| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > Kota nie ma, byki harcują

Kota nie ma, byki harcują

Pod nieobecność amerykańskich inwestorów światowe giełdy radziły sobie całkiem nieźle. Może warto by Wall Street zamknąć na nieco dłużej? Nasz rynek nie przejął się zupełnie hiobowymi wieściami o planach prawie podwojenia przyszłorocznego deficytu. Warszawska giełda pod względem skali zwyżki ustępowała tylko parkietowi w Belgradzie. Nieco gorzej było z obrotami.

Czytając poprzedni akapit nietrudno zgadnąć, że w piątkowy wieczór amerykańska waluta traciła na wartości. Około godziny 16.00 nerwowe oczekiwanie i pierwsze reakcje na mieszane dane dotyczące rynku pracy spowodowały, że za euro trzeba było płacić tylko niecałe 1,42 dolara. Gdy Wall Street „zdecydowała się” na pozytywną interpretację tych doniesień i bardziej zdecydowany wzrost, wspólna waluta podrożała „w mgnieniu oka” o centa, do 1,43 dolara, kończąc dzień na poziomie nieznacznie niższym. Dziś do południa USD nadal tracił sile. Za euro trzeba było płacić chwilami nawet 1,436 dolara.

Nasza waluta w piątek wyszła przed szereg i zaczęła się umacniać jeszcze zanim dolar osłabł. Z 2,9 zł pod koniec dnia zrobiło się już tylko 2,86 zł za dolara. W stosunku do euro złotówka też zyskała prawie 4 grosze i wspólną walutę można było wieczorem kupić za 4,09 zł. Za franka trzeba było płacić niecałe 2,7 zł, o 3 grosze mniej, niż przed południem. Dziś na naszym rynku walutowym niemal całkowity spokój. Początkowo obserwowaliśmy nieznaczne osłabienie złotego, później powrót to poziomu z piątku. Jak gdyby nic się nie stało. Brak reakcji giełdy na plany podwojenia deficytu budżetowego może nie dziwić. Brak reakcji na rynku walutowym jest jednak „nieco” zastanawiający. Nie twierdzę, że zaraz powinno nastąpić „trzęsienie ziemi”, ale nie ma „ani drgnięcia”. W porównaniu do piątku zmianę kursu dolara tuż po południu można było dostrzec dopiero na trzecim miejscu po przecinku. Ciekawe. Niewielkie osłabienie naszej waluty było dostrzegalne w przypadku euro i franka, nie przekraczało ono jednak 1 grosza. Za euro tuż po południu płacono 4,1 zł, a za franka 2,7 zł., czyli tyle samo, co w piątek. Około godziny 16.30 złoty nieznacznie się umacniał.

Byki miały dziś chwilę odpoczynku po trudnych przeżyciach z ostatnich dni. Jutro znów będą czekać na Wall Street. Sądząc po nikłych obrotach, niepewność co do rozwoju sytuacji jest bardzo duża. W dalszym ciągu istnieje obawa, co zrobi zagraniczny kapitał. Na razie jest niemal zupełnie niewidoczny. Jego też nie wzruszył wysokie deficyt. Zresztą, czym się tu przejmować. Ameryka to dopiero ma deficyt. I jakoś nikomu to nie przeszkadza.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Krzysztof Bobkiewicz

Prawnik

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »