| IFK | IRB | INFORLEX | GAZETA PRAWNA | INFORORGANIZER | APLIKACJA MOBILNA | PRACA W INFOR | SKLEP
reklama
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Moja firma > Biznes > Finanse > Inwestycje > Komentarze rynkowe > Giełdy czekają na kolejne starcie

Giełdy czekają na kolejne starcie

W środę nic nie było w stanie wyrwać giełdowych rynków z marazmu. Zmiany cen i w Azji i w Europie i w Warszawie, były niewielkie. Ale to też dla rynków kapitałowych żaden nadzwyczajny stan. Po silnych spadkach i dynamicznych wzrostach przychodzi czas na flautę. Chwila odpoczynku i namysłu należy się i niedźwiedziom i bykom.

Inwestorzy w Azji też byli nieco zdezorientowani zachowaniem amerykańskich kolegów. Zmiany indeksów były niewielkie, przeważały wzrosty. Jedynie indyjski wskaźnik BSE30 zniżkował o 1,7 proc., ale cóż to znaczny wobec niedawnego skoku o ponad 17 proc. Na niewielkim minusie były parkiety w Hong Kongu i Indonezji. Nikkei zyskał 0,6 proc., a Shanghai B-Share 0,4 proc.

Wskaźniki głównych giełd europejskich zaczęły dzień od niewielkich spadków, sięgających ułamków procent. Do południa sytuacja niewiele się zmieniła, chyba, że za dużą zmianę uznać to, że z małych minusów zrobiły się małe plusy. Indeksy obracały się w okolicach zera w oczekiwaniu na impuls. Pod koniec sesji DAX zdołał się wydźwignąć na 1,5 proc. w górę, a CAC40 zyskiwał nieco ponad 1 proc.

Spośród indeksów giełd naszego regionu wyróżnia się ostatnio węgierski BUX, który od 14 maja ostro idzie w górę, zyskując w tym czasie około 15 proc. W połowie dzisiejszej sesji zyskiwał ponad 2 proc. Ale pod koniec dnia spuścił z tonu i po walce z „ujemną dynamiką” zakończył zwyżką o 1 proc. O prawie 6 proc. zwyżkował rosyjski RTS, w Pradze indeks rósł o ponad 2 proc. Tylko w Sofii i Bukareszcie notowano spadki, ale to rynki bardzo niestabilne (w poniedziałek indeks rumuńskiej giełdy skoczył w górę o 9 proc.). Bardzo mocna była giełda w Istambule, gdzie tamtejszy indeks zyskiwał ponad 4 proc.

Pierwsza połowa tego tygodnia wyraźnie należy do euro. Wspólna waluta nieustannie się umacnia i w ciągu niecałych trzech dni zdrożała o ponad 2 centy. Dziś rano dolar próbował kontratakować, ale niewiele z tego wyszło. Euro bez pardonu pięło się w górę. Wczesnym popołudniem za wspólną walutę trzeba było płacić 1,367 dolara, nieznacznie drożej niż we wtorek.

Nasza waluta zyskiwała wobec „zielonego”, ale traciła nieco w stosunku do euro i franka. Dolara rano można było kupić nawet za 3,17 zł, ale po południu już o dwa grosze drożej, ale i tak taniej, niż we wtorek. Euro i frank także rano były tańsze, a do południa drożały, po czym znów jakaś siła pomagała złotemu. Jeśli tą siłą są interwencje Ministerstwa Finansów, to przebiegają według nieco innego scenariusza, niż kilka dni wcześniej. Wówczas początek dnia był dla naszej waluty niekorzystny, a gdy osłabienie zaszło „za daleko”, następowała kontrakcja, czyli sprzedaż walut przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wczoraj i dziś złoty zaczyna od umocnienia, potem następuje kontrakcja, która spotyka się z przeciwdziałaniem. Ale równie dobrze takie ruchy mogą być wynikiem naturalnych zmian sytuacji na rynku.

reklama

Narzędzia przedsiębiorcy

POLECANE

Dotacje dla firm

reklama

Ostatnio na forum

Fundusze unijne

Pomysł na biznes

Eksperci portalu infor.pl

Instytut Transportu Samochodowego

Instytut Transportu Samochodowego prowadzi, koordynuje i popularyzuje badawczo-wdrożeniową działalność naukową w dziedzinie transportu samochodowego. ITS istnieje od 1952 roku i jest najstarszą tego typu jednostką badawczą w Polsce.

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »