejne dni nowych impulsów jednak nie przynoszą.

Pojawiające się dane dotyczące gospodarki nie dają jasnego obrazu, ich interpretacja nie jest łatwa i nie sprzyja podejmowaniu przez inwestorów śmiałych decyzji. Być może trzeba pogodzić się z tym, że napisy na drogowskazach są coraz bardziej niewyraźne, a tym samym kierunek marszu niepewny. Trudno się dziwić, że i tempo ruchu niezbyt imponujące.

Po wczorajszej niezbyt udanej końcówce notowań, w trakcie której nasze główne indeksy oddaliły się nieco od dopiero co ustanowionych rekordów, dziś początek był dość obiecujący. Indeks największych spółek rozpoczął dzień wzrostem o 0,66 proc., a pozostałe wskaźniku zyskiwały po 0,54-0,55 proc. Z taką, dawno niewidzianą zbieżnością, mieliśmy do czynienia już drugi dzień z rzędu. Wczoraj w trakcie sesji wartości indeksów nieco się „rozjechały”, ale dziś skala zmian wszystkich czterech była bardzo zbliżona. Pierwsze godziny handlu przyniosły jednak dość nerwowe wahania. Ich zakres był niewielki, ale brak zdecydowania inwestorów było widać wyraźnie. Po osiągnięciu około godziny 11.00 lokalnego dołka, sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać. Doprowadziło to wskaźniki nad kreskę mniej więcej w godzinę po publikacji pierwszych danych dotyczących amerykańskiego rynku pracy, czyli raportu Challengera i tuż po ogłoszeniu wskaźnika zmiany liczby miejsc pracy ADP. Reakcja dość ciekawa, bo te pierwsze były lepsze, niż oczekiwano, a te późniejsze gorsze. Ale w końcu z rynkiem się nie dyskutuje. Nasi inwestorzy nie przestraszyli się spadków kontraktów na amerykańskie indeksy, zapowiadających kiepski początek sesji za oceanem. Nie przestraszyli się też niepewności przed publikacją wskaźnika aktywności gospodarczej w amerykańskich usługach. Okazało się, że dane nikogo nie zaskoczyły. Niezdecydowanie amerykańskich kolegów nie zraziło naszych śmiałków i kolejny dzień udało się zakończyć na plusie. Indeks największych spółek zyskał 0,43 proc., a wskaźnik szerokiego rynku wzrósł o 0,46 proc. mWIG40 zwiększył swoją wartość o 0,38 proc., a sWIG80 o 0,58 proc. Obroty wróciły do „świątecznego” poziomu i wyniosły 1,16 mld zł. Wypada zauważyć, że indeks średnich firm pokonał kolejny rekord, demonstrując swoją siłę na tle pozostałych wskaźników.

Wczoraj na Wall Street po poniedziałkowej euforii pozostało tylko wspomnienie. Indeksy wróciły do zwykłej „szamotaniny” dobrze znanej z ostatnich kilkunastu tygodni ubiegłego roku. Różnica była tylko ta, że S&P500 zachowywał się nieco lepiej niż Dow Jones. Ten ostatni pod kreską przebywał przez cały dzień i zakończył do spadkiem o 0,11 proc. S&P500 próbował walczyć o nowe rekordy. Z dobrym skutkiem, ale w fatalnym stylu. Te samotne zmagania, uwieńczone zwycięstwem w końcówce sesji wyglądały trochę podejrzanie. Ale nowy szczyt na poziomie nieco ponad 1136 punktów i zwyżka o 0,31 proc. nie podlegają dyskusji.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

TC Concept

Firma doradcza

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »