| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > Prawdę o sile rynku pokazała końcówka sesji

Prawdę o sile rynku pokazała końcówka sesji

Dziś inwestorzy na europejskich parkietach nie przejmowali się kiepskimi danymi płynącymi z gospodarki. Wzrosty nie były duże, ale jak na taką dawkę niezbyt dobrych wieści, rynek można było przez większą część dnia uznać za wyjątkowo silny. Trudno nie podejrzewać, że to efekt utrzymywania wysokich cen akcji przed końcem kwartału i półrocza.

Główne europejskie parkiety zaczęły sesję od niewielkich, sięgających około 0,2 proc. wzrostów. Ale już po kilkudziesięciu minutach niewiele z nich zostało i okolice zera stały się dla nich punktem równowagi. Londyńskiemu FTSE nieznacznie pomógł korzystny odczyt wskaźnika zaufania brytyjskich konsumentów. Niemieckiemu DAX-owi niewiele zaszkodziła informacja o wzroście bezrobocia w czerwcu do 8,3 proc. Tu również wskazanie było zgodne z oczekiwaniami. Nietypowe było zachowanie indeksów w Istambule i Pradze. Indeks giełdy tureckiej zwyżkował o 2 proc. po informacji o drastycznym, sięgającym aż 13,8 proc. w pierwszym kwartale tego roku. Także spadek produkcji przemysłowej w Czechach o 21,7 proc. w maju nie zniechęcił tamtejszego indeksu do wzrostu o ponad 1 proc. Prawie 3 proc. zyskiwał taż rosyjski RTS. Widać, że inwestorzy nie boją się ryzyka związanego z inwestowaniem w papiery giełd naszego regionu oraz rynków wschodzących, w tym bardzo modnej wśród funduszy inwestycyjnych Turcji. Rekordowy, sięgający 4,9 proc. spadek PKB Wielkiej Brytanii skutkował zejściem indeksu na niewielkie minusy. Koniec sesji to przewaga niewielkich spadków. Najwięcej, bo około 1,4 proc. tracił francuski CAC40. Mocno też ucierpiał węgierski BUX, kończąc dzień spadkiem o 1,6 proc.

Poprawa sytuacji na giełdach natychmiast przełożyła się na osłabienie amerykańskiej waluty. Tradycyjny schemat zachowań inwestorów wciąż więc działa. Dolar traci na wartości od czwartku ubiegłego tygodnia. Wówczas euro wyceniano na niespełna 1,39 dolara, dziś za wspólną walutę trzeba było wydać ponad 1,41 dolara. Ta huśtawka zdaje się nie mieć wiele wspólnego z oceną fundamentów, a sporo z emocjami inwestorów.

Nie mamy jednak co na taki stan rzeczy narzekać. Po opcyjnej czkawce nie ma już śladu. Dolara można było dziś kupić już za 3,14 zł, najtaniej od dwóch tygodni. Euro staniało do 4,45 zł i kosztowało najmniej od 10 czerwca. Od ostatniego szczytu z 18 czerwca obniżyło swą wartość o około 11 groszy. O ponad 12 groszy staniał nasz ulubiony frank, którego można był dziś kupić za nieco ponad 2,91 zł. Do końca dnia wahania były niewielkie, nie było też reakcji na opublikowane przez NBP informacje o nadwyżce na naszym rachunku obrotów bieżących.

W zachowaniu się sporej części giełd charakterystyczna dziś była duża odporność inwestorów na złe informacje. Fatalne dane o tureckiej, czeskiej i brytyjskiej gospodarce, rosnącym bezrobociu w Japonii i Niemczech zupełnie nie zraziły kupujących i nie skłoniły do wyprzedaży akcji przez ich posiadaczy. Trudno podejrzewać, że wzrosty na giełdach to jedynie zasługa poprawiania wyników przed końcem miesiąca, kwartału i półrocza przez instytucje finansowe zarządzające aktywami. Dopiero kiepskie dane, dotyczące indeksu cen domów, a przede wszystkim indeksu nastrojów konsumentów zniweczyły całodzienny wysiłek europejskich inwestorów. Wszystko więc wskazuje na to, że window dressing skończył się nieco przed czasem. Rzeczywisty stan rynku poznamy więc prawdopodobnie już w najbliższych dniach.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Łukasz Cymerman

Adwokat

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »