| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > WIG20 zbliżył się do poziomu 2400 pkt

WIG20 zbliżył się do poziomu 2400 pkt

Większą część dzisiejszej sesji inwestorzy i w Polsce, i w Europie spędzili na oczekiwaniu. Oczywiście na to, co zdarzy się za oceanem. Nieco większy ruch zaczął się dopiero wraz ze zbliżaniem się momentu publikacji danych z rynku pracy.

Po dwóch dniach silnych wzrostów, dziś na giełdach azjatyckich było nieco spokojniej. Nastroje były wciąż dobre, ale skala zwyżki umiarkowana. Nikkei zyskał niecałe 0,4 proc., w Szanghaju wzrost indeksów sięgał 1 proc. Widać, że tamtejsze rynki potrzebują chwili odpoczynku.

Główne parkiety europejskie zaczęły dzień w okolicy wtorkowego zamknięcia.
Po ponad 2 proc. wzrostach ostrożność była jak najbardziej wskazana. Indeksy zdołały się utrzymać nad kreską tylko przez pierwszą godzinę handlu. Później nastroje wyraźnie się pogorszyły. Około południa indeksy w Paryżu i Londynie traciły po około 0,2 proc., a we Frankfurcie spadek sięgał 0,3 proc. Optymizm przerodził się w coraz bardziej nerwowe oczekiwanie na kolejne dane zza oceanu. Gdy okazało się, że są one niejednoznaczne, czekanie przeciągnęło się do rozpoczęcia sesji za oceanem.

Na parkietach naszego regionu nie widać było „apetytu na ryzyko” i indeksy nie odchylały się zbyt mocno od poziomu z wtorku. Wyjątkiem był Bukareszt, ale to zrozumiałe. Wczoraj tamtejsza giełda nie działała, więc indeks nadrabiał zaległości. Około godziny 16.30 indeksy w Londynie i Frankfurcie zyskiwały po około 0,4 proc., a paryski CAC40 rósł o 0,8 proc.

Dolar ani myśli o umocnieniu. Wczoraj mocno tracił na wartości, przyprawiając o ból głowy eksporterów i szefów banków centralnych w kilku krajach. Euro wyceniano wieczorem na ponad 1,51 dolara. Ale do rekordu z końca listopada jeszcze trochę brakuje. Dziś przed południem było spokojniej, ale trudno mówić o jakiejkolwiek korekcie. Coraz bardzie widoczna jest w związku z tym gorączka złota. Jego cena rosła dziś do 1217 dolarów za uncję. W ciągu trzech dni skoczyła o ponad 50 dolarów, czyli o 4,5 proc.

Na naszym rynku walutowym do południa nastroje były dość zmienne. Po porannym osłabieniu do 2,73 zł, dolar staniał o dwa grosze, ale wciąż wykazywał tendencję do utraty wartości. Niemal identyczny był scenariusz wobec pozostałych dwóch głównych walut. Około południa za euro trzeba było płacić około 4,11 zł, czyli tyle samo co we wtorek. Frank kosztował nieco ponad 2,72 zł.

Nasz rynek nie ma specjalnej ochoty na jakiekolwiek rajdy, poza rajdem w bok. Ale nie o to chyba chodziło z tym Świętym Mikołajem. Na bocznym torze jesteśmy też wciąż pod względem wielkości obrotów. Tu możemy się pocieszyć, że to problem nie tylko naszego rynku. Jest w tym smętnym obrazku jeden mały wyjątek. To rynek naszych średnich spółek. Nie tylko niedawne „dubajskie” tąpnięcie przetrwał znacznie lepiej niż pozostałe segmenty naszego parkietu, ale i zdołał jego skutki w całości odrobić. I jeśli gdziekolwiek jakiegoś rajdu można się dopatrywać, to właśnie w przypadku mWIG40. Poza złotem. Ale ono jest poza wszelką konkurencją.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Agnieszka Smolińska-Wiśnioch

Doradca podatkowy

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »