| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > Giełdy wcale nie chcą spadać

Giełdy wcale nie chcą spadać

Strach przed spadkami ma wciąż tylko wielkie oczy. Być może to właśnie ze strachu inwestorzy i w Stanach Zjednoczonych i na innych parkietach, bronią ważnych dla dalszej giełdowej koniunktury poziomów. Ale niedźwiedzie nie mają przekonującej siły, by doprowadzić do realizacji pesymistycznych scenariuszy, kreślonych przez analityków technicznych.

Spośród indeksów czternastu giełd azjatyckich siedem było dziś na plusie i siedem na minusie. Wśród zniżkujących dominował Nikkei, który leci w dół szóstą sesję z kolei. W wyniku tego ruchu stracił już 7 proc. Dziś spadał o 1,2 proc. Zwyżkowały parkiety na Tajwanie, w Szanghaju i w Bombaju, poza tym pierwszym zmiany jednak nie były zbyt duże i nie przekraczały 1 proc.

Inwestorzy w Europie zaczęli dzień umiarkowanie optymistycznie. Londyński FTSE zyskiwał 0,3 proc., paryski CAC40 rósł o 0,4 proc., a DAX „skoczył” aż o 0,7 proc. Pierwsze godziny handlu przyniosły powiększenie wzrostów do nieco powyżej 1 proc. Optymizm był dość powszechny. Oparły mu się jedynie parkiety w Tallinie, Sofii i Rydze. Później dołączył do nich jeszcze moskiewski RTS. Do najsilniejszych rynków należał dziś Frankfurt. Ale to chyba tylko odreagowanie po sporych spadkach z początku miesiąca. Dobre nastroje utrzymały się do końca dnia w przypadku większości giełd. Ale o żadnych szaleństwach nie było mowy. Poza DAX-em niewielu udało się wyskoczyć ponad 1,5 proc. (w tym gronie znalazły się frankfurckie subindeksy firm technologicznych i średnich spółek). Koniec dnia przyniósł lekkie pogorszenie się nastrojów i zmniejszenie skali wzrostów.

Po wczorajszym umocnieniu się dolara, dziś rano europejska waluta odzyskiwała utracone pole. Jeszcze w środę wieczorem jej notowania zbliżały się do poziomu 1,38 dolara za euro, dziś wróciły do ponad 1,39 dolara. Złoty zaczął od mocnego uderzenia. Z osiągniętego wczoraj wieczorem poziomu prawie 3,2 zł za dolara, dziś zostało 3,15 zł. Sięgająca 5 groszy przecena „zielonego” w ciągu jednaj nocy robi wrażenie. Równie odważnie nasza waluta poczynała sobie wobec euro, które staniało z 4,43 zł do 4,38 zł, czyli także o 5 groszy. Za franka wczoraj pod koniec dnia płacono 2,93 zł a dziś rano 2,89 zł. I wcale na tym nie poprzestawał. Siła złotego była całkiem nadzwyczajna, a zawdzięczaliśmy ją najpewniej zapewnieniom ministra finansów o możliwości wejścia naszej waluty do systemu ERM II jeszcze w tym roku. Około godziny 16.00 dolara można było kupić za jedyne 3,12 zł, euro za 4,36 zł, a franka za 2,88 zł. Dolar słabł wobec euro, bo na giełdach przeważały wzrosty.

Wypada tylko powtórzyć opinię, że wzrostowo-boczny trend trwający ponad cztery miesiące nie jest łatwo „obalić” niedźwiedzią łapą w ciągu kilku dni. Trzeba się nad tym zadaniem trochę wysilić. Tymczasem powodów do wzmożonej wyprzedaży akcji i realizacji czarnego scenariusza powrotu do wiosennych dołków jakoś nie widać. Inwestorzy są zniecierpliwieni oczekiwaniem na wyraźniejsze sygnały poprawy sytuacji gospodarczej, ale chyba nie tak bardzo, by stracić nadzieję na powiększenie zysków. Na razie sprawdza się teza o wakacyjnym uspokojeniu. Pełnia sezonu publikacji wyników amerykańskich firm jeszcze przed nami. Na emocje pewnie poczekamy jeszcze kilka dni. Okazji nie zabraknie w przyszłym tygodniu.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Kancelaria Ostrowski i Wspólnicy sp.k.

Ekspert w dziedzinach prawa związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »